To nie w Europie Zachodniej, ale na Bliskim Wschodzie narodził się kapitalizm – przekonuje Nima Sanandaji, prezes think tanku European Centre for Entrepreneurship and Policy Reform, w książce „The Birthplace of Capitalism – The Middle East”.

Mosul i Aleppo, dwa miasta Iraku i Syrii oddzielone górami i pustynią, kojarzą się dziś z wojną domową, terrorem Państwa Islamskiego, publicznymi egzekucjami. A przez stulecia miasta te budziły skojarzenia takie jak dziś Nowy Jork czy Londyn – były centrami światowych rynków, gdzie dochodzi do wymiany towarów i idei, spotkań biznesmenów.

Jak pisze autor w publikacji (jej polski tytuł to „Kolebka kapitalizmu – Bliski wschód”) pierwsze rynkowe, kapitalistyczne gospodarki nie powstały, jakby wynikało z powszechnie obowiązujących przekonań, w zachodniej Europie w Średniowieczu, ale już 4000 lat temu, właśnie na terytorium dzisiejszego Iraku i Syrii, Mosulu i Aleppo.

Dopiero tysiąc lat później cywilizacje grecka i rzymska zaimportowały z Bliskiego Wschodu koncepcję firmy. Choć nigdy ten import nie był pełny, tzn. biznes uważano za zajęcie o niższym statusie, które należy pozostawić osobom z zagranicy niżej stojącym w hierarchii społecznej i niewolnikom. Dlatego biznesmeni w starożytnej Grecji i Rzymie bardzo często pochodzili z Bliskiego Wschodu.

Dzisiejsze Turcja i Syria należały do najzamożniejszych prowincji Imperium Rzymskiego. Wystandaryzowane złote monety, stulecia przed przejęciem tych terytoriów pod kuratelę Rzymu, bito właśnie w Turcji. Ksenofont, grecki żołnierz, historyk i pisarz (żył w latach ok. 430 – 355 p.n.e.) szeroko opisywał ekonomiczne praktyki imperium perskiego, w szczególności specjalizacje i podział pracy. Dla świata zachodniego to Szkot Adam Smith odkrył ten temat w XVIII w.

Wczytując się w pisma Ksenofonta dowiemy się m.in., że mądry rząd powinien zarządzać gospodarką w taki sposób, by zapewnić swobodę zawierania transakcji między prywatnymi osobami i dbać o ochronę prawa własności. Znów, zadziwiająco zbieżne z poglądami Smitha.

Inny wolnorynkowy guru Arthur Laffer postrzegany jest jako ojciec teorii, z której wynika że wraz ze wzrostem wysokości podatków spada ich ściągalność a rząd może w niektórych sytuacjach zwiększyć dochody budżetowe obniżając wysokość daniny dla fiskusa. Nima Sanandaji pisze, iż Laffer jedynie spopularyzował teorię muzułmańskiego filozofa z XIV wieku Ibn Khalduna.

Pierwsze banki także powstały w omawianym regionie. Starożytne banki w Babilonie i Asyrii udzielały rolnikom pożyczek w zbożu. Pożyczki te były tak powszechne, że pojawiał się problem zbytniego zadłużenia, którego dłużnicy nie byli w stanie spłacić (wówczas władcy regularnie umarzali długi). Na Bliskim Wschodzie zwykle pożyczki oprocentowane były na 20 proc., w Grecji na 10 proc. a w Imperium Rzymskim na 8,033 proc.

Wreszcie, najważniejsza religia Bliskiego Wschodu – Islam – została założona przez Mahometa, który przez wiele lat pracował jako kupiec. Jego pierwsza żona (Khadija) także zajmowała się handlem (Mahomet poznał ją, bo zarządzał częścią jej transakcji handlowych). O tym, jak rozwijał się kapitalizm na Bliskim Wschodzie świadczy fakt, że ok. 1050 r. żadne z ośmiu największych miast w Europie – Kordoba, Palermo, Sewilla, Salerno, Wenecja, Regensburg, Toledo i Rzym – nie miało więcej, niż 150 tys. mieszkańców. W Kufrze zaś mieszkało 400 tys. ludzi, w Samarze ponad 500 tys. a w Bagdadzie ok. miliona osób (Bagdad był wówczas jednym z najbogatszych miast świata).

