Publikujemy artykuł nadesłany na konkurs: “III Rzeczpospolita – czas sukcesu czy zmarnowanych szans?“. Zachęcamy do nadsyłania kolejnych tekstów…

Tak się składa, że mam tyle samo lat, co obecny ustrój w Polsce. Co więc dwudziestolatek może powiedzieć o państwie, w którym żyje przez 20 lat. Szczerze powiedziawszy nie mam dogłębnego doświadczenia i nie wiem, jak naprawdę żyło się w poprzednim państwie o nazwie Polska Rzeczpospolita Ludowa. Nie mam więc okazji, by porównać oba ustroje. Jedyne, co mogę zrobić, to „cofnąć się w czasie”, by sprawdzić, jak się żyło za tak zwanej komuny i porównać to z tym, co mamy teraz. Pomocne mogą być media, ale one mogą wiele istotnych kwestii uogólniać. Kiedy obecnie pokazuje się czarno-białe zdjęcia z zamieszek ludzi przeciwko władzy PRL, można dojść do wniosku, że poprzednie państwo nie robiło nic innego, tylko biło wszystkich niepokornych. Ważniejsze od mediów są doświadczenia moich najbliższych członków rodziny, którzy w tym ustroju żyli. Nie można bowiem opierać się na ogólnikach. Trzeba zbadać dokładnie ten problem – III Rzeczpospolitą i dojść do wniosku, czy jest ona państwem sukcesu, czy też nie jest.


