Czyżby Aleksander Łukaszenko tak się pokłócił z Rosją, że aż jest gotów do demokracji i dlatego deklaruje miłość do wszystkich Polaków? Łatwo zauważyć, że Putin i Miedwiediew też chcą poprawy stosunków z Polską, a zatem warto się zastanowić, na ile zaloty są szczere, a na ile wyrachowane.


W trzygodzinnym wywiadzie, na pytanie czy Białoruś chce wstąpić do Unii Europejskiej, Aleksander Łukaszenko podkreślił, że już nieraz powiedział władzom Kremla, że nie chce połączenia Białorusi z Rosją, a Polska przez przynależność do „Jewropejskiego Sojuza” ma ograniczoną swoją suwerenność europejskimi dekretami.
Z początku się roześmiałem, bo pomyślałem jaki może być związek między ekspansjonizmem Rosji a „Jewropejskim Sojuzem”? Co ma piernik do wiatraka?
Gdy jednak przypomniałem sobie niedawne spotkanie między kanclerz Niemiec, prezydentem Francji i prezydentem Rosji, to zrozumiałem, że Łukaszenko nie jest aż tak głupi jak go przedstawiają media.
Jeśli Rosja chce najpierw połknąć Białoruś, a potem za protektoratem Francji i Niemiec wstąpić do „Jewropiejskowo Sajuza” to pozycja Rosji w Unii Europejskiej będzie co najmniej taka sama jak niegdyś w „Sowieckom Sajuzie Sacjalisticzieskich Riespublik „. Kto tego nie widzi, ten powinien pójść do okulisty.
Nie mam zaufania ani do umizgów Putina i Miedwiediewa, ani do słownych gestów Łukaszenki, który cynicznie proponuje powołanie na Białorusi nowej organizacji pod nazwą „Nasza Polska” , a zapomina o tym jak aresztowano i szykanowano naszych rodaków ze Związku Polaków na Białorusi. Toczy się wielka polityczna gra, w której Polaków traktuje się instrumentalnie jako kartę przetargową między Niemcami a Rosją i między Rosją a Białorusią.
Nasuwa się pytanie, czy spotkanie pani Merkel i pana Sarkozy z Miedwiediewem to już nowa Jałta, czy jeszcze nowy Teheran ?
Przypomnę :
Konferencja w Teheranie
Miała miejsce w dniach 28 listopada – 1 grudnia 1943 roku. Udział wzięli Winston Churchill, Franklin Delano Roosevelt oraz Józef Stalin. Głównym tematem obrad było uzgodnienie wspólnych planów prowadzenia wojny przeciwko armii niemieckiej. Jeśli chodzi o sprawę polską, to Stalin po raz pierwszy oficjalnie opowiedział się za wyznaczeniem zachodniej granicy Polski na Odrze, co zostało wstępnie zaaprobowana przez rozmówców zachodnich. Za jej wschodnią granicę uznano linię Curzona (projekt polsko-sowieckiej linii demarkacyjnej przedstawiony w 1920 roku przez brytyjskiego ministra spraw zagranicznych George’a Curzona, linia przebiegała na północ od Suwałk – od źródeł Pregoły i Szczary, przez Sejny i Grodno i dalej dawną granicą Królestwa Polskiego na Bugu, dalej na wschód od Przemyśla a na zachód od Rawy Ruskiej, Sambora i Borysławia, aż do Karpat w rejonie źródeł Sanu, Dniestru i Stryja). Ostateczne wyznaczenie granic Polski odłożono na później, dopuszczono możliwość przesiedleń ludności z niektórych ziem.
Zatem nasi alianci z pełną premedytacją zaakceptowali cierpienia milionów Polaków, których wypędzono z ich własnych domów. George Curzon wytyczył granicę wschodnią na linii, która była granicą Rosji po trzecim rozbiorze Polski w 1795 roku, a zatem ZSRR zachował ziemie zagrabione Polsce przez carską Rosję.
Konferencja w Jałcie
Miała miejsce w dniach 4 -11 lutego 1945 roku na Krymie. Głównym tematem były problemy współdziałania strategicznego w końcowej fazie działań wojennych przeciw Niemcom i przystąpienia ZSRR do wojny przeciw Japonii. W sprawie polskiej potwierdzono, że granica wschodnia będzie przebiegać wzdłuż linii Curzona. Zarówno USA jak i Wielka Brytania zgodziły się w Jałcie aby Polska znalazła się w stalinowskiej strefie wpływów.
Curzon był ministrem w rządzie premiera David Lloyd George, który zasłynął w 1919 roku powiedzeniem, że: „Dać Polsce Śląsk, to jak małpie dać zegarek” .
Zatem obu tych brytyjskich polityków można uznać za skrajnie antypolskich.
Warto teraz zacytować fragmenty październikowej (18.10.2010r.) konferencji prasowej w Deauville:
„Rosja jest naszym przyjacielem, a my chcemy być przyjaciółmi Rosji” – powiedział Nicolas Sarkozy podczas wspólnej z Angelą Merkel konferencji prasowej. Prezydent Francji i kanclerz Niemiec spotkali się w Deauville, a następnie wspólnie przyjęli Dmitrija Miedwiediewa.
Odpowiadając na pytanie niemieckiego dziennikarza na temat budowy tarczy antyrakietowej w Europie z udziałem Rosji, Angela Merkel mówiła o potrzebie bardziej intensywnej współpracy z tym krajem, między innymi w dziedzinie bezpieczeństwa.
„Od zakończenia zimnej wojny Rosja stała się partnerem, strategicznym partnerem Europy. Jest wiele zbieżności w naszej analizie zagrożeń. Można powiedzieć, że wobec tych zagrożeń siedzimy niejako w tym samym statku.”- powiedziała Merkel. Kanclerz Niemiec mówiła też o potrzebie rozwinięcia wzajemnego zaufania w stosunkach z Rosją.
Słowo „zaufanie” podchwycił natychmiast Nicolas Sarkozy, który uznał, że jest ono najważniejsze w kontekście relacji z Moskwą. „Oboje uważamy, że zimna wojna już się skończyła, że nie ma już Układu Warszawskiego i że Związek Radziecki należy do przeszłości. Dalego Rosjanie są naszymi przyjaciółmi, a my chcemy być przyjaciółmi Rosjan”.- podkreślił.
Nicolas Sarkozy zgodził się z panią Merkel, że „zagrożenia ciążące nad Rosją, Niemcami i Francją są takie same”.
Zatem utworzona już została nowa wielka trójka w Deauville, która znowu rozmawia bez Polski o bezpieczeństwie Europy.
Zastanawiam się dlaczego nasz minister spraw zagranicznych nie protestuje przeciw temu, że Niemcy i Francja dogadują się poza naszymi plecami z Rosją, a media publiczne poświęcają więcej uwagi wywiadowi Łukaszenki aniżeli słowom kanclerz Merkel, oraz prezydentów Sarkozy i Miedwiediewa, wypowiedzianym na konferencji prasowej Deauville?
Rajmund Pollak

