Eksplozja
W oczekiwaniu na rosyjską bombę atomową (foto. pixabay.com)

Wielokrotnie wspominałem już, że Thierry Meyssan i jego Voltaire Network jest moim najwyżej cenionym źródłem informacji. Niestety nie znam francuskiego i skazany jestem jedynie na angielskie, niemieckie lub rosyjskie tłumaczenia. Dlatego długo się zastanawiałem, czy zamieścić tu tłumaczenie szalenie ważnego artykułu na temat możliwości wybuchu trzeciej wojny światowej. Nie mogę gwarantować zgodności z francuskim oryginałem. W końcu zdecydowałem się porównać automatyczne tłumaczenie z francuskiego z tłumaczeniami na znane mi języki. Po stwierdzeniu zgodności zdecydowałem się zamieścić ten tekst.

*  *  *

Początek tłumaczenia.

„Czy możliwość wybuchu wojny światowej jest realna?

Serge Marchand , Thierry Meyssan

Według Księgi Sędziów Samson jest Żydem poświęconym Bogu. Złożył przysięgę, że nigdy nie obetnie włosów i jest bajecznie silny. Jednak jego kochanka Dalila obcięła mu włosy podczas snu, pozbawiając go Bożej pomocy i siły. Został schwytany przez Filistynów, którzy wydłubali mu oczy i wtrącili do więzienia w Gazie. Podczas składania ofiary swojemu bogu, gdy jego włosy zaczęły odrastać, został umieszczony między dwoma filarami pałacu. Rozepchnął je gołymi rękami, aby się zawaliły. Popełnił samobójstwo i zabił kilka tysięcy Filistynów.

Wojny na Ukrainie i w Strefie Gazy skłoniły kilku prominentnych polityków do porównania obecnego okresu do lat 30. ubiegłego wieku i wspomnienia o możliwości wybuchu wojny światowej. Czy te obawy są uzasadnione, czy jest to tylko retoryka straszenia?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, podsumujemy wydarzenia, które są ignorowane przez wszystkich, mimo że są znane ekspertom. Zrobimy to bezstronnie, nawet ryzykując posądzenie o obojętność wobec tego horroru.

Rozróżnijmy najpierw konflikty w Europie Wschodniej i na Bliskim Wschodzie. Mają one tylko dwie wspólne cechy:

Nie stanowią one same w sobie znaczącego wyzwania, ale porażkę Zachodu, która oznaczałaby koniec jego hegemonii nad światem po klęsce w Syrii.

Są one napędzane przez faszystowską ideologię, a mianowicie ideologię ukraińskich „integralnych nacjonalistów” Dmytro Doncowa [1] i izraelskich „rewizjonistycznych syjonistów” Władimira Ze’eva Żabotyńskiego [2]; dwie grupy, które były sojusznikami od 1917 r., ale zeszły do podziemia podczas zimnej wojny i są dziś nieznane opinii publicznej.

Istnieje jednak między nimi znacząca różnica:

Ta sama zawziętość jest widoczna na obu polach bitew, ale „integralni nacjonaliści” poświęcają własnych współobywateli (na Ukrainie prawie nie ma zdrowych mężczyzn poniżej trzydziestego roku życia), podczas gdy „rewizjonistyczni syjoniści” poświęcają ludzi, którzy są im obcy, a mianowicie arabskich cywilów.

Czy te wojny mogą się rozszerzać?

Taka jest wola obu wyżej wymienionych grup. „Integralni nacjonaliści” nieustannie atakują Rosję na jej terytorium i w Sudanie, podczas gdy „rewizjonistyczni syjoniści” bombardują Liban, Syrię i Iran (a dokładniej irańskie terytorium w Syrii, ponieważ konsulat w Damaszku ma eksterytorialność). Ale nikt nie reaguje: ani Rosja, Egipt i Emiraty Arabskie w pierwszym przypadku, ani Hezbollah, Syryjska Armia Arabska i Strażnicy Rewolucji w drugim.

Wszyscy, w tym Rosja, chcąc uniknąć brutalnej reakcji „kolektywnego Zachodu”, która doprowadziłaby do wojny światowej, wolą przyjąć ciosy i zaakceptować śmierć swoich obywateli.

