Sprytne Japonki przyczyną deflacji?

2

Połączone nowoczesną technologią panie domu zmuszają sprzedawców do ostrej konkurencji cenowej.
Żyjemy w ciekawych czasach. Ostatnimi miesiącami w Japonii, jak grzyby po deszczu, powstają strony internetowe i serwisy telefonii informujące o najlepszych promocjach w mieście, dzielnicy, regionie. W większości współtworzą je same Japonki, regularnie robiące zakupy. Panie te, w trakcie codziennych wypraw po najpotrzebniejsze produkty, dzielą się ze sobą informacjami o ofertach cenowych. Robią to za pomocą telefonów komórkowych, łączących je z serwisami internetowymi.
Inicjatywy są tak skuteczne i zrzeszają tak wiele osób, że danego dnia półki jednego sklepu są oczyszczane z jajek, innego z pomidorów itd. Jeśli więc sprzedawca zaproponuje konkurencyjne ceny, jest za to wyjątkowo szybko nagradzany. W efekcie, najkorzystniejsze oferty znajdują zawsze nabywców, a budżety domowe nie są nadwyrężane niepotrzebnymi wydatkami.
Jak już wspomniałem, żyjemy w ciekawych czasach. Lecz nie dlatego, że zmyślne inicjatywy konsumentów poprawiają jakość rynku. Żyjemy w ciekawych czasach, bo okazuje się, że takie zachowania mogą być uważane za społecznie szkodliwe… Japońscy politycy oraz przedstawiciele sieci handlowych sądzą, że spryt konsumentów spycha ceny towarów w dół, ergo wywołuje deflację, ergo niszczy wzrost gospodarczy. Absurdalność tych wniosków wręcz przytłacza. Japończykom przyszło działać w gospodarce, w której deflacjofobia totalnie paraliżuje aktywność szarych komórek w głowach ekonomicznych władz. Zachowywać się racjonalnie w takich warunkach, to jest dopiero osiągniecie.
Szymon Nowaczyk
Strona Autora: http://neteor.blogspot.com
Foto: http://mankai.wordpress.com/

2 KOMENTARZE

  1. Japońscy politycy boją się deflacji, bo przez nią wartość nominalna ich długu wzrosła o spory procent! To tak jak z kredytem mieszkaniowym we frankach szwajcarsich, z tym, że japońscy politycy to synonim rozrzutności.

  2. Ładnie to wygląda, ale…
    Obliczyłem że jadąc na drugi koniec miasta kupić tanie paliwo w stacji „Auchan”, tracę dwie godziny i zyskuję 50 gr.
    A moje miasto wcale nie jest takie duże.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here