Promocja książki Rajmunda Pollaka w Bielsku-Białej zgromadziła kilkadziesiąt osób. Zorganizowano ją w jednej z sal Akademii Techniczno-Humanistycznej. Wydana przez Editions Spotkania Piotra Jeglińskiego, książka nosi znamienny tytuł „Polacy wyklęci z FSM za komuny i podczas włoskiej inwazji”.

I rzeczywiście pokazuje realia bielskiego zakładu i zaangażowanie jego załogi nie tylko w czasach walki o niepodległość kraju i godność człowieka, ale także losy pracowników fabryki w wolnej Polsce, kiedy w wyniku przyjętego po okrągłostołowym kontrakcie modelu przekształceń własnościowych przyszło im się zmierzyć z kolejnymi wyzwaniami. Bo sposób przejęcia Fabryki Samochodów Małolitrażowych przez niepolski kapitał jest dobitną ilustracją wszelkich patologii (anty)polskiej prywatyzacji.

Być może odległością kampusu ATH od centrum miasta należy tłumaczyć owych tylko kilkudziesięciu obecnych. Jednak bardziej przekonuje mnie teza, że wielu innych nie przyszło, bo prawda jest dla nich mało wygodna. Musieliby zrewidować swoje postawy, poprawić nieco życiorysy, a może także przyznać się do życiowych błędów czy zaniechań.

Opasła pięciusetstronicowa księga to ciekawa, ale zarazem gorzka lektura. Pokazuje bowiem, jak na fali sukcesu politycznego NSZZ „Solidarność” po 1989 r., jej ówcześni liderzy zrezygnowali w niektórych wypadkach z upominania się o godność pracy ludzkiej. Pokazuje jak byli działacze i przywódcy związkowi, przechodząc na pozycje politycznych liderów zmienili optykę patrzenia na problemy ludzi pracy. Dokumentuje także, a może przede wszystkim, jak mieniący się patriotami dawni polscy opozycjoniści weszli w buty generała Jaruzelskiego i szli na rękę niepolskim właścicielom zakładu, doprowadzając do jego całkowitego odnarodowienia (oddania zagranicznemu koncernowi), kosztem wierności ideom i lojalności wobec załogi.

pollack_02

Rajmund Pollak nie jest historykiem. A w tym wypadku nie jest także tylko pamiętnikarzem. Można go raczej nazwać historycznym dokumentalistą. Nie zapisał bowiem jedynie swoich wspomnień i refleksji, ale zebrał relacje i przeprowadził wywiady z wieloma ówczesnymi działaczami związkowymi, zwłaszcza tymi po 1989 roku zapomnianymi. Przypomniał rzeczywisty wkład załogi ówczesnej Fabryki Samochodów Małolitrażowych w Bielsku-Białej w tworzenie „Solidarności” i jej struktur w Regionie Podbeskidzie, a później, w stanie wojennym w kontynuowanie oporu społecznego w województwie bielskim. Pokazał prawdę o tworzeniu struktur konspiracji antykomunistycznej przez działaczy tzw. „trzeciego szeregu” związku. Nie tych znanych sprzed stanu wojennego i w większości internowanych a później inwigilowanych, nie tych, których poaresztowano za akty sprzeciwu w pierwszych tygodniach i miesiącach wojny junty generała Jaruzelskiego przeciwko Polakom. Nie tych opisywanych w rozmaitych publikacjach. Przypomniał tych, nierzadko szeregowych członków związku, którzy mimo zagrożenia i represji rzeczywiście starali się być nadal wierni ideałom „Solidarności” w czasie dla Polski i związku najtrudniejszym. A na przykładzie zakładu, w którym przepracował kilkadziesiąt lat, R. Pollak dobitnie wykazał niedostatki i błędy procesu przekształceń własnościowych po przemianach ustrojowych. Ba, pokazał, że mimo przemian ustrojowych o wielu sprawach nadal decydowali ludzie poprzedniego systemu i robili to dokładnie z tym samym nastawieniem, jak w epoce słusznie przecież minionej. Narrację i relacje poparł licznymi cytowanymi i reprodukowanymi w szacie ilustracyjnej dokumentami To najcenniejszy kapitał tej książki.

pollak_01

Książka napisana językiem potoczystym i miejscami bardzo emocjonalnym, nie jest opracowaniem stricte naukowym. Jednak dzięki pomocy prof. Józefa Brynkusa, który na prośbę autora zweryfikował cały tekst pod kątem naukowym, jest bardzo rzetelna dokumentacyjnie i stanowi źródło, a zarazem punkt odniesienia dla dalszych badań nad dziejami społecznymi i politycznymi zakładu, miasta i regionu w okresie PRL oraz w czasach przemian ustrojowych i III RP. Niewątpliwie sięgną po nią badacze z IPN, w których dotychczasowych opracowaniach nie znalazło się wiele wątków i postaci przypomnianych przez R. Pollaka. I niewątpliwie potrzebne będzie, ba w wielu wypadkach konieczne, opisanie niejednej postaci czy wydarzenia od nowa. Dlatego zapewne niektórzy woleli na promocję książki nie dotrzeć.

Wśród obecnych na sali było wielu działaczy „Solidarności” od pierwszych lat jej istnienia, m.in. późniejszy senator Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego Andrzej Kralczyński. Obecni byli także twórcy i nadawcy podziemnego „Radia Solidarność Podbeskidzia”, wdowy i dzieci po zasłużonych działaczach „Solidarności z tamtych lat. Dwugodzinna dyskusja była gorąca, ale zdecydowana większość wyrażała zadowolenie, że wreszcie ktoś napisał prawdę o tym, jak było przed 35. czy 30. laty. To najlepszy dowód, że praca Rajmunda Pollaka jest merytoryczna i oparta na faktach. Niektórzy dyskutanci mieli co prawda za złe autorowi, że nie jest to opracowanie w pełni naukowe, monografia zakładu, związku czy regionu. Ale autor nigdy nie twierdził, że taki cel przyświeca jego pracy.

Wraz z R. Pollakiem dyskutował z zebranymi poseł na Sejm RP prof. J. Brynkus, a spotkanie prowadził i dyskusję moderował Michał Siwiec-Cielebon.
Niestety, nie każdy zakład, nie każde środowisko ma tak konsekwentnych poszukiwaczy prawdy jak R. Pollak. Dlatego zapewne o wielu historycznych wydarzeniach i uwarunkowaniach nie dowiemy się nigdy. Tym bardziej chwała zatem R. Pollakowi oraz wydawcy P. Jeglińskiemu, za to co uczynili dla bielskiej „Solidarności” i dla największego zakładu w regionie, w dziele dokumentowania i przekazywania prawdy.

(mic)

Fot. Henryk Pollak (dawny pracownik słynnego na cały świat Studia Filmów Rysunkowych w Bielsku-Białej)