Wielka Brytania staje się coraz bardziej kłopotliwa dla Unii Europejskiej. Już po raz kolejny wypowiedź jednego z przedstawicieli władz wprowadza w konsternację eurobiurokratów. Tym razem szef brytyjskiej dyplomacji William Hague oświadczył, że Brytyjczycy są coraz bardziej rozczarowani Unią Europejską.



Rozczarowanie brytyjskiej opinii publicznej Unią Europejską jest głębsze niż kiedykolwiek. Ludzie mają poczucie, że UE jest czymś, co im narzucono, a nie czymś, o czym mogą współdecydować. Ludzie mają poczucie, że UE jest jednokierunkowym procesem, wielką maszyną, która wysysa z narodowych parlamentów podejmowanie decyzji – powiedział dyplomata podczas Berlińskiego Forum Polityki Zagranicznej.
Negatywnie ocenił też coraz bardziej postępującą centralizację władzy. Jego zdaniem struktury powinny być bardziej elastyczne, z różnymi stopniami integracji na różnych obszarach, gdyż nie każdy kraj chce uczestniczyć we wszystkim, bo nie każdemu się to opłaca. Hague zapowiedział też, że brytyjski rząd będzie w najbliższych dwóch latach analizował procesy w UE i ich wpływ na Wielką Brytanię. To miałby być brytyjski wkład w modernizację i naprawę UE. Przypomniał też stanowisko rządu w kwestii cięć wydatków unijnych. Jego zdaniem ludzie nie rozumieją, dlaczego w momencie, gdy wszyscy muszą oszczędzać, Bruksela wciąż zwiększa budżet.
Nie tylko Wielka Brytania ma dosyć Unii, uczucia zdają się być wzajemne. Publicysta „Financial Times” Philip Stephens stwierdził, że „rezerwuar dobrej woli (UE) wysycha”. – Europa jest zmęczona żądaniami Londynu przyznania mu wyjątków i opt-outów (czyli stałych wyłączeń) od unijnych norm – pisze Stephens. – Mówi się, że Cameron opracowuje przyszłościową mapę drogową dla W. Brytanii w Europie. Nie zauważył, że jego partnerzy idący w przeciwnym kierunku ściślejszej unii, mogą z ulgą powiedzieć Londynowi: do widzenia.
ISz

2 KOMENTARZE

  1. EU czyli Wielkim Oszustwem rzadza menty z Berlina i Moskwy. WB sie nie pcha bo London City dziala wg zasady – kasztany najlepiej wybiera sie z ognia cudzymi lapami.Przyklad PRL bis jest tutaj bardzo transparentny: tzw. minister finansow nad Wisla byl zawsze z London School of Economics czyli filii FED w WB. Pozostanie przy funcie nie bylo przypadkiem..

Comments are closed.