Projekt nowelizacji w ustawach o CIT, PIT i ordynacji podatkowej zawiera zmiany o najszerszym od wielu lat zakresie. Wśród nich jest wprowadzenie podatku „od niezrealizowanych zysków kapitałowych” przebijający się do opinii publicznej jako „exit tax”. Deklarowany cel wydaje się być zrozumiały: to utrudnienie transferu kapitału do jurysdykcji atrakcyjnych pod kątem stosowania agresywnej optymalizacji podatkowej. Projekt idzie jednak znacznie dalej. W istocie prowadzi do podwójnego opodatkowania i utrudni prowadzenie transgranicznej działalności gospodarczej.

Podatki dochodowe tylko z nazwy

Na wstępie należy pochylić się nad istotą „exit tax”. Co podlega opodatkowaniu? Przepisy nakładające tę daninę umieszczono w ustawach o podatku dochodowym od osób fizycznych (PIT) i prawnych (CIT). Zasadą tych aktów prawnych jest opodatkowanie dochodu, czyli nadwyżki przychodu nad kosztami jego uzyskania. Innymi słowy –aby zapłacić podatek, trzeba osiągnąć zysk w sensie ekonomicznym.

Reguła ta w polskim ustawodawstwie nie ma charakteru bezwzględnego. Przykładem odstępstw może być tzw. podatek od nieruchomości komercyjnych, czyli – efektywnie – podatek od wartości posiadanych przez podatnika nieruchomości. To jednak wyjątki. „Exit tax” zrywa z tą zasadą. Opodatkowaniu podlegać będą zdarzenia, które dla podatnika nie wygenerują ani złotówki przychodu.

Są to:

– Przeniesienie poza terytorium RP składnika majątku, w wyniku którego Polska choćby w części traci prawo do opodatkowania dochodów z jego zbycia (np. przeniesienie przez podatnika CIT maszyn do zagranicznego zakładu);
– Zmiana tzw. rezydencji podatkowej, czyli państwa, w którym podatnik podlega opodatkowaniu od całości swoich dochodów, bez względu na miejsce jego osiągania (np. przeprowadzka osoby fizycznej wraz z rodziną do innego państwa).

De facto oznacza to, że „exit tax” nie jest podatkiem dochodowym. Zdarzenia powodujące podstawę opodatkowania nie generują żadnych dodatnich przepływów pieniężnych u podatnika.

Stanowi to poważne zagrożenie dla płynności finansowej podatników. Zasadnicza stawka podatku wynosi 19% wartości podstawy opodatkowania. Niższą stawką 3% podlegają opodatkowaniu niektóre składniki majątku osób fizycznych. Podstawa opodatkowania jest ustalana różnie, w zależności od składnika majątku. Istotą jej ustalania jest jednak to, że opodatkowaniu podlega kwota, która stanowiłaby podstawę opodatkowania, gdyby zbycie tego samego składnika majątku przez tego samego podatnika podlegało opodatkowaniu w Polsce.

Podwójny podatek

Podatnik, co do zasady, będzie zobowiązany do zapłaty 19% wartości przenoszonych składników majątku niezależnie od tego czy wygenerowały dochód, czy nie. Przykładowo, firma budowlana nabywająca wartą 5 milionów złotych maszynę i przemieszczająca ją do zakładu na terenie Niemiec (plac budowy) powinna zapłacić daninę w wysokości prawie miliona złotych. Podatnik może wnioskować o rozłożenie płatności na raty. Jest to jednak obarczone obostrzeniami, a w niektórych sytuacjach – niemożliwe.

Powyższy przypadek dotyczy jednak składnika majątku, którego wartość jest względnie stabilna. Bardziej problematyczna jest sytuacja podatników płacących „exit tax” od składników majątku, które zmieniają wartość w czasie. W szczególności należą do nich akcje. Może zaistnieć sytuacja, w której osoba fizyczna przenosząca rezydencję podatkową zapłaci podatek w wysokości 19% ich ceny rynkowej (zakładając, że nie odlicza kosztów ich nabycia; otrzymała je np. nieodpłatnie od pracodawcy), a po pewnym czasie sprzedaje je za 10% ceny rynkowej z dnia otrzymania. Wówczas wartość zapłaconego podatku przekroczy przychód ze sprzedaży składnika majątku, od którego podatnik zapłacił „exit tax”. Projekt nie przewiduje zwrotu podatku ani jego części w takiej sytuacji.

Ponadto, o ile Polska i inne państwa Unii Europejskiej wprowadzą przepisy pozwalające odliczyć od podatku od sprzedaży majątku w państwie „nowej” rezydencji „exit tax” zapłacony w państwie rezydencji „starej” (wymogi w tym zakresie wprowadza Dyrektywa ATAD, którą implementuje omawiany projekt), to w odniesieniu do państw nienależących do UE/EOG takiej gwarancji nie ma.

Umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania nie przewidują zniesienia obowiązku zapłaty podatku dochodowego w związku z zapłaceniem od tych samych składników majątku podatku od niezrealizowanych zysków w innym państwie. W efekcie może się okazać, że podatnik zbywający składniki majątku w państwach trzecich zapłaci tam podatek dochodowy w pełnej wysokości. Broniąc stanowiska, że „exit tax” jest podatkiem dochodowym można się zastanawiać, czy umowy na pewno nie pozwolą na odliczanie podatku. Komentarz OECD wskazuje jednak, że nie stosuje się do niego metod unikania podwójnego opodatkowania, a zasady rozliczenia mogą uzgodnić administracje podatkowe państw-stron w drodze tzw. procedury wzajemnego porozumiewania. Efektem jest konieczność zapłaty podwójnego podatku (choć podatnikowi pozostaje nadzieja na jego zwrot za zgodą administracji podatkowych).

Zjawisko to można by wyeliminować, przynajmniej z technicznego punktu widzenia, w prosty sposób. Wymagałoby to propozycji mechanizmu zwrotu „exit tax” w przypadku, w którym podatnik po jego zapłacie zbędzie składnik majątku i zapłaci z tego tytułu podatek w innym państwie (lub, przynajmniej, jego części – w przypadku, gdy kwota podatku zapłaconego poza Polską będzie niższa). Wymagałoby to jednak zmiany całej filozofii tego podatku. Kształt proponowanej regulacji zakłada nieuwzględnienie podatków dochodowych zapłaconych w państwach  nienależących do UE/EOG.

Inwestycje za granicą szczególnie nieopłacalne

Ustawodawca przewidział, że nie każda sytuacja powodująca powstanie obowiązku podatkowego w „exit tax” ma charakter stały. Niektóre z nich są czasowe i nie skutkują wyprowadzeniem kapitału spod polskiej jurysdykcji podatkowej. W szczególności można to dostrzec zwracając uwagę na szereg okoliczności wyłączających obowiązek zapłaty podatku, wprost przewidzianych w Projekcie, co należy docenić. Niestety, zdają się one być niedopracowane i w efekcie także podatnicy zamierzający uczciwie rozwijać swój biznes poza Polską mogą zostać obciążeni „exit tax”.

Przykładowo, zapłata nowej daniny ma nie być konieczna, jeżeli przeniesienie składnika majątku związane jest bezpośrednio z polityką zarządzania płynnością przedsiębiorstwa, następuje na podstawie umowy przewłaszczenia w celu zabezpieczenia wierzytelności czy spełnienia przewidzianych prawem ostrożnościowych wymogów kapitałowych. Ustawodawca przewiduje jednak taki skutek nie dłużej niż przez dwanaście miesięcy. Praktyka biznesowa pokazuje, że np. okres przewłaszczenia na zabezpieczenie, zazwyczaj równy okresowi spłaty kredytu, często wynosi kilka lat. Dwanaście miesięcy to ograniczenie, które uniemożliwi podatnikom dokonywanie wskazanych w przepisach czynności (w założeniu niemających powodować obowiązku zapłaty „exit tax”) bez obciążenia podatkiem.

Projekt zakłada wprowadzenie reguł, które, choć będą utrudniać agresywne działania optymalizacyjne, to przede wszystkim zaszkodzą podmiotom planującym zarabiać na rynkach zagranicznych na uczciwych zasadach. Stawia znak zapytania, czy mamy jeszcze swobodny przepływ kapitału i prawo do jednokrotnego opodatkowania. Wprowadzając „exit tax” w proponowanym kształcie Polska zrobi krok w kierunku systemu podatkowego, który staje się barierą na drodze do eksportu. Rozsądnym postępowaniem byłoby przemyśleć i zmienić kształt proponowanych zmian, tak by uniknąć takiego efektu. Choćby miało to zająć dodatkowy rok, na co pozwala Dyrektywa ATAD.

Łukasz Kempa

Foto.: pixabay.com

Artykuł ukazał się w magazynie „Nowa Konfederacja”. Przedruk za zgodą redakcji. Tytuł pochodzi od redakcji PROKAPA.

1 KOMENTARZ

  1. I znowu zamach na wolność i własność i socjalistyczna grabież. Jakim prawem ci łupieżcy roszczą sobie prawo do rozporządzania cudzym majątkiem i firmą? Ten rząd nie jest lepszy od Cosa POstry. Mam nadzieję, że ten bubel zostanie usunięty.

Comments are closed.