Wszyscy wiemy, że wydatki państwa i podatki trzeba obniżyć. To jednak dość ogólne stwierdzenie, zaś wiedza o tym, co i o ile obniżać, dla praktycznych celów politycznych musiałaby być dość dokładna. Pomóżmy zatem naszemu kochanemu rządowi i przyjrzyjmy się ustawie budżetowej na rok 2009. Co można w niej zmienić?
Zacznijmy od planowanych rozchodów.
Wszystkie dane za stroną ministerstwa finansów, w tysiącach złotych.
Wydatki socjalistyczne, z całą pewnością zbędne, a wynikające z istnienia państwowego systemu redystrybucji:
Pomoc społeczna 12 620 854
Pozostałe zadania w zakresie polityki społecznej 2 776 696
Razem: 15 397 550
Wydatki etatystyczne, z całą pewnością zbędne, a wynikające z prowadzenia przez państwo działalności, którą powinny zajmować się przedsiębiorstwa prywatne:
Rolnictwo i łowiectwo 12 060 529
Rybołówstwo i rybactwo 122 026 (wiedzieliście-li, że istnieje takie słowo jak „rybactwo”? pouczająca lektura)
Górnictwo i kopalnictwo 443 720 (znów, dowiadujemy się, że jest coś takiego jak kopalnictwo i nie jest to ono tożsame z górnictwem; fascynujące!)
Przetwórstwo przemysłowe 1 499 274
Handel 898 522
Turystyka 45 331
Gospodarka mieszkaniowa 1 473 052
Działalność usługowa 738 550
Hotele i restauracje 22 000
Informatyka 200 663
Kultura fizyczna i sport 289 430
Razem: 35 586 194
Całkowicie zbędne razem: 69 974 078
Wydatki w zasadzie należące do dwóch powyższych kategoryj, dla których jednak można znaleźć jakieś uzasadnienie:
Transport i łączność 14 477 455
Nauka 4 551 604
Oświata i wychowanie 1 471 825
Szkolnictwo wyższe 11 447 325
Edukacyjna opieka wychowawcza 252 075
Razem: 32 200 284
Wydatki administracyjne, w jakimś zakresie konieczne, lecz dające się zapewne bez negatywnych skutków dla społeczeństwa obciąć o jakieś 90%:
Administracja publiczna 10 738 779
Urzędy naczelnych organów władzy państwowej, kontroli i ochrony prawa oraz sądownictwa 1 919 275
Razem: 12 658 054
Częściowo zbędne razem: 44 858 338
„Ubezpieczenia” socjalne i „bezpłatna” służba zdrowia – kategoria osobna, bo system emerytalny i zdrowotny są częściowo niezależne od budżetu i trudno rozważać tylko ich fragment:
Obowiązkowe ubezpieczenia społeczne 64 642 138
Ochrona zdrowia 4 620 237
Razem: 69 262 375
Dług publiczny i wydatki niezidentyfikowane:
Obsługa długu publicznego 32 740 856
Różne rozliczenia 96 263 537 (najwyższa pozycja w całym zestawieniu; ktoś coś mówił o przejrzystości?)
Dochody od osób prawnych, od osób fizycznych i od innych jednostek nieposiadających osobowości prawnej oraz wydatki związane z ich poborem 316 000
Razem: 129 320 393
Pomijane w dalszych obliczeniach razem: 198 582 768
Wydatki prawdopodobnie konieczne, tj. na bezpieczeństwo, sądownictwo oraz ochronę środowiska i dziedzictwa:
Gospodarka komunalna i ochrona środowiska 586 099
Kultura i ochrona dziedzictwa narodowego 1 601 946
Ogrody botaniczne i zoologiczne oraz naturalne obszary i obiekty chronionej przyrody 103 448
Bezpieczeństwo publiczne i ochrona przeciwpożarowa 14 173 301
Wymiar sprawiedliwości 9 839 247
Obrona narodowa 18 256 786
Leśnictwo 28 532
Razem: 43 090 861
Suma wydatków: 321 221 112
Wiemy już, ile i na co państwo wydaje. A ile zarabia?
Dochody podatkowe i niepodatkowe 269 433 341
1. Dochody podatkowe 251 434 200
1.1. Podatki pośrednie 178 064 000
Podatek od towarów i usług 118 590 000
Podatek akcyzowy 58 110 000
Podatek od gier 1 364 000
