Sześć lat temu przybyłem do Botswany na misje. Nie wiedziałem zbyt wiele o tym państwie, położonym w Kotlinie Kalahari, w Afryce Południowej. Przed wyjazdem przeczytałem, że pierwsi katoliccy misjonarze rozpoczęli tu pracę ewangelizacyjną dopiero w 1926 r. Słyszałem, że w momencie odzyskania niepodległości był to jeden z najbiedniejszych krajów na świecie. Jednak w chwili mojego wyjazdu na misje Botswana należała już od dawna do najzamożniejszych państw Czarnego Kontynentu. Nie zrobiło to jednak na mnie żadnego wrażenia. Byłem już wcześniej w Afryce Równikowej i wyjeżdżając do Botswany nie obiecywałem sobie za dużo. Po przyjeździe okazało się, że odkryłem prawdziwą perłę.
 Botswana jest najstarszym państwem o nieprzerwanej demokratycznej tradycji w pokolonialnej historii Afryki. Elementy sytemu demokratycznego nie pojawiły się jednak w tym kraju po raz pierwszy wraz z adopcją projektu konstytucji opartej na Westminsterskim Statucie w czasach protektoratu brytyjskiego. Botswańczycy mają system demokratyczny we krwi. Tradycyjna władza plemiennych wodzów była tu zawsze ograniczona przez zwyczaje i prawo w postaci wioskowych rad zwanych 'kgotla’ (w jęz. setswana – spotkanie przedstawicieli starszyzny plemiennej).
W przeciwieństwie do pozostałych krajów afrykańskich, gdzie ich przywódcy po uzyskaniu niepodległości przechodzili na system jednopartyjny lub władze przejmowały wojskowe junty w wyniku licznych zamachów stanu, Botswańczycy wybierali w tym czasie regularnie swoich przywódców w demokratycznych wyborach. Obecna scena polityczna Botswany jest wyraźnie spolaryzowana. Liczą się właściwie dwie partie: prawicowa Demokratyczna Partia Botswany (DPB), utrzymująca się przy władzy od momentu odzyskania niepodległości przez Botswanę w 1966 r. i lewicowy Narodowy Front Botswany (NFB), będący w wiecznej opozycji parlamentarnej. Reprezentację parlamentarna w postaci jednego mandatu ma w chwili obecnej Partia Kongresowa Botswany, a poza parlamentem istnieje jeszcze 10 innych małych partii politycznych.
Powstanie DPB
Kluczem do zrozumienia politycznej stabilizacji Botswany i jej sukcesów gospodarczych są okoliczności powstania DPB oraz sylwetka jej założyciela, Seretse Khamy. DPB została założona pod koniec 1961 roku jeszcze w czasach protektoratu brytyjskiego jako Demokratyczna Partia Beczuany. Celem, który sobie partia wyznaczyła była oczywiście walka o odzyskanie niepodległości. Jednak bezpośrednią przyczyna powstania BDP to stworzenie opozycji w stosunku do innej istniejącej już w protektoracie Ludowej Partii Beczuany (LPB), założonej rok wcześniej przez K. T. Motsetse.
Wart odnotowania jest tu fakt, że Brytyjczycy w przeciwieństwie do Francuzów stosowali w swoich koloniach zasadę rządów pośrednich i tak np. po odzyskaniu niepodległości przez Ghanę w 1957 roku w brytyjskich posiadłościach nasilił się proces stopniowego przekazywania władzy miejscowej ludności. W 1960 roku Beczuana otrzymała pierwszy projekt nowej konstytucji, który uwzględniał ustanowienie Rady Ustawodawczej złożonej z równej liczby Afrykańczyków i Europejczyków. Konsekwencją tych przemian było powstawanie nowych partii politycznych.
Pierwszą partią była Federalna Partia Beczuany (FPB), która opowiadała się za powszechnymi wyborami i tym samym stanęła w opozycji do plemiennych wodzów, którzy mieli prawo do nominowania swoich reprezentantów do Rady Ustawodawczej. FPB nigdy nie zyskała szerokiego poparcia i po trzech latach funkcjonowania zniknęła ze sceny politycznej w 1962 r.
Na powstanie drugiej partii, LPB, duży wpływ miały wydarzenia w Związku Południowej Afryki. Po rozruchach w Sharpville w 1960 roku wprowadzono tam zakaz funkcjonowania afrykańskich partii politycznych. Około 1400 osób związanych z Afrykańskim Kongresem Narodowym Południowej Afryki (ANC) i Kongresem Panafrykańskim (PAC) uciekło do Beczuany. Niektórzy z nich byli Botswańczykami i próbowali kontynuować działalność polityczną w swoim kraju. Wśród tej grupy był między innymi Motsami Mpho, który był członkiem ANC i został sekretarzem generalnym LPB.
