W piątek, 15 lipca br. wracałem do domu samochodem, gdy nagle jadący na równoległym pasie z lewej strony pojazd, wjechał na mój pas bez żadnego kierunkowskazu i rozpoczął natychmiast hamowanie. Miałem dwa wyjścia: albo chcąc uniknąć zderzenia zjechać na prawe pobocze lądując na drzewie, albo próbować rozpaczliwie hamować. Zjechanie na lewo nie wchodziło w grę, bo tam grzali już kolejni szaleńcy. Nie mając specjalnie wyboru wcisnąłem hamulec zapierając się o kierownicę. Życie uratowały mi moje hamulce, w miarę nowe opony oraz fakt, że mój niedoszły zabójca jechał szybciej ode mnie, więc jego droga hamowania była dłuższa.



Właściwie powinienem był pojechać za nim i stłuc mu ryja, ale co by to zmieniło? Poza tym byłem tak zdenerwowany, że myślałem o jak najszybszym powrocie do domu. Dopiero potem przyszła refleksja. Łajdak kierujący zieloną zdezelowaną Multiplą najprawdopodobniej nie chciał mnie zabić lecz tylko wyłudzić odszkodowanie. Ale ile dla tego drania było warte moje życie? Tysiąc złotych za nowy zderzak? Nawet pewnie mniej. Bo co by się stało jakbym rozbił się na drzewie? Wtedy nawet nie miałby tych pieniędzy.
Dokładnie tydzień później jakiś szaleniec na norweskiej wyspie zabił prawie setkę niewinnych ludzi. Od razu powiedziono o nim w mediach, że to konserwatysta i chrześcijanin szykując sobie grunt pod nagonki. Tak właściwie po co ten szaleniec dokonał tej zbrodni? Nie wiadomo, bo każda racjonalna próba oceny szaleństwa jest skazana na porażkę już z samego logicznego punktu widzenia. Jednak ze strzępków informacji przekazanych przez media, a więc odpowiednio spreparowanych można by było jedynie wysnuć wniosek, że czyn jego podyktowany był chęcią zwrócenia uwagi na problem islamski. Tym czasem szaleniec jak to szaleniec, miast naprawdę próbował rozwiązać problem i walczyć z lewackimi elitami obecnym i lub przyszłymi postanowił je po prostu zgładzić. Co osiągnął? Nic. Poza tym, że przelał niewinną krew, to jeszcze ze swych ofiar uczynił męczenników. W czyim zatem interesie obyła się ta jatka? A może jak przystało na szaleńca uczynił to tylko dlatego aby zwrócić na siebie uwagę i być kimś – jak w przypadku zabójcy Johna Lennona, albo chciał zwrócić na siebie uwagę jakiejś znanej aktorki, jak w przypadku nieudanego zamachu na Ronalda Reagana? Równie dobrze okolicznością przeważającą szalę i popychającą do zbrodni mogło być ciepłe piwo w pobliskim barze, albo coś równie błahego. Szaleniec to szaleniec.
Pierwszym skojarzeniem jakie przyszło mi do głowy po usłyszeniu medialnych doniesień o zbrodni była zbrodnia w łódzkim biurze PiS dokonana przez niejakiego Ryszarda C. Tenże jegomość postanowił zgładzić Jarosława Kaczyńskiego, ale że akurat tego nie było w okolicy uznał, że zadowoli się jakimś pomniejszym PiSowcem. Norweg miał inną skalę i inny plan. Swemu szaleństwu postanowił nadać wymiar znacznie szerszy, ideologiczny.
Co łączy wszystkie przedstawione tu przypadki? Niesamowita pogarda dla ludzkiego życia, która w sposób szczególny jest być może znamieniem naszych czasów. I nie chodzi o to z jaką łatwością przychodzi zabijać, lecz o to jak mało szacunku mamy dla samych siebie, jak bardzo traktujemy się przedmiotowo. Aborcja i eutanazja dają doskonały grunt tworząc ideologię. Śmierć zadana drugiemu nie jest zatem tabu, bo w pewnych przypadkach wydaje się być racjonalna. Tak samo racjonalne było dla mojego niedoszłego zabójcy wyrwanie paru złotych za skasowanych samochód. System coraz bardziej nas ubezwłasnowolnia, troszczy się o nasze bezpieczeństwo do tego stopnia, że sami przestajemy się o nie troszczyć.
Przypadków takich będzie więcej i to nie wyłącznie dlatego, że życie drugiego człowieka przestało mieć jakąkolwiek wartość. System pomimo deklarowanej tolerancji wyznacza poprzez medialne pranie mózgu precyzyjny, wąski zakres akceptowalnych przez niego poglądów, sposobów zachowań i stylów życia. Każdy kto nie mieści się w tym rurociągu jedynie słusznych postaw i sposobów myślenia zostaje wyrzucony poza coraz bardziej rosnący margines. Wśród odrzuconych (jak to lubią nazywać lewacy „wykluczonych”) będzie rosła frustracja spowodowana także odhumanizowaniem systemu. Innymi słowy będziemy mieli rosnącą grupę coraz bardziej wkurzonych. W takiej grupie wystąpi rzecz jasna większe prawdopodobieństwo wystąpienia osób chorych lub podatnych na szaleństwo i nie jest ważne czy będą to prawicowcy, trockiści, maoiści czy wyznawcy Hare Kriszna. Ważne, że będą inni, nie mieszczący się w kanonach, nie poddający się manipulacji. Wśród owych wkurzonych prawdopodobieństwo pojawienia się szaleńca będzie wzrastać tak jak liczba przypadków społecznej czy indywidualnej agresji. Co zatem zrobi System aby chronić swe ludzkie stado? Podniesie napięcie w elektrycznym pastuchu czyli zyska legitymację do tego, aby jeszcze bardziej inwigilować i w większym stopniu walczyć z terroryzmem. Zyska także legitymację do zacieśnienia „rurociągu” akceptowalnych poglądów. A więc koło się zamyka. Nim się obejrzymy, sam znak krzyża na piersiach będzie medialną oznaką terrorysty. Nim się obejrzymy będzie tylko jeden jedynie słuszny akceptowalny pogląd: uwielbienie dla nieomylności jakiegoś kacyka. I tak niepostrzeżenie zmierzamy do już nie ukrytego, zawoalowanego totalitaryzmu. Woal za drogo po prostu kosztuje. A dzieje się to wszystko na naszych oczach i przy akceptacji stada. Bacowie wydali rozkaz, a juhasi rozwijają już swe bicze. Która z owieczek śmie z nimi polemizować? No która?
Adam Kalicki
P.S. Szanujmy zatem każde życie. Bo pogarda dla niego napędza tę szatańską machinę. Dyskutujmy, przekonujmy się, rozmawiajmy odrzućmy medialny przekaz. Wymiana wszelkich myśli i idei to najlepszy sposób na powstrzymanie owczego pędu naszej cywilizacji.

