Aby zapewnić jak najlepsze wrażenia, korzystamy z technologii, takich jak pliki cookie, do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Zgoda na te technologie pozwoli nam przetwarzać dane, takie jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalne identyfikatory na tej stronie. Brak wyrażenia zgody lub wycofanie zgody może niekorzystnie wpłynąć na niektóre cechy i funkcje.
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych.
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.
Nurtuje mnie następująca wątpliwość: dlaczego nikt, ani z tych optujących za wersją wypadku, ani tych, którym to tłumaczenie nie wystarcza – nie podniosą argumentu następującego: ponad naszymi głowami krąży dziesiątki satelitów. Z dużą dozą prawdopodobieństwa przyjąć można więc, że któremuś z nich udało się utrwalić to co działo się nad smoleńskim niebem. Pozwolę sobie nawet na stwierdzenie, że USA, Francja, Anglia czy Chiny a może i Izrael nie mogły pozwolić sobie na luksus nie obserwowania tego akurat rejonu Rosji. Wniosek z tego dla mnie płynie jeden: skoro dotąd zdjęć nie ujawniono, to musi istnieć po temu racjonalna przyczyna. I zdaje się, że można tę przyczynę znaleźć, kiedy chłodnym okiem spojrzy się na polityczną mapę świata… W epoce, kiedy na byle zdjęciu z Google Earth zobaczyć można co kto zjadał na śniadanie, nie do obrony jest wersja, że nad Smoleńskiem samolot zderzył się z brzozą – gdyby bowiem tak było na różne sposoby raczono by nas tymi zd
Nurtuje mnie następująca wątpliwość: dlaczego nikt, ani z tych optujących za wersją wypadku, ani tych, którym to tłumaczenie nie wystarcza – nie podniosą argumentu następującego: ponad naszymi głowami krąży dziesiątki satelitów. Z dużą dozą prawdopodobieństwa przyjąć można więc, że któremuś z nich udało się utrwalić to co działo się nad smoleńskim niebem. Pozwolę sobie nawet na stwierdzenie, że USA, Francja, Anglia czy Chiny a może i Izrael nie mogły pozwolić sobie na luksus nie obserwowania tego akurat rejonu Rosji. Wniosek z tego dla mnie płynie jeden: skoro dotąd zdjęć nie ujawniono, to musi istnieć po temu racjonalna przyczyna. I zdaje się, że można tę przyczynę znaleźć, kiedy chłodnym okiem spojrzy się na polityczną mapę świata… W epoce, kiedy na byle zdjęciu z Google Earth zobaczyć można co kto zjadał na śniadanie, nie do obrony jest wersja, że nad Smoleńskiem żaden satelita niczego nie sfilmował, nie sfotografował, niczego nie zarejestrował. Smutnie myślę sobie, że gdyby owa mityczna brzoza odegrała rolę, jaką jej się imputuje – obrazy owej brzozy po dziś dzień obiegały by świat wszerz i wzdłuż…
Nareszcie ktos na wlasiwym tropie. Opd. jest prosta dlaczego nic nie ma: bo tam nic nie bylo poza mistyfikacja. A poniewaz goscie od satelit w tym siedza rowniez, nic nie pokazali swiatu. Bo co mieliby pokazac? Ruskich wojakow rozkladajacych jakis zlom w lesie?
Comments are closed.