Na wstępie wszystkim tzw. miłośnikom wolnego rynku w branży farmaceutycznej wykażemy, czym różni się biznes polegający na prowadzeniu apteki od komercyjnej działalności gospodarczej porównując cele, jakie są stawiane aptece z celami wolnego rynku.

Cele wolnego rynku są jasno określone, ponieważ zadaniem wolnego rynku jest zwiększenie konkurencyjności towarów i usług na rynku poprzez stymulowanie działań zwiększających ich podaż w a konsekwencji – konsumpcję.

Cele apteki są dokładnie odwrotne – ma ona z założenia doprowadzić do zmniejszenia konsumpcji szczegółowego rodzaju towarów, jakim są leki a większy nacisk kłaść na opiekę farmaceutyczną i wyleczenie pacjenta. Działalność rynku farmaceutycznego, który jest rynkiem regulowanym a więc o szczególnych regulacjach prawnych określa ustawa. z dnia 6 września 2001 r. – Prawo farmaceutyczne (Dz. U. z 2008 r. poz. 271, z późn. zm.); gdzie art. 86.1. stanowi, że: 

Art. 86. 1. Apteka jest placówką ochrony zdrowia publicznego, w której osoby uprawnione świadczą w szczególności usługi farmaceutyczne, o których mowa w ust. 2. 

oraz ustawa z dnia 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej Dz.U. 2004 Nr 173 poz. 1807. gdzie art. 75 ustawy stanowi, że jest to działalność regulowana i wymaga szczególnych uregulowań prawnych
Art. 75.
1. Uzyskania zezwolenia wymaga wykonywanie działalności gospodarczej w zakresie określonym w przepisach:
17) ustawy z dnia 6 września 2001 r. – Prawo farmaceutyczne (Dz. U. z 2008 r. poz. 271, z późn. zm.);

W związku z powyższym w aptekach nie mogą mieć zastosowania rozwiązania rynkowe. Stąd farmaceuta ma być osobą niezależną od różnych nacisków ekonomicznych czy administracyjnych w swoim wyuczonym zawodzie a nie być przedstawicielem handlowym jakiejś firmy oferującej duże ilości „cudotwórczych” teoretycznie tanich leków.

Niestety tych zasad jak i Prawa Farmaceutycznego stanowiących podstawę funkcjonowania farmacji w rażący, długotrwały i umyślny sposób nie przestrzegały apteki sieciowe od 2001 roku na terenie całego kraju tworząc swoiste kartele rządzące się swoimi prawami. 

Doprowadziło to do takiej paradoksalnej sytuacji, że możliwe było istnienie jak gdyby dwóch systemów prawnych w branży farmaceutycznej:

1. Systemu prawnego uchwalonego przez Polski Parlament, który ze względu na specyfikę rynku farmaceutycznego jest rynkiem regulowanym we wszystkich cywilizowanych państwach świata w celu zapewnienia instytucjom państwowym prowadzenia skutecznej polityki zdrowotnej i zgodnie z ustawą z dnia 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej jest rynkiem regulowanym podlegający pewnym ograniczeniom ustawowym oraz Prawa Farmaceutycznego – ustawy z dn.6 września 2001 Dz.U. Nr, 136 poz.1381, które to prawo wprowadzenia zapis dotyczący ustanowienia maksymalnego progu koncentracji aptek w danym województwie, w celu ochrony rynku aptecznego przed monopolizacją.

