Rozmowa z Mateuszem Maliną, rekordzistą świata w nurkowaniu na bezdechu. Rozmawia Karol Mazur

Karol Mazur: Panie Mateuszu freediving w Polsce jest dyscypliną, o której można powiedzieć, że dopiero raczkuje. Co prawda zauważalny jest ogromny wzrost zainteresowania nurkowaniem na bezdechu, ale w skali światowej mamy raczej jeszcze wiele do zrobienia. Czy mógłby Pan przybliżyć czytelnikom swoje początki z tą dyscypliną, swoje doświadczenie, i co Pana skierowało do uprawiania tak ekstremalnego sportu?

Mateusz Malina: Od najmłodszych lat jestem związany ze sportem. Gdy miałem kilka lat, rodzice zapisali mnie na naukę pływania i już tam przejawiałem pewne zdolności pływania pod woda. Pamiętam, że przepłynąłem 2 długości 13m basenu pod woda, mając ok 6 lat. Później gdy miałem około 15 lat, znów spróbowałem, tym razem z kolegami i bardzo spodobała mi się cisza pod woda, nieważkość, takie uczucie wolności i swobody. Jako, ze od najmłodszych lat, uwielbiałem przebywać w wodzie, czułem ze to jest to czego szukałem. Jednak dopiero 6 lat później zająłem się tym sportem na poważnie, m.in. dzięki wsparciu firmy GRENA LTD, która uwierzyła w moje możliwości, wspierając mnie w kosztownych podróżach na najważniejsze zawody, gdyż wcześniej nie było za bardzo na to środków i warunków. Nie wiem czemu freediving zyskał miano sportu ekstremalnego? Może warto byłoby się zastanowić nad definicja slow, sport ekstremalny? Co to jest? Jakie muszą być spełnione warunki aby to był taki sport? Czy ocena tych warunków ma się odbywać przez osoby totalnie nie związane ze sportem? Dla mnie to nie jest sport ekstremalny, a raczej sport jak każdy inny, gdy się uprawia go samotnie, wtedy jest niebezpieczny, ale tak samo np. wspinaczka i wiele innych sportów, które wymagają prostej asekuracji.


Po zwycięstwie w 2014 r. jest Pan zaliczany do światowej czołówki freedivingu, w jednym szeregu obok takich gwiazd jak William Trubridge czy Stephane Mifsud, czy w swojej karierze sportowej ma Pan jakichś idoli na których się Pan wzorował? Czy są dla Pana tacy freediverzy, których jakoś specjalnie darzy Pan sympatią i których osiągnięcia były dla Pana inspiracją?

Myślę, że byłem do niej zaliczany już dużo wcześniej, choćby po zdobyciu tytułu wicemistrza świata w 2011 roku. Na pewno osoba, którą podziwiałem i wciąż podziwiam jest Dave Mullins, może dlatego, ze mamy podobny stosunek do freedivingu – pracujemy normalnie, a nurkowaniem zajmujemy się jako hobby . Była to niewątpliwie postać, której wyniki mnie motywowały i nigdy nie sądziłem, ze kiedyś znajdę się na podobnym poziomie.

nurek_malina

Freediving jest sportem bardzo niebezpiecznym, warto przypomnieć wypadek Audrey Mestre, Patricka Musimu czy niedawno Herberta Nitscha, niewątpliwie w sporcie tym oprócz fizycznej kondycji i doskonałych umiejętności niezwykle ważna jest psychika i samo nastawienie, co mógłby Pan w tej kwestii powiedzieć? Jak Pan radzi sobie ze stresem?

