"Zagłada Żydów" bez dotacji?

2

Bronisław Wildstein, Piotr Skwieciński i Piotr Zaremba – publicyści określani jako „konserwatywni”, oraz m.in. Agnieszka Holland i Olga Tokarczuk – określane (przez PROKAP) jako boginie postępu, wystosowali list protestacyjny do ministra Piotra Glińskiego. Dlaczego protestują?

Otóż minister Gliński … przyznał dotacje na czasopisma nie tak, jak życzyliby sobie protestujący. Dotacji nie otrzymały takie czasopisma jak „Fronda Lux” czy ResPublica Nowa”, ale także „Zagłada Żydów”. O ile o tych pierwszych wymienionych tytułach parę osób mogło słyszeć, o tyle „Zagłada Żydów” niekoniecznie jest znana. Pomijając już w ogóle kwestie dotowania przez rząd jakichkolwiek czasopism (to temat na odrębny artykuł), warto sprawdzić, cóż to zatem za produkt ta „Zagłada Żydów”?

Mają swoją stronę w internecie. Reklamują najnowszy numer. Jakie m.in. teksty można tam  znaleźć? Na przykład artykuły: „Recepcja Holokaustu w Japonii w perspektywie porównawczej: Auschwitz –Nankin – Hiroszima”, „Zabiegi likwidujące skutki obrzezania wykonywane  w Warszawie w czasie drugiej wojny światowej. Wstępna próba opisu zjawiska”, „Kraina obłudy i święty gniew. O książce Przemoc filosemicka? Nowe polskie narracje o Żydach po roku 2000”, „Spory o Grossa. Polskie problemy z pamięcią o Żydach”… To oczywiście tylko niektóre – wybrane subiektywnie – tytuły. Wśród autorów m.in. Jan Tomasz Gross.

Uwagę przykuwa też odredakcyjny wstępniak, w którym m.in. czytamy: „W ostatnich latach pisaliśmy o pogarszającej się atmosferze wokół badań nad Zagładą w Polsce i narastającej instrumentalizacji tej tematyki. W mijającym roku tendencja ta jeszcze się nasiliła. Obserwujemy z coraz większym niepokojem postępujący proces niszczenia podstaw demokratycznego państwa prawnego, łamanie konstytucji, demontaż Monteskiuszowskiej zasady trójpodziału władzy. Wyjątkowo groźne jest według nas monopolizowanie przez partię rządzącą dyskursu o historii, przede wszystkim tej najnowszej, mające na celu ustanowienie jedynie słusznej wizji przeszłości, tradycji, tożsamości narodowej i obowiązującego modelu patriotyzmu. Grozą przejmuje tolerowanie przez państwo polskie haseł rasistowskich i gloryfikacji rodzimego faszyzmu (podczas tzw. marszu niepodległości 11 listopada – kolejnego całkowicie upartyjnionego święta państwowego, stającego się łupem skrajnych nacjonalistów). Z zażenowaniem i smutkiem odbieramy stosunek władz do dramatycznego problemu uchodźców, niewywiązywanie się z przyjętych wcześniej unijnych zobowiązań, przyzwolenie na rosnącą wrogość do „obcych”. Wyjątkowo bezwstydne atakowanie dobrego imienia prof. Władysława Bartoszewskiego pozostało bezkarne. Tendencje te przypominają najgorsze wzorce autokratycznych dyktatur”.

I dalej czytamy: „Szczególnie widoczne są zabiegi propagandowe wokół przedstawiania historii drugiej wojny światowej. Decyzją polityczną zniszczona została latami przygotowywana nowatorska koncepcja wystawiennicza Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, a twórców muzeum pozbawiono pracy. Debatę historyczną zastępuje się decyzjami administracyjnymi. Dla nas wyjątkowo bolesne są manipulacje wokół zagłady Żydów i relacji polsko-żydowskich w czasach Holokaustu. Przykładem jest jednostronna i ideologicznie sprofilowana narracja historyczna prowadzona w Muzeum Polaków Ratujących Żydów w Markowej. Ofensywa polityki historycznej firmowanej przez obecne władze koncentruje się właśnie na propagandowych zabiegach wokół pamięci o pomocy, jakiej Polacy udzielali Żydom. Obserwujemy coraz bardziej ostentacyjne próby instrumentalizowania pamięci o Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, poczynając od wpisywania obchodów Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych w cele doraźnej propagandy do imprezy zorganizowanej w Toruniu przez Tadeusza Rydzyka z udziałem najwyższych przedstawicieli władz państwowych. Wszystko to idzie w parze ze stałym podsycaniem poczucia zagrożenia oraz nastrojów nietolerancji i ksenofobii. Z przykrością i zaniepokojeniem należy też odnotować dalsze ograniczanie wolności badań naukowych w IPN, przejęcie przez nowe władze instytutu całkowitej kontroli nad ważnym wydawnictwem historycznym „Pamięć i Sprawiedliwość”, czystki personalne, daleko posuniętą wyrozumiałość dla antysemickich wypowiedzi pracowników tej instytucji, nie mówiąc już o jawnych próbach kwestionowania ustaleń śledztwa dotyczącego mordu w Jedwabnem. Wywołuje to w nas, badaczach Zagłady, głębokie zaniepokojenie”…

A w nas, zwykłych Polakach, rodzi przeświadczenie graniczące z pewnością, że decyzja ministra Piotra Glińskiego jest jak najbardziej słuszna. Zresztą, jeśli redaktorzy czasopisma określają się jako „badacze zagłady”, sami powinni domagać się chociażby kontynuacji badań w Jedwabnem. Jeśli tego nie robią – wszystko inne to czcze gadanie.

I żeby być sprawiedliwym, należy panu ministrowi Glińskiemu pogratulować słusznej decyzji i życzyć, by w niej wytrwał.

W

2 KOMENTARZE

  1. No cóż, skoro ci Panowie uznają i publikują OBJAWIENIA JAKIEGO DOZNAL NIEJAKI GROSS JAKO PRACĘ NAUKOWĄ , a NIEJAKIEGO MASCHCEWICZA KSYWA APARTAMENCIK ZA NOWATORSKIEGO , to trudno aby polski minister kultury wspomagał tę „nowatorską kulturę ” . Pomijam taki drobiazg jak przypisywanie paru wyrażających swoje opinie i poglądy podczas wspaniałych obchodów Święta Niepodleglości całej większości uczestników manifestującym to nasze święto. To normalnie zawłaszczanie jest WOLNOŚCI SŁOWA PRZEZ tych hucpiarzy .
    W tej sytuacji premier Gliński nie miał wyjścia polskie państwo nie może dotować pisma zawłaszczającego WOLNOŚĆ SLOWA JEDYNIE DLA SIEBIE>
    Jak nauczą się szanowania wolność słowa , co wcale nie jest takie nowatorskie to rząd będzie się mógł próbować dofinansowac taką KULTURĘ !

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here