Jest taki żydowski dowcip o tym, jak do rabina przychodzi do dwóch skłóconych sąsiadów. Rabe, po wysłuchaniu argumentów pierwszego, przyznaje mu rację. Po uważnym wysłuchaniu drugiego też przyznaje mu rację. Ależ Rabe, przecież nie możemy obaj mieć racji? To też racja – odpowiada Żyd.



Czy czegoś Państwu ta sytuacja nie przypomina? Przecież my wszyscy, w naszych codziennych sporach, nie tylko politycznych, też mamy rację. Szkoda, że żadna wróżka czy jasnowidz, zamiast pleść głupoty o tym, co nas czeka w nowym roku, nie odpowiedział na jedno proste pytanie: kto się pomylił? Tym bardziej, że do odpowiedzi zbliżamy się wielkimi krokami. Jak nie w tym roku, to w następnym będziemy już wiedzieli.
Nasz polityczny, krajowy spór jest o tyle ciekawy, że obie jego strony są w stu  procentach przekonane o swojej racji. Coś, co dla jednych jest białe, dla drugich jest czarne, a szarości są nieistotnym dodatkiem.
Z jednej strony rządząca dzięki kredytom, unijnym dotacjom i zaciąganym długom Platforma Obywatelska. Z drugiej PiS, czekający na katastrofę, która umożliwi mu powrót do władzy.
Z jednej strony przychylne władzy media, wtłaczające do główek lemingów matriksową papkę, z drugiej wielomilionowa publiczność filmów Joanny Lichockiej.
Z jednej strony kilkusetosobowa kolorowa niepodległa plus niemieccy antyfaszyści, z drugiej wielotysięczny marsz niepodległości.
Z jednej strony autostrady, stadiony, dwudziesta potęga gospodarcza świata (sic!), z drugiej niebotyczne długi, drożyzna, bezrobocie, bieda.
Z jednej strony nasza przyszłość to Niemcy i jeszcze więcej unii w Unii, z drugiej państwo twardo broniące swoich interesów i w pełni suwerenne, jako recepta na dobrobyt.
A między obiema stronami dół, przepaść, linia frontu, czarna dziura, bez możliwości jakiejkolwiek, normalnej komunikacji.
Ktoś powie, że tak nie jest, że spór nie jest czarno-biały, że prawda leży pośrodku. Otóż prawda, moi drodzy, nigdy nie leży pośrodku. Albo coś jest prawdziwe, albo jest nieprawdziwe, albo coś jest sprawiedliwe, albo jest niesprawiedliwe. Wyjątek to zapis z naszej listy pobożnych życzeń zwanej żartobliwie konstytucją, gdzie mowa jest o sprawiedliwości społecznej. Czyli coś jest sprawiedliwe, niesprawiedliwe albo sprawiedliwe społecznie. Milton Friedman w likwidacji tego kretyńskiego zapisu widziałby zapewne receptę na, częściowe przynajmniej, ozdrowienie sytuacji. Ale u nas natychmiast, obok Friedmana, pojawiłby się Keynes i mielibyśmy kolejny dół, to znaczy spór nie do rozwiązania i racje nie do pogodzenia.
Do sporu o naszą przyszłość i gospodarczy rozwój dochodzi jeszcze spór o przeszłość, chyba nawet ważniejszy, bo to dwadzieścia lat temu zadecydowano jak Polska będzie wyglądać, kto zostanie elitą finansową, komu przypadną media, etc. Rozumiem jedną stronę, że nie jest zainteresowana w naruszaniu status quo. Rozumiem dziennikarza TVN-u, który plecie bzdury, jakim to chorym z nienawiści, niespełnionym frustratem i nieudacznikiem jest Kaczor. Dziennikarz może i tak nie myśli, ale roboty też nie chce stracić, ma rodzinę i dom na kredyt.
A swoją drogą – dwadzieścia lat w sejmie, cały czas na szczytach władzy, z pensją kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie, lekko licząc… Rzeczywiście można się sfrustrować. Daj Panie Boże każdemu z nas takiego nieudacznictwa i niespełnienia.
Czy czegoś wam nie przypomina dzisiejsza sytuacja w naszym kraju? Rząd i Partia kroczy od sukcesu do sukcesu, prorządowe media pieją z zachwytu, nasz Forrest Gump w orędziu noworocznym bajdurzy o dwudziestej potędze gospodarczej (kiedyś byliśmy dziesiątą, to były czasy…), słaba, funkcjonująca w drugim obiegu medialnym opozycja.
Kto ma rację, a kto jest w błędzie?
Mam wrażenie, że to są ci sami ludzie, którzy kiedyś też uwierzyli. Mam takie dziwne przeczucie, że się jednak mylą. Znowu, drugi raz.
Robert Gołębiowski

1 KOMENTARZ

  1. Liga Oszustow robi ludziom opere mydlana. Na zywo od setek lat. A niektorzy to probuja „naukowo” zinterpretowac. Tymczasem sprawa jest prosta, banalna i smieszna. Wystarczy im dac kopa w zadek i wszystko sie zmieni. Jednak ludzie wola pisac „mondre” opowiesci jak ten pan wyzej. Sa wtedy zachowane reguly demokracji, kultury i mozna byc z siebie zadowolnym. No to niech tak bedzie, tylko przez to nic sie nie osiagnie. Nigdy.

Comments are closed.