Relacja z konferencji „Kradzież a ekonomia i rozwój gospodarczy”, która odbyła się w dniach 14-15 października 2005 roku w Warszawie. Konferencję zorganizowała i w całości sfinansowała Polish-American Foundation for Economic Research and Education „Pro Publico Bono”
DZIEŃ PIERWSZY
Przybyłych gości i prelegentów powitał sekretarz Fundacji pan Krzysztof Zawitkowski, który wskazał na cel PAFERE. Jest nim propagowanie podstawowej wiedzy ekonomicznej, zwłaszcza w Polsce, gdzie nawet osoby z wyższym wykształceniem słabo rozumieją ekonomię. Jako prawdę przyjmuje się mity, a to z kolei skutkuje podejmowaniem przez władze i osoby prywatne decyzji i działań, których rezultaty są przeważnie przeciwne od zamierzonych i prawie zawsze szkodliwe. Utrudnia to rozwój gospodarczy, powoduje bezrobocie i inne nieszczęścia społeczne.
Dalszą część obrad poprowadził pan Stanisław Michalkiewicz. Zauważył on, że temat konferencji wydawać by się mógł osobliwy, ale 45 lat komunizmu nie spłynęło z pewnością po nikim jak woda po kaczce i stereotypy zaszczepione przez te lata pokutują w społeczeństwie do dziś. Efektem jest fakt, że tematyka poruszana na konferencji ciągle jest niejako terenem działalności misyjnej. Gdyby bowiem, zdaniem Michalkiewicza, okazało się, że 45 lat po wojnie, u fundamentu Niemiec stoją ustawy norymberskie, to świat przyjąłby to ze zdziwieniem. U nas dekrety nacjonalizacyjne ciągle obowiązują, zaś kolejne władze centralne i lokalne podpierają się złodziejskim „prawem” PRL. O tym niemal nikt, w tym żaden z „poważnych” kandydatów na prezydenta nawet się nie zająknął.
Religijne korzenie
Dom Literatury przy Krakowskim Przedmieściu, w którym miały miejsce wykłady, gościł w pierwszym dniu pochodzącego z Argentyny, dr Aleksandra A. Chafuen, prezesa amerykańskiej Atlas Economic Research Foundation. W Polsce znana jest jego książka (Wyd. Acana) „Chrześcijanie za wolnością” traktująca o ekonomii późnoscholastycznej. Przedstawił on wykład p.t. „Religijne korzenie własności prywatnej”. Wskazał na syntezę jakiej dokonał św. Tomasz z Akwinu, bazując na Starym i Nowym Testamencie i prawie rzymskim. Przejęli tę myśl scholastycy hiszpańscy słynnej szkoły w Salamance, która w 1571 kształciła ok. 6000 studentów! Myśl ta rozszerzyła się na inne kraje sięgając aż Adama Smitha i Wysp Brytyjskich. Prelegent wykazał, że prawo własności sięga Prawa Bożego zaś sama ekonomia nie będąc nauką normatywną nie wydaje sądów, lecz wskazuje przyczyny i skutki. Lekceważenie więc ekonomii w imię fałszywej sprzeczności i wyższości etyki nad ekonomią prowadzi tylko do nieporozumień i nie pozwala na dotarcie do prawdy.
Opierając się na Ewangelii można zauważyć, że bogacenie się czy bogactwo nie jest nigdzie potępiane. Potępiane jest nadmierne przywiązywanie wagi do własności, do bogactwa. Co więcej, własność jest rzeczą dobrą dla ogółu społeczeństwa. Zniesienie własności jako idea zostało już przez uczonych z Salamanki uznane za szkodliwe. Francisco de Vittoria zwracał uwagę, że przyjęcie modelu redystrybucyjnego państwa powoduje łatwy do przewidzenia efekt. Założenie, że każdy składa swe dobra w magazynie i następnie każdy może wziąć ile potrzebuje spowoduje, że człowiek zły będzie się starał oddać mało i brać dużo, zaś dobry dać jak najwięcej i brać niewiele. W efekcie model ten promuje osoby o najgorszym usposobieniu i prowadzi je na szczyty. Podobne przykłady dawał Bernard ze Sieny, wykazując, że własność wspólna szybko staje się niczyją, w efekcie jest marnowana. Spowiednik św. Teresy z Avila powiedzieć miał, że tylko najdziksze z dzikich narodów nie uznają własności prywatnej.
Dr Chafuen wskazał też na współczesne trzy rodzaje ataków na własność: inflation, taxation i corruption, czyli inflację, opodatkowanie i korupcję. Sposób pierwszy jest znany od dawna i stosowany po dziś dzień. Od fałszowania monet, po dodruk „pustych” pieniędzy rządzący oszukiwali ludzi i nie potrafiąc gospodarować mądrze uciekali się do tej formy kradzieży.