Program LPB nie odbiegał od socjalistycznych manifestów politycznych ANC i PAC. Członkowie LPB żądali radykalnych zmian socjalnych i politycznych. Byli za wydaleniem wszystkich białych osadników i za natychmiastowym wprowadzeniem nowej konstytucji potępiającej rasizm i kolonializm brytyjski. Khama nie tylko był przekonany, że partia pozostająca pod obcym wpływem może być niezdolna do rządzenia krajem, ale mocno wierzył, że tylko konstytucyjne zmiany a nie rewolucja są w stanie zapewnić odzyskanie niepodległości. W przeciwieństwie do panafrykanistycznych poglądów LPB („Afryka dla Afrykańczyków”) opowiadał się wyraźnie za społeczeństwem wielorasowym. Miał też inne poglądy na rolę, jaką Wielka Brytania odegrała w historii Botswany. Musimy pamiętać, że to Khama III, wódz plemienia Bamangwato, wraz z innymi wodzami plemiennymi z grupy Tswana poprosili Koronę Brytyjską o protektorat. Mimo poważnych zaniedbań w rozwoju protektoratu i nawet osobistych urazów do Brytyjczyków Khama widział Wielką Brytanią jako przyszłego politycznego i gospodarczego partnera. Był również, w przeciwieństwie do LPB, zwolennikiem wyborów w okręgach jednomandatowych.
Seretse Khama
DPB bardzo szybko zdobyła popularność w całej ówczesnej Beczuanie i zawdzięczała to głownie swojemu założycielowi. Khama pochodził z rodu wodza plemienia Bamangwato. Wyższe wykształcenie zdobył w Związku Południowej Afryki (ZPA) na Uniwersytecie Fort Hare i w Wielkiej Brytanii na Oxfordzie, gdzie studiował prawo. W tym czasie Khama należał do nielicznych wodzów plemiennych z wyższym wykształceniem. W roku 1948 ożenił się z białą Angielką Ruth Willimas. To romantyczne małżeństwo afrykańskiego wodza i białej dziewczyny przyciągnęło w tamtych czasach uwagę całego świata. Początkowo R. Williams nie została zaakceptowana w Beczuanie. Później z powodu obiekcji wysuwanych przez białych osadników w ZPA, władze Brytyjskie skazały Khame na wygnanie z Botswany i wydziedziczyły go jako wodza w 1952 r. Pozwolenie na powrót do kraju uzyskał dopiero w roku 1956. Wracając z wygnania jako 'osoba prywatna’ zaangażował się w życie polityczne. Szybko dał się poznać jako sprawny polityk. Będąc osobą prywatną, a nie wodzem plemienia Bamangwato, zyskał poparcie innych plemion i szybko zdobył sobie uznanie narodowego przywódcy, zwłaszcza w ośrodkach wiejskich, co nie udało się innym partiom, które opowiadały się za osłabieniem tradycyjnych struktur plemiennych. Najsilniejsze poparcie 'wywalczył” oczywiście wśród swojego plemienia Bamangwato, które było najliczniejszym w protektoracie.
Pod wpływem nacisków ze strony nacjonalistów Wielka Brytania zgodziła się na dalsze ustępstwa. Powstało Zgromadzenie Narodowe, do którego członkowie mieli być wybierani w wyborach powszechnych oraz Izba Wodzów jako organ doradczy. Zniesiono urząd wysokiego komisarza. W marcu 1965 roku odbyły się wybory, w których zdecydowane zwycięstwo odniosła DPB, zdobywając 28 z 31 mandatów w Zgromadzeniu Narodowym. Khama objął urząd premiera Autonomicznego Rządu Protektoratu Beczuany, a po odzyskaniu niepodległości przez Botswanę (30 września 1966), został pierwszym prezydentem i szefem rządu niepodległej Republiki Botswany. Porażka LPB była między innymi wynikiem wewnętrznych sporów i różnic w szeregach przywódców partyjnych. W 1964 r. doszło do rozłamu LPB i M. Mpho założył nową partie, o nazwie Niezależna Partia Botswany.
Prawica górą
W 1969 roku, w pierwszych wyborach parlamentarnych po odzyskaniu niepodległości, wygranych zdecydowanie przez Khamę, reprezentację parlamentarną w postaci trzech mandatów zdobył Narodowy Front Botswany. Ta nowa partia została założona w 1966 roku przez socjalistę Kennetha Koma, który tuż przed odzyskaniem niepodległości powrócił ze studiów w Moskwie, gdzie ukończył Uniwersytet im. P. Lumumby szkolący socjalistyczne kadry dla krajów rozwijających się. Koma uważał, że Botswana zarządzana przez DPB, nie miała pełnej kontroli nad swoimi bogactwami. Jednym z głównych punktów socjalistycznego programu NFB była oczywiście nacjonalizacja gospodarki. DPB była krytykowana za zbyt konserwatywną politykę wewnętrzną i zewnętrzną. Nowa partia główne poparcie zdobyła w miastach. W pierwszych wyborach w niepodległej Botswanie, NFB uzyskał w Gaborone, stolicy Botswany, więcej głosów niż DPB. Prestiż Khamy gwarantował jednak DPB pewną wygraną w każdych wyborach i opozycja nie odgrywała większej roli aż do momentu jego przedwczesnej śmierci na raka w 1980 r.
Przekazanie władzy jak na warunki afrykańskie przebiegło niezwykle sprawnie i zgodnie z demokratycznymi zasadami. Wieloletni przyjaciel Khamy, współzałożyciel partii i zarazem wiceprezydent, Masire, został niemal jednogłośnie wybrany przez parlament na prezydenta, w tym również głosami opozycji. Pod przewodnictwem Masire rząd odnosił kolejne sukcesy gospodarcze, a partia wygrywała wszystkie kolejne wybory przypominając wyborcom w każdej kampanii wyborczej, że oddanie władzy socjalistycznej opozycji byłoby zagrożeniem dla gospodarki. Po śmierci Khamy nie obyło się jednak bez personalnych nieporozumień wewnątrz rządzącej partii. Prawdopodobnie najbardziej szkodliwym w skutkach była sprawa wyboru następcy po Masire. Podczas wyborów w 1994 roku NFB po raz pierwszy naruszył niezachwianą większość parlamentarna DPB, zdobywając 40 procent głosów i uzyskując 13 mandatów w Zgromadzeniu Narodowym. Był to najlepszy wynik NFB w całej jego historii.
