Feudalizm 2.0. Jak będzie kształtować się ekonomiczna przyszłość ludzkości?

Człowieka przyszłości można więc nazwać „człowiekiem bez własności”, nie posiada pieniędzy, jest jedynie ich „dysponentem”, nieruchomość , którą zamieszkuję jest cały czas własnością banku, większości przedmiotów użytkowych też nie jest jego własnością

5
Wiek zniewolenia czy wiek wolności?
Foto.pixabay.com

Spróbujemy przewidzieć jaka przyszłość czeka nas jako konsumentów i obywateli, jak zmiany w gospodarce i finansach będą oddziaływać na nasze życie. Opierając się o analizę bieżących trendów należy wskazać, że mamy do czynienia z powrotem do systemu feudalnego w nowym wydaniu.

W 2015 roku po raz pierwszy w historii liczba zgonów w Unii Europejskiej przekroczyła liczbę urodzin, narodziło się 5,1 mln dzieci, a zmarło natomiast 5,2 mln osób, ale liczba mieszkańców wcale nie spadła  w wyniku przyjęcia prawie 1,9 mln migrantów (zwanych uchodźcami) z Bliskiego Wschodu i krajów Afryki. Przyjmowanie imigrantów jest przez europejskie elity przedstawiane jako recepta na kryzys demograficzny. Najpierw ogranicza się wszelkimi metodami np. aborcja, promowanie „niestandardowych” ról społecznych, populacje rdzennych mieszkańców, a później sprowadza imigrantów,  co jest pomysłem nie tyle absurdalnym, co samobójczym. To, że migranci będą pracować na emerytury Europejczyków jest po prostu mrzonką. Ci ludzie są bardzo nisko wykształceni, wysokotechnologiczne gospodarki Europejskie po prostu ich nie potrzebują, do tego dochodzi brak znajomości języka oraz, co najważniejsze, niechęć do integracji i pracy motywowana przekonaniami religijnymi. W 2015 roku w Szwecji pracę podjęło mniej niż 500 „uchodźców”, a przybyło  ich 163 000, te 500 osób mnie niż 0,5% ! W  Niemczech natomiast pracę podjęło „aż” 34 tys. uchodźców (2016), a do tego kraju przybyło w sumie 1,2 miliona ludzi (lata 2015 i 16).

Nieruchomości staną się podstawą wypłacania emerytur w przyszłości

W większości państw europejskich emerytury wypłacane są z pieniędzy pracujących tzw. system repartycyjny. W przyszłości w wyniku kryzysu zadłużenia oraz kryzysu demograficznego załamie się system emerytalny. Wtedy podstawą wypłacania emerytur mogą stać się nieruchomości. W Polsce rozpowszechniona jest opinia, że „na Zachodzie” wynajmuje się mieszkania zamiast je kupować, ale dane Eurostatu pokazują coś całkiem innego, ok. 70% wszystkich mieszkań to mieszkania własnościowe (2014). Umożliwia to powstanie czegoś co należałoby określić „ciągłą hipoteką”. Człowiek przez całe swoje zawodowe życie (ok.40 lat) będzie spłacać kredyt hipoteczny, a gdy przejdzie na emeryturę to bank będzie mu wypłacał środki na zasadzie odwróconej hipoteki (przez kilka lat pobieranie tejże „emerytury”), nieruchomość cały czas będzie własnością banku. Upowszechnienie się „ciągłej hipoteki” spowoduje liczne protesty i opór, wtedy pojawi się silna presja na wprowadzenie tego rozwiązania z poziomu przepisów ustawowych, np. zostanie wprowadzony podatek katastralny dla osób nie posiadających hipoteki (zwykłej lub odwróconej), który mógłby wynieść nawet kilka procent rocznie. Dalszy opór społeczeństwa będzie tłumiony na gruncie poprawności politycznej w skrajnej formie: dziedziczenie mieszkań jest czymś nienowoczesnym i niewłaściwym, bo winduje ceny i wszyscy na tym tracą. „Ciągła hipoteka” natomiast „demokratyzuje„ rynek nieruchomości, wszystkim stwarza równe szanse na zakup co jest w pełni równościowym podejściem. Zniesienie dziedziczenia znosi dyskryminacje w dostępnie do nieruchomości, a nikt przecież nie chce dyskryminować np. sierot, albo uchodźców, bo to powoduje radykalizacje i tworzy zamachowców.

