Wydane przez wydawnictwo M „Przebudzenie” Joanny Lichockiej byłoby doskonałą promocją wizerunku tzw. wspólnoty smoleńskiej, gdyby nie wywiad z Wojciechem Wenclem. Nie należę do „wspólnoty smoleńskiej”. Jej doświadczenia są mi obce. Niemniej doskonale rozumiem cel wydawania literatury kombatanckiej.



Sam chciałbym mieć takie książki opisujące doświadczenie moich środowisk. Wieloletnią polityczną walkę o niepodległość i suwerenność Polski likwidowanej na drodze integracji z UE. Politycznej walki o życie nienarodzonych z chordami feministek. Politycznego boju z bandami socjalistów. Czy politycznej walki o zdrowie publiczne ze zboczeńcami. Takie nasze kombatanckie doświadczenia, z zastraszaniem ze strony organów i subkultur dopieszczanych przez system, kolportażem książek, promocją katolicyzmu, prawdziwej historii Polski czy wolnego rynku.
Lichocka w swej książeczce zawiera sześć wywiadów z sympatycznymi przedstawicielami „wspólnoty smoleńskiej” – z pracownicą „Gazety Polskiej” i szefową warszawskich klubów GP Anitą Czerwińską, studentem i harcerzem roninem Danielem Górnickim, inżynierem Markiem Głowackim, nauczycielką Anną Ornatowską-Magierowską, pracownikiem dużej zachodniej korporacji Andrzejem Olszewskim.
Wszyscy z rozmówców wspominają swoją przeszłość polityczną, dzień katastrofy, szok i traumę; solidarność w żałobie; obronę krzyża; miesięcznice; agresje antyklerykalnego lumpenproletariatu wobec ludzi pogrążonych w żałobie, oraz wsparcie władz i mediów dla antyklerykalnych szumowin. Wszyscy rozmówcy osiągnęli sukces życiowy, czują się wyobcowani i dyskryminowani z powodu swoich poglądów. Dla wielu przynależność do wspólnoty jest powrotem do wspólnoty opozycyjnej Solidarności z czasów PRL. Wszystkim „wspólnota smoleńska” daje oparcie i świadomość przynależności. Wszyscy czują się niezwykle skrzywdzeni niechęcią mediów do wspólnoty i osoby Lecha Kaczyńskiego. Wszyscy z obrzydzeniem odrzucają politykę Platformy Obywatelskiej.
Co ciekawe, dopiero Smoleńsk był dla rozmówców Lichockiej czymś negatywnym. Dokonania III RP są „wspólnocie smoleńskiej” bliskie. Integracja Polski z UE oceniana jest pozytywnie. Anna Ornatowska-Magierowska stwierdza nawet, że „z historycznego punktu widzenia znajdujemy się w świetnym, wyjątkowo dobrym okresie, bo jesteśmy w Unii Europejskiej i NATO, mamy wolność gospodarczą”.
Dla rozmówców Lichockiej Smoleńsk staje się równie ważnym wydarzeniem jak dla Żydów holocaust. Anna Ornatowska-Magierowska twierdzi że „będziemy o Smoleńsku pamiętać jeszcze przez setki lat w Polsce, bo katastrofa smoleńska to katastrofa narodowa”.
Taki ładny wizerunek wspólnoty smoleńskiej niszczy ostatni hardcorowy wywiad z Wojciechem Wenclem. Poetą, który swoimi wypowiedziami rozbił moje fałszywe przekonanie, że poeci to nudziarze.
Niewątpliwie moim ulubionym cytatem z Wencla będzie jego stwierdzenie, że „tysiące razy wolałby mieć wojnę z Rosją niż taką zgniłą politykę zagraniczną jak w tej chwili”. Muszę stwierdzić, że ja mam odmienne zdanie. Wolę móc sobie dziś swobodnie głosić swoje poglądy, czytać co mi się żywnie podoba, jeść do syta, móc myć się w ciepłej wodzie, niż podróżować do łagru w zamkniętym, lodowatym wagonie bydlęcym z martwymi lub umierającymi współpasażerami, by ostatecznie umrzeć w obozie koncentracyjnym. Może taka perspektywa ma dla Wencla jakąś poetycką wartość, dla mnie nie ma.
