Dlaczego Putin zwyzywał Lipskiego?

Niezrównany Adolf Nowaczyński napisał kiedyś, że do porozumienia dwóch stron wystarczy, by miały one jak najgorsze zdanie o sobie. W stosunkach polsko - rosyjskich ten warunek jest spełniony z nadmiarem

0
Władimir Putin
Władimir Putin (foto. pixabay.com)

Miałem nie pisać o wręcz prostackim ataku prezydenta Włodzimierza Putina na ambasadora II Rzeczpospolitej w Berlinie Józefa Lipskiego. Zmieniłem zdanie po obejrzeniu programu w rosyjskiej stacji Planeta RTR. Co niedzielę Włodzimierz Sołowiow, wpływowy dziennikarz z obozu Putina, prowadzi program podsumowujący działalność prezydenta Rosji w ciągu tygodnia. Staram się regularnie oglądać ten program, choć jest to w większości propaganda budująca przyjazny wizerunek Putina. Mimo propagandowego przekazu, program pozwala zrozumieć dlaczego Putin tak brutalnie zaatakował ambasadora Lipskiego. Moim zdaniem rację mają ci, którzy wskazują na stanowisko Unii Europejskiej, w którym odpowiedzialnością za wybuch drugiej wojny światowej jednakowo obciąża się Niemcy i Związek Sowiecki. To był cios w bodaj najważniejszy filar rosyjskiej polityki historycznej. Jasno wynikało to z wypowiedzi samego Putina. Obciążenie Związku Sowieckiego odpowiedzialnością za wybuch wojny niweczy wysiłek Putina przedstawiania Związku Sowieckiego, jako od początku przeciwstawiającego się hitlerowskim Niemcom i decydującej siły „w zwycięstwie nad faszyzmem”.

Dlaczego Putin zwyzywał ambasadora Lipskiego i przez to II Rzeczpospolitą? Odpowiedź ma kilka aspektów. Pierwszy jest taki, że polityka Polski w ostatnich latach przed wybuchem drugiej wojny światowej wyjątkowo nadaje się do takiego ataku. W Polsce, gdzie za oczywistą sprawę uznajemy, że byliśmy pierwszą ofiarą Hitlera i wkrótce Stalina, może to być szokiem, ale traktując sprawy powierzchownie łatwo tak zmanipulować fakty historyczne, znaleźć dokumenty, które będą pasowały do zrobienia z Polski wspólnika Hitlera. Niemal każda polityka historyczna zasadza się na powierzchownym i zmanipulowanym obrazie historii. Putin wskazał kierunek. Trzeba oczekiwać, że w rosyjskich archiwach znajdą się różne rewelacyjne dokumenty, potwierdzające wypowiedzi Putina. Widać, że dla Putina, ale nie tylko – można zaryzykować opinię, że dla większości Rosjan – kwestia pożądanego wizerunku Rosji w kontekście drugiej wojny światowej, jest o wiele ważniejsza niż dobre relacje z Polską. Przy czym Rosjanie będą musieli poruszać się w tej sprawie ostrożnie, ponieważ jeśli przeholują, to reakcja opinii międzynarodowej może zwrócić się przeciw nim. Znamienne, że we wspomnianym programie nie roztrząsano tej sprawy szerzej.

Następny aspekt, to polska reakcja na atak Putina. Powinna być stanowcza, lecz spokojna, nie zmierzająca do zaogniania sytuacji. Należy oczekiwać, że Rosjanie nie ustąpią, a i strona polska nie ma tu miejsca na ustępstwa. Na polu dyplomacji sytuacja jest trudna, szczególnie dla Polski, ponieważ to nam bardziej potrzebne są dobre relacje z Rosją niż Rosji z Polską. Osobiście już dawno pozbyłem się złudzeń, że będzie można z Rosjanami uzgodnić wspólne stanowisko w sprawie historii stosunków polsko – rosyjskich. Jednak sądzę, że spojrzenie na historię nie musi blokować poprawnych stosunków, zwłaszcza w sprawach gospodarczych. Polaków przecież stać na pragmatyzm. Chociażby w czasie powstania wielkopolskiego, powstańcy przekazywali Niemcom żywność, a Niemcy Polakom produkowali na przykład orzełki na czapki.

Niezrównany Adolf Nowaczyński napisał kiedyś, że do porozumienia dwóch stron wystarczy, by miały one jak najgorsze zdanie o sobie. W stosunkach polsko – rosyjskich ten warunek jest spełniony z nadmiarem. Problem jeszcze w tym, że ten pragmatyzm ma rodowód endecki. Obecny rząd i cały PiS, szczególnie wobec Rosji nie kieruje się żadnym pragmatyzmem. Niestety, to niczego dobrego nie wróży.

Andrzej Szlęzak

Źródło: facebook