Niedawno odbył się w Davos tzw. szczyt ekonomiczny. Wcześniej odbyło sie spotkanie grupy G8. Jeszcze wcześniej w Krynicy spotkano się na Forum Ekonomicznym. W międzyczasie odbyło się zapewne jeszcze kilka innych szczytów, spotkań, sympozjów, na które zjechali się przeróżni możni tego świata. Obradowali pewnie o kryzysie oraz innych ważkich problemach współczesnego świata. Po co o tym wspominam? Nie, nie po to, aby zastanowić się nad sensem tego typu spędów, czy nad analizą poruszanych podczas nich tematów. Wspominam o tym tylko po to, by zwrócić uwagę na pewną charakterystyczną sprawę, a właściwie, by zadać jedno pytanie… A gdzie podziali się ANTYGLOBALIŚCI, ALTERGLOBALIŚCI i diabli wiedzą kto jeszcze? No właśnie, gdzie?
Jeszcze nie tak dawno temu, problemem frapującym dziennikarzy na całym świecie, w mniejszym stopniu było, o czym możni tego świata będą dyskutować, a bardziej, czy policja poradzi sobie z dziesiątkami tysięcy podążającychy za nimi wszędzie tam, gdzie się pojawią, przeciwnikami globalizacji… A dziś? O antyglobalistach nawet słowa. Zapadli się pod ziemię, czy też może problem globalizacji, który wzbudzał w nich odruch sprzeciwu na tyle silny, że nie żałowali na bilety lotnicze, podążając, a to od Seattle, przez Tokio, aż po Genuę, by trochę poszarpać sie z policją, czy ów problem nagle zniknął?
Odpowiedź wydaje się tylko jedna. Ktoś, kto stał za ruchem antyglobalistycznym, albo przestał ów ruch finansować (kto wie, może z powodu kryzysu zbyt wiele stracił, by jeszcze bawić się w antyglobalizm), bądź nastąpiła w wyniku czyjegoś rozkazu zmiana akcentów, i od tej pory tematem numer jeden dla niedawnych antyglobalistów stała się walka z „ociepleniem klimatu”. Jest to całkiem prawdopodobne, zważywszy na to, że poza starymi wyjadaczami wiedzącymi jak pod groźbą urojonej katastrofy wyciągać od podatników kasę, w szeregach „walczących z ociepleniem” znalazło się wielu pożytecznych, bezmózgich idiotów, gotowych uwierzyć we wszystko (no, może z wyjątkiem Pana Boga). Podczas gdy niedawni guru antyglobalistów przywdziali garnitury i wciskają „naukowe” kity na temat ocieplenia klimatu na konferencjach, zjazdach i sympozjach, pożyteczni idioci wieszają się na kominach ciepłowni, kładą na torach, głeboko wierząc, że lada moment – jeśli tylko nie wprowadzi się limitów – zostaną spaleni przez słońce.
Kilkanaście lat temu walczono z „przeludnieniem”, potem z „globalizacją”, o czym mało kto już dziś pamięta. Teraz na tapecie jest „ocieplenie klimatu”. Jaki zaś temat przeróżni lewacy wymyślą sobie następnie, by znów wyrwać od podatników na całym świecie trochę szmalu? Bo o tym, że klimat sie ociepla, wszyscy pewnie wkrótce zapomną.
Paweł Sztąberek
foto. pochodzi ze strony http://republikanin.salon24.pl/17887.html

2 KOMENTARZE

  1. Bardzo trafne spostrzeżenie. Dlaczego tych antyglobalistów nie było? Kto tu pociąga za sznurki?
    Pozdrawiam
    Wojciech Perczak

  2. Czcionka czytelna bo to nie ten zafajdany Times New Roman, ale czemu taka blada?
    A pytanie słuszne, bom nie zauważył braku antyglobalistów, mimo że mam wzrok dobry. Wstyd mi.
    Dziękuję za artykuł.

Comments are closed.