W tym wieku najbardziej fascynująca i zaciekła partia geopolitycznych szachów będzie się toczyć w Azji (i o Azję). Przypomina o tym książka Michaela Wesleya „Restless Continent”.

Azja jest niespokojnym kontynentem, na którym przez wieki cywilizacje i państwa rozwijały się i upadały, a niektóre z nich odradzały się w nowej formie. Jest kontynentem, który między XVI a XIX wiekiem został zdominowany przez potęgi europejskie, ale potrafił się z tej dominacji otrząsnąć i zapracować na rozwój gospodarczy, którego tempo jest unikatowe w skali historii ludzkości. Jaka będzie przyszłość Azji?

Nad tym zastanawia się Michael Wesley, profesor Australian National University, w swojej książce „Restless Continent: Wealth, Rivalry and Asia’s New Geopolitics” (w swobodnym tłumaczeniu: “Niespokojny kontynent: bogactwo, rywalizacja i nowa azjatycka geopolityka”).

Australijczyk bardzo klarownie – a co najważniejsze, jak się wydaje, trafnie – charakteryzuje to, co kształtowało Azję w ostatnich wiekach i dziesięcioleciach. Zwraca uwagę, że od końca II wojny światowej ten kontynent doświadczył dynamicznego rozwoju gospodarczego dzięki trzem czynnikom. Pierwszym było to, że żadne państwo azjatyckie nie czuło się na tyle mocne, by starać się zdominować sąsiadów (flat topography of power). Drugim była akceptacja rozwoju gospodarczego przez elity religijne. Trzecim zaś stworzenie sieci zależności opartej na pokojowej współpracy.

Przy okazji omawiania azjatyckiego cudu gospodarczego Wesley przypomina, jak bardzo pomylił się noblista Gunnar Myrdal w swojej, zapomnianej dziś, książce „Asian Drama”. Myrdal pod koniec lat 60. XX wieku postawił tezę, że azjatycka tradycja jest zbyt silna, a rządy zbyt słabe, by na kontynencie przeprowadzono reformy ekonomiczne niezbędne do osiągnięcia zadowalającego tempa rozwoju gospodarczego.

Tymczasem – żeby wybrać jeden spośród wielu przykładów przywoływanych przez Wesleya – Korea Południowa w 2000 roku dogoniła pod wględem wysokości PKB per capita kraje Europy, podczas gdy jeszcze w 1975 roku była na poziomie Papui Nowej Gwinei.

Według Wesleya, obecnie Azję kształtują dwa trendy: utrzymywanie wysokiego stopnia zależności ekonomicznych między krajami oraz powrót do cywilizacji opartej na zasadach hierarchicznych. A te trzy wspomniane już czynniki, które legły u podstaw jej rozwoju gospodarczego w XX wieku, w XXI wieku raczej nie będą oddziaływać, gdyż Chiny urosły w siłę, co prowadzi do powolnej erozji sieci opartej na współpracy.

Poza tym rozwój ekonomiczny nie jest już głównym celem azjatyckich polityków, zauważa Wesley, wskazując na dane Stockholm International Peace Research Institute (SIPRI). Według SIPRI w latach 2007-2011 import broni do krajów azjatyckich zwiększył się o 200 proc. w porównaniu do lat 2002-2006.

Zresztą Azji, według australijskiego autora „Restless Continent”, zagraża nie tylko narastanie animozji pomiędzy poszczególnymi państwami, ale także różnego rodzaju kryzysy gospodarcze. Wesley podkreśla, że Azja już przekroczyła Rubikon jeśli chodzi o powiązania gospodarcze i finansowe z resztą świata, i każdy kolejny kryzys będzie w nią mocno bił. Tymczasem staje się na przykład coraz bardziej zależna od importowanych surowców.

Szczególnie smakowitym rozdziałem „Restless Continent” jest ten o geopolityce („Fateful terrains”). Od razu widać, że geopolityka i geostrategia w klasycznym wydaniu to konik Australijczyka. W sprawny i barwny sposób Wesley opisuje wygląd azjatyckiej szachownicy, wyjaśniając jej wszelkie cechy charakterystyczne, które sprawiają, że to dominacja na morzach jest – jeśli chodzi o ten kontynent – najważniejsza.

Wspomniany rozdział ogniskuje jak w soczewce wszystkie wady i zalety „Restless Continent”. Wesley używa całkiem prostego języka angielskiego – mimo że przecież pisze o sprawach skomplikowanych – i wychodzi to jego książce na dobre. Czyta się ją szybko i bezproblemowo. Zapewne na jego styl wpływ ma to, że od lat publikuje artykuły i felietony nie tylko na łamach naukowych periodyków, ale także w amerykańskich i australijskich dziennikach. Okrasza swoją opowieść barwnymi anegdotami i faktami historycznymi.

Z drugiej jednak strony brakuje jego publikacji kilku ważnych wątków. Wesley ledwie dotyka tematyki budowy Nowego Jedwabnego Szlaku (który, sądząc po nasilających się działaniach dyplomatycznych Chin w odniesieniu do Polski, będzie miał dla Państwa Środka olbrzymie znaczenie), a kwestię wpływu świata Islamu na Azję lekceważy zupełnie.

Podczas rozważania scenariuszy dla Azji nie odpowiada (bo nie potrafi?) na pytanie o rolę Stanów Zjednoczonych, które wciąż jeszcze są obecne (nawet militarnie) na niespokojnym kontynencie, a których największym wierzycielem są Chiny. Wspomina tylko w jednym miejscu o mogącym grozić krajom azjatyckim kryzysie finansowym, nie rozwijając tego scenariusza (choć omawia dość obszernie wpływ kryzysu z końca lat 90. na obecną sytuację ekonomiczną kontynentu). Co może dziwić (choć dla czytelnika z Europy nie stanowi wielkiego problemu) niewiele miejsca poświęca również roli Australii w nadciągającej geopolitycznej bitwie o Azję.

To mogła być świetna książka o kontynencie, na którym w XXI wieku – z powodu mocy kulturowej społeczeństw i ich liczebności, a także świetnej lokalizacji – rozegra się najważniejszy turniej szachów ekonomicznych i geopolitycznych na świecie. Problem w tym, że autor nie zapoznał się ze wszystkimi figurami i ze stylem gry wszystkich graczy, którzy wezmą w nim udział. Wymienione poważne braki powodują, że trzeba „Restless Continent” ocenić na czwórkę z plusem (plus za łatwo przyswajalną formę). Tylko tyle, a może aż tyle.

Piotr Rosik

Otwarta-licencja