Konstelacje polityczno-ekonomiczne

Nowo kształtowane konstelacje w polityce i ekonomii generowały w historii nowatorskie koncepcje w stosunkach  między społeczeństwem, państwem i gospodarką. Wymienić wystarczy chociażby idee państwa socjalnego pod koniec XIX wieku, projekt socjalnej gospodarki rynkowej tuż po drugiej wojnie światowej lub zmiana systemu politycznego w Polsce i w innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej w ostatniej dekadzie XX wieku.

W wypadku tych nowych koncepcji wspólnego funkcjonowania społeczeństwa, państwa i gospodarki, na centralnym miejscu pojawiał się problem zdefiniowania nowej relacji między instytucjami państwowymi, rynkiem i etyką.

Już nawet pionier gospodarki rynkowej, Adam Smith widział optymalny rozwój procesu ekonomicznego w skoordynowanej relacji dwóch metafizycznych zasad, mianowicie „ręki widzialnej“ (rynek) i „ręki niewidzialnej“ (sprawiedliwość i sumienie).

Koncepcja państwa socjalnego, która rozwinęła się pod koniec XIX wieku, po raz pierwszy wzięła pod uwagę wartości etyczne, posiłkując się ideałami kościołów – niemałą rolę odegrała wówczas również papieska encyklika Rerum novarum z 1891 roku. Państwo socjalne rozumiane było jako pewnego rodzaju etyczna „korekta“ rynku.
 
Podobnie było w wypadku powstania socjalnej gospodarki rynkowej po drugiej wojnie światowej, kiedy to znani teolodzy i ekonomiści (Eucken, Rüstow czy Roepke) próbowali zdefiniować społeczno-etyczne ramy dla gospodarki rynkowej i jej regulacji przez instytucje państwowe.

Proces rozwoju gospodarki rynkowej w Polsce w ostatnim ćwierćwieczu pokazał, iż aspekty etyczne należy brać konsekwentnie pod uwagę. Trójkąt społeczeństwo-państwo-gospodarka nie jest w stanie funkcjonować sprawnie, jeśli nie zostanie zagwarantowana równowaga  etyczno-ekonomiczna, wspierana przez politykę. Ostrzegających sygnałów, jak bezrobocie, pogoń za pieniądzem, ubóstwo, indywidualizacja społeczeństwa, niszczenie środowiska naturalnego itp., nie brakuje i nie można ich w żaden sposób lekceważyć. Zarówno rynek jak i społeczeństwo zawsze reagują na te ostrzegawcze zjawiska, wynikające głównie z zaślepionego dążenia jednostek do maksymalizacji zysku, co grozi bezpośrednio rozproszeniem wartości etycznych.

Etyka i odpowiedzialność

Trywialnie mówiąc, polityka i etyka są sprzeczne ze sobą. Politycy postępują – albo udają, że postępują – racjonalnie, natomiast moraliści stawiają na pierwszym miejscu wrodzone człowiekowi zasady etyczne. Postępowanie racjonalne zdefiniowane jest jako subiektywny wybór najlepszej spośród możliwych opcji danej alternatywy. Etyka natomiast to postępowanie moralne, oparte albo na własnych, indywidualnie określonych, lub ogólnie przyjętych, preferencjach. W konsekwencji politycy kierujący się racjonalnym interesem są ograniczeni w swojej subiektywnej wolności optymalnego dla nich wyboru, jakim jest maksymalizacja różnie pojmowanego zysku.

Ludzie działają dla jakiegoś zysku zawsze, nie tylko na rynku, nawet jeśli zysk jest niewymierny i nieprzeliczalny na pieniądze. Warunkiem koniecznym w tym wypadku jest umiejętność łączenia zjawisk w związki przyczynowo-skutkowe, tj. racjonalne działanie i dokonywanie na tej podstawie prognoz oraz posługiwanie się swoimi fizycznymi i umysłowymi zdolnościami w celu dokonania optymalnego wyboru. Naturalnie, hierarchie ich wartości są różne i z tego powodu zysk dla jednego jest czymś innym, niż zysk dla drugiego. Stąd też konieczna jest analiza korzyści i strat, nawet tych niewymiernych. W zależności od przejawianych przez jednostki hierarchii wartości tak rynek, jak i inna działalność, niezwiązana z rynkiem, przybiera inne etyczne rozmiary. Tam, gdzie dominują dobra materialne, celem jest zgromadzenie jak największej ilości i jak najcenniejszych różnie pojętych dóbr. Gdzie ceniona jest nade wszystko władza, celem tak rynku, jak i propagandy czy działań z użyciem przymusu jest zdobycie dominacji nad innymi.