Wiele przyczyn złożyło się na spadek popularności DPB w tym czasie. Jedną z nich była korupcja. Do największych afer należy zaliczyć nielegalne sprzedawanie państwowej ziemi, afery w Spółdzielni Mieszkaniowej Botswana, Narodowym Banku Rozwoju i w Ministerstwie Edukacji, które było wplątane w nielegalne transakcje związane z dostarczaniem pomocy naukowych dla szkół podstawowych. Należy tu podkreślić, że korupcja w Botswanie była znikoma w porównaniu z takimi korupcyjnymi gigantami, jak Demokratyczna Republika Konga (dawny Zair) czy Nigeria. Według najnowszego rankingu państw o najmniejszej korupcji na świecie (według the Berlin-based organization Transparency International) Botswana została sklasyfikowana na 24 pozycji. Warto tu odnotować, że Polska znajduje się dopiero na 49 miejscu. W tm samym rankingu, na miejscach pomiędzy Botswaną i Polską znajdują się jeszcze tylko dwa państwa afrykańskie: Tunezja oraz Namibia. Reszta Afryki jest daleko w tyle za Polską.
Inną przyczyną spadku popularności DBP była szybka urbanizacja, jaka miała miejsce w ostatnim czasie w Botswanie. Tradycyjnie miasta były zawsze najsilniejszymi ośrodkami opozycji i spodziewano się, że w kolejnych wyborach FNB może odnieść jeszcze większy sukces. Przewidywania politycznych analityków się jednak nie sprawdziły. Do ostatnich wyborów parlamentarnych stanęło sześć partii politycznych i dwóch niezależnych kandydatów na prezydenta. DPB jeszcze raz wygrała i odniosła spektakularne zwycięstwo, zdobywając 33 z 40 miejsc w parlamencie. NFB pozostał w roli partii opozycyjnej, ale tylko z 6 mandatami. Ostatnie wybory w 1999 roku pokazały, że DPB poczyniła znaczne postępy w zdobywaniu elektoratu w tradycyjnych bastionach partii opozycyjnych. Przewaga DPB była widoczna również w wyborach regionalnych, gdzie partia rządząca wygrała w 11 z 14 dystryktów.
Wydaje się tutaj stosownym nadmienić, że w porównaniu z resztą Afryki, bardzo zaskakującą cechą nowoczesnej Botswany jest pełna godności prostota życia miejscowego establishmentu. Nie było tu nigdy pompatycznych parweniuszy próbujących zwrócić na siebie uwagę ekstrawaganckim stylem bycia, znanych we Wschodniej Afryce jako Wabenzi (termin pochodzi od ich ulubionej marki samochodu – Daimler-Banz). Styl pierwszego prezydenta Botswany jest w dalszym ciągu naśladowany przez obecnych polityków. Były prezydent kraju. Q. Masire, sam odbiera telefony. Obecny prezydent, F. Mogae, mówi do gości w sposób prostolinijny, porusza się po stolicy bez zbędnej parady samochodów i wystrzega się drogich, prywatnych samolotów, ulubionych środków transportu prezydenta RPA Thabo Mbeki, prezydenta Namibii Samuela S. Nujomy i króla Suazi Mswati III, który na prywatny odrzutowiec wydał jedną trzecią dochodu narodowego swojego małego królestwa.
Jeszcze jedno zwycięstwo
Zwycięstwu DPB przypisuje się różne czynniki. Najważniejszym z nich jest z pewnością reforma DPB. Uznanie frakcji wewnątrz partii za szkodliwe i odmłodzenie partyjnej kadry to kolejne fenomeny, niespotykany nigdzie indziej w polityce na Czarnym Kontynencie. Powrót Iana Khamy, najstarszego syna pierwszego prezydenta i byłego naczelnego dowódcy sił zbrojnych, przyczynił się do złagodzenia rozłamów. Duża część zwolenników DPB, która przeszła do opozycji, wróciła znowu na stronę rządzącej partii. Ian Khama, startując w wyborach w północnym okręgu wyborczym w Serowe (miasto rodzinne jego ojca) zdobył ponad 6 tys. głosów i tym samym stał się jedynym członkiem rządzącej partii, na którego głosowało ponad 6 tys. wyborców. Żaden z jego przeciwników nie uzyskał więcej niż 500 głosów. W przeciwieństwie do innych partii, przedsiębiorcy i prywatni sponsorzy byli więcej niż hojni dla DPB. Z kwotą 680 tys. USD DPB mogła zorganizować spektakularną jak na warunki Botswany kampanię wyborczą z bilbordami, wykupionym czasem antenowym w lokalnych komercyjnych stacjach radiowych i ogłoszeniach w prywatnych gazetach. Dla potrzeb kampanii wyborczej zakupiono nowe samochody dla każdego z czterdziestu okręgów wyborczych do wyjazdu w teren. Większość Botswańczyków, która poszła do urn wyborczych w 1999 roku znowu okazała zaufanie DPB.