O umiłowaniu Bliskiego Wschodu dla kapitalizmu świadczą także „Baśnie tysiąca i jednej nocy”. To zbiór ludowych opowieści, których pozytywnymi bohaterami są bardzo często kapitaliści pchani do działania chęcią zysku. Wystarczy wspomnieć tu znanego chyba wszystkim Sindbada Żeglarza. Opowieści o nim to siedem historii o tym, jak zdobył majątek (dużo podróżował, trafił na zagranicznego władcę, któremu sprzedał towary z dużym zyskiem). Morał z jego historii jest taki, że podejmowanie ryzyka jest opłacalne i chwalebne (warto to zestawić z bajkami pisarzy europejskich, w których godni naśladowania ludzie są zwykle biedni).

Autor książki, Nima Sanandaji, w opinii, że w Iraku istniała gospodarka rynkowa na długo zanim pojawiła się w Europie Zachodniej nie jest odosobniony. W 2016 r. nakładem Oxford Univeristy Press ukazała się książka holenderskiego profesora historii Balthassara Jozefa Paulvana Bavela „The Invisible Hand? – How Market Economies have Emerged and Declined Since AD 500.”(Niewidzialna ręka? Jak rynkowe gospodarki pojawiały się i znikały od 500 r. n.e.). Opisuje w niej trzy przykłady odnoszących sukcesy gospodarek rynkowych: Holandię i Włochy w środkowym i późnym średniowieczu i właśnie Irak we wczesnej fazie tej epoki.

Bardzo lubię książki, które stawiają tezy intrygujące, stojące w sprzeczności z powszechnymi przekonaniami. „The Birthplace of Capitalism – The Middle East” zdecydowanie do takich należy. Autor przekonująco udowadnia swoją tezę i robi to w zwięzły, naprawdę interesujący sposób. Czyta się szybko, z przyjemnością, a po lekturze zostaje w głowie wiele informacji. Nowa książka Nimy Sanandajia to pozycja godna polecenia.

Aleksander Piński

Foto.: pixabay.com

http://prokapitalizm.pl/wp-content/uploads/2015/07/Otwarta-licencja.png

4 KOMENTARZE

  1. Utopia kapitalizmu zostala rzeczywiscie wyymyslona w podanym regionie – dokonali tego chazarzy, ktorzy za krola Bulana stali sie „zydami”. Potem jako sewardzi i aszkenazi rozlezli sie po swiecie i idelogia tzw. „wolnego rynku” stala sie globalna. Posluzyla ona waskiej grupie (slynne 1 %) do okradzenia i opanowania reszty (99%). Ten proceder trwa od dawna do dzisiaj. Rzecz w tym jednak ze kapitalizm sie juz skonczyl i teraz chazarski 1 % mocno glowkuje nad tym czym zastapic utopie kolejna utopia. Bardzo ciekawa bedzie wiec kolejna koncepcja potomkow Bulana majaca na celu utrzymanie przez nich 6 miliardow ludkow pod kontrola..