Drugim sposobem kradzieży, niezwykle popularnym jest opodatkowanie. Ponieważ konfiskata własności a`la bolszewicy nie jest dobrze przyjmowana przez obywateli pozbawianych własności, rządy i parlamenty stosują system podatkowy. Dość powiedzieć, że w uznawanych za „ciemne” wiekach średnich, podatek 10% (dziesięcina) wywoływał bunty. Obecnie przeciętne państwo zabiera średnio 50% dochodów i zejście do kilkunastu procent samego tylko podatku dochodowego uważane jest za radykalną obniżkę podatków.
Trzecim ze sposobów okradania obywateli jest korupcja. Ma ona korzenie w grzechu, i nie znika całkowicie, ale łatwo dostrzegalny jest związek w którym im więcej wolności, mechanizmów rynkowych i własności prywatnej tym mniej korupcji. To jest też odpowiedzią, dlaczego w Polsce rządy tak niechętnie pozbywają się fabryk i innego majątku. Ponieważ jednak część prywatyzacji była jawnie złodziejska, etycy przeciwni wolności gospodarczej czasem bezwiednie wspierają trwanie w systemie korupcyjnym.
Podsumowując dr Aleksander A. Chafuen wskazał na pkt 2431 Katechizmu Kościoła Katolickiego: „Działalność gospodarcza, zwłaszcza w zakresie gospodarki rynkowej, nie może przebiegać w próżni instytucjonalnej, prawnej i politycznej. Przeciwnie, zakłada ona poczucie bezpieczeństwa w zakresie gwarancji indywidualnej wolności i własności, a ponadto stabilność pieniądza oraz istnienie sprawnych służb publicznych. Naczelnym zadaniem państwa jest więc zagwarantowanie tego bezpieczeństwa, tak by człowiek, który pracuje i wytwarza, mógł korzystać z owoców tej pracy, a więc znajdował bodziec do wykonywania jej skutecznie i uczciwie… Kolejną funkcją państwa jest czuwanie nad realizowaniem praw ludzkich w dziedzinie gospodarczej i kierowanie nim; tu jednak główna odpowiedzialność spoczywa nie na państwie, ale na poszczególnych ludziach oraz na różnych grupach i zrzeszeniach, z których składa się społeczeństwo”.
Podsumowując wykład S.Michalkiewicz stwierdził, że jest rzeczą zdumiewającą niemal zupełna nieznajomość dorobku katolickich myślicieli w dziedzinie wolności gospodarczej, wskutek czego wielu sądzi, że wolny rynek jest wytworem szatana. Byłoby, dodał, źle, gdyby taki pogląd (o szatańskim pochodzeniu wolności gospodarczej) się utrwalił.
Własność prywatna w Biblii
Taki tytuł miał odczytany referat biblisty, prof. Michała Wojciechowskiego. Wskazał on, że podobnie jak przykazanie „Nie cudzołóż!” ma za zadanie ochronę małżeństwa, tak przykazanie „Nie kradnij!” chronić ma własność. Biblia w wielu miejscach podkreśla, że złodziej godny jest pogardy, i biada temu, kto dla swego domu ciągnie nieuczciwe zyski. Biblia piętnuje nadmierne opodatkowanie i dopuszcza zabicie włamywacza napadającego dom nocą. Jednakże własność nie jest absolutna – podlega prawu Bożemu. Sprawiedliwość i miłosierdzie nakładają pewne ramy, ale nie podważają fundamentu jakim jest przykazanie „Nie kradnij!”. Co prawda wolno było zrywać kłosy z nie swojego pola, ale nie wolno było ich żąć. Wolno było głodnemu zjeść winogrono w winnicy, ale nie wolno było mu ich wynosić. Życie stoi ponad własnością, ale w pewnych okolicznościach – jak przy wspomnianym już nocnym napadzie rabunkowym, zabicie agresora nie powinno pociągać za sobą winy.
Jako podsumowanie wykładu padło zdanie „Ilekroć banda złodziei uchwyci władzę, okrada całe państwo” i nie był to powyborczy komentarz, tylko pierwszy zachowany komentarz do dekalogu Filona z Aleksandrii. Wskazywał on na kradzież instytucjonalną dokonywaną przez podatki i przywileje dla urzędników i pasożytów. Profesor Wojciechowski wskazał też na obowiązujący i jaskrawo sprzeczny z Biblią podatek spadkowy.