Etyka jest elementem, który występuje jednak w każdym z tych przypadków, niezależnie od motywów działania. Ważne jest, aby ogólnie przyjęte aspekty moralno-etyczne były respektowane przez działające podmioty, dążące do osiągnięcia zysku. Jeśli nie są one respektowane, dochodzi wówczas do naruszenia równowagi w relacji społeczeństwo-państwo-ekonomia, co w konsekwencji wcześniej czy później prowadzi do kryzysu ekonomicznego, społecznego i moralnego.

Powszechnie wiadomo, że etyki nie można inaczej interpretować, jak tylko w powiązaniu z pojęciem odpowiedzialności. W tradycyjnym rozumieniu etyki każdy ponosi odpowiedzialność za skutki własnego działania. Z prawnego i moralnego punktu widzenia oznacza to konieczność wynagrodzenia spowodowanych – świadomie lub nieświadomie – poniesionych strat i świadome sterowanie własnym postępowaniem.

Na świecie istnieje wielu znakomitych etyków, odległych od rzeczywistości, oraz dobrych polityków i ekonomistów, nie mających pojęcia o etyce. Etycy skupiają się na jednostce, politycy i ekonomiści zaś na maksymalizacji zysku, a tymczasem problemem podstawowym jest złożoność związków międzyludzkich oraz rozmaitość układów współzależności i ponoszonej odpowiedzialności.

Jak to funkcjonuje w świecie polityki?

Odpowiedzialność nie jest pojęciem obiektywnym, bywa różnie interpretowana i ma przede wszystkim charakter społeczny, mimo iż skutki działalności, za którą dany polityk odpowiada, posiadają wymiar zarówno ekonomiczny jak i moralny. W socjologiczno-politycznym pojęciu politycy ponoszą odpowiedzialność za swoje działania, które przynoszą im materialne lub inne zyski, jednakże skutki tych działań mogą być w innych dziedzinach życia negatywne (np. środowisko naturalne, bezrobocie, itp.).

Czy można jednak w tym kontekście oceniać działania, które są całkowicie lub w pewnym stopniu pozbawione odpowiedzialności moralnej? I czy jest konieczne, aby politycy kreowali własny kodeks etyczny, który stanowi często obronę przed odpowiedzialnością?

Otóż politycy odróżniają moralność subiektywną od obiektywnej. Dla polityków moralność jest z reguły subiektywna, bowiem  jest ona związana z aktualną sytuacją polityczną. Jeśli ta sytuacja się zmienia, kreują oni automatycznie nowe wartości etyczne, na których budują swoją nową bazę dla maksymalizacji ich zysku. Nie uważają tego za destabilizujące lub niemoralne, lecz przynoszące zysk bądź nie w danych warunkach polityczno-ekonomicznych. Wszyscy racjonalnie funkcjonujący aktorzy dopasowują się niejako automatycznie do tych zmieniających się warunków i dzięki temu wykalkulowana zostaje mniej lub bardziej stabilna baza ich działania. Przykładem może tu posłużyć działalność partii politycznych, które posiadają własną płaszczyznę działania z własnymi regułami gry, które nazywają etycznymi, jeśli wszyscy aktorzy je spełniają (corporate identity). Problem polega jednak na tym, że w ramach partii politycznych obiektywny element etyczny albo nie istnieje, albo jest swoiście interpretowany. Ma on jednak niewiele wspólnego ze społeczną i obiektywną etyką i odpowiedzialnością. Partie określają własny system wartości w sposób, który często nie ma nic wspólnego z realiami społecznymi i ekonomicznymi w państwie, w którym funkcjonują. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ w przypadku partii politycznych odpowiedzialność społeczna stała się w pewnym sensie dobrowolna, rozumie się ją w aspekcie coraz częściej stosowanego w prawie międzynarodowym tzw. „soft low”. To oczywiście tylko pogłębia zróżnicowane pojmowanie zasad etycznych.

Jak przezwyciężyć kryzys moralny w Polsce?

W Polsce równowaga w relacjach społeczeństwa, państwa i gospodarki – co nie jest żadną tajemnicą – jest co najmniej zachwiana.