Rok przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi Botswana dokonała następnego wielkiego wyczynu. Masire zrezygnował z funkcji prezydenta i następcą został Festus Mogae, były minister finansów, ekonomista i zdolny technokrata. Był to dopiero czwarty przypadek w historii Czarnego Kontynentu, gdzie prezydent ustąpił dobrowolnie z zajmowanego stanowiska. W tym samym czasie wniesiono również poprawkę do konstytucji Botswany, ograniczając sprawowanie urzędu prezydenta do dwóch pięcioletnich kadencji. Należy podkreślić wymiar tego wydarzenia w skali regionu Afryki Południowej. W sąsiedniej Namibii również wprowadzono poprawkę do konstytucji, ale dzięki tej zmianie urzędujący prezydent Nujoma został w 1999 roku wybrany na trzecią pięcioletnią kadencję. Dwa lata później, przed wyborami w 2001 roku ustępujący prezydent Zambii Fryderyk Chiluba, któremu kończyła się druga pięcioletnia kadencja, nie zdołał przekonać opinii publicznej o potrzebie wprowadzenia takiej poprawki i nowym prezydentem został Levy Patrick Mwanawasa. Chiluba jest obecnie oskarżony o korupcje i przebywa w areszcie. W 2000 roku, Robert G. Mugabe, urzędujący prezydent Zimbabawe od momentu odzyskania niepodległości przez ten kraj w 1980 roku, poddał pod referendum projekt nowej konstytucji, z poprawką dającą mu możliwość pozostania przy władzy przez następne dwie pięcioletnie kadencje. Projekt konstytucji został w referendum odrzucony przez Zimbabwiańczyków, ale następne wybory w 2002 r. zostały sfałszowane i bez zbędnych kosmetycznych poprawek w konstytucji Mugabe utrzymał się dalej przy władzy.
Najbiedniejszy na świecie
Gospodarka Botswana należy od wielu lat do najszybciej rozwijających się gospodarek świata. Przez ostatnie lata, począwszy od 1966 roku gospodarka ta rozwijała się w przeciętnym tempie przyrostu produkcji wynoszącym 9,2% pozostawiając w tyle takie światowe potęgi jak Korea Południowa ze średnim przyrostem wynoszącym tylko 7,35 % i Chiny z 6,7%. Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) słusznie określa gospodarkę botswańską jako przyjazną wolnemu rynkowi. Botswana jest największym eksporterem diamentów, ale błędem byłoby jednak przypisywanie całego sukcesu rozwojowi górnictwa. W porównaniu z takim np. Kongo, gdzie pod ziemią kryje się niemal cała tablica Mendelejewa, Botswana nie powinna mieć najmniejszych szans. Ale stało się inaczej. Kongo należy dziś do jednych z najbiedniejszych państw na świecie, a dewizowe rezerwy Botswany są większe od Polski (6,7 mld USD w 2002 r.) z dochodem narodowym wynoszącym 9,5 tys. USD (2002 r.) na jednego mieszkańca (w roku 1966 wynosił tylko 80 USD).
Nic jednak nie wskazywało na to w momencie odzyskania niepodległości przez ten jeden z najbiedniejszych w tym czasie krajów na świecie i w dodatku kraju, położonego w najbardziej niesprzyjających warunkach geograficznych jakie można sobie tylko wyobrazić – w piaszczystej dolinie Kalahari. Położenie geopolityczne Botswany nie było wcale lepsze. Na południu i południowym wschodzie była Republika Południowej Afryki, gdzie od 1948 przy władzy była Partia Nacjonalistyczna, wcielająca w życie ustawodawstwo apartheidu. Na zachodzie i północy była Namibia, której terytorium było praktycznie anektowane jeszcze przez Związek Południowej Afryki. Za wschodnią granicą Ian D. Smith proklamował jednostronnie niepodległość Rodezji (dziś Zimbabwe) w 1965, nie uznaną oficjalnie przez żadne państwo świata i potępioną przez ONZ oraz Organizację Jedności Afrykańskiej (OJA). Do tego trzeba jeszcze dodać Zambię na północy, która wprawdzie odzyskała niepodległość w 1964 r., ale prezydentem kraju mianowano K. Kaundę, który wkrótce podjął realizację reform wewnętrznych w ramach koncepcji „filozofii humanizmu”, co w praktyce oznaczało przejęcie kontroli nad brytyjskimi i amerykańskimi towarzystwami górniczymi.
Należy również pamiętać, że odzyskanie niepodległości przez Botswanę zbiegło się z jedną z największych susz w dziejach tego państwa. Do roku 1965 przez cztery lata z rzędu nie spadła ani jedna kropla deszczu. Drastyczna w skutkach susza była połączona z epidemią pryszczycy. Mieszkańcy Beczuany stracili 400 tys. sztuk bydła, co stanowiło jedną trzecią całego pogłowia w tym kraju. Był to ogromny cios dla kraju, którego gospodarka opierała się głównie na pasterstwie. Pozostałe przy życiu bydło było masowo sprzedawane na ubój. Ponad 100 tys. ludzi cierpiało głód, utracone zostały wszystkie zbiory miejscowych zbóż, a rezerwy żywności i pieniędzy były praktycznie na wyczerpaniu. Myślę, że trudno wyobrazić sobie gorszy początek.
