Nasze elity władzy zamiast dbać o interesy Polski, znowu chcą się wykazać nadgorliwością i organizują spęd prezydentów. Cóż mogą załatwić dla Rzeczypospolitej nasi przedstawiciele w trakcie …”uroczystej kolacji prezydentów krajów Europy Środkowo-Wschodniej”?


Przecież czas,  jaki poświęci prezydent USA na uściski dłoni i wymianę zdań z każdym z obecnych prezydentów innych krajów zapełni połowę wieczoru, a drugą połowę pozowanie z każdym z dygnitarzy do zdjęć prasowych, bo przecież każdy zechce się sfotografować z najwyższym przedstawicielem Ameryki Północnej. Oprócz obcych prezydentów będzie spora gromadka przeróżnych zasłużonych i …”byłych”, z którymi też się trzeba przywitać i zamienić po jednym choćby zdaniu.
Potem trzeba będzie wznieść toasty: za Litwę, która zabrania Polakom używać polskich nazwisk, za Ukrainę, w której czczą polakobójcę Stepana Bandarę i ludobójców z UPA itd. itp. Być może będzie też toast na cześć Kosowa, który jeszcze bardziej zaogni stosunki dyplomatyczne Polski z Serbią, ze Słowacją i z Rumunią, które tego państwa nie uznają.
Na pewno będzie pompa, bo każdego prezydenta trzeba przywitać, na pewno będzie parada, bo prezydentowi USA należy się godne powitanie i na pewno będą wywiady o sukcesach, których nie ma. Zatem piany medialnej pary w gwizdek będzie tyle, że na merytoryczne rozmowy o Polsce już nie starczy czasu panu prezydentowi Stanów Zjednoczonych.
Dziennikarze będą mieli premie za artykuły na pierwszych stronach o tym, co podano do stołu na kolację, o tym kto jaki miał krawat, a kto jaką sukienkę i czy szampan był dobrze schłodzony. Samo wymienienie dostojników, którzy siądą do stołu zajmie ćwierć strony, a przecież trzeba jeszcze opisać limuzyny, którymi przyjadą, obstawę, zastawę, sztućce i stroje kelnerów. Morze jakiś kucharz też załapie się na wywiad?
Po kolacji (jeśli nikt się nie udławi), to będzie noc na zasłużony wypoczynek, po męczących uściskach dłoni, a w sobotę rozmowy międzynarodowe, ale niewiele  o Polsce, a wcale o wizach, bo o sprawach trudnych po dobrej kolacji już nie wypada rozmawiać. Prezydent USA na jednej z oficjalnych stron internetowych już zdradził o czym będą te rozmowy:
– Będzie to okazja do przedyskutowania stosunków bilateralnych, współpracy w NATO, problemów bezpieczeństwa europejskiego, operacji w Afganistanie i kwestii demokratyzacji na Bliskim Wschodzie i Afryce Północnej.  W Tunezji przebywała ostatnio polska delegacja z byłym prezydentem Wałęsą, dzieląc się doświadczeniami Polski w transformacji rynkowej i demokratycznej.
Zatem będzie o tym ile jeszcze Polska będzie mogła dopłacić do wielkomocarstwowej polityki USA (oprócz kosztów kolacji i noclegów dla wszystkich zwołanych na imprezę prezydentów).
Taka Anglia, gdy gościła Obamę, to nie robiła z tej wizyty cyrku na kółkach w postaci spędu prezydentów Europy Zachodniej, lecz bezcenny czas pobytu prezydenta Stanów Zjednoczonych wykorzystała na rozmowy dwustronne. Nawet mała Irlandia nie zapraszała obcych na spotkania z najważniejszą osobą w USA i wymogła na Obamie nowe ułatwienia dla swoich emigrantów szukających pracy za oceanem oraz pomocy gospodarczej Stanów Zjednoczonych dla Zielonej Wyspy.
Nasza władza natomiast ma gest, bo jak kasy zabraknie, to się podniesie VAT do 25%, mimo, że w Nowym Jorku taki podatek wynosi zaledwie 7%.
Rajmund Pollak
(tekst napisany 27 maja 2011 roku)

6 KOMENTARZE

  1. Cóż, nasi władcy robią wszystko, by utwierdzić USA w tym, że Polska to mały, prowincjonalny kraik, do którego nie opłaca się przyjeżdżać. Dlatego trzeba zrobić spęd z całej Europy Wschodniej. No, chyba że nobilitacją dla nas jest to, że ten spęd zrobiono w Warszawie a nie np. w Bukareszcie czy Wilnie.

  2. Podobno jedynymi powodami wizyty Baraku jest chec napicia sie polskiej wodki z Bronkiem i przekazanie listy zyczen pt. Co jeszcze od Was Polacy mozna przejac..za darmo.

  3. Ciekawe na ch… ten pan przyjechał do Polski. O czym on mógł by rozmawiać z Komorem?
    Jak jakaś ważna osobistość odwiedza jakiś biedny kraj to można się spodziewać wszystkiego – również najgorszego.
    Czyżby rozmowy były prowadzone na temat roszczeń organizacji syjonistycznych? Wtedy obecność wszystkich prezydentów europy wschodniej była by rzeczywiście uzasadniona.
    A może jeszcze gorzej i ta wizyta to zwiastun kryzysu w naszym kraju i okolicach?
    Co go tu przygnało? Przecież amerykanie oficjalnie wycofali się z polityki w tym regionie…

  4. tę czerwoną szmatę powinno się było rozstrzelać, a nie zapraszać do Polski. poczytajcie sobie, co dobrego ten brązowy faszysa zrobił w sprawie aborcji w USA. To jest antypapież, papież śmierci.

  5. a Obama przyjechał by wcisnąć Polakom toksyczny szajs o czym mówił bloger „dwa grosze”. Już niedaleko mojej rodzinnej miejscowości jedna american company wyrzuca to ścierwo w dziurę, teraz na większą skalę będzie to robić druga. Wszystko po to, by gazem łupkowym zatkać dziurę w budżecie.

Comments are closed.