4 KOMENTARZE

  1. Dobrze napisane. I jeszcze te teksty, że w internecie można znaleść przepisy jak zbudować bombę. To jest przygrywka do kontroli internetu, co kilka miesięcy temu pan premiergubernator EuroPollandu chciał wprowadzić ale jescze przez dość silne protesty został powstrzymany. Teraz już będzie można. Dziwię się, że mordercy nie używają argumentacji zwolenników aborcji i eutanazji – przecież powinni mówić, że zastosowali wobec swoich ofiar spóźnioną aborcję lub wczesną eutanazję gdyż zabity był narażony na ciężkie i nieuleczalne choroby, na bezdomność i bezrobocie, gwałty i inne nieszczęścia. Aborcjoniści i eutaniści czyli mordercy z premedytacją takich i podobnych argumentów używają. Dlaczego tego nie robią w sądach?

  2. Artykul zapowiadal sie w miare ciekawie ale spelznal na niczym, czyli w oparach wlasnego swiatopogladu. Jesli autor tak bardzo ceni sobie ludzkie zycie, ale to tak bardzo, ze nawet gotowy jest umierac w imie embrionow, to dlaczego nie wspomnial o zabojcach z NATO czy szerzej, nie wspomnial o zabojcach namaszczonych do zabijania przez ONZ? Jest jakas roznica? Jaka? Jaka autor widzi roznice miedzy embrionami, ludzmi poddawanymi eutanazji, dwoma poslami PIS-u, kilkudziesiecioma ofiarami w Oslo a 1.5 miliona martwych Irakijczykow, tysiacami Libijczykow, systemowo glodzonych Somalijczykow? By tylko na tych przykladach poprzestac? Nie drogi autorze, nie jestem lewakiem, nie jestem wyznawca zadnych „-izmow”. Jedynie nie widze roznicy miedzy praniem mozgow a to przez tych a to przez tamtych. niezaleznie, kto pierze mozg komu, efekt jest zawsze ten sam. Ludzie, ktorym mozna wmowic wszystko, w zaleznosci od opcji, do ktorej sie przynalezy.

  3. @paweł
    Jeśli napisałeś szanowny czytelniku, to co napisałeś, to znaczy, że z tego co ja napisałem, nic nie zrozumiałeś. To niestety generalna wada mojej publicystyki.

  4. Niestety, prawdą jest, że zycia się powszechnie nie szanuje (zarówno w sensie biologicznym, jak i szans/perspektyw zyciowych). Niestety, wielu ludzi nie szanują takze swojego życia (niechęć do samokształcenia, rozwijania pasji, realizowania marzeń itd). Nie potrafią wycenić i docenić własnego życia, jak mają więc szanować życie innych..?

Comments are closed.