Zwycięska w 1989 roku „Solidarność” zapowiedziała zmiany, głównie w sferze gospodarczej państwa. Zapewniali oni obywateli, że od tej pory Polska odchodzi od komunizmu i rozpoczyna budowę kapitalizmu. Czy tak było w rzeczywistości? Nie do końca. Co prawda państwo polskie zgodziło się na prywatyzację wielu państwowych przedsiębiorstw, ale nie polegało to na prywatyzacji z licytacji, tylko na krętactwie, by dostęp do rynku mieli tylko ci, którzy należą do układu politycznego, jaki wytworzył się przy rozmowach w Magdalence i przy „Okrągłym stole”. Poza tym do dnia dzisiejszego państwo wciąż jest własnością wielu przedsiębiorstw, firm, mimo że kapitalizm polega na tym, by praktycznie wszystko znalazło się w rękach prywatnych bez żadnych nacisków ze strony władz państwowych. Ileż państwo polskie ma dziś problemów, by pieniądze z budżetu państwa przeznaczyć na różne cele. Przeznacza je np. na edukację, na służbę zdrowia, na media publiczne. Choćby z tych trzech przykładów mogłoby zrezygnować i oddać je znającym się na tym nauczycielom, lekarzom, znawcom mediów. Powstaje pytanie… Dlaczego państwo polskie do dnia dzisiejszego utrzymuje te instytucje?
Przecież odkąd żyję na tym Świecie nie słyszałem, by w prywatnej szkole strajkowali nauczyciele, a przynajmniej nie ze względu na ich zarobki. W państwowej zdarza się to dość często. Podkreśla się, że prywatne szpitale funkcjonują lepiej, niż państwowe. To te drugie są zadłużone i to w nich brakuje łóżek, a nie w tych pierwszych. Co by nie mówić o prywatnych mediach w Polsce to na pewno lepiej funkcjonują, niż te państwowe. Każda szanująca się telewizja nie pozwoliłaby sobie na taką sytuację, by przez ponad 2 tygodnie nie było wiadomo, kto jest szefem Telewizji Polskiej. Te przykłady z ostatnich dwudziestu lat dowodzą, że prywatna firma zawsze lepiej funkcjonuje niż państwowa. Niestety nie sprywatyzowano tego. Politycy III RP skutecznie zniechęcili Polaków do procesów prywatyzacji, gdyż w rzeczywistości były one nielegalne. W tak zwanym kapitalizmie „wmontowali” oni zasiłki dla bezrobotnych, przymusowe fundusze emerytalne mówiąc, że są one niezbędne w obecnych czasach. W rzeczywistości tego typu rozwiązania występują w gospodarce socjalistycznej, a nie kapitalistycznej. A więc jest to dowód na to, że w III Rzeczpospolitej, pod względem gospodarczym wciąż panuje socjalizm z niewielkimi elementami kapitalizmu.
W polskiej polityce w 1989 roku doszło do zmiany władzy. Z tym, że nie była to zmiana kolejnego I sekretarza Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Wtedy to doszło do porozumienia rządu PRL z czołowymi działaczami „Solidarności”. Konsekwencją tego porozumienia w ostateczności była zmiana władzy w Polsce. Od tego momentu dotychczasowa władza miała ustąpić na rzecz tych, którzy zostali wybrani w wyborach kontraktowych 4 czerwca 1989 roku. Oczywiście to byłoby zbyt piękne, by twierdzić, że Lech Wałęsa na czele „Solidarności” wymusił na rządzących wtedy komunistach odejście od władzy. Nigdy nie jest tak, że ktoś oddaje władzę od tak, bez żadnych korzyści. Co by nie mówić o komunistach, to jedno jest pewne. Oni w 1989 roku oddali władzę osobom, co do których mieli zaufanie, że ich nie zdradzą. Tylko kompletny idiota oddałby władzę pierwszym, lepszym osobom z ulicy. A więc polscy komuniści doskonale rozpracowali tych, którym oddano władzę. Dlatego nie ma co się dziwić, że działacze „Solidarności”, uczestniczący w tajnych rozmowach w Magdalence i przy „Okrągłym stole” okazują się być agentami Służby Bezpieczeństwa PRL. Według mego ojca, tamten okres był bardzo dziwny. Jeszcze nie tak dawno komuniści wprowadzali Stan Wojenny i nic nie wskazywało na to, by mieli ustąpić ze sceny politycznej. I nagle nie wiadomo dlaczego zaczęli rozmawiać z pewną grupą społeczną, by zaraz potem oddać im władzę. Później polska polityka zmierzała do tego samego, co gospodarka, to znaczy do wyeliminowania tych, którzy byli niewygodni dla układu „okrągłostołowego”. Na polską politykę zaczęli mieć wpływ ludzie, których nie obchodzi przyszłość Narodu Polskiego. Nowa klasa polityczna, jaka wytworzyła się przy „Okrągłym stole” nie działała i wciąż nie działa w interesie zwykłych Polaków, tylko w swoim. Jak by tego było mało, władze polskie nie zadbały o swoje państwo, które przecież sami zbudowali. III Rzeczpospolita okazała się być państwem bardzo uległym wobec organizacji międzynarodowych, które w dodatku są wrogie Polsce.
Wejście naszego kraju w struktury NATO i Unii Europejskiej nie daje nam żadnych realnych korzyści, a w przypadku tej drugiej organizacji państwo polskie może po prostu przestać istnieć. Jeśli Traktat Lizboński oficjalnie wejdzie w życie, Unia stanie się poważnym państwem. Warto tutaj przytoczyć argumenty zwolenników wejścia w życie tego Traktatu. Twierdzą oni, że wtedy Unia Europejska będzie sprawniej funkcjonować, będzie mieć m.in. ministra spraw zagranicznych. Skoro takie są oczekiwania zwolenników UE, to logika podpowiada, że państwa członkowskie będą miały ograniczone możliwości na podejmowane decyzji we własnym kraju. W rzeczywistości już teraz tak jest. Od 1 maja 2004 roku około 60 % praw ustala wspomniana Unia. Po ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego Polska zejdzie do roli unijnego województwa.