Rezygnacja z obrotu gotówkowego

Powoli, małymi kroczkami gotówka w sposób niemal niezauważalny jest nieprzerwanie wycofywana z obiegu. Upowszechniają się karty zbliżeniowe i płacenie smart fonem, natomiast na polu legislacji obniżania się limitu transakcji gotówkowych (w ostatnim roku taki limit został w Polsce obniżony z 15 tys. Euro do 15 tys. zł). Norwegia zapowiada już dzisiaj wycofanie gotówki z obiegu w ciągu następnych lat, a  w Szwecji i Holandii w wielu sklepach i restauracjach już teraz nie można płacić gotówką (co ciekawe nikt w tym przypadku nie mówi o dyskryminacji i wykluczaniu osób nie mających konta). Całkowite wycofanie gotówki z obiegu rodzi  skutki, których większość ludzi nie jest sobie nawet w stanie wyobrazić. Przede wszystkim obywatele  przestaną być posiadaczami pieniędzy, a staną się jedynie ich „dysponentami”. Oznacza to, że pieniądze cały czas będą w banku, będzie je można co najwyżej transferować z banku do banku, z konta na konto, ale nigdy nie będą mogły one opuścić banku, nie będzie można ich wypłacić, nawet nie będą one istnieć  w formie elektronicznej (ani żadnej innej) poza bankiem. Znacząco zwiększy to np. możliwość kreacji pustego pieniądza, bo nie będzie możliwe masowe wypłacanie pieniędzy z banków zwane „runem na banki”. Możliwy jest też scenariusz odwrotny polegający na wprowadzeniu negatywnych (ujemnych) stóp procentowych. Im dłużej pieniądze będą na koncie tym mniej ich będzie, pieniędzy będzie po prostu samoczynnie ubywać!  ludzi zmuszeni więc zostaną do ciągłego wydawania by nie tracić pieniędzy, oszczędzanie straci wszelki sens, co automatycznie sprawi, że na każdą większą rzecz trzeba będzie brać kredyt. Oczywiście niemożliwe jest wprowadzenie tek drastycznej zmiany jak negatywne stopy procentowe bez odpowiedniego uzasadnienia, ale i to da się zrobić. Uzasadnieniem będzie argument o  pobudzeniu konsumpcji i ratowaniu gospodarki.

Równie ważną konsekwencją jest wyzbycie się anonimowości jaką zapewnia gotówka. Wszystkie transakcje będą rejestrowane, a bankierzy zyskają niemal nieograniczoną wiedzę na temat społeczeństwa. Będzie o nas wiadomo wszystko, co kupujemy w aptece, czy kupujemy jakieś niepoprawnie politycznie książki, komu przekazujemy swoje datki itp.

Niedogodność polegająca na cięższej kontroli nad swoim wydatkami wydaje się wobec powyższego zupełnie błaha.

Przyszłość bez własności

Już w niedalekiej przyszłości ludzie nie będą posiadali na własność większości rzeczy użytkowych, takich jak samochody, sprzęt RTV czy komputery. Obecnie można zaobserwować  bardzo ciekawe zjawisko- posiadanie rzeczy na własność jest przedstawiane jako przeżytek, coś niemodnego, staroświeckiego i nieopłacalnego, lansowana natomiast jest moda na „współdzielenie” i wypożyczanie, na jednym z portali internetowych artykuł zachwalający „współdzielenie” auta został umieszczony zaraz obok artykułu zachwalającego posiadanie wielu partnerów seksualnych, najwyraźniej chodzi o to żeby czytelnicy powiązali te dwie rzeczy. Jednak producenci aut idą nawet dalej niż idea wypożyczania, oferują wzięcie samochodu w abonament, przy trochę wyższej cenie niż rata kredytu czy leasingu dostajemy dodatkowe usługi takie jak przeglądy czy ubezpieczenie, a po określonym  czasie użytkowane przez nas auto zostaje wymienione na nowe. Upowszechnienie i radykalizacja powyższych tendencji będzie miała w przyszłości katastrofalne skutki dla konsumentów.

