W pierwszym tygodniu Wielkiego Postu podczas Mszy św. w Domu Świętej Marty Papież Franciszek skrytykował tych, którzy przekazują pieniądze na Kościół i jednocześnie źle traktują swych pracowników. Ku mojemu zdziwieniu, ojciec święty miał na myśli tych przedsiębiorców, którzy zatrudniają pracowników na czarno („off the books”). Zatrudnianie na czarno zostało zakwalifikowane jako poważny grzech.

Nigdy wcześniej z tym się nie spotkałem. Podejrzewam, że również dla wielu katolickich przedsiębiorców, którzy natknęli się na ten cytat z papieskiego kazania, mogło to być zaskoczeniem. Myślę, że warto zatrzymać się na chwilę nad tym, co papież miał na myśli, by rozwiać powstałe wątpliwości.

Katechizm Kościoła Katolickiego stwierdza, że istnieją cztery grzechy wołające o pomstę do nieba. Jako czwarty jest wymieniona „niesprawiedliwość względem pracownika” (KKK 1867). Katechetyczna tradycja jest tutaj bardziej precyzyjna i stwierdza, że grzechem tym jest „zatrzymanie zapłaty pracownikom” (por Jk 5,4). To pokazuje, że niesprawiedliwość polega na niedotrzymaniu umowy przez pracodawcę. Istotą tej relacji jest wolna umowa. Wysokość wynagrodzenia nie jest tutaj istotna, gdyż jest ona zawsze subiektywna.

Czym jest taka umowa? Ludwik von Mises (†1973), austriacki filozof i ekonomista, twierdzi, że wysokość płac za każdy rodzaj pracy zależy na rynku od podaży na pracę i materialnych czynników pracy oraz od przewidywanych przyszłych cen towarów konsumpcyjnych. Do zatrudnienia dochodzi wtedy kiedy jednostka ceni wyżej wynagrodzenie, które odzwierciedla marginalną produkcyjność świadczonej przez nią pracy, niż pozostanie bez pracy w domu. Pracodawca patrzy na to, co pracownik wyprodukował i to jest dla niego podstawą do przyznania mu według niego słusznego wynagrodzenia. Widzimy, że praca na wolnym rynku jest złożonym procesem. Nie tylko przedsiębiorcy poszukują pracowników, ale również pracownicy potrafią czekać z podjęciem pracy na rynku.

Tak wygląda to w teorii. W praktyce proces ten jest zakłócany przez interwencję państwa, które zmusza pracodawcę do zatrudnienia pracownika legalnie, co wiąże się z dodatkowymi poważnymi fiskalnymi obciążeniami. Wielkość podatków jest zawsze wynikiem arbitralnej decyzji polityków. Podwyższanie podatków i wydawanie tych pieniędzy przez skarb państwa na bieżące wydatki, a nie do akumulacji dodatkowego kapitału przez przedsiębiorców, hamuje rozwój gospodarki i wzrost krańcowej produktywności pracy, a więc związany z nim wzrost płac. Ten rodzaj polityki fiskalnej tylko pozornie uderza w ofiary, czyli bogatych. Tracą na tym przede wszystkim biedni.

Na pierwszy rzut oka zatrudnianie na czarno jest uważane za nielegalne. Ale nie wszystko co jest nielegalne, jest samo w sobie złe i niemoralne. Często takie działanie na rynku jest próbą obrony przed państwem, które nie tylko ogranicza swobodę jednostek do kierowania się własnymi celami, ale „zabiera jednym osobom to, co do nich należy i daje innym osobom, które nie mają do tego prawa”. Francuski wolnorynkowy ekonomista Frédéric Bastiat (†1850) nazywa takie działanie legalnym rabunkiem. Prawo to daje państwu możliwość działania, jakiego przeciętny obywatel nie mógłby się sam podjąć, nie popełniając przestępstwa.

Wpływ na wysokość obciążeń podatkowych mamy poprzez wybory do ciał ustawodawczych, ale we współczesnej demokracji to bardzo długa droga. Jednym ze sposobów na unikanie płacenia wysokich podatków przez pracodawcę jest zatrudnianie na czarno, a przez pracownika podjęcie nielegalnej pracy. Czy jest to grzech? To raczej desperacka ucieczka przed państwem agresorem.

Warto w tym miejscu postawić inne pytanie. A czy parlamentarzysta, który głosuje za podniesieniem podatków, nie popełnia grzechu? Czy wyborca, który oddaje głos na partie, w których programach jest podwyższenie podatków i utrzymanie instytucji banku centralnego, nie popełnia grzechu? Czy pożądanie cudzego mienia i kradzież pod przykrywką prawa to nie jest grzech ciężki? Podwyższenie wieku emerytalnego do 67. roku życia zostało ostatnio uznane przez Trybunał Konstytucyjny za zgodne z konstytucją. To zwykłe niedotrzymanie umowy. Czy nie jest to działanie wołające o pomstę do nieba? Mark Twain (†1910) określił to bardzo trafnie: „Niczyje zdrowie, wolność ani mienie nie są bezpieczne, kiedy obraduje parlament”.

Z zatrudnieniem na czarno wiąże się wiele błędnych przekonań. Jednym z nich jest stanowisko, że zatrudnienie na czarno jest to niesprawiedliwość względem pracownika. Trudno się z tym zgodzić, gdyż nawet w przypadku tych pracowników, których krańcowa wartość produkcyjna jest znacznie wyższa niż ich zarobki, nie można powiedzieć, że są eksploatowani przez pracodawcę. Ich zatrudnienie jest oparte na obustronnej wolnej umowie z przedsiębiorcą i tak długo, jak nie używa on siły, nie można mówić o wyzysku.

