Wojna informatyczna

3

Udało się wreszcie wyhodować Nowego Człowieka, który jest tak Nowoczesny, że nie jest w stanie odróżnić fikcji literackiej od informacji. No proszę, coś jednak się udało! Czyli III RP to nie tylko same afery i korupcja, ale osiągnięcie na miarę światową!

PRL bis zawdzięcza ten sukces przede wszystkim mediom głównego nurtu. Zrobiły one wszystko, żeby rozróżnienie między fikcją a faktem utrudnić. Propagandziści udający dziennikarzy tworzą „fakty medialne” pod z góry założoną tezę. Do dyspozycji mają wypróbowanych „ekspertów” zręcznie objaśniających, że między prawdą, a jej zaprzeczeniem nie ma żadnej różnicy. „Autorytety moralne” to oczywiście potwierdzają a „przypadkowy przechodzień”, gdyby miał inne zdanie, to zostanie podmieniony na takiego, który „myśli jak wszyscy”.
    
Skąd więc wzięła się większość wyborców nie „myśląca jak wszyscy”? Takiego pytania się nie zadaje, żeby Nowemu Człowiekowi nie mieszać w głowie. Ma być spokój i demokracja. Gdzie zatem szukać prawdy? Może jednak w fikcji literackiej? Dobra literatura zawiera prawdę nawet bardziej skondensowaną niż bieżące wiadomości. Niestety, o to również postkomuniści zadbali. Teoretycznie napisać można wszystko, ba nawet wydać również, ale na tym koniec. Kto nie ma miliona na reklamę, może swoje arcydzieła schować do szuflady. Odwojowanie tego pola dla literatury prawdziwie pięknej i polskiej jest możliwe, ale najpierw trzeba sobie ten problem uświadomić.

Małgorzata Todd

Autorka prowadzi swojego bloga Internetowy Kabaret…

3 KOMENTARZE

  1. Nie widzę specjalnej przepaści intelektualnej pomiędzy zwolennikiem PIS a PO/Petru. Jeden i drugi wierzy w cuda i nieskończone możliwości rządu w robieniu wszystkim dobrze.

  2. tedek pisze:
    9 stycznia 2016 o 18:29
    Pewnie to i prawda. Oceniam, że 70% do 80% populacji (nie tylko w Polsce) to durnie. Ale tak jest od stuleci, i różnice pomiędzy narodami są niewielkie. Dlatego tak ważnym jest zachowanie tzw. kręgosłupa moralnego. Skoro nie można liczyć na inteligencję i wiedzę polityczną, to niechby chociaż instynkt samozachowawczy uruchomił zdrowe reakcje na gnicie organizmu państwowego. To jest do osiągnięcia poprzez wychowanie, przede wszystkim w rodzinie, ale i w szkole. Trudno ocenić, czy wyniki ostatnich wyborów to pierwszy symptom budzenia się tego instynktu, czy też tylko taka chimera wynikająca z układów we frekwencji.
    Chciałbym być optymistą, ale jakoś nie potrafię…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here