11 listopada – dla Polaków powinno być to święto odzyskania przez Polskę niepodległości. Tego dnia wszyscy Polacy mogą zamanifestować swój patriotyzm, przywiązanie do swej ojczyzny. W rzeczywistości jednak 11 listopada stał się po prostu jednym z dni wolnych od pracy i dlatego większość z nas spędza ten dzień na błogim lenistwie, niż na rozpamiętywaniu, jak to było przed laty, kiedy to dzięki sile i determinacji poprzednich pokoleń i wsparciu ze strony zachodnich mocarstw państwo polskie po 123 latach znów pojawiło się na mapach Europy.

Niepodległość przez przypadek?

Odzyskanie niepodległości na początku XX wieku dla polskich elit politycznych stało się sprawą honorową. Sprzyjała nam sytuacja międzynarodowa, ponieważ nasi zaborcy znaleźli się w przeciwnych obozach – Niemcy i Austria w trójprzymierzu oraz Rosja w trójporozumieniu. Dzięki porażce państw centralnych i upadku caratu w Rosji zachodnie mocarstwa, czyli Francja i Wielka Brytania zaczęły wspierać ruchy na rzecz niepodległości krajów Europy środkowo-wschodniej.

Z dniem 11 listopada 1918 r. zakończyła się I wojna światowa, ale nie było wówczas pewności, że państwo polskie rzeczywiście się odrodzi. Tak naprawdę tamtego dnia Józef Piłsudski przejął kontrolę nad wojskiem polskim od Rady Regencyjnej, która pierwotnie  była niemieckim pomysłem. Niemcy w ten sposób chcieli zrealizować swój plan Mitteleuropy – stworzenia państw rzekomo niepodległych, ale w rzeczywistości zależnych politycznie i gospodarczo od państwa niemieckiego. W planach naszego zachodniego sąsiada Polska po I wojnie światowej miała stać się monarchią. Jednak jak wiadomo plan ten nie został zrealizowany, ponieważ II Rzesza poniosła klęskę.

Uznając dzień 11.11.1918 r. za dzień niepodległości, uznaje się poniekąd, że był to osobisty sukces Józefa Piłsudskiego. W rzeczywistości do niepodległości dochodziliśmy stopniowo i 11 listopada nie był pierwszym etapem na jej drodze, bowiem już z końcem października 1918 r. na terenie zaboru austriackiego powstała Polska Komisja Likwidacyjna w Krakowie. Później na wielu obszarach naszego kraju trwały walki o granice, m.in. w Wielkopolsce i na Śląsku. Tak więc niepodległość Polski po I wojnie światowej nie była jedynie zasługą Piłsudskiego, ale wszystkich organizacji narodowo-wyzwoleńczych, które co prawda nie dążyły się zbytnią sympatią, ale dla wolnej Rzeczypospolitej postanowiły zawiesić wszelkie kłótnie i spory.

To, że po wojnie pojawiła się II Rzeczpospolita było trochę zbiegiem okoliczności. Z naszej strony była ogromna wola do tego, by takie państwo powstało (polscy komuniści z Różą Luksemburg na czele sprzeciwiali się powstaniu państwa polskiego). Dzięki korzystnej sytuacji międzynarodowej, czyli likwidacji II Rzeszy, rozpadzie Austro-Węgier, upadku caratu w Rosji zwycięskie mocarstwa europejskie (w szczególności Francja) stały się naszymi sprzymierzeńcami. Gdyby jednak w Rosji wygrali „biali”, to wówczas zapewne zachodniej Europie nie opłacałoby się angażować w tworzenie nowych państw, w tym także Polski.

Czy państwa europejskie są niepodległe?

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że skoro państwo polskie nadal istnieje, to w oczywisty sposób musi być niepodległe. Jednak taki tok rozumowania nie jest właściwy. To, że mamy do czynienia z państwem nie oznacza, że jest ono niepodległe. Po kongresie wiedeńskim w Europie środkowo-wschodniej pojawiło się nowe państwo o nazwie Królestwo Polskie. Miało ono własnego króla (cara Rosji), sejm, wojsko, urzędy, czyli wszelkie podstawowe atrybuty państwowości. Mimo to Kongresówka nie była niepodległa, ponieważ została połączona z Rosją unią realną. Dziś w XXI wieku także istnieją państwa, które nie są niezależne, czego przykładem może być Szkocja – państwo, które wchodzi w skład Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej.

A co z tą Polską? Czy nasze państwo jest samodzielne pod względem politycznym i gospodarczym? Nie tak dawno w Radiu Wnet – rozgłośni dofinansowywanej z Unii Europejskiej – odbyła się debata, w której wzięli udział Wowo Bielicki, Janusz Korwin-Mikke, Łażący Łazarz i Bartłomiej Nowak. Jak w każdej debacie jej uczestnicy często spierali się o istotne kwestie. Jednak w przypadku odpowiedzi na pytanie, czy państwo polskie jest niepodległe, wszyscy uczestnicy dyskusji uznali, że Polska nie jest niepodległa. Zastanawiająca jednak była interpretacja Bartłomieja Nowaka, który stwierdził, że III Rzeczpospolita nie jest niepodległa, ponieważ w dzisiejszych czasach tak naprawdę nie ma w pełni suwerennych, niezależnych państw. Według niego państwa Unii Europejskiej postanowiły zrzec się znacznej części swojej niepodległości dla wspólnej idei integracji europejskiej. Jest to oczywiście pogląd nienowy. Już odkąd Polska wstąpiła do UE, nasi przywódcy przekonywali nas, że silne państwa Europy zachodniej tym razem nie chcą z nami prowadzić wojen, tylko chcą nam pomóc.