Gdyby doszło do eskalacji wojny, nie byłaby ona już konwencjonalna, ale przede wszystkim nuklearna.

Chociaż konwencjonalne możliwości obu stron są znane, ich możliwości nuklearne są w dużej mierze ignorowane. W najlepszym razie wiemy, że tylko Stany Zjednoczone użyły strategicznych bomb nuklearnych podczas II wojny światowej, a Rosja twierdzi, że ma hipersoniczne pociski nuklearne, z którymi żadne inne mocarstwo nie może konkurować. Jednak niektórzy zachodni eksperci wątpią w realność tych zdumiewających rosyjskich postępów technologicznych. Jaka jest więc zakulisowa strategia mocarstw nuklearnych?

Oprócz pięciu stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ, strategiczne bomby jądrowe posiadają także Indie, Pakistan, Korea Północna i Izrael. Wszystkie one, z wyjątkiem Izraela, postrzegają je jako środek odstraszający.

W zachodnich mediach Iran jest również przedstawiany jako potęga nuklearna, czemu oficjalnie zaprzecza [Iran], a także Rosja i Chiny.

Podczas wojny w Jemenie Arabia Saudyjska kupiła taktyczne bomby jądrowe od Izraela i rozmieściła je tam, ale nie wydaje się, by posiadała je na stałe lub opanowała technologię ich budowy. [uwaga moja: nigdzie nie znalazłem potwierdzenia tej zdumiewającej informacji, ale też jak do tej pory nigdy nie stwierdziłem, żeby Meyssan podawał nieprawdziwe wiadomości. W sprawach Bliskiego Wschodu jest naprawdę świetnie poinformowany.]

Jedynie Rosja regularnie przeprowadza nuklearne ćwiczenia wojenne. Podczas jednego z nich, w październiku ubiegłego roku, Rosja założyła, że straci jedną trzecią swojej populacji w ciągu kilku godzin, a następnie przeprowadziła symulację bitwy i wyszła z niej zwycięsko.

Wszystkie potęgi nuklearne nie planują odpalić rakiety jako pierwsze, ponieważ bez wątpienia doprowadziłoby to do ich unicestwienia. Wyjątkiem jest Izrael, który przyjął „doktrynę Samsona” („Pozwól mi umrzeć z Filistynami”). Izrael byłby zatem jedyną potęgą, która mogłaby wyobrazić sobie ostateczną ofiarę, „zmierzch bogów”, który był drogi nazistom.

Dwie krytyczne książki zostały poświęcone izraelskiemu nuklearnemu kompleksowi wojskowemu: The Samson Option: Israel’s Nuclear Arsenal and American Foreign Policy autorstwa Seymoura M. Hersha (Random House, 1991) oraz Israel and the Bomb autorstwa Avnera Cohena (Columbia University Press, 1998).

Militarna opcja nuklearna [Izraela] nigdy nie została pomyślana jako klasyczna forma odstraszania, ale jako zapewnienie, że Izrael nie zawaha się popełnić samobójstwa, aby zabić swoich wrogów w obliczu klęski. Jest to kompleks Masady [3]. Ten sposób myślenia jest zgodny z „dyrektywą Hannibala”, zgodnie z którą IDF muszą zabijać własnych żołnierzy, zamiast pozwolić im stać się jeńcami [4].

Podczas wojny sześciodniowej premier Izraela, Ukrainiec Levi Eszkol, nakazał przygotowanie jednej z dwóch posiadanych wówczas przez Izrael bomb i zdetonowanie jej w pobliżu egipskiej bazy wojskowej na Synaju. Plan ten nie został zrealizowany, ponieważ IDF bardzo szybko wygrały wojnę konwencjonalną. Gdyby tak się stało, skażenie radioaktywne zabiłoby nie tylko Egipcjan, ale także dużą liczbę Izraelczyków [5].

Podczas wojny październikowej w 1973 r. (znanej na Zachodzie jako wojna Jom Kippur) minister obrony, urodzony na Ukrainie Izraelczyk Mosze Dajan, i premier, Ukrainka Golda Meir, ponownie rozważali użycie 13 bomb jądrowych [6].

