Jeden z polskich olimpijczyków, mając finansowe kłopoty, próbował kilkakrotnie, jak głosi legenda, sprzedać swój medal. Już za parę dni rozpoczną się w Londynie igrzyska, z których, jak za każdym razem, najlepsi w swych dyscyplinach sportowcy wrócą do domów ze złotymi medalami.
Ale jak się okazuje, złoty medal jest nim tylko z nazwy. Cennego kruszcu jest w nim zaledwie niewielki ułamek.
Złoty krążek waży nieco ponad 400 gramów (dokładnie 412) i zawiera aktualnie tylko 1,34 procent złota. Oznacza to, że jest go w nim zaledwie 6 gramów. Ciekawostką jest też fakt, iż złoty medal wykonany jest aż w 93 procentach ze… srebra, a także z miedzi – jest jej w nim niecałe 6 proc. Medale wykonane w całości ze szczerego złota były, owszem, wręczane sportowcom, ale po raz ostatni miało to miejsce równe sto lat temu, podczas letniej olimpiady w Sztokholmie. Później kruszcu z medali już tylko ubywało, by w naszych czasach dojść do ilości symbolicznej.



Z wyliczeń dziennikarzy CNN wynika, że gdyby przetopić cenny krążek i spieniężyć metale wchodzące w skład złotego medalu, to dostaniemy za nie więcej niż 650 dolarów. Tyle wynosi wartość rynkowa metali, z których zostały wykonane medale dla zwycięzców. Dla porównania, srebrny medal, składający się również w 93 proc. ze srebra i 7 proc. z miedzi, byłby wart około 335 dolarów. Najsłabiej, rzecz jasna, wyceniony został medal brązowy, prawie w całości wykonany z miedzi, który wart jest wedle cen rynkowych zaledwie 5 dolarów. Oczywiście wartość kolekcjonerska bądź emocjonalna krążków z pięcioma kołami jest o wiele większa.
Podczas zbliżających się igrzysk w Londynie rozdanych zostanie 2300 medali. Do ich wykonania zużyto prawie dziewięć ton metali pochodzących z kopalni zlokalizowanej w górach stanu Utah oraz drugiej, znajdującej się w Mongolii.
Piotr Toboła
Źródło: pch24.pl