1 grudnia 2011 to już 64 rocznica zamordowania słynnego Henryka Flame ps. „Bartek”. Henryk Flame, najpierw żołnierz AK ( pseudonim „Grot”) walczący z hitlerowcami, a potem legendarny dowódca partyzantów Narodowych Sił Zbrojnych walczących z NKWD, KGB i UB na Podbeskidziu i na Śląsku, został zdradzony najpierw przez aliantów z Anglii, którzy pozostawili jego oddziały bez żadnego wsparcia z zachodu, a potem przez zwerbowanego do UB Kazimierza Zaborskiego, który działał w dowództwie Śląskiego Okręgu NSZ w randze majora pod ps. „Górny-Łamigłowa”.



Informacje, które ujawnię w tym artykule pochodzą od wywiadowcy NSZ, żołnierza września 1939roku i członka Armii Krajowej, który osobiście znał Henryka Flame i doradzał mu, aby się nie ujawniał po ogłoszonej amnestii, bo komunistom nie można nigdy ufać.Major Górny-Łamigłowa był zwyczajnym zdrajcą ( zarejestrowany w UB jako agent „RR”) i w dodatku zbrodniarzem , który dopomógł w wymordowaniu większości partyzantów ze zgrupowania „Bartka” .
W wyniku zaprzestania przez Londyn wspierania logistycznego i wywiadowczego działających w Beskidach oddziałów Narodowych Sił Zbrojnych, bezpieka mogła doprowadzić do tego, że dowódcą Górnośląskiego Okręgu NSZ został w 1946 roku agent UB. Inny zdrajca, który przeszedł na stronę UB nazywał się Henryk Wendrowski , a podawał się za kapitana noszącego pseudonim „Lawina” z dowództwa VII Śl. Okręgu NSZ .
Ten perfidny agent UB wygłosił 20 sierpnia 1946 roku na Baraniej Górze płomienne przemówienie do partyzantów NSZ, w którym poinformował o rzekomym rozkazie dowództwa NSZ przegrupowania oddziałów leśnych na zachodnie ziemie odzyskane.
W taki oto sposób rozpoczęła się operacja bezpieki pod kryptonimem „Lawina” , która stanowiła początek zbrodni ludobójstwa dokonanej na kilkuset partyzantach Narodowych Sił Zbrojnych.
Według mojej wiedzy pełna lista członków NSZ współpracujących z bezpieką nigdy nie została opublikowana, a z uwagi na fakt, że do NSZ wstępowali również funkcjonariusze MO a nawet UB, to warto byłoby wreszcie sprawdzić , który z nich wstąpił do zgrupowania „Bartka” dlatego , że został oddelegowany przez bezpiekę?
Niestety, brak prawdziwej lustracji w Polsce po 1989 roku sprawił, że nie tylko zbrodniarze komunistyczni pozostali bezkarni, ale teraz ich dzieci, piastują często odpowiedzialne funkcje państwowe i samorządowe, niektórzy nawet pracują w sądownictwie i prokuraturach, a czasami zajmują się propagowaniem oszczerstw wobec NSZ!!!
Symptomatycznym jest fakt , że niektórzy żołnierze NSZ , którzy się ujawnili, po amnestii nie zostali poddani żadnym represjom , a inni ginęli albo byli zamykani w więzieniach .
Wspomniany na wstępie wywiadowca NSZ ( który nigdy się nie ujawnił władzom PRL-u), wielokrotnie powtarzał mi, że rację mieli ci członkowie NSZ, którzy nie zaufali amnestii i nie ujawnili swoich związków ze zgrupowaniem „Bartka”.
Największą tragedią zgrupowania „Bartka” był fakt , że nikt , nawet Henryk Flame tak do końca nie wiedział kto pracuje na dwie strony , bo w zgrupowaniu tym służyli nie tylko dawni AK-owcy , ale też dawni funkcjonariusze MO , UB itd. Również byli żołnierze Wehrmachtu nie stanowili pewnego oparcia , bo po 1945 roku masę dawnych Volksdeutschów wstąpiło do partii komunistycznej albo do UB.