W 1986 r. technik nuklearny z elektrowni Dimona, Marokańczyk Mordechaj Vanunu, ujawnił tajny wojskowy program nuklearny Izraela gazecie Sunday Times [7]. Został porwany w Rzymie przez Mossad na rozkaz izraelskiego premiera i ojca bomby atomowej, Białorusina Szimona Peresa. Został osądzony za zamkniętymi drzwiami i skazany na 18 lat więzienia, z czego 11 spędził w izolatce. Został ponownie skazany na 6 miesięcy więzienia za to, że odważył się rozmawiać z Voltaire Network.

W 2009 r. Martin van Creveld, główny strateg Izraela, oświadczył: „Mamy kilkaset głowic nuklearnych i pocisków rakietowych i możemy uderzyć w nasze cele we wszystkich kierunkach, w tym także w Rzym. Większość europejskich stolic znajduje się wśród potencjalnych celów naszych sił powietrznych. (…) Wszyscy Palestyńczycy muszą zostać wypędzeni. Ludzie walczący o ten cel po prostu czekają na „właściwą osobę, która przyjdzie we właściwym czasie”. Dwa lata temu 7 lub 8 procent Izraelczyków uważało to za najlepsze rozwiązanie, dwa miesiące temu było to 33 procent, a teraz, według sondażu Gallupa, 44 procent jest za tym”.

Dlatego rozsądne jest założenie, że żadna potęga nuklearna, z wyjątkiem Izraela, nie odważy się popełnić nieodwracalnego błędu.

Dokładnie to przewidział minister dziedzictwa Amichai Eliyahu (Otzma Yehudit/Jewish Force) w Radio Kol Berama 5 listopada. Odnosząc się do broni nuklearnej przeciwko Gazie, powiedział: „To rozwiązanie…. To jest opcja”. Następnie porównał mieszkańców Gazy do „nazistów” i stwierdził, że „w Gazie nie ma nie-bojowników” i że terytorium to nie zasługuje na pomoc humanitarną. „W Gazie nie ma nie-bojowników”.

Oświadczenia te wywołały oburzenie na Zachodzie. Tylko Moskwa była zaskoczona, że Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej nie zareagowała na tę wypowiedź [8].

Jest bardzo prawdopodobne, że jest to powód, dla którego Waszyngton nadal zbroi Izrael, pomimo wezwania do natychmiastowego zawieszenia broni: Jeśli Stany Zjednoczone przestaną zaopatrywać Tel Awiw w broń do masakrowania mieszkańców Strefy Gazy, Izraelczycy mogą użyć broni nuklearnej przeciwko wszystkim narodom w regionie, z Izraelczykami włącznie.

Na Ukrainie „integralni nacjonaliści” planowali szantażować Stany Zjednoczone tym samym argumentem: zagrożeniem nuklearnym lub, w razie jego braku, zagrożeniem bronią biologiczną [9]. W 1994 r. Ukraina, która posiadała ogromny arsenał radzieckich bomb atomowych, podpisała Memorandum Budapesztańskie. Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Rosja przyznały temu krajowi gwarancje integralności terytorialnej w zamian za oddanie całej broni jądrowej Rosji i podpisanie Układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej (NPT). Jednak po obaleniu wybranego prezydenta Wiktora Janukowycza w 2014 r. (Euromajdan), „integralni nacjonaliści” pracowali nad ponownym wyposażeniem kraju w broń jądrową. W ich oczach ważne było, aby zetrzeć Rosję z powierzchni ziemi.

19 lutego 2022 r. prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ogłosił na dorocznej Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, że zakwestionuje Memorandum Budapesztańskie i wyposaży swój kraj w broń jądrową. [uwaga moja: co spotkało się z owacjami!!] Pięć dni później, 24 lutego 2022 r., Rosja rozpoczęła operację specjalną przeciwko rządowi w Kijowie w celu wdrożenia rezolucji nr 2202. Głównym priorytetem Rosji było przejęcie tajnych i nielegalnych zapasów wzbogaconego uranu na Ukrainie. Po ośmiu dniach walk cywilna elektrownia jądrowa w Zaporożu została zajęta przez rosyjską armię.

