Książki PROKAPA na lato…
Obserwatorów życia politycznego w Polsce po 1989 r., o ile pozwalają sobie na luksus samodzielnego myślenia, niewątpliwie wcześniej czy później zacznie irytować swoista „pomroczność jasna pełna”, jaka zdominowała debatę publiczną. Ilość tematów tabu, które ewentualnie można rozpatrywać tylko zgodnie z wytycznymi tzw. salonu rośnie w zastraszającym tempie, a i wytyczne są coraz bardziej absurdalne. Kwestią czasu pozostawało więc kiedy spadnie kropla, przelewająca przysłowiową czarę goryczy.


Czytając Blidafikację… Mariusza Polińskiego trudno pozbyć się wrażenia, iż zasadniczą przesłanką do jej napisania było poczucie bezsilności, wobec, jak mawiał Kazimierz Rudzki, „coraz bardziej nas otaczającej rzeczywistości”. Okoliczności śmierci „męczennicy lewicy”, Barbary Blidy, stały się dla Autora punktem wyjścia do wyjątkowo ponurych rozważań o współczesnej (i nie tylko) Polsce. W tekście pobrzmiewają echa felietonów Stanisława Michalkiewicza i Rafała Ziemkiewicza, szczególnie w kontekście „rodowodów” współczesnych „elit”, ich mentalności jak również lokacji właściwych ośrodków władzy. Jednoznaczne, choć przez niektórych zapewne zostaną uznane za kontrowersyjne, teorie pozwalają na zarysowanie grubą kreską cynicznego spisku i motywów jego uczestników, stając się w rezultacie wspaniałym punktem wyjścia do dyskusji nad kondycją obecnego państwa i społeczeństwa polskiego. Zwłaszcza w kontekście wyciąganych z niepamięci różnych „wstydliwych zakamarków” działalności głównych aktorów polskiej sceny nie tylko politycznej.
Zdecydowanie dobrym pomysłem było połączenie konwencji thrillera politycznego w stylu „Waszyngtonu za za zamkniętymi drzwiami” Johna Ehrlichmana z krwiście dosadnymi kryminałami Pasikowskiego. Tym bardziej, że pojawiające się nagrania „nieoficjalnych” wystąpień polityków w pełni uzasadniają dosadne słownictwo, choć nadmiar może w pewnym momencie zacząć męczyć. Ale cóż, jakie społeczeństwo, takie elity, chciałoby się powtórzyć za pewnym klasykiem.
Na uwagę zasługuje żywy język tekstu, jak również gry słowne, do których polszczyzna dostarcza wyjątkowo bogatego materiału. Na tym tle jednakże wyjątkowo źle wyglądają gierki słowne z nazwiskami „bohaterów”. Bardziej subtelne aluzje z pewnością mocnej zabolą; tytułowe lemingi i tak nie zrozumieją, zresztą szczerze wątpię, czy w ogóle sięgną po Blidafikację… Poza tym, jak mawiał mój promotor, nie należy traktować odbiorcy jak istoty wszechwiedzącej, ale również jak skończonego kretyna. Sposobów sportretowania postaci jest naprawdę sporo, zaś aluzje i niedomówienia wciągając czytelnika w domysły z pewnością sprawią, iż pozycja będzie dla niego znacznie bardziej atrakcyjna. No i nie można wreszcie zapominać, że demokratyczne państwo prawa itd. w rzeczywistości oznacza państwo prawników ze wszystkimi tego konsekwencjami.
Z całą świadomością przez cały czas unikam jednoznacznego zakwalifikowania tekstu Mariusza Polińskiego jako esej, nowela czy powieść. Powodów jest kilka, z których część już wyłożyłem. Dodać należy też pewien bałagan – skoro aluzyjny tekst dotyczy wydarzeń w republice kartoflanej Mozambiku, to jakim cudem pojawiają się tam np. media polskojęzyczne czy Śląsk? O Chazarów już się nie będę spierał, choć określani tym mianem mieszkańcy Afganistanu mogą się obrazić.
Szczerze przyznam, że w pełni szanując pracę Autora uważam, iż Blidafikację… należałoby potraktować jako szkic, który po oszlifowaniu stałby się bardzo ciekawą powieścią, przyspieszającą tętno i lasowanie wapna u salonowców. Tym bardziej, że Mariusz Poliński niewątpliwie ma ku temu potencjał. Ale to już moja subiektywna opinia.
No i jak zwykle, Autor dowiedział się co i dlaczego napisał. Fajnie jest pisać recenzję 🙂
Michał Nawrocki
Mariusz Poliński – „Blidafikacja. Władcy lemingów”, ebook, Wydaje.pl 2011
Książkę Mariusza Polińskiego zamówić można na Wydaje.pl…