Tonący brzytwy się chwyta. Fiskus, zwłaszcza w kryzysie, chwyta podatników za „kieszenie” wszelkimi sposobami. Patrząc na kolejne pomysły urzędników od drenażu finansowego „ludu pracującego miast i wsi” trudno się oprzeć wrażeniu, że gdyby swoją inwencję wykorzystali w prowadzeniu biznesu, to żaden kryzys by nie nastąpił. A tak – ja mam temat na felieton, a Szanowni Czytelnicy temat do śmiechu lub przeklinania, zależnie od nastroju.
W Niemczech, a konkretnie w Bonn, wprowadzono, hm…, ma ktoś może pomysł, jak nazwać skrzyżowanie alfonsa z parkomatem?. Bońskie przedstawicielki najstarszego zawodu świata (trochę starszego niż politycy), zanim staną pod tradycyjną latarnią muszą wykupić bilet – 6 euro za noc (od 20:15 do 6:00). Uzasadnieniem jest „sprawiedliwość podatkowa”, gdyż „panienki” w domach publicznych płacą podatki. Najlepsze są jednak przewidziane sankcje za „puszczanie się” bez ważnego biletu – upomnienie, grzywna i „nakaz opuszczenia ulicy” (sic!).
„Bratanki” Węgrzy tak daleko jeszcze nie poszli. Na razie od 1 września w Koronie św. Stefana obowiązuje tzw. podatek chipsowy, pobierany od „żywności i napojów o wysokiej zawartości cukru, soli, węglowodanów oraz kofeiny”. Szacowane wpływy – 74 mln euro rocznie. Uzasadnienie – Węgrzy jedzą za dużo tłuszczu, soli i cukru, co wywołuje liczne choroby. Te zaś, jak przekonywało mnie radio, są „znacznym obciążeniem dla budżetu”. Czyżby nad Balatonem publiczna służba zdrowia nie była darmowa?
Michał Nawrocki
Foto: http://nonsensopedia.wikia.com


3 KOMENTARZE

  1. Nie ma tu niestety działu sportowego, z poddziałem kolarskim. Dlatego umieszczam tu taką wiadomość. ?Dziwną? Zaskakującą? Durną? Śmieszną? Wszystkiego po trochu! I na pewno TYPOWO kolarską i rowerzystowską! Państwowe koleje francuskie SNCF (co się tłumaczy Towarzystwo Narodowe Kolei Francuskich) pozywa do sądu grupę kolarzy jeszcze nieznanych z nazwisk za przekroczenie opuszczonych zapór na przejeździe kolejowym, w czasie tegorocznego wyścigu Paryż – Ruboix i spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa oraz zły przykład dla innych użytkowników dróg. Wszytsko to było widać w czasie telewizyjnej relacji. Takie rzeczy to tylko we Francji i wśród rowerowych sportsmenów. W czasie wyścigu takie rzeczy!? To co dopiero dzieje się w codziennych warunkach drogowych. PIĘKNIE! Brawo PAŃSTWOWE, P A Ń S T W O W E, państwowe KOLEJE FRANCUSKIE! Tępić tych króli dwóuhch kółek i dzieci dwuóchh pedauóf. Ukarać. We francuskiej republice za takie łamanie prawa róuhcha drogowego jest mandat w wysokości 135 euro, a powinno być 13500 euro. Ostatni przekraczający zaporę przejazdu kolejowego przed pociągiem TGV kolarz zdążył, na 8 sekund przed przejazdem tego bardzo szybkiego bolidu. Problemu nie byłoby, gdyby koleje socjalistyczne w Europie zostały całkowicie zlikwidowane, a w ich miejsce wprowadzono wolnościowe auta, a torowiska przerobiono by na szosy.

  2. Kwiatkowski rozpoczął ściganie w holenderskich klasycznych, jednodniowych wyścigach. Na początek jest to wyścig w Ardenach – AMSTEL GOLD RACE (sponsorem wyścigu jest browar Amstel – ???? a gdzie sponsorzy sportu, w tym kolarstwa będący producentami win? Albo mecenasi piwni, albo wódczani!!!?) Kwiatkowski w debiucie na tym wyścigu nie ukończył go, dwa lata temu był '5″, rok temu '4′. Czas więc na podium, najlepiej najwyższe – '1′!!!! Trzy wyścigi ma być i we wszystkich startuje MIZDRZ Kwiatkowski. Ciekawe czy grupa zawodowa, w której jest udzieli mu wsparcia i pomocy? Coś czuje, że jest nie w układzie i raczej nie odegra większej roli. Obym źle przeczuwał i moje słowa zamieniły się w próżnię.

Comments are closed.