2. „Systemu prawnego” tzw. korporacyjnego, którego celem było wprowadzenie zasad wolnego rynku w branży farmaceutycznej korporacje w zarządzające sieciami aptecznymi czy grupy kapitałowych powstałe w wyniku połączenia sieci aptecznych hurtowni farmaceutycznych, a w niektórych przypadkach również zakładów produkujących leki w dążeniu do maksymalizacji zysku omijając zapisy prawa farmaceutycznego uchwalone przez Polski Parlament tworząc quasi mafijne struktury, nad którymi instytucje państwowe mają ograniczoną kontrolę. Jako przykład należy podać nielegalny z punktu widzenia prawa polskiego eksport leków w wysokości kilku miliardów złotych rocznie w postaci, tzw. „odwróconego łańcucha dystrybucji” czy niczym nieuzasadniony ponad 2, 5 krotny wzrost nakładów na refundacje leków?
Ten swoisty dualizm prawny spowodował w ostatnich latach taką sytuację na polskim rynku farmaceutycznym, że w większości te apteki indywidualne, które przestrzegały Prawa Farmaceutycznego i zasad etyki zawodowej to upadły a ich właściciele mają poważne problemy finansowe, ponieważ są to osoby z reguły zaawansowane wiekiem.

Natomiast właściciele aptek sieciowych, którzy nie przestrzegali Prawa Farmaceutycznego etyki zawodowe i zasad uczciwej konkurencji w ostatnich latach tworzyli i nadal tworzą fortuny finansowe. To jest przykład tzw. „złodziejstwa nowej generacji”

Podobno za czasów Królowej Wiktorii w okresie największego rozwoju kapitalizmu w Anglii ustawa o działalności gospodarczej zawierała trzy punkty

1. Każdy może robić, co chce
2. Każdy wyrób musi być podpisany
3. Nie wolno kraść i oszukiwać

W Polsce za czasów rządów tzw. TOTALNEJ z trzecim punktem byłby poważny kłopot a w przypadku aptek sieciowych to i pewnie z drugim.
A co na temat kultu wolnego rynku sądzi jeden z głównych twórców tzw. reaganomiki

Kult wolnego rynku to patologia. Neoliberalizm prowadzi do samozniszczenia – wywiad z Paulem Craigiem Robertsem `31 stycznia 2014 Gazeta Prawna autor: Rafał Woś31.01.2014, 10:51; Aktualizacja: 31.01.2014, 10:52
Paul Craig Roberts: Wstyd mi za neoliberalizm, ten patologiczny kult wolnego rynku

Paul Craig Roberts, amerykański ekonomista uważany za jednego z twórców reaganomiki, w latach 1981–1982 zastępca sekretarza skarbu USA. Wykładał później na wielu czołowych amerykańskich uczelniach. Ceniony również jako publicysta i autor kilkunastu książek, m.in. słynnej „The Supply Side Revolution: An Insider’s Account of Policymaking in Washington” („Rewolucja podażowa. Wspomnienia waszyngtońskiego insidera”) z roku 1984. Jego ostatnia książka to „The Failure of Laissez Faire Capitalism and Economic Dissolution of the West” („Upadek kapitalizmu leseferystycznego i ekonomiczna dezintegracja Zachodu”).

A jakie działania prowadzące do obniżki kosztów produkcji leków a tym samym ich ceny podjął wielki zwolennik, ale przede wszystkim praktyk w dziedzinie gospodarki rynkowej Ronald Reagan i na pewno nie był to rozwój sieci aptecznych.

„Istotnym dokonaniem Reagana było złagodzenie niezwykle restrykcyjnych uregulowań w zakresie atestacji nowych leków. Działania ten dokonane zostały bez zmiany aktów prawnych, wskazywały jak ważną rolę w prowadzeniu danej polityki ma generalne nastawienie danej administracji i dobór odpowiedniej kadry kierowniczej”.

oraz  w dziedzinie zwalczania wielkich monopoli.

