Noc z piątku na sobotę (16/17 września 2011 roku). Pojawia się informacja, że Sejm przyjął poprawkę senatora PO Rockiego Marka do ustawy o dostępie do informacji publicznej, wprowadzającą ograniczenie ze względu na „ochronę ważnego interesu gospodarczego państwa”. W związku z wieloznacznością określenia „ważny interes gospodarczy państwa” czytaj: chyba, żeby nie.



Dzięki temu zapisowi informacja np. ile Skarb Państwa zapłacił za Lotos czy rafinerię w Możejkach, ile zainwestował (wszystko z kieszeni podatnika, rzecz jasna), a za ile chce to sprzedać może się okazać niedostępna. Podobnie jak w przypadku wartości umów na dostawę surowców energetycznych, wysokości zadłużenia (i tym samym oprocentowania obligacji, które w naszym imieniu emituje rząd), kosztów bączków z okazji polskiej prezydencji w UE czy mebli w gabinetach MSZ, itp., itd. Tak czy siak – niegospodarność, rozrzutność bądź zwykłe cmentarne przekręty mogą w każdej chwili zostać objęte klauzulą tajemnicy, wedle uznania. By żyło się lepiej.
Niestety, nie wszystkie media stanęły na wysokości zadania. Informując o przyjętej poprawce cytowały również wypowiedzi krytyków, przypominających o „prawie obywateli do kontroli władz”, jawności życia publicznego i tym podobne; przypominających, że podobny zapis znalazł się w rządowym projekcie, z którego został usunięty „pod naciskiem organizacji pozarządowych oraz PiS i SLD”.
Wokół nowelizacji ustawy zaczął się robić smród. A co „porządni” socjaliści robią w takiej sytuacji? Postępują w myśl fraszki Jana Sztaudyngera: „Tak uradziła babka z babką: Gówno najlepiej przykryć czapką”. W tym przypadku była to czapka – uszanka krasnoarmiejca z czerwoną „zwiozdą” na czole.
A konkretnie jej 22 nosicieli uczciwie zabitych na ziemiach polskich podczas pełnego barbarzyństwa najazdu w 1920 r. A jeszcze konkretniej – pomnik, jaki gwałcicielom, grabieżcom i mordercom (nierzadko torturującym swe ofiary przed śmiercią zadawaną na różne „wyszukane” sposoby) spod znaku sierpa i młota ufundowało państwo polskie w Ossowie. Otóż pomnik ów na kilka dni przed 17 września został przez nieznanych sprawców opatrzony stosownymi napisami typu „Chwała bohaterom, którzy ich zabili”. Cóż, rocznica Cudu nad Wisłą, którym było militarne powstrzymanie pochodu barbarzyńskich hord „awangardy światowej rewolucji proletariatu”, z nieodzownymi w takich przypadkach eksterminacją i okaleczaniem najeźdźców, jest w Polsce świętem państwowym. Jeszcze.
Fakty faktami, a GW swoje: „Duszną atmosferę przyzwolenia na tego typu czyny wytwarza polska prawica. To efekt polityki postsmoleńskiej […] W takiej atmosferze każdy przyzwoity gest np. wobec Rosjan, to zdrada”. Ja osobiście zgodnie z wyznawanymi zasadami za zdradę uważam stawianie najeźdźcom pomników, a tym samym gloryfikowanie totalitaryzmu i związanych z nim przestępstw. Inna sprawa, że GW konsekwentna w swych opiniach nie jest – dlaczego, podobnie jak w przypadku katastrofy smoleńskiej, per analogiam nie stwierdziła, że winnym profanacji jest Komorowski B., który odsłonił pomnik? A może i sam Lenin i komuniści – po co się tu pchali w 1920r. ?
Ale nic to, GW grzmi: „Gdyby jeszcze było tak, że wstyd za profanacje grobów i pomników spada na głowy tych, których złe nastroje rozbudzają. Niestety, ten wstyd spada na nas wszystkich”. Proszę, proszę – odpowiedzialność zbiorowa, w odniesieniu do morderstwa w łódzkim biurze PiS nie mająca zastosowania. Nawiasem mówiąc, napisy pojawiły się nie tyle na grobach, ale na pomniku, co GW raczyła pominąć. Ale cóż, jak pisze brukowiec, bez dowodów obarczający winą polską prawicę, „To efekt polityki postsmoleńskiej, w której absolutnie wszystko może się przydać do okładania po łbie przeciwników politycznych”. Trudno się z tym nie zgodzić.
Rzecz jasna Komorowski B. poprzez usta dyrektor Biura Prasowego Kancelarii Prezydenta, Joanny Trzaski – Wieczorek, wyraził „óbolewanie”  zaznaczając przy tym, że „bezczeszczenie grobów i szerzenie nienawiści nie jest zgodne z duchem chrześcijańskiej Europy”. Zważywszy, że współczesna Europa ostentacyjnie odrzuca wartości chrześcijańskie, brzmi to co najmniej cudacznie. Z kolei z duchem komunizmu, któremu wystawił Komorowski B. pomnik, „bezczeszczenie grobów” (np. w Katyniu) i „szerzenie nienawiści” (klasowej) było jak najbardziej zgodne, ale kto by tam wnikał w takie niuanse historii? Cóż, jak trwoga, to do Boga.
Michał Nawrocki
Foto: sowiecki plakat propagandowy z 1939 r. Źródło: http://pl.wikipedia.org

1 KOMENTARZ

  1. W wakacje trochę się podróżuje po Polsce i rzecz bardzo charakterystyczna, że większość wszelkiego rodzaju pomników i miejsc pamięci jest bardzo zaniedbana, wręcz zapomniana i zapuszczona. I druga charakterysyczna rzecz, że większość tych miejsc i pomników powstała przed 1989 rokiem i upamiętnia komunistyczne wydarzenia i postacie. Nie zostały one w latch 1990-1994 zlikwidowane. A symbole są ważne, one kształtują świadomość narodu.

Comments are closed.