Społeczeństwo polskie od samego początku istnienia III Rzeczpospolitej było manipulowane i okłamywane. Jak jednak władza mogła coś takiego zrobić? Przejęła media, które jak wiadomo w 1989 roku były państwowe. Jeśli ktoś chciał zaistnieć na polskim rynku medialnym, musiał uzyskać od państwowego urzędu – Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji – koncesję. W ten oto sposób państwo do dnia dzisiejszego kontroluje wszystko to, co jest nadawane w radiu i telewizji. Przy każdych wyborach, czy referendach media za pomocą sondaży umiejętnie manipulują obywatelami, by zagłosowali oni na tych, których ich ulubione stacje telewizyjne i radiowe im wskażą. Tym razem znów posłużę się wiedzą mojego ojca. Przed referendum uwłaszczeniowym i prywatyzacyjnym w 1996 roku niemal wszystkie ogólnopolskie media próbowały zniechęcić Polaków do głosowania. Przedstawiano poglądy, iż polskiego majątku nie ma sensu dzielić. W efekcie referenda te były nieważne, gdyż frekwencja wyniosła zaledwie 32%. Politycy okradli w ten sposób Polaków. Na temat referendum w sprawie wejścia Polski do Unii Europejskiej sam mam wyrobioną opinię. Dziś z perspektywy czasu stwierdzam, że była to chyba najbardziej bezczelna kampania, jaką kiedykolwiek przeżyłem. Żeby było zabawniej, wtedy sam nie byłem tego świadomy. Nie wiedziałem, że roznosząc po wiosce ulotki zachęcające Polaków do wejścia naszego kraju do UE, uczestniczyłem w wielkiej akcji propagandowej, której celem było przekonanie ciemnego ludu, że Unia jest lekarstwem na całe zło w Polsce. Kiedy przypomnę sobie, jak główne media przekonywały ludzi, że np. po wejściu Polski do Unii Europejskiej sytuacja finansowa każdego z nas ulegnie znacznej poprawie, to nie mam wątpliwości, że była to ogromna akcja propagandowa. Polscy politycy wykorzystali do promowania Unii nie tylko media, ale nawet polskie szkoły, gdzie wpajano uczniom nową modę europejską. W ten sposób przez całą III Rzeczpospolitą politycy robią ludziom wodę z mózgu. A to dlatego, że nie ma dzisiaj w Polsce prawdziwie prywatnych i wolnych mediów. Obecnie różnią się one między sobą tym, którą partię polityczną promują. Nie ulega wątpliwości, że TVN promuje Platformę Obywatelską, a TV TRWAM niestety zamiast kultu Maryji, Prawo i Sprawiedliwość. Zarówno PO, jak i PiS były za wejściem Polski do Unii Europejskiej. Obie partie popierają Traktat Lizboński, który zlikwiduje polską suwerenność. Mimo to wielu ludzi do dnia dzisiejszego wierzy w to, że partia braci Kaczyńskich działa w imieniu polskiej racji stanu. Inni z kolei są święcie przekonani, że rządząca obecnie PO wprowadza w Polsce rozwiązania liberalne. To przykre, ale właśnie przez takie partie, jak Platforma wielu osobom prywatyzacja źle się kojarzy. Inni uważają, że to normalne, iż w państwie kapitalistycznym występują obowiązkowe ubezpieczenia emerytalne, składki zdrowotne itp. Spora część społeczeństwa polskiego jest nieświadoma, jak bardzo państwo polskie o nazwie III Rzeczpospolita okrada ich i to zgodnie z obowiązującym prawem.
Przedstawiłem, jak wygląda III RP w aspekcie gospodarczym, politycznym i społecznym, ale zastanawiam się czy można jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, czy III Rzeczpospolita jest państwem sukcesu… Otóż zależy, dla kogo była ona sukcesem. Na pewno zadowoleni mogą być nasi polscy politycy. 20 lat temu dokonali oni zmiany ustroju państwa polskiego, by teraz zniszczyć to. Widać, jak w ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego politycy różnych partii z pierwszych stron gazet przenieśli się z Sejmu RP do PE. Przykładem mogą być takie osoby jak: Jerzy Buzek, Zbigniew Ziobro, Tadeusz Cymański. Nasza klasa polityczna osiągnęła swój cel. Teraz, kiedy okradli już Polaków za pomocą III Rzeczpospolitej – ustroju, który stworzyli, mogą go zniszczyć i zająć się okłamywaniem i okradaniem Europejczyków. No dobrze, a co z resztą społeczeństwa polskiego?
My wszyscy oczywiście na tym całym eksperymencie politycznym straciliśmy. III RP zabrała nam wiele rzeczy, jak choćby pieniądze z podatków. Ale zabrała też coś tak cennego, czego nikt normalnie myślący człowiek by nie oddał. III Rzeczpospolita zabrała nam wolność. Pod pozorem bezpieczeństwa o nasze życie zrobiła z nas dzieci, które nie umieją sobie poradzić w życiu. Uważam, że każdy rozumny i dorosły człowiek jest wstanie poradzić sobie ze swoimi problemami, potrafi też sobie zapewnić bezpieczeństwo, każdy jest odpowiedzialny za swe czyny. Niestety III Rzeczpospolita nam to zabrała i dlatego dla zwykłego człowieka państwo to zmarnowało nasze szanse na prawdziwie wolną i niepodległą Polskę.
Mateusz Teska

Inne teksty konkursowe:
Norbert Gałązka – Normalność, sukces i rozwój…
Mateusz Teska – III RP zrobiła ludziom wodę z mózgu…
Maciej Bukowski – III RP – od czerwonego socjalizmu do socjaldemokracji
Michał Szymański – III Rzeczpospolita – ale czy Polska?

Michał Nawrocki – III Rzeczpospolita – kanty okrągłego stołu

3 KOMENTARZE

  1. Bardzo trafny esej, przedstawiający ocenę transformacji ustrojowej na przełomie lat 80 i 90. Sam urodziłem na przełomie tamtych dekad i zauważam, że III RP nie jest tym, czym nam obiecywano, że będzie. Szkoda tylko, że istnieją niewielkie szansę na odświeżenie tego ustroju, zrzucenie z siebie jarzma beneficjentów tego systemu. Trochę to smutne, ale co zrobić?

  2. mam60lat ipamientam komune wtedy terz hcialem kapitalizmu dzisiaj juz niehce bylo niestety dla zwyklyh ludzi lepiej

Comments are closed.