Na Śląsku powszechne niemal były sytuacje , że ci, co w czasie wojny donosili na AK-owców do Gestapo , zaraz po wojnie ujawniali na UB nazwiska AK-owców , donosili na NSZ , a potem stawali się dygnitarzami PPR lub bezpieki.
W tamtych czasach „Bartek” i większość jego ludzi nie wiedzieli , że zdrajcy są na samej górze VII Śląskiego Okręgu NSZ , a potworna zbrodnia ludobójstwa dokonana na rozbrojonych już żołnierzach NSZ była przez wiele lat ukrywana przed społeczeństwem.
Gdy „władza ludowa” ogłosiła potem amnestię, to Henryk Flame i część jego żołnierzy ujawniła się i wyszła z konspiracji.
Zdrajcy jednak obawiali się wiedzy o ich hańbie jaką posiadał „Bartek”, dlatego bezpieka popełniła w restauracji Czyloka w Zabrzegu w dniu 1.12.1947 roku kolejne nierozliczone do dzisiaj perfidne morderstwo.
Zabójstwo Henryka Flame było misternie przygotowaną zbrodnią bezpieki, o czym świadczy chociażby ilość funkcjonariuszy MO , znajdujących się wtedy w tejże restauracji . Był tam wtedy obecny m.in. ówczesny szef UB w Czechowicach- Władysław Pająk, a ponadto przełożony Dadaka komendant Dolaciński.
Bezpośrednim wykonawcą egzekucji dokonanej na bezbronnym „Bartku” był funkcjonariusz MO Rudlf Dadak , którego najpierw bezpieka uznała za psychicznie chorego dla uwolnienia od odpowiedzialności, a potem przeniosła do innego województwa do pełnienia dalszej służby dla „władzy ludowej”. Morderca postąpił jak pospolita kanalia, bo nawet nie miał odwagi spojrzeć bohaterowi prosto w oczy i zamordował go strzałem w plecy!
W czasie pogrzebu Henryka Flame niektórzy koledzy „Bartka” szeptali , że dopadną jego mordercę i nawet UB go nie ochroni. (Ostatnim wyrokiem NSZ wykonanym na zdrajcy była kara śmierci wykonana na mordercy- Rudolfie Dadaku.) Samo zamordowanie „Bartka” nie wystarczyło jednak komunistom! Dlatego od tamtej zbrodni po dzień dzisiejszy próbuje się w kręgach zdrajców Rzeczypospolitej zniesławiać dobre imię Henryka Flame i zniszczyć legendę i chwałę Narodowych Sił Zbrojnych.
Oto jakich używało się i często nadal używa perfidnych kłamstw:
1. Legendarny „Bartek” urodził się 15.01.1918 roku, natomiast UB-ecki protokół sporządzony w 1947 roku, w trakcie ujawnienia się „Bartka” w ramach amnestii (dokument IPN Ka 08/3269) podaje jako datę urodzenia Henryka Flame dzień 19.01.1918 r..
Bardzo niepokojącym jest fakt , że niektórzy historycy uznali jako wiarygodne dane z odpisu dokumentu, sporządzonego w trakcie ujawnienia się tego słynnego partyzanta.
2. Legenda „Bartka” była tak nieskazitelna zarówno za jego życia jak po jego zamordowaniu przez MO ,że bezpieka spreparowała oszczerstwa o jego rzekomo niemieckich sympatiach . Przez UB i aktywistów PPR-u oraz zdrajców pracujących jako agenci bezpieki w sztabie VII Śląskiego Okręgu NSZ została szczegółowo opracowana i propagowana teoria o tym , że Henryk Flame rzekomo podawał się za Niemca i podpisał volkslistę.
Dziwi mnie fakt , że obecnie niektórzy młodzi historycy dali się nabrać na oszczerstwa UB i powołują się na dokument IPN- AIPN Ka 08/3369 oraz Ka 08/3269 .
W jednej z książek nawet napisano:
”Henryk Flame przebywając w obozie niemieckim jako żołnierz polski posiadając III grupę (…) podał się za Niemca , wskutek czego został zwolniony z obozu ”
Wszelkie te twierdzenia są oszczerstwem !