Prezydent Reagan był także zwolennikiem likwidacji wielkich monopoli, takich jak IBM, AT&T czy Republic Steel. Najważniejszym krokiem była decyzja o podziale American Telephone and Telegrach, która odzwierciedlała dążenia administracji Reagana do usuwania absurdów wynikających z rosnących konfliktów między starym prawodawstwem a rozwojem technologii z jednej strony oraz dążeniem do zwiększenia konkurencji z drugiej. Podział AT&T doprowadził do znacznego unowocześnienia rynku telefonicznego w USA (wprowadzenie takich urządzeń, jak telefaksy, przenośne telefony, automatyczne sekretarki, komputery) oraz znacznego zmniejszenia opłat za usługi telefoniczne (w 1987 roku osiągnęły one 30% wysokości cen z 1984 roku).

Opracował St. Sędłak

Foto.: pixabay.com

Od redakcji: Artykuł wyraża prywatne poglądy Autora. Tytuł pochodzi od redakcji PROKAPA.

12 KOMENTARZE

  1. Neoliberalizm to nie tradycyjny kapitalizm i wolny rynek. Za błędy technokratów nigdy nie jest winna wolność. Widać to np. przy lekturze i analizie w „Neoliberalizm. Historia katastrofy”, a nie w wyrwanych z kontekstu subiektywnych cytatach de facto nie o prawdziwie wolnym rynku.

  2. Amergin – ty nie rozumiesz tematu bo nie masz pojecia o kapitalizmie. Neoliberalizm byl jedynym sposobem na uratowanie tonacej ideologi kapitalizmu. Jesli w miescie X nie ma juz miejsca na rynku, a potem nie ma juz miejsca na rynku w zadnym miescie w panstwie Y, to jedyna szansa na dalsze trwanie polega na wyjsciu w inne obszary, gdzie jeszcze jest troche miejsca i naiwni, ktorzy pozwola sie oskubac. Ideologia neoliberalizmu nie wziela sie z powietrza, to bylo odetkanie butali z tlenem dla duszacego sie. Neoliberalizm to kolejne, ostatnie zreszta, wcielenie kapitalizmu. Wystarczy popatrzec jakich szkod narobil neoliberalizm w swietnie prosperujacym niemieckim systemie gospodarczo-socjalnym, on po prostu ten system rozjechal jak walec. Niemcy z dnia na dzien stali sie biednym narodem, pozbawionym wlasnosci i szans, wystawieni na odstrzal nieoliberalnej wolnosci, galopujace ceny i brutalny rynek pracy, w ktorym nie ma juz normalnych umow o prace miedzy pracownikiem a pracodawca, a sa agencje pracy i umowy smieciowe oblozone danina za posrednictwo. Umowa na trzy miesciace i 300 euro z wynagrodzenia dla agencji jako prowizja, do kieszeni pracownika 800 euro, z tego 500 euro na czynsz za pokoj z kuchnia i 300 na zarcie…I to nie jest kapitalizm? I jakich bledach technokratow bredzisz?

  3. 1. Tylko istoty rozumne mogą mieć cele i do nich dążyć. Tak więc właściciel apteki, farmaceuta, albo minister powołujący państwową aptekę może mieć cel. Ale apteka nie ma rozumu i wolnej woli, więc nie może mieć celu. Podobnie jak kamień, kałuża, chmura, elektron, całka nieoznaczona, albo wolny rynek.
    2. Przypisywanie bytom nieosobowym cech osobowych nosi znamiona kultu. W szczególności dotyczy to przypisywania celów wolnemu rynkowi. Tak więc jeżeli ktoś tutaj praktykuje kult wolnego rynku, to robi to przede wszystkim Autor tekstu.
    3. Przedstawiona argumentacja sprowadza się do dowodzenia, że regulacja jest niechybnie słuszna i etyczna, bo tak mówi ustawa. Problem z takim rozumowaniem polega na tym, że konsekwentne jego zastosowanie prowadzi do aceptacji wszystkich możliwych złodziejstw, szwindli, monopoli, karteli, oszustw, rabunków, szubienic i gilotyn, jeżeli tylko w jakiejś ustawie zostaną one zarządzone.
    4. Każda regulacja jest naciskiem administracyjnym. Skoro według Autora farmaceuta ma być „wolny od nacisków administracyjnych”, to jedynym na to sposobem jest – z definicji – wyeliminowanie jakiejkolwiek regulacji aptek. Gratulujemy samobója 🙂
    5. Jeszcze zabawniej brzmi odwołanie do „wszystkich cywilizowanych państw świata”. Jakieś pięćset lat temu we wszystkich cywilizowanych państwach świata uważano za oczywiste, że gorączkę i ból głowy powinien leczyć cyrulik upuszczając choremu krew. A w XIX wieku we wszystkich cywilizowanych państwach świata uważano, że syfilis należy leczyć rtęcią.