Długoterminowe uzdrowienie trójkąta społeczeństwo-państwo-gospodarka wymaga stworzenia nowej politycznej i ekonomicznej koncepcji dla sprawnego funkcjonowania polityki i gospodarki rynkowej; koncepcji, która winna być związana z oddaniem władzy społeczeństwu. Wartości etyczne w polityce i gospodarce mają tylko wtedy szanse, gdy te oba filary są oddolnie sterowane przez obywateli, nie zaś przez decydentów, posiadających subiektywną interpretacje wartości moralnych. Należy powiązać postępujący proces informacyjny i aktualny stan środowiska społecznego z potrzebami dzisiejszego społeczeństwa obywatelskiego i stworzyć nowe relacje między ekonomią i etyką z jednej strony i między społeczeństwem i państwem z drugiej strony. A to właśnie samo społeczeństwo wie najlepiej, czego mu potrzeba. To właśnie społeczeństwo winno współdecydować i współodpowiadać za podjęte decyzje – wówczas zostanie zagwarantowany obiektywizm społecznych wartości moralnych.

Oczywiście dążeniem do maksymalizacji zysku trudno jest sterować bez ingerencji państwa. Stąd wynika regulacyjna i kontrolna rola państwa i organizacji ogólnonarodowych, ale pod jednym warunkiem: na tyle, na ile to konieczne!

W procesie działalności gospodarczej trzeba usankcjonować wprowadzenie kodeksów etycznych (code of ethics), które odpowiadałyby obiektywnemu pojęciu etyki i nie kreowały – jak np. dotychczas instytucje finansowe – własnych subiektywnych systemów wartości moralnych.

Kto jest przekonany o tym, iż postępuje etycznie, winien zadać sobie pytanie, czy sam jest moralnym modelem dla innych. W tym wypadku nie może zdać się na własne subiektywne odczucia, gdyż inni mogą postępować w ten sam sposób i wówczas etyka będzie pojęciem egalitarnym i zupełnie niezdefiniowanym. Dlatego ważny jest głos ogółu, np. w referendum ogólnonarodowym. Decyzja podjęta w ramach referendum nie może być subiektywna – taka decyzja ma charakter ogólnoetyczny i społeczny. Oczywiście, to państwo winno określać i egzekwować reguły harmonizacji życia społeczno-politycznego z ekonomia, co stworzy możliwość znalezienia skutecznych rozwiązań. Ale jakie państwo? Oczywiście bezpośrednio-demokratyczne, kierowane nie odgórnie, lecz oddolnie i subsydiarnie – włączające cale społeczeństwo w procesy decyzyjne. Jakość życia obywateli należy oceniać na podstawie szeroko pojętego społecznego zysku, który byłby opłacalny dla wszystkich uczestniczących aktorów. Każdy obywatel winien mieć świadomość współodpowiedzialności za prawidłowe i etyczne funkcjonowanie trójkąta: społeczeństwo-państwo-gospodarka.

Prof. Mirosław Matyja
Szwajcaria, maj 2018

Foto.: pixabay.com

Prof. dr Mirosław Matyja jest politologiem, historykiem i ekonomistą, absolwentem Akademii Ekonomicznej w Krakowie i Uniwersytetu w Bazylei. Jest doktorem nauk ekonomiczno-społecznych uniwersytetu we Fryburgu w Szwajcarii, doktorem nauk filozoficznych w Polskim Uniwersytecie na Obczyźnie (PUNO) w Londynie oraz doktorem nauk społecznych na Uniwersytecie M. C. Skłodowskiej w Lublinie. Jest profesorem na Polskim Uniwersytecie na Obczyźnie w Londynie oraz na Uniwersytecie Guadalajara, Campus Tabasco w Villahermosa w Meksyku. Prof. dr Mirosław Matyja jest autorem licznych książek, esejów, artykułów naukowych. Od prawie 30 lat mieszka w Szwajcarii.
Autor książki „Szwajcarska demokracja szansą dla Polski”, wyd. PAFERE, Warszawa 2018.

