Przy okazji forsowania ustawy reprywatyzacyjnej sporo mówiło się i pisało na temat własności jako takiej. Zawodowi przeciwnicy zwracania zagrabionego przez komunistów mienia, problem zadośćuczynienia za poniesione krzywdy starali się bagatelizować i ośmieszać. Nie widzieli, bądź nie chcieli widzieć niczego niestosownego w dokonanym po wojnie masowym rozgrabieniu Polaków.
Nierzadkie były przy okazji próby deprecjonowania samego prawa własności, w tym również sformułowania: święte prawo własności. Dowodzono m.in., że własność nie jest żadną świętością, mieszając często pojęcie „własności” z „prawem własności”. Otóż, o ile zgodzić by się można ze stwierdzeniem, że własność sama w sobie żadną świętością nie jest, o tyle inaczej sprawa wygląda w przypadka „prawa własności”. Cywilizacja europejska wyrosła m.in. z chrześcijaństwa. U jej korzeni znajduje się Dekalog, będący niczym innym, jak zbiorem praw, jak żyć, by podobać się Bogu i nie szkodzić innym. Dla chrześcijan sam Dekalog to świętość, a prawa w Dekalogu zapisane – są prawami świętymi. W związku z tym warto więc przypomnieć, że dwa z 10 przykazań Dekalogu bezpośrednio nawiązują do kwestii własności. Przykazanie siódme stanowi: „Nie kradnij„, natomiast przykazanie dziesiąte – ” … Nie pożądaj żadnej rzeczy, która należy do bliźniego”.
Widać więc, że ochrona własności zapisana jest już wystarczająco jasno w Dekalogu, dlatego ten, kto próbuje to negować za nic ma widocznie Boże Przykazania.
Lewicowcy, również ci z SLD i PSL, na każdym kroku starają się dowodzić, że nie ma uniwersalnej etyki. Ilu ludzi – tyle postaw, a każda „prawdziwa”. Dla nich więc prawa zapisane w Dekalogu stanowią wyłącznie możliwość jedną z wielu, a przykazanie „Nie kradnij”, może być uznane co najwyżej za bełkot nawiedzonych klerykałów, którym nie należy się przejmować.
Jednak dla ludzi cywilizowanych, niekoniecznie chrześcijan, własność prywatna zasługuje na szacunek. Idąc bowiem za nauką Kościoła – prawo do jej posiadania jest słuszne i konieczne. Zważywszy również na to, iż jej ochrona zapisana jest już w samym Dekalogu, nie bez powodu twierdzi się, że prawo to jest jak najbardziej święte.
Paweł Sztąberek
(publikacja na SP – 2001 rok)