1.2. Podatek dochodowy od osób prawnych 33 120 000
1.3. Podatek dochodowy od osób fizycznych 40 250 000
1.4. Podatek tonażowy 200
2. Dochody niepodatkowe 17 999 141
2.1. Dywidendy 3 351 100
2.2. Cło 2 032 000 (zauważmy, że według ministerstwa finansów cło nie jest podatkiem! urzędnikom najwyraźniej wydaje się, że to dobrowolne datki handlarzy składane z miłości ku państwu)
2.3. Dochody jednostek budżetowych 9 022 517
2.4. Pozostałe dochody niepodatkowe 785 000
2.5. Wpłaty jednostek samorządu terytorialnego 2 702 037
2.6. Dochody zagraniczne 106 487
Środki z Unii Europejskiej i z innych źródeł niepodlegające zwrotowi 33 601 464
Deficyt budżetowy : 18 186 307 (jakby ktoś nie wiedział: długi, które rząd w trosce o nas wszystkich zaciąga w naszym imieniu; 51 787 771, licząc razem z poprzednią pozycją)
Zacznijmy więc wnosić poprawki. Jeśli zrezygnujemy z socjalizmu i etatyzmu (tylko częściowo, bo „ubezpieczenia” zdrowotne i socjalne zostawiamy do późniejszego rozważenia), zaoszczędzić można 69 974 078 tysięcy złotych. To wystarczy, by uniezależnić się od UE, zlikwidować deficyt i jeszcze o 18 186 307 tysięcy złotych obniżyć dochody państwa. To dość, by zlikwidować dział „dochody niepodatkowe”, co jest o tyle ważne, że wydatki etatystyczne są w jakimś stopniu związane z dywidendami i „dochodami jednostek budżetowych”, więc tych pozycyj i tak nie moglibyśmy wpisać w całości po stronie dochodów.
Zostanie jeszcze 187 166 tysięcy złotych nadmiarowego dochodu. Trochę mało, by znacząco obniżyć podatki. Poszukajmy więc dalszych oszczędności. Jeśli założymy, że – z tym się chyba wszyscy zgodzą? – wydatki administracyjne spokojnie można zredukować o 90%, zyskamy jakieś 11 392 249 tysięcy złotych. Zmniejszmy jeszcze finansowanie szkolnictwa wyższego (vide: niedawny wpis) do 50% stanu obecnego – 5 723 663 tys. zł. – i mamy łącznie 17 303 077 na obniżkę podatków. W sam raz wystarczy, żeby o połowę obciąć podatek dochodowy od osób prawnych.
Duża zmiana? Nie, carissimi, minimalna. Bo nie ruszyliśmy jeszcze 96 263 537 tys. „różnych rozliczeń” ani 69 262 375 tys. dopłaty do obowiązkowych „ubezpieczeń”. ZUS, KRUS NFZ i tym podobne pozostają w ogóle nieruszone. W tej symulacji emerytury się nie zmieniają, szpitale, przychodnie, poczta i kolej pozostają państwowe, szkoły działają jak działały. Państwo realizujące taki budżet dalekie by jeszcze było od liberalizmu. A jednak te drobne poprawki to dość, by przestać się zadłużać, zrezygnować z eurojałmużny, oddać mnóstwo własności w ręce prywatne, z podatków zaś CIT zmniejszyć o pięćdziesiąt, cło o sto procent.
Wyobraźmy sobie prawdziwą reformę. Prywatyzację wszystkiego, co się sprywatyzować da, likwidację ubezpieczeń przymusowych i spłacenie całego długu. To trudne, ale w perspektywie kilkunastu lat możliwe. Przy obecnym poziomie finansowania tego, co finansować warto, budżet mógłby zostać ograniczony do jakichś sześćdziesięciu miliardów złotych rocznie. Półtora tysiąca od obywatela na rok i żadnego innego podatku, żadnego VAT-u, PIT-u, CIT-u, akcyzy.
Powiecie, że upraszczam. Macie rację. Gdyby przeanalizować budżet bardziej szczegółowo, można by znaleźć dużo więcej oszczędności.
Karol Nowacki
Źródło: http://derepublica.blox.pl/html

1 KOMENTARZ

  1. Polecajmy ten artykuł osobom, które mówią nam: „Masz rację, ale w dzisiejszych czasach…”.

Comments are closed.