1 KOMENTARZ

  1. SKAŻONE LEKI – KRYZYS ETYCZNY W POLSCE
    RAPORT Z KRAJU PORAŻONEGO PRZEZ KRYZYS ETYCZNY
    Mamy nowy skandal Polsce, jak doniosła prasa:
    LEKI KTÓRE MIAŁY LECZYĆ LUDZI BĘDĄ WYWOŁYWAĆ RAKA .
    Jest to poważne ostrzeżenie – Polski nie uleczymy tylko przez podnoszenie dochodu narodowego.
    Prasa ograniczyła się do lakonicznych informacji. Głosów oburzenia, szczególnie z góry, nie słychać. To charakterystyczne !
    A przecież sprawa ma aspekt i kryminalny:Art.165. K.K. (Kto sprowadza niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia wielu osób …wprowadzając do obrotu szkodliwe dla zdrowia substancje,lub też środki farmaceutyczne nie odpowiadające obowiązującym warunkom jakości…)jak i moralny.
    I to wszystko dzieje się w kraju który kiedyś miał uczonych zdolnych do postawienia właściwej diagnozy zjawiska: myślę o prof. Julianie Aleksandrowiczu wybitnym uczonym z Krakowa, jednym z twórców idei ekorozwoju i pojęcia kryzysu etyczno-ekologicznego.
    TOTALNA KLĘSKA RUCHU SOLIDARNOŚCI
    „Solidarność” która odrodziła się ( de facto: powstała) w roku 1989 była pod wieloma względami zaprzeczeniem tej z okresu 1980-81 r. która była ruchem społecznego protestu przeciwko partyjnym prominentom bogacącym się w nieuzasadniony sposób. Ta nowa była już całkowicie kontrolowana przez agenturę. Nic dziwnego, te pierwsze hasła zastrzeżenia i obserwacja – prowadziły zbyt szybko do demaskacji systemu.
    Ta nowa „Solidarność” od początku trąciła odwrotną moralnością – brylowali w niej ludzie często skazani na różnego rodzaju afery gospodarcze – za które jak jak najbardziej skazano by ich na Zachodzie.
    W niektórych kręgach hasło „ To skandal -nie wolno kraść” stało się wyraźnie widoczne. KRZYSZTOF BIELECKI oświadczył wyraźnie: PIERWSZY MILION TRZEBA UKRAŚĆ! http://historia.plportal.pl/artykuly/czasy-najnowsze/jan-krzysztof-bielecki-pierwszy-milion-trzeba-ukrasc-kulisy-grabiezy
    Ludzi np. uczciwych ekspertów którzy byli dobrymi duchami „Solidarności” z lat 1980-81 szybko odsunięto na bok. Może i dlatego, że mieli wątpliwości co do słuszności wprowadzanych w Polsce zmian. Nic dziwnego, to wszystko działo się w społeczeństwie przeoranym przez stalinizm i neostalinizm. W społeczeństwie które zostało szkoszarowane w mieszkaniach klitkach, gdzie nigdy nie było miejsca na literaturę piękną czy opozycyjną ale za to były liczne skrytki na butelki z wódką. Postępująca demoralizacja sprawiła, że ludzie uczciwi stali się po prostu śmieszni. Skrupuły moralne uznano za zbędne elementy w mózgu które należy usuwać operacyjnie lub leczyć przez lekarza specjalistę.
    Bardzo żal przedstawicieli „solidarności moralnego niepokoju” którzy w tym okresie zmarnowali swoją energię w wspieraniu „ jedynie słusznej demonokracji” zamiast przekazywania swojej wiedzy moralnie wrażliwej młodzieży.
    Należałoby przeanalizować ile „jedynie słusznych „ „ nareszcie wprowadzanych” zmian prawnych okazało się kompromitacją i z których wycofano się chyłkiem, jeszcze na wiele lat przed kompromitacją „ globanego złodziejstwa” w latach 2008-2009 https://en.wikipedia.org/wiki/Financial_crisis_of_2007%E2%80%932008
    Ta atmosfera udzieliła się i mediom w tym nowej antykulturze filmowej.
    Na czele nowego, niedemokratycznego globalnego ustroju postawiono Chiny – reżim gdzie nie przestrzega się żadnych praw, a szczególnie praw człowieka. Dzisiaj ponosimy tego skutki – właśnie w postaci takiej afery z lekami !
    Rzucone w Chinach hasło „ważny jest zysk, a nie jak go się osiąga” było rozwinięciem hasła amerykańskich banksterów.
    W praktyce okazało się, że Zachód nie jest nam w stanie udzielić pomocy w tworzeniu systemu lepszej demokracji – praworządności.
    No ale czego należało się spodziewać od świata któremu styl narzucają USA kraj rządzony przez banksterów – którzy tak ochoczo wspierali reżim stalinowski i hitlerowski patrz: http://jednoczmysie.pl/zrodla-finansowe-komunizmu-i-nazizmu-czyli-w-cieniu-wall-street/ o czym zawsze należy pamiętać !
    Należy obawiać się, że w przyszłości wielkim problemem staną się przedstawiciele świata medycyny gotowi dla zysku sprzedawać skażone leki dla zysku lub świadczyć usługi szkodzące zdrowiu pacjenta.
    Należałoby podjąć badania jak współczesny dr Semmelweis przegrywa z zdemoralizowanymi przedstawicielami medycyny.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Ignaz_Semmelweis

Comments are closed.