Myślę, że tutaj następuje kolejne nieporozumienie.. Freediving można podzielić na ten sportowy i na ten techniczny, to już bardziej wyczyny kaskaderskie. To trochę jakby Pan nazwał wrestlingowców bokserami, tylko dlatego ze znajdują się na ringu, myślę, że Muhammad Ali przewracałby się w grobie. Tak samo jest w przypadku freedivingu, to o czym Pan wspomina w pytaniu wyżej, to wszystko nurkowania No Limits, czyli w kategorii mało sportowej, gdzie wyzwaniem jest technika, a nie wydolność nurka. W tej dyscyplinie prawie wszystko zależy od maszyny, a dosyć mało od osoby nurkującej. W tym sportowym freedivingu, w którym ja startuje i 99,99% nurkującej populacji, zdarzył się 1 śmiertelny wypadek w całej historii nowoczesnego freedivingu (ok. 22 lat). Dodam, ze w miniona niedziele, 1 osoba zmarła podczas maratonu w Krakowie. Czy zatem biegi maratonowe są sportem szalenie niebezpiecznym?

Czy zgodzi się Pan ze mną, że między innymi Pana sukcesy wpłynęły znacząco na rozwój i wzrost zainteresowania freedivingiem w Polsce?

Mówiąc szczerze, to nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Myślę, że może mieć Pan racje, gdy ktoś się zainteresuje tym sportem, a potem usłyszy, ze rodak jest rekordzista świata w jednej z dyscyplin, może to działać zachęcająco.

Osiągnięcia i sukcesy, które ma Pan na swoim koncie pozwalają mi na wyciągnięcie wniosku, że mógłby Pan (być może jako pierwszy w Polsce) napisać o freedivingu książkę. Czy myślał Pan o stworzeniu podręcznika dla freedivingu? Podręcznika, który obejmowałby podstawy i zasady tego rodzaju nurkowania. Być może byłby to znakomity polski odpowiednik od lat nie wznawianej już książki Umberto Pelizzari „Podręcznik freedivingu”

Przeszedł mi ten pomysł przez głowę, jednak to perspektywa bardzo odległa. Na pewno w pierwszej kolejności chciałbym zacząć uczyć ludzi freedivingu, a samo to nie jest proste. Otóż jestem perfekcjonista, gdy zacznę coś robić chce to robić najlepiej jak potrafię. Nurkować zacząłem niespełna 6 lat temu, a wciąż czuje się jak nowicjusz podczas niektórych treningów. Obecnie godzę prace z treningiem, dzięki wsparciu poprzez firmę Grena LTD, jestem w stanie rywalizować podczas najważniejszych imprez na świecie. Mam taki wewnętrzny głos, nazwałbym go pasja, który mówi mi co chce robić w tym sporcie. I on bardzo stanowczo twierdzi, żebym całą swoją energię przeznaczał na trening. Pisanie książek, uczenie, gdy się zastanowię dłużej, to jest cos, co mi się kojarzy z emerytura, wiele osób mnie ku temu przekonuje, jednak to nie jest cos czego ja chce, przynajmniej na tym etapie. Wiem, że odciągnęło by to moja uwagę od treningu i zużyłoby zasoby energii na ta aktywność, zamiast przeznaczyć ja na rozwój sportowy.

W jakiej kategorii freedivingowej czuje się Pan najlepiej?

Niewątpliwie moja ulubiona dyscyplina jest nurkowanie bez płetw, zatem 3 kategorie wchodzą w ten zakres: nurkowanie bez płetw na basenie, na głębokość oraz free immersion, czyli nurkowanie również na głębokość, tyle ze przy użyciu liny.

Chciałbym Pana odważnie zapytać o sprawy finansowe – czy freediving jest sportem dochodowym biorąc pod uwagę ryzyko jakie ze sobą niesie? Wielu freediverów skarży się bowiem, że jedyne na co mogą liczyć to gest i łaska sponsorów. Jaką widzi Pan przyszłość dla tego sportu? Zważywszy na to, że dyscyplina ta ma wielowiekową tradycję, czy widziałby Pan jej miejsce dla szerszej publiczności?

A jakie ryzyko niesie za sobą Freediving, którego nie ma w innym sporcie? Nie zastanawiam się nad przyszłością finansową tego sportu. Można coś robić dla pieniędzy, albo z wynikającej pasji. Nieważne czy są z tego pieniądze czy nie.  Na freedivingu nie da się raczej dorobić. Jeżeli ma się sponsorów, to można więcej razy startować, na bardziej prestiżowych zawodach, lepiej się przygotowywać, ale tutaj każdy na początku miał ten sam problem, był sam, bez środków i swoją ciężką praca musiał zapracować  na cokolwiek. Tak chyba jest w każdym sporcie.

