W dzienniku „Rzeczpospolita” z 30 lipca 2010 roku opublikowany został artykuł prof. Michała Wojciechowskiego „Ustawa przeciwko rodzinie”. Autor pisze w nim o niebezpieczeństwach jakie grożą polskim rodzinom w związku z tzw. ustawą o przemocy w rodzinie, która podpisana niedawno przez Bronisława Komorowskiego, wchodzi w życie od 1 sierpnia 2010 roku. Warto zaznaczyć, że sam Komorowski podpisując ustawę stwierdził, że ma wobec niej zastrzeżenia,  związane już choćby z samą jej nazwą.



„U Orwella bezpieka zowie się ministerstwem miłości. W tym kierunku poszedł nasz Sejm, który siłami PO oraz SLD i z podpisem jeszcze p. o. prezydenta ogłosił ustawę o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Faktycznie zakazuje ona karcenia przy wychowaniu dzieci oraz poddaje rodzinę samowoli specjalnej struktury urzędniczej. Ustawa ta, która wejdzie w życie 1 sierpnia, jest nie do przyjęcia zarówno z powodu błędnych rozwiązań, jak i z powodu sprzeczności z prawami nadrzędnymi” – pisze prof. Wojciechowski
W swoim artykule, Autor zwraca uwagę na fakt niezgodności „ustawy przemocowej” z konstytucją III RP: „Ustawa w wielu punktach narusza Konstytucję RP. Jej preambuła stwierdza bowiem: „Ustanawiamy konstytucję (…) jako prawa podstawowe dla państwa oparte na (…) oraz na zasadzie pomocniczości umacniającej uprawnienia obywateli i ich wspólnot”. Zasada pomocniczości głosi, że czym mogą się zająć obywatele i wspólnoty, winno być im zostawione.
Prawodawstwo nasze zmierza w kierunku odwrotnym. Ustrój biurokratyczny faktycznie u nas panujący polega na tym, że szczebel wyższy rozciąga swoją władzę, gdzie tylko może, zostawiając niższym resztki. Ustawa ta stanowi jaskrawy przykład. Państwo odbiera uprawnienia rodzinie, wprowadzając masowy nadzór typu policyjnego w przypadku najlżejszego podejrzenia.
Traktowanie rodziny jako siedliska przemocy oraz podejmowanie bez kontroli sądowej i odpowiedzialności tajnych działań na skutek donosu czy podejrzenia narusza zasadę domniemania niewinności oraz prawa do rzetelnego procesu i do obrony (art. 42). W związku z zasadą, że RP jest państwem prawnym (art. 2), budzi sprzeciw narzucanie przepisów, które są zarówno sprzeczne z przeważającym zwyczajem, jak niewykonalne w praktyce. W obecnym brzmieniu ustawa zabrania wymagań przy wychowaniu i karcenia. Państwo prawa nie powinno narzucać niewykonalnego nonsensu.
Dalej: „Każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym” (art. 47). Ustawa radykalnie ogranicza te prawa. Eksmisja z własnego domu omija art. 46, a szpiegowanie rodzin i donosy – art. 51, która dotyczy gromadzenia tylko niezbędnych informacji, dostępu do nich i prawa do ich poprawiania. Ustawa zmienia pojęcie kary cielesnej, kojarząc ją z rodzicami, gdy w konstytucji (art. 40) dotyczy ono, tradycyjnie, kar wymierzanych przez władze, jak w dawnym prawie karnym…”.
Zachęcamy do zapoznania się z całym artykułem prof. Wojciechowskiego na łamach „Rzeczpospolitej”…
Foto: Paweł Toboła-Pertkiewicz/PAFERE.ORG

3 KOMENTARZE

  1. Polska nie jest państwem prawa skoro parlament uchwala ustawę niezgodną z konstytucją. Większość parlamentarna po prostu kpi sobie z przepisów ustawy zasadniczej i wprowadza uregulowania takie, jakie są również wprowadzane na Dzikim Zachodzie Europy. Rodzina bowiem dla PO nie ma znaczenia gdyż wszelkie przejawy życia, na wzór Orwellowski, zaczynają być regulowane przez biurokrację. Dziwne, że prezydent elekt podpisując ustawę stwierdza, że nie ze wszystkim się zgadza a jednak podpisuje zamiast skierować ją do TK lub zawetować. To świadczy o słabości przyszłego prezydenckiego urzędu. I pewnie rację miał swego czasu Tusk twierdząc, że to premier rządzi a nie prezydent.

Comments are closed.