Złoto i srebro… Nie zrozumiesz inwestowania w metale, jeśli nie poznasz ich historii

Pozycję tą należy polecić nie tylko osobom, które chcą inwestować środki w metalach szlachetnych i rozumieć od podszewki na czym to polega, lecz także tym, którzy lubią zgłębiać historię. Intrygujących wątków jest całe mnóstwo, nierzadko nie spotykanych dotąd w literaturze

1

W dniu 18.03.2019 r. miała miejsce premiera książki Łukasza Chojnackiego pt. „Inwestowanie w srebro i złoto. Nie zrozumiesz inwestowania w metale jeżeli nie poznasz ich historii.” I w istocie, książka jest tak dla inwestorów jak i pisana przez historyka. Czy to znaczy, że książka jest o inwestowaniu sensu stricto? Niezupełnie.

Autor, człowiek, który na co dzień zajmuje się dystrybucją metali szlachetnych, a także ich obróbką, wychodzi z założenia, że aby rozumieć inwestowanie w złoto i srebro, należy znać ich historię. Dlaczego?

Powód tego jest prosty. Historia lubi się powtarzać. Przemierzając przez kolejne rozdziały książki dostrzegamy pewne szablony, z których korzysta historia. Powtarzalność zjawisk ekonomicznych i gospodarczych jest tak uderzająca, że odnosi się wrażenie, iż nie ma prawa to się zmienić. W kontekście złota i srebra oraz będącego wobec nich w kontrze papierowego pieniądza, dostrzec możemy, że metale szlachetne za każdym absolutnie razem reagują na działania polityków, które polegają na zwiększaniu podaży pieniądza. W świetle istniejących paradygmatów ekonomicznych, inflacyjna polityka banków centralnych, wymusza między wierszami wzrost cen złota i srebra.

Zanim czytelnik dojdzie do tego punktu w książce, przechodzi wpierw przez historię złota i srebra mniej więcej od czasów Konkwistadorów. Ogromną uwagę autor poświęca wiekowi XIX oraz XX, gdyż były one kluczowe dla bieżących losów złota i srebra. Czy to jest zwykła opowieść?

Rozdział poświęcony wydarzeniom wieku XIX to detektywistyczna próba rozwikłania zagadki związanej z faktem, że srebro było droższe od złota o ok. 10-15 razy przez kilka tysięcy lat, po czym w latach 70. XIX wieku nagle jego cena zaczęła być praktycznie nieprzewidywalna. Nie zmieniło się to od 150 lat. Autor mierzy się też z mitem na temat potencjalnego powrotu srebra do swojej starej wyceny, a więc 1/20 wartości złota. Dość śmiało stwierdza, że to błąd, aczkolwiek przy zaistnieniu określonych warunków srebro mogłoby być inwestycyjnym hitem czasów współczesnych.

Wiek XX to analiza tego jak złota zostało usunięte z systemów monetarnych. Autor dowodzi, że metal wcale nie stał się passe, lecz stopniowo się go pozbywano na rzecz pieniądza fiducjarnego. Implementacja tego drugiego zawsze rodziła ciężkie dla obywateli wielu społeczeństw konsekwencje, jak i generowała profity dla rządów i bankierów. Rzecz nie uległa zmianie. To jak sprawy rozgrywały się w XX wieku, pokazuje nam, że złota ograć nie można. Zawsze reaguje ono, czy to na wolnym czy zamkniętym rynku, w taki sposób, że jego posiadanie chroni kapitał człowieka, który ów metal posiada. Niewiele książek opowiada o złocie w ten sposób, a brak powszechnej wiedzy akademickiej o historii złota pozbawia rozumienia tych faktów ogół społeczeństwa.

Smaczkiem w książce jest rozdział poświęcony inflacji oraz dziejom polskiej złotówki z czasów PRL. Unikatowe ujęcie tego jak na przestrzeni dekad, w których główne role odgrywali kolejno Bierut, Gomułka, Gierek i Jaruzelski obrazuje kilka faktów: wzrost ceny złota w warunkach prowadzenia socjalistycznej polityki; uderzające podobieństwo do czasów współczesnych; zdemaskowanie pojęcia inflacji, które uchodzi za nowoczesną konieczność systemów gospodarczych, podczas gdy jest z głównych przyczyn trudności ekonomicznych i finansowych państw i obywateli.

Na koniec autor serwuje pakiet informacji praktycznych. Pojawiają się rozdziały o produktach inwestycyjnych, o bezpieczeństwie i sposobach przechowywania metali, a nawet o procesie technologicznym, który jest podstawą dla osób chętnych do otwarcia własnej, choćby małej lokalnej mennicy.

Książka jest klasyczną „cegłą”. Zawiera 432 strony z licznymi obrazami i wykresami. Choć objętość jest spora, książkę czyta się płynnie. Co prawda, w wielu miejscach należy się zatrzymać, albowiem autor zmusza do refleksji, to jednak odnosi się wrażenie, że można do niej wracać wiele razy.

Pozycję tą należy polecić nie tylko osobom, które chcą inwestować środki w metalach szlachetnych i rozumieć od podszewki na czym to polega, lecz także tym, którzy lubią zgłębiać historię. Intrygujących wątków jest całe mnóstwo, nierzadko nie spotykanych dotąd w literaturze, ot choćby jak Rothschildowie przygotowali się do standardu złota czy jak pierwotnie wprowadzane papierowe pieniądze początkowo służyły ludziom, po czym dewastowały systemy gospodarcze.

Książkę można nabyć zarówno na stronie Wydawnictwa jak i u samego autora, który opatruje pozycję własnoręcznym podpisem.

PK

1 KOMENTARZ

  1. Nikt by nie inwestowalby w zloto czy srebro gdyby nie bylo pieniadza papierowego. W zloto czy srebro sie inwestuje, gdy drukowany z powietrza pieniadz papierowy powoduje inflacje, kazdy wtedy kto go ma w nadmiarze szuka mozliwosci ratowania sie przed strata i w cos inwestuje, trudno tak od razu kupic 5 domow, moze to byc tez bardzo klopotliwe, to samo dotyczy kupna 5 mercedesow, sa duze, rdzewieja i zlodzieje moge je ukrasc, pozostaje sie „inwestycja” w cos, co jest male, da sie ukryc i co ewentualnie mozna potem spieniezyc. I tak trafiamy do zlota i srebra, chociaz tak naprawde sa one w sumie bezwartosciowe. Ich wartosc jest emocjonalna i wymuszona w/w zdarzeniami rynkowymi.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here