foto. pixabay.com

Coraz więcej znaków na niebie i ziemi wskazuje na to, że izolacja Rosji, przynajmniej ta oficjalna, powoli acz konsekwentnie przechodzi do historii. Nieoficjalnej izolacji w zasadzie nie było w ciągu ostatnich lat w ogóle, na co wskazują informacje o współpracy zachodnich firm z krajem Putina, jak choćby przy budowie mostu na Krym.

Niedawne spotkanie prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa z Władimirem Putinem pokazało, co prezydent USA myśli o swoim „wrogu”. W zasadzie to fajny gość, tylko trochę się uwikłał w różne sprawy, ale któż nie jest w coś uwikłany. Wspólna konferencja obu prezydentów po spotkaniu w Helsinkach dobitnie pokazała, że i prezydent USA jest mocno uwikłany w różne historie. Jego uczniackie, nieporadne tłumaczenie się przed dziennikarzami z rzekomych ingerencji Kremla w wybory w Stanach, były tego najlepszym przykładem. „Fajny gość”, stając w obronie prezydenta Trumpa właściwie go upokorzył. Aktualne tupanie nogami przez prezydenta USA i straszenie Moskwy kolejnymi sankcjami wydaje się próbą ratowania twarzy przez amerykańskiego „twardziela”. O wiele ważniejszy od sankcji jest jednak przełom w postaci spotkania w Helsinkach. Ono stanowić może nowe otwarcie w relacjach z Moskwą, sankcje zaś w każdej chwili można odwołać.

W sobotę, 18 sierpnia 2018 roku prezydent Putin pojawił się w Berlinie, gdzie spotkał się z kanclerz Angelą Merkel. Wcześniej – jak donoszą media – tańcował na weselu szefowej austriackiej dyplomacji w pięknej, otoczonej winnicami, Styrii. Oczywistym jest, że Putin nie wprosił się na to wesele, lecz został na nie zaproszony. Można tylko spytać, skąd takie zażyłości ze świeżo upieczoną – jakby nie patrzeć – panią minister? Po weselu Putin udał się prosto do Berlina.

Z pierwszych komunikatów wynika, że prezydent Rosji rozmawiał z kanclerzem Niemiec m.in. o Nord Stream 2, o Ukrainie, Syrii i o wzajemnych relacjach handlowych. O czym jeszcze rozmawiano – nie wiemy i być może szybko się nie dowiemy.

Prezydent Putin jest – jak widać – politykiem bardzo skutecznym. Rosja, choć – przynajmniej teoretycznie – izolowana, potrafi się świetnie sprzedać. Z czego wynika siła Putina? Być może odpowiedź leży w najskrytszych archiwach Kremla. W końcu nie kto inny, jak Jarosław Kaczyński sugerował kilka lat temu, że pani Merkel ma na sumieniu jakieś grzeszki, a jeśli takowe ma, to Moskwa nie może o nich nie wiedzieć. A Trump? Przecież Putin podczas wspólnej z nim konferencji prasowej w Helsinkach zaklinał się, że nie ma na prezydenta USA żadnych haków. Nic, tylko wierzyć w zapewnienia byłego KGB-isty…

Ale nie tylko domniemane haki decydować będą o polityce nowego otwarcia z Rosją. Coraz większe naciski płyną ze strony lokalnych biznesów, które obwarowane są trudnościami w handlu z Federacją Rosyjską. To też ważny głos, którego w którymś momencie nie da się już lekceważyć. Przedsiębiorcy to przecież także wyborcy, to sponsorzy. Oni też mają granice cierpliwości. Poza tym istnieją wewnątrz poszczególnych krajów siły polityczne otwarcie domagające się zbliżenia z Rosją. Gesty otwarcia ze strony kanclerz Merkel nieco neutralizują ich postulaty.

Czy zbliżenie z Moskwą przybierze postać sojuszu Putina z Merkel przeciw USA, czy też sojuszu Putina i Trumpa przeciw Chinom – tego na razie nie wiemy. Może być tak, że za kilka czy kilkanaście miesięcy sankcje gospodarcze przeciwko Rosji zniosą zarówno Stany Zjednoczone, jak i Unia Europejska, a handel odpali jak rakieta. Zapewne też Putin przestanie wówczas mówić o porzucaniu dolara jako waluty rozliczeniowej w międzynarodowej wymianie. Wszystko powoli zacznie wracać na swoje tory, co nie znaczy, że wszystkie problemy, które stanowią przyczynę chłodnych dziś relacji Zachodu z Rosją, zostaną rozwiązane.

Powyższa analiza to oczywiście tylko jeden z bardzo prawdopodobnych wariantów rozwoju sytuacji w najbliższej przyszłości. Nie stuprocentowy, jednak bardzo prawdopodobny. Czy rządzący Polską w ogóle rozważają taki scenariusz? Czy mają na taką ewentualność przygotowany jakiś alternatywny wariant działania? Czy rządowi specjaliści od geopolityki opracowali już strategię działania w wypadek „resetu”? A może zrobili to już za nas specjaliści w Waszyngtonie, Moskwie, Berlinie i Jerozolimie?

Ponieważ w oficjalnej debacie politycznej w Polsce nie widać jakoś żeby ktoś zadawał podobne pytania, można by wysnuć smutny wniosek, że to właśnie obcy pomyśleli już za nas i to oni zdefiniowali rolę jaką pełnić będziemy w tej nowej politycznej układance. Jeśli rzeczywiście tak jest, to ciekawe, jaka to będzie rola?

PS

1 KOMENTARZ

  1. Dziwne ze piszacy nie wie o tym, ze chazarska klika podzielia miedzy siebie swiat i udaje, ze sa jakies klotnie i spory. Putin jest czescia kliki, dlatego lata do Austrii czy Berlina na pogawedki i imprezy, choc oficjalnie jest politycznym wrogiem. Putin jako czesc establishmentu chazarskiego za zadanie ma trzymanie Rosji w stanie upojenia alkoholowego i niebytu bo chazarom nie jest potrzebna silna Rosja z bogatymi obywatelami, wladza swiatowa ma swoje centra w London City i Waszyngtonie, a nie w Moskwie. I tak pozostanie. Polska oczywiscie tez otrzymala role do odegrania, to ma byc chazarski Polin w ktorym dobrze sie czuja czosnkowe elity. Krok po kroku likwiduje sie polska narodowosc zastepujac ja importem Ukraincow i chazarow z Izraela. Zbudowanie raju Polin na barki wzial PIS z Morawieckim na czele. Jako robaka na haczyk wlozono poprawe sytuacji gospodarczej i zwiekszenie pmocy socjalnej (500 plus, wyprawki szkolne). Propagandowe sukcesy sa zatem wielkie, a plan idzie szybko do przodu Rozpoczeta kilka lat temu nagla rewitalizacja biednego przez dekady miasta Lodzi jasno pokazuje do czego zmierza cala ta strategia – kamienice nasze, ulice wasze… A ciemny polski narod siedzi cicho nie rozumiejac, ze jest resetowany i marginalizowany po raz kolejny w historii. Zyjemy w czasach ostatecznych, co do tego nie ma watpliwosci.

Comments are closed.