W tym tygodniu do księgarni trafi książkowy wywiad z papieżem Franciszkiem. Autorem jest francuski socjolog Dominique Wolton, a książka nosi tytuł: „Polityka i społeczeństwo. Dialog niesłychany”. Są już pierwsze przecieki. Podobno Franciszek wyznał, że prawie 40 lat temu raz w tygodniu przez pół roku chodził do psychoanalityka. Ale w rozmowie z D. Woltonem argentyński papież opowiada także o spotkaniu z kobietą, która wywarła wpływ na jego sposób rozumienia polityki i spraw społecznych.

Młody Jorge Mario Bergoglio, który nie myślał jeszcze wtedy o wstąpieniu do jezuitów, spotkał w 1953 r. Estherę Ballestrino (+ 1977), doktor chemii i komunistyczną działaczkę. Przyszły papież odbywał wtedy praktykę w Hickethier-Bachmann Laboratory w Buenos Aires, gdzie E. Ballestrino pracowała jako chemik w dziale żywnościowym. E. Ballestrino była członkiem socjalistycznej Partii Rewolucji Lutowej oraz założyła Ruch Kobiet Paragwaju. Z powodu swojej partyjnej działalności musiała emigrować do Argentyny. Po obaleniu rządów Isabeli Perón w 1976 r. i wprowadzeniu dyktatury wojskowej dwóch jej synów zostało aresztowanych, a ona sama zaangażowała się z powstanie stowarzyszenia Matki z Plaza de Mayo. Była to organizacja dla matek, których dzieci zaginęły w niewyjaśnionych okolicznościach podczas tzw. „brudnej wojny”. Rok później sama została aresztowana przez wojsko, torturowana i zabita. Dzisiaj Franciszek mówi, że „lepiej być ateistą niż złym chrześcijaninem”. Czy miał na myśli swoją mentorkę z Argentyny?

W adhortacji apostolskiej „Evangelii gaudium” (EG 54) zwolennikom wolnego rynku papież przypisuje „teorię skapywania” (trickle-down theory) [1], która zakłada, że jeżeli zabierze się bogatym mniej w formie podatków, to ich bogactwo będzie jakoś samo skapywać na biednych i poprawi ich życie. W rzeczywistości taka teoria nie istnieje. Nikt nie znalazł jej autora w publikowanych pracach naukowych z dziedziny ekonomii. Została ona wymyślona jako populistyczne hasło przez przeciwników wolności gospodarczej, aby ośmieszyć ich postulaty dotyczące cięć podatkowych.

Franciszek w swojej adhortacji stara się być adwokatem biednych, a po stronie przeciwnej ustawia bogatych i tych, którzy bronią ich interesów. Twierdzi, że po obniżeniu podatków nie przybywa biednym pieniędzy. Są oni dalej biedni i marginalizowani, a na zmianie korzystają tylko najbogatsi. Argentyński papież nie zauważa, że zwolennicy wolności gospodarczej postulują obniżenie podatków, ale tym samym nie twierdzą, że coś komuś dadzą, ponieważ rząd nie jest właścicielem ich pieniędzy. Obniżenie podatków oznacza pozostawienie większej ilości pieniędzy podatników w ich kieszeniach po to, aby sami mogli decydować o wydatkowaniu swoich pieniędzy zgodnie z ich preferencjami. Należy tu podkreślić, że zwolennicy wolnego rynku nie postulują obniżki podatków wyłącznie dla bogatych, lecz dla wszystkich.

Po ukazaniu się „Evangelii gaudium” (2013 r.) Franciszek udzielił wywiadu dla włoskiego dziennika La Stampa, w którym bronił się przed tym, by nie nazywać go marksistą i jednocześnie przekonywał, że tekst adhortacji jest zgodny z katolicką nauką społeczną Kościoła. Później jednak sam powiedział, że „komuniści myślą jak chrześcijanie”, a na Twitterze napisał, że „nierówność jest źródłem zła społecznego”. Ekonomiczne nierówności nie są jednak złe same w sobie. Są one pochodną ludzkiej wolności i otrzymanych od Boga talentów. Zgodnie z tradycją Kościoła źródłem wszelkiego zła jest szatan, który nie chciał zaakceptować nierówności.

Wielu dzisiejszych światowych przywódców i polityków miało i ma lewicowych mentorów. Hilary Clinton żywiła gorący podziw dla Saula Alinsky’ego (+1972). Na jego temat i przy jego pomocy napisała swoją pracę naukową w 1969 r. S. Alinsky był radykalnym lewicowym organizatorem życia społecznego (community organizing), którego celem była mobilizacja gniewu klas wykluczonych przeciwko rządzącym elitom. H. Clinton, podczas zeszłorocznych wyborów prezydenckich, krytykując obniżkę podatków proponowaną przez Donalda Trumpa, ukuła kalambur z jego nazwiskiem: trumped-up trickle-down. Przypisywanie teorii skapywania republikanom przez demokratów ma już bardzo długą tradycję.

Jezus w Ewangelii mówi, że „ubogich zawsze macie u siebie i kiedy zechcecie, możecie im dobrze czynić” (Mk 14,7). W jednym zdaniu Mistrz z Nazaretu pokazuje, że obcy jest mu sposób myślenia w kategoriach materializmu dialektycznego. Teraz z niecierpliwością czekam na zapowiedziany wywiad-rzekę z Franciszkiem…

O. Jacek Gniadek

O. Jacek Gniadek SVD test misjonarzem werbistą i doktorem teologii moralnej (ur. 1963). Pracował przez wiele na misjach w Afryce (Kongo, Botswana, Liberia i Zambia). Mieszka w Warszawie (Fundacja Ośrodek Migranta Fu Shenfu, Stowarzyszenie Sinicum im. Michała Boyma). Tekst pochodzi ze strony jacekgniadek.com.

[1] W polskim tłumaczeniu adhortacji nie pojawia się termin „teoria skapywania”. Korzystałem z angielskiego i francuskiego tłumaczenia (théorie de la rechute favorable). Warto zaznaczyć, że sam Franciszek w wywiadzie dla La Stampa powiedział, że raz użył tego terminu w adhortacji, aby opisać rzeczywistość, którą krytykuje.

1 KOMENTARZ

  1. Gniadek czyli silowy obronca kapitalisty, ktory w ramach podziekowania za „dobre slowo” funduje mu samochody i podroze po swiecie, a ten w ramach podzieki administruje biede rzucajac potrzebujacym ochlapy, po czym pyszni sie „czynieniem dobra”. Sorry, ale to jest dopiero obluda!

Comments are closed.