Według Argentyńczyka Rafaela Grossiego, szefa Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, który przemawiał na forum w Davos 25 maja – trzy miesiące później, Ukraina potajemnie przechowywała w Zaporożu 30 ton plutonu i 40 ton uranu. Według cen rynkowych, ładunek ten był wart co najmniej 150 miliardów dolarów. Prezydent Rosji Władimir Putin powiedział: „Jedyne, czego [Ukrainie] brakuje, to system wzbogacania uranu. Ale to jest problem techniczny, a dla Ukrainy nie jest to problem nie do rozwiązania”. Jednak jego armia usunęła już większość tych zapasów z obiektu. Walki trwały tam miesiącami. Gdyby integralni nacjonaliści nadal je mieli, zrobiliby to, co dziś robią „rewizjonistyczni syjoniści”: żądaliby coraz więcej broni i zagrozili użyciem broni jądrowej, tj. rozpoczęcia Armagedonu, w przypadku odmowy.

Wróćmy na obecne pola bitew. Co obserwujemy? Na Ukrainie i w Palestynie Zachód nadal zapewnia „integralnym nacjonalistom” oraz w mniejszym stopniu „rewizjonistycznym syjonistom” imponujący arsenał. Nie ma jednak rozsądnej nadziei na odepchnięcie Rosjan lub zmasakrowanie wszystkich mieszkańców Gazy. W najgorszym razie Zachód może skłonić swoich sojuszników do opróżnienia arsenałów, poświęcenia wszystkich Ukraińców w wieku bojowym i dyplomatycznej izolacji zbrodniczego państwa Izrael. Nawiasem mówiąc, czyż Mosze Dajan nie powiedział: „Izrael musi być jak wściekły pies, zbyt niebezpieczny, by go kontrolować?”.

Załóżmy, że te pozornie katastrofalne konsekwencje są w rzeczywistości ich celem.

Świat zostałby wówczas podzielony na dwie części, tak jak to miało miejsce podczas zimnej wojny, z tym wyjątkiem, że Izrael zostałby poddany ostracyzmowi. Na Zachodzie Anglosasi nadal byliby panami, zwłaszcza że byliby jedynymi, którzy mieliby broń, ponieważ ich sojusznicy wyczerpali już swoją na Ukrainie. Odizolowany Izrael, tak jak to miało miejsce na przełomie lat 70. i 80. ubiegłego wieku, kiedy był naprawdę uznawany tylko przez reżim apartheidu w RPA, nadal wypełniałby misję, którą mu pierwotnie powierzono: mobilizowanie w służbie imperium diaspory żydowskiej, obawiającej się nowej fali antysemityzmu.

Ta ponura wizja jest jedyną, która może pozwolić Anglosasom nie upaść i zawsze mieć wasali, nawet jeśli nie będzie to już miało wiele wspólnego z ich władzą w erze „globalnego świata”. Dlatego właśnie postawili się w obecnej, nierozwiązywalnej sytuacji. „Integralni nacjonaliści” i „rewizjonistyczni syjoniści” szantażują ich, ale zamierzają nimi manipulować, aby podzielić świat na dwie części i zachować jak najwięcej swojej supremacji.

[1] „Kim są ukraińscy integralni nacjonaliści?„, autor: Thierry Meyssan, tłumaczenie: Roger Lagassé, Voltaire Network, 15 listopada 2022.

[2] „Zasłona jest zrywana: ukryte prawdy o Żabotyńskim i Netanjahu„, autor: Thierry Meyssan, tłumaczenie: Roger Lagassé, Voltaire Network, 25 stycznia 2024 r.

[3] „Netanyahu’s Masada syndrome and the UN report by Francesca Albanese„, autor: Alfredo Jalife-Rahme, tłumaczenie: Roger Lagassé, Voltaire Network, 7 kwietnia 2024.

[4] „Izraelskie Siły Powietrzne z powodzeniem wdrożyły „Dyrektywę Hannibala” 7 października”, Voltaire, International Newsletter N°63, 26 listopada 2023 r.