  4. Szanowny Panie, zgadzam się z tym, że apteki nie powinny być przedsięwzięciami komercyjnymi – choć wszystko wskazuje, zwłaszcza ich wielki „wysyp” po 1989 r., że niektórzy traktują to zajęcie przede wszystkim jako źródło dochodów. Jeśli jednak Szanowni Państwo Aptekarze uważacie, że pełnicie przede wszystkim służbę publiczną – to tym bardziej nie rozumiem zabiegów o zwolnienie z dyżurów w dni wolne od pracy oraz dyżurów całodobowych. Jak służba – to służba. Pozdrawiam i wiele dobrego życzę. Jerzy Kropiwnicki

  5. Z całym szacunkiem do Pana Jerzego Kropiwnickiego, za zasługi w walce z Pierwszą Komuną przed 1990 rokiem, jeżeli to jest On. Kiedy był prezydentem miasta Łodzi koło Zgierza i ministrem, zdaje się pracy i spraw socjalnych, to pracował, przepraszam pełnił służbę i prowadził misję zarządzania miastem i ministerstwem od pracy i społecznych problemów, dzień i noc, ZA DARMO, BEZ WYNAGRODZENIA? Co za hipokryzja? Zaczął się wczoraj, 21.X.2018, tydzień Misji w Kościele Rz.-Kat. i jakoś, oprócz wezwań o modlitwy, za pomyślność działań misyjnych, ów kościół nawołuje do pomocy materialnej i finansowej dla misjonarzy. I bardzo słusznie! Słusznie, ponieważ, żeby misja była skutecznie prowadzona, a MISJONARZE,TAK KONSEKROWANI, JAK I ŚWIECCY, MUSZĄ MIEĆ FORSĘ, PIENIĄDZE, SZMAL. Misje to budowa i utrzymanie szpitali, szkół, ośrodków pomocy, to transport, żywność, odzież i leki. Właśnie leki! Aptekarze również, ponoć prowadzą misję, misję niesienia pomocy poprzez dostawę odpowiednich lekarstw potrzebującym schorowanym ludziom. Aby jednak mogli działać muszą mieć aptekę z magazynem, o odpowiednich parametrach przechowywania lekarstw, oświetlenie itd., muszą jeść, spać, mieszkać gdzieś itp. Mają to wszystko darmo? Nie! Więc muszą dostawać kasę. Każda misja kosztuje i ktoś na nią łoży finansowo i materialnie. Chyba to jest jasne i logiczne? Lecz jak widać, nie dla wszystkich, nawet tak zasłużonych jak Pan Jerzy Kropiwnicki.

  6. Czyli socjaliści dobrze życzą kapitalistom prowadzących komercyjne apteki (bo w normalnym ustroju inaczej być nie może). Proszę tylko nie zapomnieć czegoś refundować, żeby ceny mogły znów skoczyć dziesięciokrotnie. To się porobiło.

  7. Wielce Szanowni Właściciele Aptek!
    Takich kiepskich misjonarzy, jakimi Państwo jesteście
    należy wytępić co do jednego jak insekty, ponieważ musi powstać przestrzeń dla prawdziwych, porządnie ukorzenionych altruistów od „robienia w lekach” przybyszy z terenów Ziemi Świętej, którzy masowo przyjmują polskie obywatelstwo!!!…!!!…!!!