Największym problemem korporacji jest to, że na raz sprzedanym produkcji już nie zarabia. Na przykład jak ktoś kupi samochód, to płaci raz i może do woli sobie to auto użytkować, może je odsprzedać komuś mnie zamożnemu, a jak będzie to auto szanował to pojeździ i 20 lat, a najgorsze ,że może ten samochód sam naprawiać (we własnym zakresie). Dla korporacji najbardziej opłacalne jest gdy konsument musi cały czas płacić za produkt, płacić za to że użytkuje, użytkowanie równoznaczne jest z płaceniem. Skoro takie „abonamenty” są mało korzystne dla konsumentów to jak działa mechanizm ich wprowadzania (upowszechniania)? Wykorzystywane jest w tym przypadku psychologiczne zjawisko znane jako „ograniczenie  zasobów poznawczych”. Każdy człowiek ma ograniczone zasoby pamięci, koncentracji i uwagi, a współcześni ludzie muszą zmagać z podwyższonym tempem życia, ich uwaga i pamięć jest ciągle przeciążona, mają po prosu za dużo rzeczy do zrobienia, pracując w korporacji muszą odpisywać na setki bzdurnych maili , po pracy  Internet i telewizja zasypują ich kolejnymi informacjami. Ludzi po prostu przestają sobie radzić z takim obciążeniem, W tym momencie proponuje im się „abonamenty” jako remedium na to całe przeciążenie .Biorąc samochód w abonamencie nie trzeba się martwić o przeglądy, ubezpieczenia i serwis, zapisywać terminów, porównywać ofert. Podobnie z abonamentem na komputer, konsument otrzyma w takim abonamencie serwis, pomoc on-line, konserwacje i ochronę antywirusową. To wszystko na razie nie brzmi tak strasznie, ale drugim „twardym” mechanizmem pozbawiania własności będzie objęcie prawem własności intelektualnej niemal wszystkich produkowanych rzeczy na podobnej zasadzie jak obecnie prawami autorskimi są objęte np. utwory muzyczne. Chodzi o to, że rzeczy nie będzie można samemu naprawiać i modyfikować, umotywowane to będzie ekologizmem, tylko naprawy przez autoryzowany serwis umożliwiają właściwe gospodarowanie odpadami, nie pogarszają wskaźników emisji itp. Naturalną konsekwencją  wprowadzenia konieczności autoryzacji wszelkich napraw przez producenta jest masowe upowszechnienie się „abonamentów” na towary użytkowe.

Człowieka przyszłości można więc nazwać „człowiekiem bez własności”, nie posiada pieniędzy, jest jedynie ich „dysponentem”, nieruchomość , którą zamieszkuję jest cały czas własnością banku, większości przedmiotów użytkowych też nie jest jego własnością.

Człowiek przyszłość praktycznie nic nie posiada, a jedynie dzierżawi. Aby móc żyć i normalnie funkcjonować, musi cały czas płacić, zawsze oddając wszystko co ma dla  korporacji: swoją pracę, własność, życie. Człowiek przyszłości będzie po prostu niewolnikiem, a jego praca od świtu do zmierzchu w korporacji po prostu odrabianiem pańszczyzny,  korporacje staną się nowym  panem feudalnym. Historia zatoczy koło, a feudalizm w nowym, ładnym opakowaniu jako feudalizmem korporacyjnym lub nowocześniej nazwany feudalizm 2.0.

Na mocy Konwencji Genewskiej z 1956 r. pańszczyzna zaliczana jest  „do praktyk zbliżonych do niewolnictwa”  jednak z pewnością nowa wersja feudalizmu zostanie przedstawiona jako wielka zdobycz ludzkości, która realizuje  ideę równości i wolności.

Różnica między starym a nowym feudalizmem jest taka, że stary oparty był na przemocy, natomiast nowy oparty będzie na tym, że ludzie pokochają swoją niewolniczą rolę.

Ironizując: prawdziwy postęp to nie loty w kosmos lub operacje na otwartym sercu, ani nawet głowice termonuklearne mogące zmienić wielkie miasto w chmurę elektronów,  prawdziwy postęp polega na tym, że pan nie musi już stać z batem i pilnować swoich niewolników, oni będą pilnować się sami, wystarczy stworzyć odpowiednie warunki, np. odpowiednio wypromować film o „przygodach” Greya i ludzie sami, za swoje ciężko zarobione pieniądze kupią sobie bat i się nim pochlastają.

finktank1980

Foto.: pixabay.com

Autor prowadził własny blog finktank.pl. Tekst ukazał się na naszym portalu 15 lutego 2018 roku.

5 KOMENTARZE

  1. Wolny rynek = spadające marże ?
    Spadająca marża to mniejszy zysk. Wiec taki zatwardziały krytyk zysku jak Logikowaldemar powinien, błogosławić zmniejszający zyski kapitalizm, a nie wybrzydzać 🙂

  2. Lepiej żeby firmy upadały z winy własnej niekompetencji, braku sprostania konkurentom… Aniżeli państwo je „wspierało” – dyskryminowało inne, które nic nie zawiniły

Comments are closed.