Jednak mimo takiego pechowego startu, zwycięstwo DPB w wyborach w 1965 r., perspektywa stabilnego rządu i zapewnienia o realistycznej polityce gospodarczej opartej na współpracy handlowej z sąsiadami stworzyły dobry klimat dla inwestycji. Khama prowadził rozsądną politykę zagraniczną, gdyż zdawał sobie sprawę z całkowitej ekonomicznej zależności od RPA. Jako Afrykańczyk zdecydowanie przeciwstawiał się południowoafrykańskiej polityce apartheidu i wyrażał to językiem dalekim od obłudnych frazesów. Gdy jednak ONZ i OJA nałożyły ekonomiczne sankcje na RPA, by wymusić zakończenie polityki apartheidu, Botswana nie sprzeciwiła się tym sankcjom, ale równocześnie nie zaprzestała wymiany handlowej z RPA ze względu na własne ekonomiczne korzyści. Nieco inna była polityka wobec Rodezji. Został wprowadzony zakaz na transport ropy i broni do tego kraju przez terytorium Botswany. Rząd botswański wprowadził również zakaz importu tytoniu i piwa, ale ten ostatni zakaz nie obejmował północnej części Botswany (Chobe), która całkowicie była uzależniona ekonomicznie od swojego wschodniego sąsiada. Mimo niesprzyjającego położenia geopolitycznego gospodarka botswańska w pierwszych latach po odzyskaniu niepodległości rozwijała się w błyskawicznym tempie.
Odkrycie diamentów
W roku 1965 Brytyjczycy opublikowali informator geologiczny Botswany, w którym zasadniczym wnioskiem było stwierdzenie, że w kraju tym nie ma żadnych większych złóż wartościowych minerałów. Nie po raz pierwszy w historii tego typu konkluzje zostały zdementowane. W roku 1967 grupa geologów z południowoafrykańskiego konsorcjum De Beersa po 12 latach poszukiwań odkryła ogromne złoża diamentów w północno-centralnej części kraju w okolicach Orapy. Rząd botswański podpisał z De Beersem porozumienie o utworzeniu spółki górniczej (od 1991 roku funkcjonuje jako Debswana), w której rząd miał 50 procent udziałów. Produkcja diamentów w Orapie ruszyła w 1971 r. Sześć lat później, 20 km na zachód od Orapy wybudowano drugą kopalnie w Letlhakane. W 1973 roku De Beers odkrył jeszcze większe złoża diamentów w południowo-zachodniej części Botswany w okolicach Jwaneng. Produkcja pełną parą ruszyła w roku 1982. Jeszcze raz należy podkreślić, że samo szczęście odkrycia diamentów nie wystarczyłoby do sukcesu, gdyż w podobnej sytuacji była większość krajów w Afryce. Trzeba tu zaznaczyć po raz wtóry, że kluczem do fenomenalnego wzrostu gospodarczego była prorynkowa polityka rządu. Z perspektywy czasu łatwo chyba sobie wyobrazić jak potoczyłyby się losy tego półpustynnego kraju, gdyby wybory wygrał socjalistyczny FNB. Podobną politykę rząd botswański zastosował wobec eksploatacji złóż miedzi i niklu w okolicach Selebi-Phikwe tworząc inną spółkę, w której również ma 50% udziałów.
Po gospodarczym wzroście z końca lat osiemdziesiątych, gdy produkt krajowy brutto na jednego mieszkańca wynosił 2,3 tys. USD, botswańska gospodarka gwałtownie zwolniła tempa. Między rokiem 1989 a 1993 wzrost gospodarczy spadł z 13,2 % do -0,7%. Inflacja wzrosła do 14,3 procenta, a eksport zmniejszył się o 20%. Jednak rozsądne zarządzanie największym bogactwem Botswany przyniosło znowu swoje owoce. Rząd botswański potrafił wynegocjonować nowe korzystne warunki z Centralną Organizacją Handlową De Beers’a (obecnie Towarzystwo Handlowe Diamentami), która kontroluje 80% światowego handlu diamentami. Wszystkie diamenty w stanie surowym zaczęły od tego momentu przechodzić przez Towarzystwo Handlowe Diamentami i sprzedaż botswańskich diamentów po światowym kryzysie na ten surowiec znacznie wzrosła. W chwili obecnej górnictwo diamentów dostarcza jedną trzecią produktu krajowego brutto i ponad 70% wartości eksportu. Jest to 50% dochodów rządowych. W roku 2003 wartość rynkowa sprzedanych diamentów przekroczyła po raz kolejny 2 miliardy USD, co stanowi prawie jedną trzecią wartości ogólnoświatowej produkcji. W roku ubiegłym w Debtswanie było zatrudnionych 6300 pracowników i 93% z nich stanowili Botswańczycy.
