Kilka dni temu obwieściłem urbi et orbi klęskę JKM i jego zaplecza w ostatnich wyborach. Krytycy zarzucili mi, że poza JKM nie ma nikogo, i moja krytyka jest nieuzasadniona. Mają oczywiście rację, jednak nie wyciągają wniosków ze słusznej tezy.


Zajmijmy się najpierw wynikami jakie Ugrupowanie Pod Respiratorem (UPR) odniosło w głosowaniu. Wskazują one jednoznacznie, że na ludzi UPR-u nie zagłosował praktycznie nikt poza znajomymi samych kandydatów. Upadł wiec mit o marce jaką rzekomo UPR jest i o stabilnym elektoracie. Najciekawsze, że najlepszy wynik partia odniosła tam, gdzie startowała pod nową nazwą – Wspólnoty Samorządowej Prawicy (warmińsko-mazurskie). Nie może to jednak dziwić – naukowo udowodnione, że u ludzi (i nie tylko u ludzi) w podświadomości wybijają  się z czasem oczywiste sygnały – jeżeli jakiś termin przez 20 lat kojarzy się z klęskami, to u wyborcy wytwarza się odruch omijania danej listy.
Tak się bowiem składa, że o ile w przypadku Ruchu JKM mamy do czynienia z koncepcją budowy środowiska wokół wodza, to o tyle tutaj mamy budowę takiego czegoś wokół partii politycznej – co także jest ogromnym nieporozumieniem.
Wszystkie pozytywne ruchy ostatnich lat, czy to Tea Party, Pomarańcze z Ukrainy czy to Solidarność (ale ta pierwsza) skupiają się wokół kilku haseł. Są to: wolność, demokracja (rozumiana jako zostawienie spraw ludziom i decentralizacja, a nie partyjniactwo), społeczeństwo obywatelskie. Dziwnym trafem nie ma tam ani problemów „wodza”, ani problemów „ugrupowania” czy innych „politycznych” pierdół. Co więcej – kiedy tylko w „S” zaczęto dyskutować o partyjniactwie, od razu cały spontaniczny ferment odpadł, a została ubecka śmietanka. Tak więc skończmy deliberacje o tym kto wybory przegrał, przyjrzyjmy się temu kto je wygrał:
Sejmiki:
1.PO – 30,89% 2. PiS – 23,05% 3. PSL – 16,30%  4. SLD – 15,20% 5. Pozostali – 14,5%
Powiaty:
1.Pozostałe – 38,12% 2. PO – 20,91% 3.PiS-17,25%
Gminy:
1. PO – 30,30% 2.Pozostałe – 25,96% 3.SLD-24,9%
Wyniki dla organów wykonawczych są podobne – kilkaset mandatów dla kandydatów niezależnych. Overkill dokonany na partiach politycznych. Dlaczego?
A no dlatego, że mimo utrudniającej życie ordynacji ludzie głosowali jednak po nazwiskach, nie po listach. Szczególnie widać to na prowincji. A po nazwiskach nie ma zlituj – tu się liczą rzeczywiste problemy, a nie partyjne dyrdymały.
Problem jednak w tym, że lokalne środowiska są przez ordynację proporcjonalną odcięte od władzy krajowej. Zresztą – nawet w JOWach pojedynczy, niezależny kandydat nie ma większych możliwości działania w Sejmie. I tu pojawia się miejsce dla nas. Albo dla kogokolwiek z głową i jajami.
Jakikolwiek ruch, który ma zmienić Polskę musi się oprzeć o ludzi, nie o „działaczy”. I nie ważne czy będzie to ruch prawicy, czy ruch PPP – kto chce reform – czy to w tę czy w tę – wprowadzi je właśnie ta drogą. Bo inaczej się po prostu nie da.
Aby cokolwiek zmienić należy zacząć od stworzenia całościowej siatki, rozlokowanej w każdej gminie, która na bieżąco zajmie się transferem drażliwych kwestii do centrali, i rozwiązywaniem problemów na szczeblu lokalnym. I nieważne czy problemem tym jest uświadomienie rodzicom praw rad rodzicielskich w szkole, czy walka z nieuczciwą spółdzielnią, czy wsparciem sąsiada w postępowaniu przed sądem administracyjnym. Ważne o to, aby być obecnym STALE.
Powiedzcie mi drodzy wolnościowcy – chcecie zlikwidować zasiłki, opiekę społeczną i inne takie rzeczy. I słusznie. Co macie w zamian? Ano właśnie…
Forma działania, którą proponuję jest nie tylko sposobem promocji wolności pod strzechami, nie tylko sposobem nabicia poparcia, ale też rzeczywistym odkomuszeniem mentalności Polaków. Aby wolnościowy rząd nie dostał batów od rewolucji, jaka się rozwinie po likwidacji zasiłków, musi promować alternatywne dla państwowego garnka sposoby radzenia sobie z nędzą. To właśnie jest ten sposób.
Stworzenie takiej siatki w regionach jest pierwszym krokiem. Drugim powinno być skonsolidowanie rozbitych środowisk prawicowych. Przy czym nie chodzi tu o UPR, WiP, PR itd. A raczej nie tylko o nich. Mam tu raczej na myśli ludzi ze stowarzyszeń działających na rzecz wolności. Po ostrej selekcji pod kątem programowym spośród działaczy, naukowców i innych osób powstanie ekskluzywna drużyna, która rozbije w krajowych wyborach partyjniaków.
Od nas więc zależy, czy chcemy aby to PPP lub inni radykałowie podchwycili mój pomysł, czy raczej dokonamy „kwiecistej rewolucji”, która tym razem nie będzie kierowana przez obce wywiady. A więc cytując klasyka: „All hands on the deck!”.
Rafał Urbanowicz
Foto. fragment ulotki UPR z wyborów do PE