  8. @PBK
    A nie prościej by było zderegulować sprawiedliwie wszystko zamiast jednych tępić a drugich wspierać ?

  9. Jerzy Kropiwnicki do masd
    26 października 2018 o 19:10
    Owszem, prawidłowo mnie Pan zidentyfikował. Szkoda, że pióro Pana „poniosło”. Otóż jako minister i Prezydent miasta nie dostawałem dodatkowego wynagrodzenia za całodobową odpowiedzialność i gotowość. W NSZZ „Solidarność” w latach 1980-81 i w 1989-90 też mi dodatkowo nie płacono. Z poważaniem, Jerzy Kropiwnicki
    mgr
    Skoro farmaceuta to „rodzaj służby publicznej” w takim razie proszę postulować, żeby pielęgniarki i lekarze także dyżurowali za darmo! Proszę być konsekwentny!
    Odpowiedz
    Jerzy Kropiwnicki
    26 października 2018 o 19:03
    Logika wskazuje, że płaci ten, kto jest właścicielem firmy. Lekarzom i pielęgniarkom płaci właściciel szpitala. Właściciele aptek wiedzieli, jaki rodzaj działalności podejmują – i dość skutecznie ograniczyli dostęp do tej dziedziny działalności.
    Za: https://jerzykropiwnicki.wordpress.com/2018/10/09/09-10-2018-aptekarze-nie-chca-dyzurow/#comments

