Ponad 6 lat temu wybrałem pewien koszyk produktów, a następnie postanowiłem śledzić ich ceny. Kilka dni temu postanowiłem sprawdzić jak w czasie ostatnich 6 lat ceny tych samych produktów, nabywanych w tym samym miejscu uległy zmianie.

Czy inflacja działa? Czy bank centralny rzeczywiście dba o wartość pieniądza tak jak oficjalnie deklaruje czy też może czerwony kolor wskaźników to nic innego jak wina chciwości współczesnych kapitalistycznych świń?

Cóż… każdy wytłumaczy to sobie jak chce, ale co do pewnych rzeczy nie możemy mieć wątpliwości.Wszystko niemalże podrożało, zaś to co nie, to potaniało o raptem parę groszy. W ogólnym rozrachunku siła nabywcza złotówki zgodnie z przewidywaniami spadła. I będzie spadać dalej z tej prostej, banalnej, niemalże trywialnej, aczkolwiek nieoczywistej dla zdecydowanej większości ludzi przyczyny, którą jest wzrost podaży pieniądza.

Jak pisał Hazlitt i jemu podobni, inflacja to nie wzrost cen, lecz wzrost podaży pieniądza. W styczniu 2012 roku M3 wynosiło 874.632,5 mln zł. Sześć lat później, a więc w styczniu 2018 M3 szacuje się na 1.309.614,8 zł. Jest to wzrost podaży pieniądza o 49,73%.

Łukasz Chojnacki

Foto.: autor

Autor prowadzi własnego bloga… 

8 KOMENTARZE

  1. Kolumb już odkrył Amerykę. Poproście bankierów żeby dawali darmowe pożyczki wtedy nie będzie problemu z inflacją i podażą pustych pieniędzy. Świat finansów jest tak zlewarowany, że już dawno sprzedał nas na 100 lat do przodu. Jeszcze Chińczycy z tym wlaczą, trzymam za nich kciuki. Infalcja-ojojojojoj.

  2. Mam wrażenie że Warszawa to inny kraj. W normalnej biednej Łodzi olej W. Po niecałe 5pln, cukier mniej niż 2pln masło w okolicy 5pln. Może sklep do zakupów został niewłaściwie wybrany bo ceny są z kosmosu.

  3. Wczoraj kupiłem masło za 4.99 zł
    cukier 2,35
    Olej 3.99
    To nie inflacja a kiepsko zarządzający budżetem autor…

  4. Nawet jeśli ceny podane w artykule odbiegają od tych z mniejszych miast, to przecie podwyżki tych samych towarów miały też miejsce w mniejszych miastach. Choć ceny mniejsze to proporcjonalnie podwyżka jest taka sama.

  5. Cukier w Tesco i Biedronce co jakiś czas po 1,49 mam zapas na 2 lata, masło było po 3,49 przez tydzień – 5 kg w zamrażarce, wystarczy na pół roku – do następnej promocji – wolę mieć towar czyli żarcie niż kasę na koncie. I konserwy – Biedronka co jakiś czas ma obniżki cen o 20-30%. Albo taniej z „kup 2 sztuki…”. Tylko takie rzeczy co się psują to kupuję na bieżąco… A kasa z konta tylko na opłaty…

  6. ” ogólnym rozrachunku siła nabywcza złotówki zgodnie z przewidywaniami spadła. I będzie spadać dalej z tej prostej, banalnej, niemalże trywialnej, aczkolwiek nieoczywistej dla zdecydowanej większości ludzi przyczyny, którą jest wzrost podaży pieniądza.”
    Guzik prawda fachowcu z bozej laski… To nie wzrost podazy pieniadza tylko bezczelny wzrost cen chciwych kapitalistow doprowadzil do takich cen. Pieniedzy jest na rynku coraz mniej w stosunku do podazy towaru. Z grubsza mozna podac, ze kasy jest tyle, ze na 10 konserw kupic da sie tylko 3. Na wiecej nie ma srodkow. Aby sprzedac 3 konserwy z 10 (7 postoi na polce albo sie je wywali do smietnika) i zarobic kapitalista podniesie ich cene o 50 %.

  7. @Logik:”Guzik prawda fachowcu z bozej laski …”
    Hmm, jest ogólnie wiadomo, że wartość każdej „papierowej” waluty spada asymptotycznie do ZERA. Historia zna tysiące walut, które zamieniły się w „makulaturę”. To samo czeka te aktualnie używane. Najdłuższa jest chyba historia brytyjskiego funta, ale od jego powstania stracił pewnie z 90% wartości. To skąd to przekonanie, że siła nabywcza waluty jest stała a ceny rosną z innego powodu?

  8. Ciekawe też, co to takiego jest „podaż towaru” ? Skoro ilość pieniądza to jedna liczba, więc można zgadywać, że porównywana z nią „podaż towaru” to też jedna liczba, która w świecie Waldemaro-Logika jakoś obrazuje wszystkie dobra. No i tu pojawia się intrygujące pytanie: w jaki sposób Waldogik zamierza dodać do siebie np. 10 kilo masła, 20 litrów mleka, 30 kWh prądu i 40 pralek, tak aby wyszła jedna liczba ?
    🙂

Comments are closed.