  2. Prawa rynku są w wbudowane w ten świat. Nikt ich nie wymyślił. Nawet zapomniane wracają, bo zwyczajnie są odczytywane na nowo w ludzkiej działalności i jej rozwoju. Nierówności również są naturalne w każdych systemie i wynikają wprost z różnicy zdolności ludzi procesu akumulacji wiedzy, majątku ludzi sprawniejszych. Problemy pojawiają się jednak, gdy ktoś zaczyna manipulować tymi naturalnymi zasadami, ingerować w nie. Czy to państwo wprowadzając regulacje i ograniczając ludziom ich dochody, ich wolność działania i wymiany towarów, czy to firma, która ma dominującą pozycję i zaczyna podnosić ceny jednocześnie uniemożliwiając powstanie konkurencji (konkurencja nie zawsze jest dobra, prowadzi do obniżenia cen, ale jednocześnie do likwidacji jakiegokolwiek dochodu ze sprzedaży wynalazku i w efekcie nawet bankructwa firmy i konieczności tworzenia nowej w innym obszarze). Trzecie i najgorsze wynaturzenie wolnego rynku (oprócz może nacjonalizacji i idącego za tym marnotrawstwa i żerowania na cudzym) to bankowość rezerwą cząstkową, a więc przy każdym depozycie udzielanie kredytu na kwotę wyższą niż realny fizyczny depozyt, a więc dodrukowanie wirtualnie nowego pieniądza tworząc inflację, większą podaż pieniądza w obiegu i kastę uprzywilejowanych, którzy pierwsi mogą świeży pieniądz wydać. To podwyższa ceny wszystkich towarów, a więc jest formą ukrytego podatku widocznego jedynie w cenach. Jeśli jeszcze ta patologia zostanie spotęgowana oddaniem władzy bankowi centralnemu, który będzie zaniżał stopy czyli wciskał wyższy bieg w kreowaniu tego długu, podbijając ten inflacyjny podatek i samemu kreując pieniądz i wykupując krajowe obligacje albo nawet akcje – powstaje chory system socjalistyczny, w którym ludzie posiadający obligacje, akcje czy inne aktywa skupowane przez bank centralny i mniejsze jak nieruchomości stają się niewspółmiernie bogatsi i akumulacja ich majątku przez procent składany przyspiesza czyniąc ich tym 1%, który niczym sam tego majątku sobie nie wypracował. Sam wolny rynek i kapitalizm nic z tą patologią nie ma wspólnego. Wiele za to mają rządy ustalające te prawa, kontrolujące bankowość i bank centralny, tolerujące system rezerwy cząstkowej i psucie pieniądza i zadłużające państwo na potęgę kredytami i kreując obligacje, z wiecznie rosnącym oprocentowaniem by później narzucić ludziom wyższe podatki na spłatę własnych długów. A w następnej kolejności odpowiedzialność pada na ludzi, któzy te rządy wybierają i ich nie kontrolują!

  3. A i pisanie o Turcji w artykule to rażąca nieścisłość. Turcja wtedy nie istniała, a Turków nikt w tamtej okolicy nie widział, siedzieli bliżej kaukazu (jeśli dedukować na bazie ich kolorów kardynalnych – ponad morzem czerwonym, po prawej od białego, śródziemnego, na południe od czarnego i na wschód od niebieskiego, kaspijskiego). W Anatolii zaś żyły rdzennie w większej masie inne ludy szczególnie Ormianie, bardzo wysoko rozwinięta kultura i lud, spośród, którego wyłoniło się też kilku Cesarzy wschodnio-rzymskich. Ten obszar to również Göbekli Tepe, gdzie zbudowano najstarsze megality, obserwatorium astronomiczne, jeszcze w czasach przed-rolniczych(!), i gdzie był ośrodek pierwszej selekcji zbóż – czyli narodzin rolnictwa (ustalono to na bazie badań lokalnych dzikich zbóż, z których wywodzą się te siane powszechnie obecnie).

  4. @Saj
    „konkurencja nie zawsze jest dobra, prowadzi do obniżenia cen, ale jednocześnie do likwidacji jakiegokolwiek dochodu ze sprzedaży wynalazku i w efekcie nawet bankructwa firmy i konieczności tworzenia nowej w innym obszarze.”
    Proszę doczytać temat „first mover advantage” i przestać nas tu straszyć rzekomą niemożliwością osiągnięcia „dochodu z wynalazku” oraz bankructwami.

Comments are closed.