Ministerstwo Finansów w rządzie Mateusza Morawieckiego nie próżnuje. W resorcie trwają pracę na wdrożeniem do naszego systemu nowego podatku. Oficjalnie potwierdził to wiceminister Paweł Gruza.

Gruza odpowiadał na poselską interpelację skierowaną do ministerstwa w ub. miesiącu przez posła Ryszarda Petru, czy rzeczywiście prace nad takim projektem trwają. W odpowiedzi Gruza stwierdza (cytaty za bankier.pl): „(…) Pragnę potwierdzić, iż w Ministerstwie Finansów przygotowywany jest projekt ustawy nowelizującej ustawę z dnia 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych oraz ustawę z dnia 15 lutego 1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych, przewidujący wdrożenie do polskiego porządku prawnego instytucji tzw. exit tax, tj. opodatkowania nierealizowanych jeszcze zysków kapitałowych, w związku z przeniesieniem przez podatnika aktywów jego przedsiębiorstwa, stałego zakładu lub rezydencji podatkowej do innego państwa”.

Według Gruzy chodzi o przypadki „utraty przez dotychczasowe państwo siedziby podatnika bądź miejsca prowadzenia działalności (Polskę) prawa do opodatkowania dochodów, które zostały faktycznie wypracowane w okresie, w którym dany podatnik podlegał jurysdykcji podatkowej tego państwa”.

Wcześniej o sprawie pisał Money.pl. Podkreślano, że exit tax ma się pojawić do końca przyszłego roku w każdym kraju Unii Europejskiej. Ma to zapobiegać, zdaniem unijnych biurokratów, konkurencji podatkowej pomiędzy poszczególnymi krajami i przenoszeniu biznesów. Jeden z pytanych przez M.pl ekspertów stwierdził, że „(…) takie przenosiny aktywów i działalności w ostatnich latach zdarzały się bardzo często w kierunku Polski. Przykładowo – była fabryka w Belgii, druga stała w Polsce i obie należały do tej samej grupy. Właściciel decydował, że warto linie produkcyjne przenieść z Belgii do Polski, ale nie likwidował firmy. W ten sposób tracił w Belgii potencjał zysków. I exit tax takie sytuacje po prostu by blokował. Czy to oznacza, że do Polski będzie przenosić się mniej firm? Na exit tax można spojrzeć z dwóch perspektyw. Z jednej strony nie przyciągniemy z tej przykładowej Belgii, ale z drugiej nasz rodzimy biznes nie wyjedzie na Ukrainę lub dalej w poszukiwaniu tańszego miejsca pracy”.

K