Przez moment mignęła mi sonda w programie jednego z najświatlejszych dziennikarzy III RP. Według wyników cząstkowych (była to pewnie jakaś połowa programu, bo dalej nie oglądałem) 63 proc. osób, którym chciało się wydać 2,44 zł na sms, nie boi się świńskiej grypy. Słusznie, choć co na to powiedzą ci, którzy trąbią na prawo i lewo o „kolejnych ofiarach” świńskiej grypy, informują o powszechnej obawie i panice. Co powiedzą ich przełożeni, że aż 63 proc. Polaków ma ich przestrogi w dupie i się nimi nie przejmuje – całuje się, dotyka przedmiotów i żyje normalnie jak przystało ludziom a nie jak bydło pod dyktando medialnych dyktatorów.
Ja również się nie boję histerii wywołanej jedynie po to, aby z jednej strony zarobić gigantyczne pieniądze, a z drugiej strony za pomocą napędzania strachu czy wręcz histerii, spowodować ubezwłasnowolnienie ludzi.
Kogo się zatem boję poza Panem Bogiem? Boję się choćby tych gadających głów, które tak gestykulowały w studiu, i które całkiem poważnie martwią się – jak się okazuje – stanem mojej wątroby, zatok, potencji i wielu innych dolegliwości.
Boję się kolejnych pomysłów pani Hanny Gronkiewicz-Waltz, bo to dzięki niej co kilka dni tracę kilkadziesiąt minut na Trasie Łazienkowskiej, gdyż mimo że jednym pasem podąża jedynie powietrze przerywane co kilkanaście minut zatruwającym CO2 autobusem (dobrze, że jadącym a nie palącym się, co w stolicy jest już normą, ale cóż – palące się autobusy mają przywileje, kierowcy tylko zakazy), ja wciąż stoję w miejscu. Podobno specjalne pasy mają mieć wkrótce taksówkarze i rowerzyści. Kierowcom pozostanie niedługo tylko kanister i podpałka, bo jeździć ulicami już chyba nie będzie wolno…
Boję się rządów Donalda Tuska bo nie jestem w stanie przewidzieć czy pieniądze, które z coraz większym trudem zarabiam, mogę spokojnie inwestować czy też za moment zostaną mi zarekwirowane.
Boję się Katarzyny Hall, bo jak sama stwierdziła w jednym z wywiadów, nie ma się co poddawać tym, że jej reforma zakończyła się kompletną katastrofą, bo przecież można wprowadzić kolejną.
Boję Jana Vincenta Rostowskiego, bo zadłuża moje dzieci na takie sumy, które będą musiały spłacać latami, gdy o ministrze słuch zaginie…
Boje się wreszcie całego rządu, sejmu, senatu, prezydenta i Trybunału Konstytucyjnego, bo każdy kolejny ich dzień działalności przynosi pomysły ograniczania mojej wolności i moich praw. Boję się ich zdecydowanie bardziej niż świńskiej, ptasiej i zwykłej grypy razem wziętych.
„Konserwatyści” i „katolicy” z PiS-u nawet w niedzielę zaczęli miewać konferencje programowe. 6 dni w tygodniu nie wystarczy na „robieniu nam dobrze?”
Boję się jeszcze Komisji Europejskiej, ONZ, MFW i kilku mniejszych, aczkolwiek niewymienionych organizacji, które pod szczytnymi celami, codziennie dążą do walki z moją wolnością i tym co zwiemy zdrowym rozsądkiem.
Nie boję się natomiast pisać tego, co myślę i co uważam za prawdziwe. Pytanie jak długo będę się cieszył tym przywilejem. Jak okazuje się, rząd już pracuje nad ustawą, która o takich jak ja zadba w odpowiedni sposób.
Na koniec tego spontanicznego tekstu pozwolę sobie na kryptoreklamę, która wydaje mi się adekwatna do wszechobecnej medialnej histerii. Tzw. eksperci zewsząd nawołują nas: „szczepcie się”, „myjcie rączki” (podobno w każdym serialu musi obecnie paść ta komenda co najmniej dwukrotnie. Czekamy na dalszą tresurę widzów – wszak przed zejściem z sedesu należy użyć papieru toaletowego, o czym pewnie nie wszyscy wiedzą, a jak głosi napis na budynku jednego z ogólniaków, które pamiętam z dzieciństwa: „wiedza to potęgi klucz”. Zatem do dzieła!). Dlatego widząc jak z każdym dniem jest wokół mnie coraz mniej zdrowego rozsądku, zamiast szczepień na świńską grypę, polecam zaszczepić się na socjalizm i wszechogarniającą głupotę.
Wielkim wysiłkiem finansowym udało mi się wydać „Dzieła zebrane” Frédérica Bastiata – geniusza, który swoją publicystyką zaszczepia ludzi przeciw socjalizmowi, idiotyzmom i chorym pomysłom rządzących (ot, choćby taki pomysł z ostatnich dni, czyli zakaz opalania się w solarium, bądź rejestracja kobiet, które doń uczęszczają).
Jeśli zatem mamy się szczepić, polecam – za Henry’m Hazlittem – najskuteczniejszą szczepionkę antysocjalistyczną, czyli Bastiata. Przywraca zdrowy rozsądek, otwiera umysł, pozwala zachować wolność wewnętrzną w tych podłych czasach.
Paweł Toboła-Pertkiewicz
Książkę Frédérica  Bastiata zamówić można na stronie księgarni internetowej Multibook.pl…
multibook

1 KOMENTARZ

Comments are closed.