10 KOMENTARZE

  1. czyżby chodziło panu RU o to, by członków rozbić w stowarzyszenia i żeby te stowarzyszenia wraz z innymi łączyły się na czas wyborów w komitety poparcia i grupy nacisku itd forsujące kandydatów, całkowicie zdecentralizowana struktura?

  2. Pisze Pan głupoty kompletne. To jedno zdanie wystarczy: „Tak się bowiem składa, że o ile w przypadku Ruchu JKM mamy do czynienia z koncepcją budowy środowiska wokół wodza”.
    Nie zna Pan koncepcji budowy Ruchu Wyborców JKM, bo z nikim z Ruchu na ten temat Pan nie rozmawiał. Pan konfabuluje.

  3. Mam pytanie apropo ludzi UPR-u startujących z list PiS-u
    (np. w Lubelskim było dużo takich przypadków). Wie ktoś jakie oni osiągnęli wyniki?

  4. @ kamil
    Hmm – można tak to ująć. Ale nie do końca. Chodzi o zbudowanie struktury komórkowej – gdzie każda komórka stanowi zarówno byt osobny, jak i element większej całości.
    Tak jak Tea Party, która nie jest jednym formalnym bytem.
    Poza zaletą bliskości z ludźmi ma to jeszcze jedną zaletę – wyeliminowanie jednej komórki nie zabija całego organizmu.

  5. „należy zacząć od stworzenia całościowej siatki, rozlokowanej w każdej gminie” –
    …pięknie, tylko przez 20 lat prawie nikt nie odpowiedział na pytanie JAK? to jest KIM to zrobić i ZA ILE oraz ILE TO POTRWA W WARUNKACH POSPOLITEGO AMATORSKIEGO RUSZENIA?
    ROZWIĄZANIEM JEST ODPOWIEDŹ NA PYTANIE: WOKÓŁ CZEGO MA SIĘ TO WSZYSTKO KRĘCIĆ (NA CO MIEĆ WSPÓLNĄ? NADZIEJĘ) I JAK GENEROWAĆ NAGRODĘ (SZYB NAFTOWY czy tylko/aż „POMOC WZAJEMNA”?)