Zdaniem Wencla „różnica między krajem bez własnej państwowości a krajem pod wpływem obcego mocarstwa jest niewielka”. Zapewne Finowie czy Łotysze z Wenclem by się nie zgodzili.
Dla Wencla katastrofa smoleńska była „zagładą całej polskiej elity”. Warto jednak dla porządku przypomnieć, że Polska ma ponad 38.000.000, a wśród 96 ofiar katastrofy smoleńskiej było tylko 9 najważniejszych osób w państwie posiadające realną władze, 4 kierowników urzędów państwowych nie posiadających większej władzy, 16 funkcjonariuszy służb mundurowych, 17 posłów i senatorów, 23 osób związanych z jakże skromnym kultywowaniem pamięci o Katyniu, 8 osób towarzyszących, 15 pracowników urzędów państwowych, 4 kapelanów. Niewątpliwie ich strata sprawiła ogromne cierpienie rodzinom, i było wśród nich wiele osób zasłużonych dla Polski.
Dla Wencla katastrofa smoleńska była wydarzeniem na miarę: chrztu Polski, unii Polski z Litwą, zaborów, powstań narodowych, Katynia, Jałty, Solidarności. Do „wspólnoty smoleńskiej” Wencel dorabia idee mesjanistyczną. Zdaniem Wencla misją polski jest torpedowanie totalitarnych zapędów mocarstw. „Tworzenie nowej cywilizacji chrześcijańskiej”. Podobnie jak Żydzi z holocaustu, tak Wencel ze Smoleńska tworzy oś historii. Poeta sam deklaruje, że „Smoleńsk jest centralnym wydarzeniem mojego życia”. „Dla wszystkich Polaków, którzy są świadkami Smoleńska, to będzie wydarzenie kluczowe, życiowe, będą musieli zdać z niego rachunek przed przyszłymi pokoleniami”.
Dla mnie katastrofa smoleńska nie jest centralnym punktem mojego życia, ani mojego narodu, czy cywilizacji. Moją osią historii są wydarzenia z Palestyny sprzed 2000 lat. W życiu mojego narodu i ojczyzny było wiele wydarzeń ważnych, nie ma jednak wśród nich katastrofy smoleńskiej. Większość ofiar była mi nie znana. Kilka darzyłem szacunkiem za ich pracę dla Polski. Inne reprezentowały wrogą mi politykę likwidowania niepodległości i suwerenności Polski na drodze integracji z Unią Europejską. Nie mogę więc się zgodzić z opiniami Wencla, że „Smoleńsk jest doświadczeniem spotkania idealizmu, polskiego romantyzmu ze złem”. Że ofiary smoleńskie wpisały się w ofiarę powstań narodowych. Poniosły tą samą ofiarę co walczący o Polskę, były takimi samymi bohaterami jak patrioci walczący o Polskę. Stali się fundamentem patriotyzmu, przywrócili znaczenie patriotyzmu. „Śmierć nadała sens ich wysiłkom”. Wobec ich tragedii życie codzienne stało się nieistotne. Nie mogę się zgodzić z Wenclem, bo nie przypominam sobie by powstańcy styczniowi czy żołnierze wykleci podpisywali traktaty lizbońskie czy uniemożliwiali ekshumację, co wspierało antypolską kampanie nienawiści. Mam wręcz pewność, że robili co innego.
Dla Wencla Smoleńsk jest „źródłem nadziei na przyszłość i źródłem wiary w Polskę”, bo mobilizuje do aktywności. Zdaniem Wencla Polska dzieli się na tę smoleńską i tę antysmoleńską. Czym poeta nie dostrzega, że większość Polaków jest poza tym sporem? Poeta przyznaje się też, że wspólnota zapewniła jej uczestnikom poczucie solidarności i euforii. Personifikacją ruchu i idei mesjanistycznej jest dla poety Jarosław Kaczyński.
Jan Bodakowski

1 KOMENTARZ

  1. Panie Janku, pytam jeszcze raz, gdzie są ugrupowania które reprezentują zbliżone poglądy do pańskich? Czytając Pana komentarze, mam nadzieję że ludzie z podobnymi poglądami kiedyś dojdą na dobre do głosu.
    Pozdrawiam

Comments are closed.