Głównym źródłem rządowych dochodów po odzyskaniu niepodległości były nie tylko diamenty. Razem z Suazi, Lesotho i RPA, Botswana należy do Unii Celnej Afryki Południowej (UCAP), która powstała w 1969 r. Te trzy byłe kolonie brytyjskie bez dostępu do morza używały południowoafrykańskich portów dla importu i eksportu swoich towarów. W pierwszym roku po wejściu do związku celnego Botswana była ciągle mocno uzależniona od brytyjskich subwencji, które jeszcze w pierwszym roku po wejściu do unii celnej wynosiły więcej niż całe dochody z cła włącznie z akcyzą na wyroby alkoholowe. Brytyjskie dotacje wkrótce skończyły się, ale Botswana miała wystarczająco dużo czasu na wytargowanie korzystnych dla siebie taryf wewnątrz unii celnej i w najlepszym okresie w roku 1974 osiągnęły 54% rządowych dochodów. Wraz z szybkim rozwojem górnictwa dochody z unii celnej zmniejszyły się do 14% wszystkich dochodów państwa za rok 1989/90 i zaczęły gwałtownie spadać. Jedną z przyczyn spadku był kontrowersyjny sposób podziału dochodów z cła, podatku od wartości dodanej i opłaty akcyzowej ściąganego przez rząd RPA, który do roku 1996 wyłącznie sam decydował o ich podziale. Botswana i pozostałe kraje członkowskie unii celnej zaczęły renegocjować warunki układu z RPA. Innym powodem było przystąpienie RPA do Światowej Organizacji Handlu (Botswana też jest członkiem tej organizacji), w wyniku czego cła zostały zmniejszone i towary amerykańskie zaczęły być bardziej konkurencyjne na rynku południowoafrykańskim.
Nowym ważnym partnerem handlowym Botswany zostało Europejskie Stowarzyszenie Wolnego Handlu (ESWH). W chwili obecnej 90% wartości botswańskiego eksportu wędruje na rynki Europy Zachodniej, ale nie są to tylko diamenty. Ponad 4/5 botswańskiej wołowiny (18,9 mln ton rocznie) jest przeznaczone na rynek zachodnioeuropejski, gdzie Botswana ma możliwość zbytu tego towaru po cenach preferencyjnych. Prócz hodowli bydła turystka jest następnym kluczowym sektorem botswańskiej gospodarki. Mimo spadku liczby turystów podróżujących samolotami po ataku terrorystycznym na Centrum Handlowe w Nowym Yorku 11 września 2001 turystyka jest ciągle drugim sektorem po górnictwie (734 tys. turystów w 1997r.) przynoszącym rządowi największe zyski. Botswana obecnie handluje w ramach ESWH (87%), UCAP (7%) i z Zimbabwe (4%). Dane pochodzą z 2003 r.
Gospodarcza niezależność
Cyfry te wskazują na pewną znaczącą tendencję w polityce zagranicznej Botswany. Ten kraj bez dostępu do morza wyszedł już na tyle spod strefy wpływów RPA, że jest dziś jedynym państwem regionu, które mogłoby wytrzymać embargo nałożone przez swojego południowego sąsiada. Większość towarów do Botswany jest ciągle importowana z RPA, ale w tym momencie jest to bardziej sprawa mniejszych kosztów niż forma gospodarczego uzależnienia. Wziąwszy pod uwagę obecną pozycję botswańskiej waluty, od wielu lat najmocniejszego pieniądza w Afryce (1 USD = 4,43 botswańskiej Pula (BWP)), Botswana byłaby w stanie zaopatrzyć się w niezbędne towary w dowolnym miejscu na świecie.
W tym miejscu trzeba zaznaczyć, że po uzyskaniu niepodległości w 1966 roku, wyrwanie się spod strefy wpływów RPA było głównym celem polityki zagranicznej Botswany. W połowie lat siedemdziesiątych, Botswana, ciągle jeszcze gospodarczo nierozwinięta i politycznie słaba, była współzałożycielem Państw Frontowych Afryki Południowej, organizacji politycznej, której celem było doprowadzenie do niepodległości Zimbabwe i Namibii, obalenie apartheidu w RPA, oraz przeciwstawienie się politycznej i gospodarczej dominacji RPA w rejonie Afryki Południowej. Jako rezultat pozytywnego doświadczenia współpracy między rządami „państw frontowych” w 1979 r. podczas konferencji w Arusha (Tanzania) powstała Południowoafrykańska Konferencja Koordynacji Rozwoju, której celem była redukcja gospodarczej dominacji RPA i harmonizacja rozwoju w rejonie. W styczniu 1992 r. jako odpowiedź na polityczne zmiany w RPA konferencja przekształciła się we Wspólnotę Rozwoju Afryki Południowej i RPA zostało przyjęte jako jedenasty członek nowej wspólnoty gospodarczej. Cele organizacji uległy zmianie. Teraz naczelnym celem stało się utworzenie strefy wolnego handlu i wprowadzenie jednolitej taryfy celnej na zewnątrz wspólnoty.
Pomysł utworzenia strefy wolnego handlu w rejonie Afryki Południowej jest bardzo mocno popierany przez rząd w Gaborone. W czerwcu ubiegłego roku rozpoczęto rozmowy między państwami UCAP i rządem Stanów Zjednoczonych. Prowadzone do tej pory bilateralne rozmowy były bardzo pomyślne i podpisanie umowy (Free Trade Agreement) jest planowane na koniec tego roku jeszcze przed wyborami prezydenckimi w Stanach Zjednoczonych. Układ ten powstaje na podstawie pozytywnego doświadczenia w wymianie handlowej ze Stanami Zjednoczonymi. W maju 2001 rząd G. Busha zawarł umowę handlową (African Growth and Opportunity Act – AGOA) z 38 krajami afrykańskimi, której celem jest liberalizacja handlu między dwoma kontynentami. Od tego czasu wymiana handlowa między Botswaną i Stanami znacznie się poprawiła. Pomimo tego, że w dalszym ciągu eksport na kontynent amerykański w 70% zdominowany jest przez kamienie szlachetne i inne minerały, to jednak w ostatnim czasie powstało kilka wielkich firm tekstylnych produkujących ubiory na rynek amerykański. Będzie to pierwszy obszar wolnego handlu z prawdziwego zdarzenia na kontynencie afrykańskim i wszystko na to wskazuje, że Botswana będzie odgrywać kluczowa rolę w liberalizacji gospodarki w tej części Afryki.