6 KOMENTARZE

  1. Czy wreszcie mogliby się wszyscy odczepić od Łukaszenki? Czy wszędzie musi panoszyć się demokracja i nie można zaakceptować faktu, że niektórym narodom lepiej posłusznie pod dyktaturą (np. Chiny, których mieszkańcy stosują się mocno do konfucjańskiej filozofii posłuszeństwa przełożonym i władcom). Polska powinna jak najmocniej zacieśniać stosunki z białoruskimi władzami, bo Białoruś powinna być tarczą dla Polski przed Rosją. Niestety, zamiast zawodowych polityków mamy uległych mamisynków, nierozumiejących co jest polskim interesem narodowym i nie pojmującym zasad dyplomacji (np. śp Lech Kaczyński co prawda interesy narodowe rozumiał, ale dyplomacji już kompletnie-w ogóle).

  2. @ Kamil
    Proszę uważnie przeczytać mój artykuł. Przecież jest w nim właśnie ironia z koniunkturalizmu mediów i wprowadzania tematów zastępczych po to, aby ukryć prawdziwe oblicze „Jewropejskawo Sajuza” !
    Pozdrawiam

  3. Niech mi ktoś przypomni, bo już nie pamiętam:
    jaka KARA powinna być stosowana w stosunku do polityków, którzy,działając wspólnie i w porozumieniu, ze szczególną zuchwałością i z niskich pobudek, doprowadzili świadomie do utraty niepodległości państwa, którego niepodległości mieli strzec ?

  4. Kiedyś pluton egzekucyjny albo szubienica – dziś pochwały, nagrody i odznaczenia.

  5. @ Logik
    Największy problem RP polega na tym, że zdrajcy mają się lepiej aniżeli bohaterowie.
    Prokuratorzy i sędziowie stalinowscy mają wysokie emerytury, wielu byłych SB-eków i TW jest teraz kapitalistami, a Jaruzelskiego i Kiszczaka nawet żadna nowa władza od 1989r. nie odważyła sie zdegradować do stopnia szeregowca.

Comments are closed.