  6. Panie Xsior, Pan na Salonie24 deklaruje, że jest chrześcijaninem, niech mi Pan wytłumaczy w takim razie dlaczego toleruje Pan u siebie na blogu obraźliwe komentarze Leszka Włodarczyka, który ostatnio tak na mój temat napisał: „No cóż – już tak wiele razy Ci powtórzyłem żeś kundel, tchórz i kłamczuszek „?
    Jaki z Pana chrześcijanin skoro Pan zadaje się z kimś takim, człowiekiem który posługuje się publicznie kłamstwem, obelgą oszczerstwem. Pan już powoli jest taki sam. To lekceważące podejście do mnie „nie pozostaje mi nic innego jak powtórzyć za Leszkiem – wracaj Pan lepiej do kredek.”. Mam do Pana pytanie? A do jakiej roboty mam wysłać Leszka Włodarczyka? Bo jakoś nie wiadomo czym ten człowiek blisko 50-letni się zajmuje?
    A jego kłamstwa na temat rzekomej próby gwałtu dokonanej przez wiceprezesa partii, tego że główny koordynator Ruchu Wyborców JKM jest członkiem PiS, tego że ktoś dokonał jakiegoś oszustwa na koszulkach, tych pomówień o pijaństwie innych.
    To jest Pański świat którym się Pan otoczył. To są kłamstwa, które Pan toleruje. Jako ten chrześcijanin…
    PS. To, że zablokuje mi Pan komentowanie na Pańskim blogu na Salonie naprawdę nie sprawi, że nagle stanie się prawdą to co Pan wygłasza wraz z Leszkiem Włodarczykiem. Ten człowiek żyje w kłamstwie od lat. Teraz Pana, młodego chłopaka na tę drogę kłamstwa bardzo umiejętnie sprowadza. Z czego korzysta? Z ludzkiej pychy…

  7. A co do tego w jaki sposób cenzuruje Pan swojego bloga, Panie Xsior, drogi Autorze, to tutaj jest bardzo ciekawy cytat autorstwa Twojego kolegi Leszka Włodarczyka (znasz ten tekst, bo go sam komentowałeś nawet):
    „Czym jest cenzura?
    Lekce sobie ważąc oficjalne definicje i pomijając oczywiście kwestie obyczajowe – cenzura będąc przejawem dwóch rzeczy: a) tchórzostwa i kłamliwości cenzora i b) posrednim acz b. mocnym dowodem prawdziwości cenurowanych treści – jest czymś, co z natury swojej wrogie jest wolnośi i prawdzie.”
    Nie lubisz czytać, Autorze, prawdy na swój temat i temat Leszka Włodarczyka. Stosujesz podwójne standardy, inne wobec Twoich znajomych, kolegów, a inne wobec ludzi Ci obcych. Przez to stajesz się z każdym dniem coraz mniej dla innych wiarygodny. To jest bolesna dla Ciebie prawda.

  8. Jak pies spuszczony ze smyczy. co ma osoba trzecia do całej sprawy? co ma w ogóle ad personum? myślałem, że to nie są standardy ko-libra i monarchisty! Pan dyskutuje ad meritum, a nie ad peronum. Kto co z kim je, to jego sprawa.

  9. Panie Kamilu, ja lubię wiedzieć z kim mam do czynienia, kto i dlaczego reprezentuje takie a nie inne poglądy. Pan uważa, że ma do czynienia z jednym dyskutantem, a ja wiem, że mam do czynienia z wyrazicielem opinii pewnej małej grupy. I o tej grupie piszę. Tej która torpedowała działania sztabu JKM w trakcie kampanii prezydenckiej i tej która organizowała sobie spotkania w dniu konwencji wyborczej JKM w wyborach samorządowych, starając się wyjąć ludzi, którzy na tę konwencję wybierali sie z całej Polski.
    Leszek Włodarczyk w tym wszystkim nie jest osobą trzecią, tylko ściśle współpracuje z Panem Urbanowiczem. razem działają, razem budują swój „ruch”.

  10. I wy chcecie rzadzic wielkim krajem i reformowac swiatowy system gospodarczy? Niezly zart. Nikt rozsadny nie dalby wam nawet kilku straganow do opieki…

Comments are closed.