Amerykańskie szkolnictwo wyższe jest odpłatne, bardzo szeroko rozwinięte i może poszczycić się uczelniami światowej renomy. Powszechnie uważa się, że koledże i uniwersytety zdominowane są przez kadrę lewicowych wykładowców. Pomimo tego, konserwatyści, katolicy i chrześcijanie, a nawet kształceni domowo mogą w nich też znaleźć coś dla siebie.



Liczba różnych publikacji oceniających i opisujących setki uczelni wyższych jest bardzo duża. Czasem trudno stwierdzić, czy – dla przykładu – uczelnia katolicka naprawdę spełniłaby nasze oczekiwania. Jednak fakt, że sporządza się rankingi uwzględniające stopień religijności bądź konserwatyzmu studentów oznacza, że jest na nie popyt. I to dobrze, bo  przecież kandydaci na studia mają prawo wybrać czy chcą studiować w środowisku osób o podobnych wartościach, czy raczej spotkać się z odmiennymi wizjami na świat. Wybór ten oczywiście kosztuje dziesiątki albo setki tysięcy dolarów.
Według publikacji „Princeton Review: The Best 376 Colleges” (2012 r.) najbardziej religijni spośród studentów kształcą się na uczelni związanej z sektą mormonów (Brigham Young University); na założonym przez baptystów Hillsdale College oraz na katolickim Thomas Aquinas College. Jednak najbardziej konserwatywni studenci uczęszczają do Hillsdale College, najlepszej uczelni w Michigan, założonej w 1844 r. Jako jedna z pierwszych w USA przyjmowała ona na studia czarnoskórych i kobiety, co pokazuje, jak pokrętne są kierowane pod adresem konserwatystów zarzuty o dyskryminację. Obecnie nie jest już związana z baptystami i od 2007 r. nie przyjmuje dotacji rządu stanowego i federalnego. Nie jest dużą uczelnią, jeden wykładowca przypada tam na 10 studentów. Na odczyty zapraszani są sławni politycy czy ludzie biznesu. Studenci zapoznają się z ekonomią wolnorynkową i studiują Konstytucję. Uczelnia oferuje edukacyjne rejsy morskie i rzeczne ze sławnymi politykami czy publicystami na pokładzie. 11 dni „seminariów na morzu” w 2013 r. będzie kosztować od ok. 8,5 tys. do ponad 26 tys. USD, w zależności od standardu kabiny.
Jako drugi na liście konserwatywnych koledżów plasuje się niewielki, katolicki Thomas Aquinas College. Jest położony w malowniczym miejscu, w Kalifornii, blisko Los Angeles, gór i plaży, z pięknym kościołem, w którym trzy razy na dzień odprawiana jest Msza święta, w tym raz po łacinie. Kształcenie humanistyczne oferowane na uczelni opiera się na książkach, które wpłynęły na rozwój cywilizacji Zachodu. Na każdych zajęciach obecnych jest mniej więcej 15 osób, co wpływa na dobre relacje wykładowców ze studentami. Żacy mieszkają w akademikach podzielonych ze względu na płeć i ubierają się dość formalnie. Studentki muszą zakładać spódnice lub sukienki. Podobnie do Hillsdale, roczny koszt całkowity studiowania to około 30 tys. dolarów.
Na trzecim miejscu pod względem konserwatyzmu znalazła się w rankingu „Princeton Review” uczelnia publiczna i jedna z największych w USA: Texas A&M University w College Station, w Teksasie, założona w XIX w. Działają tam setki organizacji studenckich, czemu nie trzeba się dziwić, skoro uczelnia kształci ponad 50 tys. studentów. Szkołę ukończył Rick Perry, gubernator Teksasu, a George W. Bush jest zaangażowany w jej rozwój. Niestety, na uczelni rośnie w silę studencki ruch homoseksualistów, którego nie można zatrzymać z uwagi na fakt, że jest to uczelnia publiczna, korzystająca z pieniędzy podatników.
Uczelnie dla kształconych domowo
W tym kontekście warto docenić niezależność finansową Hillsdale College czy innej uczelni katolickiej, która nie otrzymuje dotacji rządowych: Christendom College. Ta została założona przez z Warrena H. Carrolla, znanego w Polsce autora książek historycznych, który przeznaczył na jej otwarcie 50 tysięcy USD.  Koledż reklamuje się na konferencjach edukujących domowo, jest więc jedną z wielu uczelni stojących otworem dla osób niekształconych w systemie szkolnym.
Według http://www.superscholar.org/, najlepszym dla nich koledżem, który również nie przyjmuje dotacji rządu federalnego, jest Grove City College niedaleko Pittsburgha, w Pensylwanii. Swój charakter definiuje pod szyldem wiary i wolności. Na uczelni, podobnie do Hillsdale, naucza się gospodarki wolnorynkowej z naciskiem na austriacką szkołę ekonomiczną. Roczny koszt nauki (łącznie z prywatnym laptopem wynoszący ponad 20 tys. dolarów) oceniany jest jako niewysoki w stosunku do oferowanego kształcenia.
Innym ciekawym katolickim koledżem, zajmującym 7. miejsce w rankingu najlepszych uczelni dla kształconych domowo jest Ave Maria College w Naples, na Florydzie. Podobnie do Christendom, został założony przez osobę prywatną – właściciela Domino’s Pizza, Toma Monaghana. Ma chyba jeden z najpiękniejszych kampusów na świecie.
Choć wymienione koledże nie należą do czołówki najlepszych uczelni w USA ani nie są tam powszechnie znane, stanowią ważny element amerykańskiego rynku szkolnictwa wyższego. Wolność edukacyjnego wyboru powinna bowiem zawierać dostęp do kształcenia w duchu konserwatyzmu i wiary. A także pozostawiać prawicowcom wolny wybór w stosunku do tego, jakich wykładowców utrzymują ze swoich własnych pieniędzy.
Natalia Dueholm
Artykuł ukazał się na www.pch24.pl. Dziękujemy Autorce za nadesłanie go również na nasz portal.

2 KOMENTARZE

  1. Zgadzając sie z autorką w sprawie merytorycznej chciałem zwrócić uwagę na to, że o ile miły jest przywilej prawicowców utrzymywania wykładowców za własne pieniądze to nie rozumiem dlaczego 100% funduszy publicznych popiera „czerwone” katedry skoro spory procent tychże pieniędzy pochodzi właśnie od prawicowców.

  2. Skad wlasciciel Dominos Pizza mial pieniadze na zalozenie tej sieci? Odp: dostal je od bankstera. Pytanie nr 2: Kto uczy w tej szkole: profesor od bankstera. Pytanie nr 3: czego ucza w tej szkole? Odp: rozpowszechniaja bajki o moralnosci zeby wyprany mozg nie mogl wpasc na pomysl zalozenia sobie FED-bis i drukowania pieniadzy na zawolanie. Pytania mozna mnozyc. A dla tego pana wyzej, ktory zaraz sie wlaczy z komentarzem; znam te panskie USA lepiej niz ktokowiek i wiem kto tam komu pozwala robic wielkie interesy i czego za to wymaga.

Comments are closed.