  10. mgr farm. Mariusz Politowicz
    27 października 2018 o 11:10
    https://dziennikzachodni.pl/lekarze-ze-szpitala-w-rybniku-zlozyli-wypowiedzenia-umow-o-prace-twierdza-ze-sa-przeciazeni-dyzurami/ar/13468454
    Mają dość harówki, a też wiedzieli, jaki zawód wybrali. Różnica jest taka, że lekarze mają płacone, a apteki, „podmioty je prowadzące”, nie. W swoim archiwum mam kopię (pozyskana w ramach BIP) listu kierownika jednej z aptek do starosty mego powiatu. Ni mniej, ni więcej napisał, że likwiduje aptekę ze względu na „dyktaturę” dotyczącą narzucania niepotrzebnych i nieopłacalnych dyżurów.
    W całej Polsce aptekarze argumentują jednolicie. Pan swe osądy głosi wbrew faktom podawanym przez profesjonalistów. Hm… Mało roztropne. Na dodatek w pewien sposób grozi paluszkiem („Warto, żeby o tym pamiętali. Bo w przeciwnym razie trzeba będzie inaczej określić warunki dostępu do działalności w tym zawodzie.”). Dodatkowo wygłasza swe opinie w sposób dość apodyktyczny (” Właściciele aptek wiedzieli, jaki rodzaj działalności podejmują – i dość skutecznie ograniczyli dostęp do tej dziedziny działalności.”). Może Pan tego nie zauważył, ale dyżurować może jedynie farmaceuta, człowiek, a nie apteka. Forma własności nie ma nic wspólnego z realiami. O zbyt małej liczbie magistrów napisałem już w swym pierwszym komentarzu, więc nie może się Pan zasłonić niewiedzą. Zresztą internet pozwala na jej pozyskanie, a Pański nieprzeciętny umysł na analizę. A więc proszę to zrobić, bo jak widzę, w tej dyskusji komentujący aptekarze merytorycznie są od Pana lepsi.
    Jerzy Kropiwnicki
    31 października 2018 o 00:04
    Szanowny Panie Magistrze, Proszę uprzejmie uwzględnić dwie rzeczy: 1. Za dyżury w służbie zdrowia płaci właściciel – państwowy lub prywatny, więc w aptekach kto niby ma płacić? 2. Aptekarze bardzo mocno (i skutecznie) walczyli o ograniczenie dostępu do prowadzenia aptek. Widocznie ich prowadzenie jest korzystne, skoro trzeba bronić dostępu…
    mgr farm. Mariusz Politowicz
    31 października 2018 o 18:27
    Szanowny Panie!
    ad 1/ Utrzymywanie ochrony (a nie służby; służbie się płaci, daje wikt i opierunek, raz w tygodniu wychodne, a gdy zmienia stan cywilny, daje w prezencie komplet pościeli) zdrowia należy do Państwa. Państwo ją finansuje poprzez NFZ, w tym za dyżury. Podobnie są utrzymywane wojsko, policja i straż pożarna. Apteki nie są na garnuszku Państwa. W zasadzie na tym mógłbym zakończyć swą kolejną wypowiedź. Jednakże nie chcę tego robić, gdyż w kwestii dyżurów traktowanie aptek przez Państwo jest skandaliczne. Ociera się o niewolnictwo na swoim. Oczekuje się od nich „szarwarku”, daniny publicznej na swój koszt. Rada Powiatu ustala dni i godziny darmowej pracy, ale ani nie odpowiada za jej jakość, ani nie chce za nią zapłacić. Jeśli to ma być normą w Polsce, to czemu lekarze nie dyżurują w utrzymywanym przez siebie szpitalu, żołnierze nie strzelają z zakupionej przez siebie broni, policjanci nie kupują sobie kajdanek, a strażacy wozów gaśniczych?
    ad 2/ Już kolejny raz tu piszę, że fizyczna niemożność dyżurowania jest konsekwencją zbyt dużej liczby aptek = jest za mało farmaceutów. Nie da się bezpiecznie, dla siebie i pacjentów, pracować 24/7, jak chce np. moja Rada Powiatu. To niewykonalne, zwłaszcza w aptece jednoosobowej. Nieopłacalność dyżurów od lat powoduje ich likwidację. Forma własności apteki („dla aptekarza” – a dla kogo niby powinna być, dla każdego? Dlaczego kancelarie adwokackie prowadzą tylko adwokaci, a gabinety lekarskie tylko lekarze?), która tak Pana nie cieszy, nie ma nic wspólnego z nieopłacalnością dyżurów. Rezygnują z nich także apteki [nadal] nie należące do farmaceutów. Uważam, że konsekwentnie mógłby Pan wyrazić opinię, że niefarmaceuci chętniej od tych „leniwych farmaceutów”, powinni dyżurować = szybciej i więcej dokładać do interesu. Przy okazji, słyszał Pan o bardzo dochodowym nielegalnym reeksporcie leków, odwróconej dystrybucji lub „turbodopalaczu”, czyli finansowaniu dumpingu/aptek sieciowych z prawie nieograniczonych zapasów funduszy inwestycyjnych z chociażby Cypru? W każdym razie także i sieci aptek nie palą się do dyżurowania. Przypadek?
    Popsucie rynku aptek w Polsce jest faktem i, powtórzę, odpowiadają za to solidarnie wszystkie bez wyjątku, także Pańskie, ugrupowania polityczne rządzące w naszym kraju. Dziś wszyscy, także i Pan, ponosimy tego konsekwencje.
    Proszę pamiętać, że misją zawodową nie zapłaci się za prąd i ogrzewanie, a etyką za leki w hurtowni.
    Z poważaniem.
    Za: https://jerzykropiwnicki.wordpress.com/2018/10/09/09-10-2018-aptekarze-nie-chca-dyzurow/#comments