Kiedyś w jednej z audycji wyborczych Samoobrony z czasów referendum unijnego ktoś powiedział, że jeszcze nigdy w historii świata nie zdarzyło się, żeby bogaty dał biednemu, nie oczekując niczego w zamian. Trudno się z tym nie zgodzić. Ciężko jest mi sobie wyobrazić, by największe potęgi europejskie, takie jak Francja, Wielka Brytania, czy Niemcy tak po prostu postanowiły z ludzkiej życzliwości pomóc nam Polakom.

Czy w takim razie przywódcy europejscy są idiotami, czy może tylko ich udają, realizując po cichu własne interesy? Ostatnie wydarzenia związane z ratowaniem Grecji pokazały, że najważniejsi politycy UE za wszelką cenę chcą uratować strefę Euro od bankructwa. Wielu ekonomistów uważa jednak, że działania podjęte wobec Grecji mają jedynie na celu odłożenie ogłoszenia bankructwa tego państwa w czasie, co i tak nieuchronnie nastąpi. Jakiekolwiek działania greckiego rządu sprzeczne z interesami Unii (próba rozpisania referendum) zostały niemal natychmiast odrzucone przez przywódców najważniejszych państw europejskich. Ostatnie działania Unii Europejskiej pokazały, że Grecja w żadnym razie nie jest państwem niepodległym, ponieważ gdyby nim była, mogłaby po prostu wyjść ze strefy Euro i ogłosić bankructwo. To, że państwo greckie tego nie robi świadczy o tym, że nie jest ono w stanie same zadecydować o swoim losie, tylko musi podporządkować się decyzjom państw silniejszych, które z całą pewnością są niepodległe.

Grecja a sprawa polska

Grecja odzyskała niepodległość w podobnych okolicznościach, co Polska. Kiedy Grecy w 1821 r. wystąpili przeciw Turcji, z czasem zostali poparci przez Rosję, Anglię i Francję. Po wielu latach walk 14 września 1829 r. ogłoszono pokój w Adrianopolu, dzięki czemu Grecja odzyskała niepodległość. Dla Greków tak naprawdę głównym wrogiem była Turcja, Polska z kolei miała aż trzech przeciwników – Rosję, II Rzeszę, Austro-Węgry i dopiero przegrane tych państw w wyniku I wojny światowej dały Polsce wyzwolenie.

Zarówno Grecy, jak i Polacy powinni wiedzieć, w jakich okolicznościach odzyskali niepodległość i jak bardzo jest ona ważna, jak bardzo trzeba o nią walczyć. Dziś Grecy, a w przyszłości być może i Polacy zapłacą za swoją lekkomyślną politykę. Oni pamiętają rok 1981, my rok 2004. Wtedy z wielkimi nadziejami wstępowaliśmy do Unii Europejskiej. Oni pamiętają rok 2002, my tego jeszcze nie zrobiliśmy. Wtedy z równie wielkimi nadziejami Grecy wstępowali do strefy Euro. W każdym razie zarówno im, jak i nam wydawało się, że wszystko będzie dobrze, że będąc w tym samym klubie, co Niemcy, Francja, Wielka Brytania będziemy mieli takie same prawa jak oni. Nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, że w Unii Europejskiej nigdy nie było i nigdy nie będzie równości. Przekonali się o tym już Grecy. Nam Polakom wciąż wydaje się, że mamy coś do gadania, choć tak naprawdę nic nie znaczymy. Wielu Greków już zrozumiało, kiedy dostrzegą to Polacy?

93 lata temu odradzała się niepodległa Rzeczypospolita. Powstała ona dzięki sile i determinacji naszych ówczesnych elit politycznych, a także dzięki korzystnemu dla nas zakończeniu I wojny światowej. 11 listopada jest okazją do tego, by w sposób szczególny zamanifestować swój patriotyzm, przywiązanie do Polskości. Warto także zastanowić się nad tym, czym tak naprawdę jest niepodległość i czy czasem jej nie tracimy. Łatwo jest bowiem ją stracić, a trudno na nowo odzyskać. Grecy już się o tym przekonali. Kiedy my to dostrzeżemy?

Mateusz Teska

Artykuł ukazał się pierwotnie na PROKAPIE 10 listopada 2011 roku.

4 KOMENTARZE

  1. Panie Teska jak sie pan dowiesz kto to jest Roggenstein-Kaulla to bedziesz pan mial odpowiedz na temat Grecji, Polski i wielu innych „poddanych”. To tam lezy klucz do losow swiata ostatnich kilkuset lat. Powodzenia w szukaniu prawdy.

  2. Mam lepszy pomysł na ożywienie tego święta. Polska jest kobietą, dlatego 11 listopada proponuję wszystkim niezależnym kobietom, tzw. singielkom wręczać kwiaty i życzyć wytrwałości w byciu niezależną. I tak większość kobiet prędzej, czy później ma szczerze dość tej niezależności, ale póki co jaja można sobie porobić.
    Na pewno takie podejście do tego święta jest dużo ciekawsze i zdrowsze niż wciskanie ludziom państwowo-narodowego kitu.

  3. Wszyscy zapominają że 11 listopada to święto Kongresówki… A reszta kraju ? Nic dziwnego że w Poznaniu bardziej świętuje się wspomnienie św. Marcina niżeli Niepodległość którą Poznaniacy notabene odzyskali 27 czerwca 1919 roku (tak formalnie).

Comments are closed.