Plotą wszyscy: politycy, sędziowie, “autorytety moralne”, profesorowie. Szczyt wirtuozerii osiągają gadające głowy PO gdy opowiadają co zrobią, co zrobili lub nie zrobili. Żyjemy w oparach kompletnej fikcji unoszącej się z większości mediów, chętnie powielających zwierzenia, kreowanych na ofiary, oczywistych przestępców, kazuistyczne orzeczenia uciekających w formalizm sądów, które ignorują obiegowy sens nadawany słowom (np.: prywatyzacja w obiegowym rozumieniu to pozbycie się odpowiedzialności państwa za działania podmiotu gospodarczego, a tym właśnie jest komercjalizacja).

Jestem za pełną prywatyzacją służby zdrowie, ale mierzi mię krętactwo jakim posługuje się PO dążąc do tego celu i nie tylko do tego. Z jednej strony straszy się IV Rzeczypospolitą, podczas gdy samemu pichci się przepisy, pozwalające wprowadzić totalitarne rządy (zgoda na zbieranie przez służby, bez jakiejkolwiek kontroli, danych wrażliwych). Oskarża się rządy PIS-u o nadużycie uprawnień, gdy bez żenady, pełniący obowiązki prezydenta, czyści w podskokach najmniejsze ślady po poprzedniku, i stawia nas przed faktami dokonanymi kpiąc sobie z tzw. opinii publicznej.

Słuchając wypowiedzi kandydatów, można nabrać przekonania, że przeoczyliśmy zmianę konstytucji, bo według tej, którą znamy, to Prezydent może zrobić tylko to na co pozwoli mu większość parlamentarna. A większość parlamentarna może uchwalić to na co zgodzą się komisarze z UE. Tak naprawdę, walka idzie o synekurę i uszczelnienie parawanu, za którym skrywany jest faktyczny stan rzeczy.

Obserwowane ożywienie Komorowskiego i aktywu politycznego PO wynika z okazji pozwalającej im spacyfikować media oraz instytucje wykazujące choćby najmniejsze przejawy niezależności.

Przez ten ponury obraz (ma on zniechęcić niezadowolonych od udziału w wyborach), przebijają się optymistyczne wieści. Podobno coraz więcej osób odmawia odpowiedzi w sondażach, jak pisałem wcześniej (artykuł ”Wojenko, wojenko cóżeś ty za pani, że za tobą idą chłopcy malowani”), istotną składową manipulacji jest zwrotna informacja o jej skuteczności. Przypuszczam, że Janusz Korwin-Mikke może w pierwszej turze uzyskać sporo głosów, zaistnieje więc pokusa by ukryć ten fakt manipulując zbiorczymi danymi. Nie pamiętam, kto zaproponował by telefonem komórkowym robić zdjęcia karty do głosowania po jej skreśleniu. By zdjęcie mogło być niepodważalnym dowodem, należy na karcie umieścić, przed wykonaniem zdjęcia, dowód osobisty stroną z numerem pesel. Maile ze zdjęciami da się łatwo podliczyć i na tej podstawie zakwestionować sfałszowane protokoły.

Wojciech Czarniecki

Foto. www.wrzuta.pl