Wracając jeszcze do popularności samej dyscypliny, po filmie „Wielki Błękit” spotkałem się z opinią, że rywalizacja tego rodzaju jest niezdrowa bo naraża uczestniczących w niej na poważne konsekwencje, jak Pan uważa – czy freediving powinien pozostać sportem elitarnym czy powinien być promowany szerszemu gronu odbiorców?

Owszem, taka rywalizacja nie jest zdrowa, tylko chciałbym przypomnieć, ze film przedstawiał ten niesportowy aspekt freedivingu, czyli nurkowanie no-limits (na windzie). Cos czego ja nigdy nie uprawiałem i co uprawia mniej niż 0,1% freediverow. Freediving przede wszystkim ten sportowy zachęca do prowadzenia zdrowego stylu życia. Zaczynając uprawiać freediving, dosyć szybko zorientujemy się, ze nasze codziennie nawyki żywieniowe, wypoczynkowe maja wpływ na osiągane wyniki.  Tak wiec chcąc czerpać większe przyjemności z nurkowania, będziemy chcieli zmienić pewne rzeczy. Prostym przykładem może być tutaj zerwanie z nałogami (papierosy, alkohol, kawa), czy zdrowe odżywianie. Także ja bym raczej promował freediving do szerszego grona odbiorców. Jako przykład podam, ze 10 lat temu, w liceum, ważyłem 16kg więcej i byłem w dużo gorszej formie fizycznej. Czułem się tez dużo gorzej, gdyż moje żywienie było niewłaściwe. Teraz stałem się bardziej świadomy w tym temacie i właśnie freediving w pewien sposób wymusił to na mnie, gdyż chcąc poprawiać swoje wyniki, poszukiwałem rezerw we wszystkim co mnie otacza, i to jak żyjemy, ile śpimy, co nakładamy na talerz, ma ogromny wpływ na nasz organizm.

Jak do uprawianego przez Pana sportu podchodzi Pana rodzina i bliscy?

Na początku byli na pewno zdziwieni ale nieprzerwanie wspierają mnie. Myślę, że rodzice trochę się boja, ale to głównie wynika z nieświadomości pewnych zjawisk. Im osoba jest mniej zaznajomiona z freedivingiem, tym większe jej obawy, bo w końcu najbardziej boimy się nieznanego.

Jako, że mamy 2015 rok czy mógłby Pan nam zdradzić swoje plany przybliżyć Pana perspektywy związane z dyscypliną? Czy postawił Pan sobie jakieś specjalne oczekiwania? Cel?

Nie lubię rozmawiać o przyszłości, planach. Skupiam się na tym co jest tu i teraz, staram się żyć w teraźniejszości, a obecnie trenuje do mistrzostw świata, które odbędą się w czerwcu w Belgradzie.

Na koniec chciałbym Pana zapytać co mógłby Pan powiedzieć naszym czytelnikom myślącym o spróbowaniu swoich sił w nurkowaniu na bezdechu? Jakie kwestie uważa Pan za priorytetowe w osiągnięciu sukcesu?

Myślę, że determinacja oraz cierpliwość to niezbędne cechy aby osiągnąć sukces. Mogę poradzić czytelnikom, aby nigdy nie uprawiali freedivingu samotnie, to jest sport gdzie musi być partner asekurujący, tak jak wspinaczka. Osoba początkująca powinna dołączyć do lokalnej grupy trenującej bądź zapisać się na kurs, gdzie pozna podstawowe zasady bezpieczeństwa. Nasze forum, gdzie szukamy grup trenujących to freediving.com.pl, bądź przeróżne grupy na facebooku.

Dziękuję, życzymy powodzenia i wielu sukcesów.

Rozmawiał Karol Mazur