  11. Kamil Ef
    31 października 2018 o 22:48
    Proszę mi wskazać inny zawód, który za darmo dyżuruje. Z jednej strony apteka jest prywatnym przedsiębiorstwem (aptekarze sami utrzymują swoje apteki, płacą personelowi, kupują leki), z drugiej oczekuje się od niej „pełnienienia misji za darmo”. Lekarze na nocnej i świątecznej opiece zdrowotnej pracują za darmo? To proszę wezwać na wizyte domową i usłyszy Pan cenę. A może dentyści w nocy i święta wyleczą za darmo bolącego zęba? Nawet w szpitalach lekarz nie pracuje na dyżurze za darmo… płaci mu szpital, pośrednio z kontraktu z NFZ a więc z naszych składek. Ba… Lekarz w szpitalu na dyżurze dostaje pieniądze za „gotowość do jego pełnienia”, bez względu na to czy ktoś przyszedł skorzystać z pomocy lekarskiej w nocy, czy też nie. Kolejna sprawa – z jednej strony Państwo reguluje ceny leków i marże na lekach refundowanych (średnia marża jest na granicy 10%- na pietruszce w warzywniaku jest większa), z drugiej oczekuje pracy za darmo. Wiec jak to jest? Tu nie damy zarobić a tu zażyczymy sobie dodatkowej darmowej usługi? No jakieś to niesprawiedliwe…
    Jerzy Kropiwnicki
    8 listopada 2018 o 14:51
    Szanowni Państwo Aptekarze: Ta dyskusja staje się już monotonna. Nie można przecież pomijać trzech b.ważnych faktów: 1. W każdej instytucji za dyżury płaci WŁAŚCICIEL. 2. Na tych dyżurach aptecznych leki się SPRZEDAJE, inne instytucje zobowiązane do dyżurów – nic nie w trakcie dyżurów nie sprzedają, więc NIE ZARABIAJĄ 3. Napływ do zawodu Aptekarza był tak wielki, że Aptekarze starali się (skutecznie) ograniczyć dostęp. Chyba masochistami nie są…
    Kamil Ef
    8 listopada 2018 o 19:51
    Widać, że niewiele Pan wie o zawodzie farmaceuty i prowadzeniu apteki.
    Za dyżur lekarza płaci właściciel czyli Państwo Polskie. A ono ma własne pieniądze? Bo chyba płaci z naszych – pieniedzy suwerena. Więc może też zapłacić aptece za gotowość do dyżurów, zwłaszcza że reguluje działalność apteki i ceny leków. Skoro apteki tak zarabiają to może niech Państwo Polskie uwolni ceny leków? Narzucimy wtedy takie marże, że będą sie dyżury opłacały…. Pisze Pan, że napływ do zawodu farmaceuty byl duży? Kolejna bzdura… farmaceutów jest za mało. Chyba, że dla pana farmaceuta to technik po weekendowej szkółce bez matury. Polecam definicje słowa „farmaceuta” i sprawdzenie, że jest to tytuł prawnie chroniony. Napływ to był i owszem ale fryzjerów, rzeźnikow i innych „biznesmenów” którzy otwierali sobie apteki psując rynek i doprowadzajac do wielu patologii, takich jak odwrócony łańcuch dystrybucji, brak magistrów farmacji w aptekach, drenowanie kieszeni płatnika NFZ lekami „za grosz”. W tej chwili prawie połowa rynku należy do sieci aptek, które nie odprowadzają podatków bo wykazuja straty. Ba, najwieksze sieci należą do zagranicznego kapitału …o tak właśnie wykańcza sie polskich aptekarzy. Ale jak powiedziałem, wie Pan niewiele więc trudno rozmawiać z kimś tak słabo merytorycznie przygotowanym do tematu i opierającym swoje populistyczne wpisy na skrawkach informacji o kondycji aptek w Polsce… Zakończmy więc.
    Jerzy Kropiwnicki
    8 listopada 2018 o 21:04
    Kończę zatem. Ale do moich argumentów jednak się Pan nie odniósł. A jako korzystający z aptek aż nazbyt często, jestem do tematu od tej strony całkiem dobrze przygotowany – i doświadczony. Apteki są nie (lub przynajmniej – nie tylko) dla korzyści Sz.P. Aptekarzy.

Comments are closed.