Praca na czarno jest szczególnym rodzajem działalności produkcyjnej. Jest ona wyjątkowa ze względu na na jej wyjątkowy ekonomicznie charakter. Pozwala ona najmniej produktywnym jednostkom znaleźć pracę i tym samy nie stają się one ciężarem dla reszty społeczeństwa, które we współczesnym państwie żyłoby na zasiłku dla bezrobotnych. Ci, którzy chcą pomóc biednym, powinni popierać legalizację pracy na czarno.

Człowiek nie może być nielegalny. Każdy ma prawo mieszkać, pracować i wydawać swoje pieniądze tam, gdzie uważa to za stosowne. Te osobowe prawa każdego człowieka muszą być respektowane.

Państwo nie może ingerować w swobodę zawierania dobrowolnych umów pomiędzy pracodawcą a pracobiorcą. Jego zadaniem jest kontrolowanie, czy obywatele przestrzegają reguł życia w społeczeństwie w sposób pokojowy, w tym czy dochowują zawartych umów. Nie można zrezygnować z tej formy przymusu i oprzeć społeczeństwa wyłącznie na dobrowolnym przestrzeganiu prawa i umów. Tak uważał nie tylko wcześniej wspomniany austriacki wolnorynkowy ekonomista, ale również św. Tomasz z Akwinu (†1274), według którego prawo powinno zakazywać grzechów niszczących ład społeczny, do których zalicza przede wszystkim zabójstwa i kradzieże.

Kiedy byłem w liceum, każdego roku przez miesiąc wakacji pracowałem u wujka w prywatnym zakładzie stolarskim. Pracowałem nielegalnie. Zarobione przeze mnie pieniądze pozwalały mi spędzić następny wakacyjny miesiąc, najczęściej na górskich szlakach. Zacząłem wtedy wydawać własne pieniądze. Poczułem ich smak. Dawało mi to ogromne zadowolenie.

Praca na czarno w czasie wakacji to był doskonały pomysł moich rodziców. Do dzisiaj wspominam ją jako prawdziwą szkołę życia w czasach PRL-u. Za zgodą rodziców pracowałem nie tylko na czarno, ale także jako dziecko. Nigdy nie miałem wyrzutów sumienia, że popełniłem grzech. Mój wujek chyba również.

O. Jacek Gniadek

Ks. Jacek Gniadek SVD – misjonarz ze Zgromadzenia Słowa Bożego, doktor teologii moralnej, obecnie ewangelizuje w Zambii. Publikuje na stronie www.jacekgniadek.com

8 KOMENTARZE

  1. W takim razie kapitalizm jest i niemoralny i nielegalny, bo sprzeczny z porzadkiem spolecznym! Gloszacy pochwale pracy na czarno to twor kapitalizmu – osobnik niemoralny.

  2. Coś w tym jest, nie spotkałem się z tym żeby osoba duchowna krytykowała szarą strefę.
    Problemem jest to, że większa części społeczeństwa chce być częścią tego „pseudo-opiekuńczego” państwa, a jednostki zaradne myślą na odwrót, i dla tego mamy w Polsce to co mamy.

  3. Taaa! Jednostki zaradne mają DOBROWOLNIE pomagać nieść KRZYŻ trudów i znojów codziennych, jednostkom nie do końca zaradnym czy pomysłowym. Tak uczył Jezus, Zbawca i Odkupiciel. A jak jest w świecie, wśród różnych ludzi i różnych narodów oraz jednostek, to widać, słychać i czuć. Najgorsze jest w tym wszystkim, że państwa, a właściwie władze państw wtrącają się w relacje międzyludzkie, tak między plemienne, jak i między jednostki. I tu jest problem. Chyba nierozwiązalny?

  4. ojczaszek Franio 1 'DzieńDobry-Bondżorno’ chce dobrze, lecz chyba nie zna polskiego porzekadła, że dobrymi chęciami jest piekło brukowane. Z drugiej strony czy obecnie mamy uczciwy, czysty, dla wszystkich kapitalizm, czy raczej mamy do czynienia z kapitalizmem państwowym, rodzajem socjalistycznych związków ponadnarodowych i ponadpaństwowych karteli, monopoli i firm mających ze sobą powiązania i zmowy do doprowadzenia zwykłych jednostek do niewolnictwa, zależności i wszelkiego podporządkowania. To wszystko zmierza w stronę wojny każdego z każdym i wszystkich z wszystkimi.

  5. Szara strefa, praca na czarno, przemyt są złamaniem prawa, lecz czy są grzechem? Temat dla etyków, socjologów, moralistów, teologów i ekonomistów do dyskusji, lecz bez wniosków wiążących kogokolwiek?

  6. Kapitalizmu nie ma bardziej czy mniej czystego. Kapitalizm to mamona, system dzialajacy na zasadzie konfrontacji kazdego z kazdym od pojedynczego czlowieka po firmy, korporacje, panstwa i kontynenty. Uruchamia sie wyscig szczurow. Nie ma w nim zadnych zasad, lepszy jest ten, kto bardziej przebiegly i bardziej bezwzgledny. Na poczatku drogi jeszcze jest gra pozorow a potem nikt nie zwaza juz na zadne reguly. Jeden jest cel – zdobyc wiecej i zagarnac dla siebie – mamony, wladzy, rzeczy. Niedawny raport ze Szwajcarii pokazal ze swiatem rzadzi 147 korporacji. Kilkuset niemoralnych trzyma w szachu kilka miliardow. I nadal cala masa slepych i naiwnych broni tego systemu.

Comments are closed.