Czy kardynał Krajewski zachował się jak rozbójnik?

Dobro dzieci jest ważne. Problem ten jednak można było rozwiązać w inny sposób. Kardynał mógł zwrócić się z prośbą do darczyńców. Mógł do tego wykorzystać swoją pozycję jałmużnika i kardynała

0
Foto.: archidiecezja.lodz.pl

To sprawa sprzed tygodnia. Byłem wtedy jeszcze w Chinach i żyłem innymi sprawami. Przeczytałem pobieżnie informacje o kard. Konradzie Krajewskim, ale pomyślałem, że zapłacił zaległe rachunki za prąd na 300 tys euro. Zastanowiło mnie tylko to, że robi z tego medialny news. Jałmużnik powinien działać bez rozgłosu. Nigdy wcześniej nie słyszałem o jego poprzednikach za czasów Benedykta XVI lub Jana Pawła II.

Czytam dzisiaj tekst na deon.pl i widzę, że kardynał zachował się jak rozbójnik. Zerwał pieczęcie z licznika i włączył prąd. Twierdzi, że jest gotowy ponieść wszelkie konsekwencje za poniesiony czyn niezgodny z prawem. Prawdopodobnie liczy, że będzie to kilkaset euro, to znaczy znacznie mniej niż długi za niezapłacony prąd. Mówi, że nie nie chodzi mu o pieniądze, ale wychodzi na to, że tak :- )

Szkoda, że ks. A. Stopka nie widzi nic niewłaściwego w postępowaniu kardynała. Innego zdania są czytelnicy. Widać to po ocenie tekstu, za który otrzymał prawie najniższą notę 1,26. Rzeczą świętą jest dotrzymywanie umów. Zakład energetyczny musiał bardzo długo czekać. 300 tys euro do duża kwota. Są jednak granice ludzkiej cierpliwości.

Dobro dzieci jest ważne. Problem ten jednak można było rozwiązać w inny sposób. Kardynał mógł zwrócić się z prośbą do darczyńców. Mógł do tego wykorzystać swoją pozycję jałmużnika i kardynała. Z pewnością by pomogło. Wykorzystał ją, ale do działania ponad prawem. Nie skorzystał z tej możliwości, ponieważ prawdopodobnie nie ma tylu prywatnych darczyńców. Liczy tyko na pomoc państwa, które przymknie oczy na zadłużoną kamienicę. Punkt widzenia świata zależy od koncepcji ekonomicznych, do jakich się odwołujemy, a te u kardynała nie są wolnorynkowe.

Spodziewałem się czegoś innego. Teraz widzę, że nie można oczekiwać więcej od kogoś, kto oddaje służbowe mieszkanie uchodźcom i myśli, że oddał coś swojego.

O. Jacek Gniadek

Za facebook