Warto wiedzieć co to przedstawia dokument Ka 08/3369- jest to lista osób ujawniających się przed komisją amnestyjną w Bielsku na dzień 25.03.1947, a zatem jest to dokument administracji komunistycznej, którego wiarygodność należy traktować z najwyższą ostrożnością.
3. Nie pozostawiono nawet w spokoju rodziny „Bartka” propagując jakoby jego dzieci były nieślubne.
W warunkach wojennych często nie sporządzano aktu małżeństwa, bo niektóre śluby odbywały się w konspiracji, a kiedy brak dokumentu, trudno określić dokładnie nawet rok ślubu . W przypadku „Bartka” było to tym bardziej uzasadnione, że gdyby hitlerowcy wiedzieli kto jest jego żoną, to groziłoby jej śmiertelne niebezpieczeństwo, jako małżonce dowódcy jednego z oddziałów AK.
Komuniści natomiast oraz agenci bezpieki już po śmierci bohatera rozpowszechniali plotki o tym, że nie zawarł ślubu. Niestety, współcześnie nadal niektórzy historycy powtarzają to kłamstwo.
4. Oszczercy i fałszerze historii sugerowali jakoby „Bartek” i NSZ kierowali się ideologią faszystowską. Jeden z historyków powołał się na dokument IPN-AIPN Ka S/64/03/Zk pisząc następnie:
„..Henryk Flame posiadając trzecią grupę narodowościową został w roku 1944, jak zresztą wielu Ślązaków , powołany do armii niemieckiej”…
Jest to moim zdaniem nieuzasadnione żadnymi dokumentami twierdzenie , bo tylko karta powołania do wojska niemieckiego , potwierdzona przez archiwum wojskowe RFN, mogłaby dawać podstawę do oskarżania „Bartka” o trzecią grupę volkslisty .
Według mojej wiedzy Henryk Flame nie mógł w 1944 roku dostać powołanie do wojska niemieckiego , bo działał już wtedy w partyzantce antyhitlerowskiej w lasach Podbeskidzia. Już w 1943 roku, jako jeden z dowódców oddziałów Armii Krajowej przyjął pseudonim „Grot”!
Często czytelnicy przyjmują jako prawdę historyczną propagowane oszczerstwa, które powołują się na dokumenty IPN, a jest to poważny błąd, bo należy najpierw zaglądnąć do źródeł, czyli sprawdzić kto dany dokument sporządził i co w nim jest napisane!
Wyżej przytoczony -AIPN Ka S/64/03/Zk jest”notatką dotyczącą Henryka Flame ps. „Bartek” –kryptonim rozpracowania WUBP- Katowice „Wisła”” –Zatem nie jest to żadne opracowanie IPN lecz bandycka manipulacja Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Katowicach!
5. Władze komunistyczne , piórami swoich historyków przemilczały , albo bagatelizowały zasługi Henryka Flame w jego walce z okupantem hitlerowskim i rzadko w ogóle ujawniano , że był on żołnierzem AK . Jeżeli cokolwiek o tym pisano, to tylko, że rzekomo traktował ulgowo niemieckich okupantów …”stosując kary chłosty „ … Robiono to po to, aby pokazać jak łagodny był Flame wobec Niemców a jak bezwzględny wobec komunistów . Żołnierze AK nie stosowali kar chłosty wobec hitlerowców , bo nie chadzali z rózgami tylko z karabinami i albo faszystów zastrzelili , albo zranili , natomiast na chłostę nie było nawet czasu , bo akcje bojowe odbywały się na zasadzie błyskawicznego uderzenia i szybkiego wycofania się do lasu .
6. Bezpieka często próbowała wykazać rzekomą „nielojalność” Henryka Flame, sugerując niezdyscyplinowanie wobec dowódców , iż rzekomo opuścił AK zanim hitlerowcy zostali wyparci z Podbeskidzia i wolał walczyć z komunistami niż z hitlerowcami , a prawda była inna, bo według relacji znanego mi wywiadowcy NSZ, Flame walczył w AK do czasu wyparcia ostatniego hitlerowca z Podbeskidzia, a dopiero po tzw. „wyzwoleniu” przez sowietów wstąpił do NSZ …
Na Podbeskidziu nigdy nie było animozji między AK a NSZ , jednak żołnierze AK wstępowali do NSZ dopiero po wejściu na te tereny Armii Czerwonej i UB , co miało miejsce dopiero w lutym 1945 roku . Henryk Flame był człowiekiem honoru i dopiero gdy okazało się , że dowództwo AK nie wydało rozkazu do walki zbrojnej z sowietami, a Armia Czerwona wkroczyła na Podbeskidzie przeszedł do NSZ.