Najniższe podatki
Na mocy ustawy podatkowej z 1995 r., która mieści się tylko na 151 stronach, Republika Botswany mam w tej chwili najmniejsze podatki w całej Afryce. Podatek dochodowy od osób prawnych (CIT) wynosi 25%, a w branży wytwórczej tylko 15%. Podatek dochodowy osobisty jest jeszcze mniejszy. Przy obecnym kursie dolara amerykańskiego do botswańskiej puli pierwszy próg podatku dochodowego rozpoczyna się dopiero od dochodów wynoszących 4,5 tys. USD i do tej kwoty nie płaci się podatku w ogóle. W drugim progu znajdują się wszyscy zarabiający od 4.5 tys. do 7,8 tys. USD. Ich podatek to tylko 5% z nadwyżki powyżej dolnej granicy progu. Większość Botswańsczyków mieści się w tych kategoriach. Ostatni próg to zarobki powyżej 18,8 tys. od których Botswańczyk płaci 9,3% podatku oraz 25% z nadwyżki. Dla osób niezameldowanych na stałe w Botswanie pierwszy próg obniżony jest do 3,3 tys. USD, a najwyższy rozpoczyna się już od 13,3 tys. USD.
Natalia Dueholm ma racje pisząc w NCz! (49/2003), że również Afrykę duszą podatki. Botswana jest przykładem państwa, na którym teoria niskich podatków sprawdza się nawet na 'pustyni’. Niskie podatki w Botswanie są nie tylko bodźcem przyciągającym inwestorów, ale są równocześnie źródłem dość znacznych dochodów państwa. Na przykład w Kenii najwyższy próg osobistego podatku dochodowego to 30%. Na pierwszy rzut oka wygląda to nieźle, ale w porównaniu z Botswaną podatnik znajduje się w tym progu już przy dochodach trzykrotnie mniejszych niż w Botswanie. Podatek dochodowy od osób prawnych wynosi 30%, a dla firm zagranicznych 37,5%. W Botswanie wszystkie firmy traktowane są w taki sam sposób, a podatek w branży wytwórczej jest o połowę mniejszy niż w Kenii. Do tego należy dodać całą gamę podatków w formie cła eksportowego i importowego oraz opłat stemplowych. Są to formy podatku od których Botswana od dawna stopniowo odchodzi. Do tego dochodzi jeszcze VAT, który w Kenii wynosi 18%. Botswana również wprowadziła podatek od wartości dodanej (2002 r.), ale jest on znowu najniższy w całym rejonie /10%/. Wszystkie te podatki dają rządowi Kenii tylko 1,9 mld USD dochodu rocznie, a Botswana przy zdecydowanie mniejszych podatkach uzyskuje dochód wynoszący 1,3 mld USD. Tylko musimy tu pamiętać, że ludność Botswany to tylko 1,68 miliona, a populacja Kenii jest prawie 20 razy większa (!). Ale są jeszcze inne, bardziej szokujące wyniki na Czarnym Kontynencie. Roczny dochód z podatków w Etiopii przy populacji 67 mln to zaledwie 1 mld USD, a dochody Liberii z 3,3 mln ludności to tylko 6,5 mln USD. Wszystko to dzięki doradcom z MFW, którzy za każdym razem jako remedium na kryzys gospodarczy zalecają dewaluacje pieniądza i podwyżkę podatków.
Prywatyzacja
Rząd Botswany zdaje sobie sprawę, że diamenty nie będą trwać wiecznie. Przy obecnej eksploatacji zasoby diamentów w Botswanie oceniane są na około 30 lat (w ubiegłym roku otworzono nową kopalnię Damtshaa, 25 km na wschód od Orapy,). Pierwszorzędnym celem polityki gospodarczej rządu jest jeszcze większe przyciągniecie obcego kapitału i zróżnicowanie gospodarki, do tej pory kręcącej się wokół kamieni szlachetnych. Pierwszym krokiem było obniżenie podatków. W 1999 roku uwolniono kontrolę kursu dewiz. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych rząd Botswany zabrał się ostro za prywatyzacje swojego sektora państwowego. Bezrobocie wynosi w Botswanie 21%, ale w przeciwieństwie do J. Chiraca, który obecny rok nazwał rokiem walki z bezrobociem we Francji, prezydent Botswany stawia raczej na liberalizację gospodarki niż na hasła. Dwa lata temu Botswana gościła u siebie ludzi biznesu ze 150 krajów świata w ramach Ogólnoświatowej Koalicji dla Afryki. W czasie tego spotkania, urzędujący prezydent Botswany F. Mogae zaznaczył: „Od dawna wiadomo, że prywatny sektor jest niezbędny dla gospodarczego wzrostu, tworzenia nowych miejsc pracy i technologicznego postępu”. I nie są to tylko puste słowa.
Wspomniane wcześniej nagłe wejście Iana Khamy do polityki w 1999 roku miało głownie na celu wzmocnienie szeregów BDP i jednocześnie odwrócenie uwagi od wewnętrznych tarć związanych z walką o przywództwo w partii. Cel ten został osiągnięty, ale nie był on wtedy jedynym celem.
