Rząd Islandii zawiesił swoje rozmowy akcesyjne z Unią Europejską. Według niektórych komentatorów to skutek m.in. niedawno wystąpienia premiera Wielkiej Brytanii Davida Camerona, który zapowiedział, że gotów jest ogłosić referendum na temat dalszej obecność jego kraju w UE.



W Islandii odbyć się mają wkrótce (27 kwietnia br.) wybory i według najnowszych sondaży największe szanse na zwycięstwo mają ugrupowania, które do Unii nastawione są niechętnie. Jest wśród nich Partia Niepodległości, która zdecydowanie sprzeciwia się wstępowaniu Islandii w struktury zbiurokratyzowanej UE i podporządkowaniu się Brukseli. Obecnie rządząca na wyspie centrolewica liczyć może co najwyżej na 15 procent głosów.
Czyżby Islandczycy, doświadczeni skutkami kryzysu finansowego z 2008 roku zrozumieli, że niezależność w kwestiach finansowych i politycznych to klucz do sukcesu? Gospodarka tego kraju, po wyciągnięciu przez polityków i społeczeństwo, wniosków z błędów z przeszłości rozwija się dość dynamicznie. Bezrobocie wynosi obecnie około 5 procent, podczas gdy jeszcze niedawno sięgało 10 proc.
P

1 KOMENTARZ

  1. Nigdy nie sądziłem, że zgodzę się choć z jednym autorem na tym portalu- poza sobą oczywiście:) a tu taka niespodzianka. Kimkolwiek jesteś P- brawo za dobry tekst od Belzebuba. Dodam, że Brytyjczycy i tak nie dostaną możliwości wyjścia z unijnych struktur, bo są zbyt dużym darczyńcą finansującym europejską politykę. W tym wypadku nastąpią jedynie delikatne kosmetyczne zmiany w zapisach między nimi, a nami czyli UE.

Comments are closed.