7. UB-ecy nigdy nie posiadali dokumentu volkslisty „Bartka”, ale żeby uprawdopodobnić , że zarówno on jak i jego żołnierze byli rzekomo sympatykami Niemców , stosowali manipulację w postaci skojarzeń, że skoro niektórzy partyzanci NSZ wywodzili się z rodzin volksdeutsch-ów , to sam Henryk Flame też był volksdeutschem ., a jego zgrupowanie- „bandą” .
8. UB stosowało często własną nomenklaturę, nazywając NSZ bandą, natomiast wywiadowców NSZ – informatorami bandytów.
Informator , to było typowo UB-eckie określenie , natomiast w strukturach podziemia stosowano nazewnictwo : wywiadowca , zwiadowca, łącznik, a często po prostu „nasz człowiek” , albo zakonspirowany kontakt . Poza tym zwiadowcy nie przekazywali „informacji” tylko meldunki za które odpowiadali własną głową , bo jeśli meldunek zawierał fałszywe dane , to wywiadowca był sprawdzany czy nie przeszedł na stronę wroga . NSZ to było prawdziwe wojsko , a nie jak chciałoby UB –„banda, operująca informatorami” .(W zasobach IPN znajduje się znamienny dokument AIPN Ka 093/476 zatytułowany: „charakterystyka Nr178 dotycząca bandy zbrojnej NSZ Okręgu VII pod dowództwem „Bartka” struktura wywiadu”…)
9. Za czasów Edwarda Gierka wolno już było pisać i mówić o żołnierzach AK, jednak partyzanci NSZ należeli nadal do grupy „żołnierzy wyklętych” i propagandyści PZPR-u i SB lansowali teorie o konfliktach między AK i NSZ w czasie okupacji hitlerowskiej.
Twierdzenie, że na Podbeskidziu istniał konflikt między AK i NSZ jest bezpodstawne , bo sam Henryk Flame był żołnierzem AK i nigdy i nigdzie nie wyrażał się negatywnie o Armii Krajowej , a tym bardziej o NSZ, którego stał się legendą . Wielu żołnierzy i wywiadowców NSZ wywodziło się z AK , dlatego sugerowany podział podziemia antykomunistycznego Podbeskidzia na poAKowskie i NSZ jest niczym nie uprawnione historycznie w oddziale „Grota” , a potem „Bartka”, bo nie było tutaj ani w czasie okupacji hitlerowskiej, ani po wejściu Armii Czerwonej konfliktu między AK i NSZ . Fakt , że po rozwiązaniu AK , wśród wielu partyzantów nastąpiło rozgoryczenie nie oznacza , że były podziały na tych co pochodzili z AK i na tych , co byli od początku w NSZ . Fakt różnic politycznych naczelnych dowódców AK i NSZ nie miał żadnego skutku ani znaczenia na poziomie zgrupowania „Bartka” .
Takie podziały próbowała stworzyć NKWD i UB-ecja , formułując właśnie oskarżenia wobec NSZ o rzekomą kolaborację z Niemcami i krytykę „demokracji” . Należy być bardzo ostrożnym w podawaniu oszczerstw jako bardziej lub mniej prawdopodobnych zdarzeń historycznych.
Proponuję, aby wieczorem 1 marca 2012 roku każdy sympatyk Narodowych Sił Zbrojnych umieścił w swoim oknie za szybą płonący znicz upamiętniający „Bartka”, bohaterskich partyzantów NSZ i wszystkich żołnierzy wyklętych, którzy walczyli z dwoma okupantami: hitlerowskim i sowieckim.
Rajmund Pollak
Artykuł ukazał się w piśmie „Śląska gazeta”, nr 25/2011