W czerwcu ubiegłego roku Ian Khama został wybrany przewodniczącym rządzącej BDP. W wyborach uzyskał 512 głosów, zdecydowanie więcej niż P. Kedikliwe, na którego głosowało tylko 219 członków partii. Celem pierwszorzędnym i długofalowym tego wydarzenia było przygotowanie kandydata na wybory prezydenckie w roku 2009. W obecnej chwili jest już chyba raczej pewne, że urzędujący prezydent otrzyma nominację swej partii na drugą kadencję. Po zeszłorocznej rezygnacji K. Koma z NFB, kolejne zwycięstwo DPB jest już tylko kwestią czasu. BDP nie musi się również martwić o przyszłość. Ian Khama jest w chwili obecnej najpopularniejszym politykiem w Botswanie. Wszystko jednak zależy w tym kraju od gospodarki i wiele spoczywa na barkach kandydata na przyszłego prezydenta Botswany.
F. Mogae namówił Iana Khamę nie tylko do powrotu do polityki. Jako urzędującemu wiceprezydentowi zlecił również nadzór nad Narodowym Planem Rozwoju, którego głównym i najbardziej zarazem kontrowersyjnym punktem jest prywatyzacja kilku z 30 państwowych przedsiębiorstw. Daje mu to w praktyce możliwość podejmowania działań we wszystkich ministerstwach. Na pierwszy rzut poszły dwa przedsiębiorstwa: Linie Lotnicze Botswana i Telekomunikacja Botswana. Postęp w procesie prywatyzacji linii lotniczych został zahamowany z powodu wydarzeń z 11 września 2001 i obawy Zgromadzenia Narodowego, że zbyt dużo prywatnego biznesu jest w obcych rękach. Proces prywatyzacji nabiera jednak znowu tempa. Na rynku lotniczym nastąpiła znaczna poprawa, a jeżeli chodzi o niektórych polityków, to Ian Khama już niejednokrotnie pokazał, że podchodzi do nich z pogardą nazywając ich ludźmi „bez zasad, nietolerancyjnymi i samolubnymi sępami”. Najstarszy syn pierwszego prezydenta Botswany znany jest jako człowiek o nieskazitelnej uczciwości, który w polityce nie idzie na żadne kompromisy. Prywatyzacja w jego rękach skazana jest na sukces.
Pokój i prawo
Wejście Iana Khamy do polityki jest gwarantem, że Botswana nadal będzie stabilnym krajem na kontynencie afrykańskim. Na polityczną i gospodarczą stabilizację składa się wiele czynników. Warto w tym miejscu przypomnieć wymowną symbolikę flagi botswańskiej, zaprojektowaną przez „Ojców Narodu, która składa się z pięciu poziomych pasów o różnej szerokości w trzech kolorach. Kolor błękitny oznacza wodę i deszcz, a czarny i biały jest symbolem pokojowego współistnienia wszystkich ras w Botswanie. Wszyscy jednomyślnie przyznają, zarówno przyjaciele jak i wrogowie, że odzwierciedla to stan rzeczywisty pokolonialnej Botswany.
W życiu politycznym nie ma tarć na tle plemiennym. Urzędnicy cywilni i wodzowie plemienni muszą zrezygnować z zajmowanych stanowisk jeżeli chcą spróbować swoich sił w polityce i ubiegać się o urząd publiczny w hierarchii państwowej. Przedsiębiorcy robiący interesy w Botswanie mogą spać spokojnie jeszcze z innego powodu. Rząd botswański nigdy nie próbował niczego nacjonalizować w przeszłości i nie ma żadnych przesłanek, że nastąpi to w przyszłości. Przejęcie prywatnego mienia przez państwo jest tu po prostu niezgodne z konstytucją. Brak poszanowania prawa i doprowadzenie gospodarki do ruiny w sąsiednim Zimbabwe przez dyktatorskie rządy Mugabe są ostro piętnowane przez rząd w Gaborone. Z tego powodu od ostatniego szczytu krajów Wspólnoty Narodów w Abudży w grudniu ubiegłego roku Mogae jest w ostrym konflikcie z prezydentem RPA i z innymi przywódcami państw Wspólnoty Rozwoju Afryki Południowej, którzy prowadzą bardzo ugodową politykę w stosunku do Zimbabwe.
Pokój i szacunek dla prawa to dużo, by odnieść trwały sukces w polityce i gospodarce, ale jeszcze nie wszystko. Na grobie Sir Seretse Khamy (w 1966 roku otrzymał tytuł szlachecki z rąk królowej brytyjskiej Elżbiety II), pierwszego prezydenta Botswany, wygrawerowany jest w języku setswana jego ulubiony cytat z czasów szkolnych, zapamiętany z kazania pewnego świeckiego kaznodziei: „Świat jest moim kościołem, a czynienie dobra moją religią” (Lefatshe ke kereke ya me, go dira molemo tumelo ya me). I czynienie dobra stało się również „religią” obecnej klasy politycznej. Wszystko wskazuje na to, że Botswana jeszcze długo pozostanie błyszczącą perłą Afryki. Szkoda tylko, że tak mało u nas znaną (również przez prawicę) i niedocenianą przez swoich socjalistycznych sąsiadów.
Jacek Gniadek SVD, Maun, styczeń 2004
(27 września 2004)

(Wykład został wygłoszony 10 września 2004 w Tarnowie w siedzibie Oddziału tarnowskiego UPR i został zorganizowany przez Stowarzyszenie Koliber)