[5] „‚Last Secret’ of 1967 War: Israel’s Doomsday Plan for Nuclear Display„, William J. Broad & David E. Sanger, The New York Times, 3 czerwca 2017 r.

[6] „Israël avait prévu d’utiliser l’arme nucléaire en cas de débâcle militaire„, Serge Dumont, Le Temps (Genève), 5 juin 2017.

[7] „Mordechai Vanunu: „Iran nie stanowi zagrożenia„, Silvia Cattori , Voltaire Network, 10 listopada 2011.

[8] „Russia says Israeli nuclear remark raises ‚huge number of questions’„, Reuters, 7 listopada 2023.

[9] „The secret Ukrainian military programs„, autor: Thierry Meyssan, tłumaczenie: Roger Lagassé, Voltaire Network, 31 maja 2022″.

Koniec tłumaczenia.

*  *  *

Ten tekst a także inne, pozwala zrozumieć rozterki Iranu przed jego ostatnim atakiem na Izrael z 14.04.2024. Jak odpowiedzieć na zbrodniczy atak na ambasadę w Syrii i nie wywołać wojny światowej? Pozwolono więc Izraelowi dalej opowiadać bajki o skuteczności Żelaznej Kopuły, a równocześnie dano ostrzeżenie i pokazano, że Iran – jeśli będzie chciał – jest w stanie zniszczyć Izrael. 99% zestrzelonych obiektów to zwykłe „barachło”, które pozwoliło Izraelowi zachować pozory skuteczności Kopuły. Wszystkie „poważne” rakiety bez problemów osiągnęły swoje cele – bazy Nevatim, Ramon, Hermon i centrum obserwacyjne na Wzgórzach Golan. Żelazna Kopuła była wobec nich bezskuteczna. A można być pewnym, że nie były to najnowocześniejsze irańskie rakiety. Hamas pokazał, że izraelska armia potrafi jedynie tysiącami mordować bezbronne kobiety i dzieci, ale nie jest w stanie walczyć z uzbrojonym przeciwnikiem. Iran obalił mit izraelskiej obrony przeciwlotniczej. Nie można tu także pominąć kosztów. Ten efektowny nocny fajerwerk kosztował Izrael i jego sługusów ponad 1,35 miliarda(!) dolarów. Dla Izraela pieniądze nie są problemem. Goje nie pożałują ich dla narodu wybranego. Bez obaw, my też dołożymy swoją cegiełkę! Problemem są kłopoty z dostawą sprzętu. Ukraina też domaga się dostaw nowych Patriotów, bo Rosjanie nie mają już co niszczyć i zaczyna im się nudzić, ale nowych ani widu, ani słychu. Iran produkuje wszystko sam i to w takich ilościach, że sprzedaje broń Rosji, wyposaża Jemen i wiele innych krajów.

Jeśli chodzi o naszego wschodniego sąsiada, to możemy być wdzięczni Rosji, że w ostatniej chwili nie dopuściła do nuklearnego uzbrojenia Ukrainy. Ale na jej terytorium są elektrownie atomowe. Ukraina ma też dość materiałów radioaktywnych do budowy „brudnej” bomby atomowej. Nie wiadomo też co z amerykańskich laboratoriów biologicznych, których dziesiątki były na Ukrainie, dostało się w łapy rezunów. Koniec Ukrainy jest tylko kwestią czasu, a tamtejszy nieobliczalny reżim zdolny jest do wszystkiego.

Meyssan pisze, że główne mocarstwa nuklearne na razie zachowują się racjonalnie. To prawda. Ale podobieństwo pomiędzy USA i Izraelem jest uderzające! Także USA w błyskawicznym tempie tracą swój mit światowego imperium. Irański atak na Izrael, także się do tego przyczynił. Nie wiadomo, jak zareaguje tamtejsza klasa rządząca (która na dodatek w dużej części związana jest z Izraelem!), gdy postawiona zostanie przed alternatywą utraty władzy.

Już od dawna twierdzę, że świat balansuje na krawędzi nuklearnej zagłady. Szczerze mówiąc nie bardzo widzę, jak jej uniknąć a w ludzki rozsądek już dawno przestałem wierzyć.

Artykuł pochodzi z bloga „Pecunia olet