W podsumowaniu wykładu S.Michalkiewicz przytoczył słowa George’a Gildera, który wykazał, iż sprzeczność pomiędzy własnością prywatną a powszechnym przeznaczeniem dóbr jest pozorna, bowiem ten drugi element zawsze realizuje się wówczas, gdy właściciel inwestuje. Jeśli trafnie odgaduje ludzkie potrzeby, jest nagradzany zyskiem. Jeśli błędnie lub nieumiejętnie, karany jest stratą, którą sam ponosi. Mechanizm ten działa jedynie w warunkach wolnego rynku. W przypadku monopoli i mechanizmów np. poręczeń rządowych czy samorządowych, ta zdrowa dla gospodarki zasada zaczyna szwankować. Co do poglądów stawiających w sprzeczności z Biblią prawo własności, S. Michalkiewicz zauważył, że czasami wynikają one z braku przemyślenia tematu. Przypomniał on, jak podczas wykładu dla studentów jednego z seminariów duchownych, stwierdził, że przymusowa opieka państwowa wcale nie jest konieczna. Na co jeden z alumnów zaprotestował twierdząc, że gdyby brakło przymusu, to nikt nie chciałby innym pomagać. I otrzymał gromkie brawa. S.Michalkiewicz stwierdził ze zdumieniem, że właśnie usłyszał oświadczenie, które dowodzić ma, że Ewangelia Chrystusowa nie nadaje się do stosowania w życiu, co z uwagi na miejsce jest poruszającym stwierdzeniem.
Negacja własności gruntem pod krwawą rewolucję
Jednym z najbłyskotliwszych wykładów pierwszego dnia konferencji były „Prawa własnościowe w historii Rosji i Polski”, które przybliżył słuchaczom dr Władysław T. Kulesza z Uniwersytetu Warszawskiego. W barwnej i niezwykle ciekawej opowieści pokazał on podejście do własności na terenie Rosji i Polski na przestrzeni tysiąclecia. Ewolucja praw dotyczących własności na terenie Polski miała znaczące momenty, wśród których warto wymienić pochodzącą z 1588 roku konstytucję o wpisach regulującą sprawę hipotek czy Kodeks Napoleoński dla Księstwa Warszawskiego, którego zapisy w dziedzinie praw własnościowych okazały się jednakże ułomniejsze niż polskie prawo z 1588 roku. W roku 1918 dochodzi do tego kodeks zobowiązań i handlowy i przygotowane w 1937 prawo rzeczowe, którego wprowadzenie uniemożliwiła agresja narodowych socjalistów z Niemiec i socjalistów sowieckich. W 1952 roku pojawia się konstytucja PRL, która sankcjonuje barbarzyńskie prawa kraju komunistycznego i dzieli własność wedle ideologicznych kryteriów, wedle których istnieje własność osobista, będącą najmniej godną uwagi formą posiadania. Dopiero rok 1989 przywraca tradycyjne pojęcie własności.
Tymczasem w Rosji od zarania władza może wszystko. Pojęcie własności już od zarania zanika. Nawet rosyjska szlachta ziemię ma do użytkowania do śmierci. Co stanie się później z potomkami, zależy od kaprysu cara. Przesiedlenia, wywłaszczenia i traktowanie każdego poddanego jak niewolnika, z którym można zrobić wszystko, nie bacząc na jego godność, jest cechą ustroju panującego w Rosji. Wymieniany jako wzór cywilizacyjny Piotr Wielki nacjonalizuje ziemię. Spadek można, o ile car pozwoli, przekazać tylko jednemu dziecku. Stąd późniejszy dekret Lenina o zniesieniu spadkobrania nie był niczym nadzwyczajnym. Ziemia jest w użytkowaniu pozornego właściciela, ale ani las ani pasieka nie są jego. Zachowane ogłoszenie w gazecie z 7.10.1853 roku mówi, że dokonywana jest sprzedaż majątku – dziewczyna, chłopka, za 41 rubli srebrem na pokrycie długów żony. Para wołów i koń kosztowały 60 rubli. Na przestrzeni historii Rosji miało miejsce unicestwienie zasad państwa cywilizowanego. Prawo rosyjskie pozbawione zostało, w wyniku odwrócenia się od Rzymu i najazdu Mongołów w 1226 roku, ducha rzymskiego. Fundament prawa jakim jest sprzęgnięcie wolności i własności został tam przekreślony. Stąd gleba pod rewolucję co znakomicie oddaje tytuł książki Jana Kucharzewskiego „Od białego caratu do czerwonego”. Potwierdza to tylko, że idee mają konsekwencje, to jest, że dominująca ideologia ma z czasem wpływ na życie każdego z nas.
Nie kradnij! Rząd nie znosi konkurencji
Pana Roberta Gwiazdowskiego z Centrum im. Adama Smitha zna z komentarzy telewizyjnych wielu Polaków. W trakcie konferencji przedstawił on wykład p.t. „Podatki a kradzież”.
Stwierdził że progresywne opodatkowanie dochodów pochodzących z pracy jest sprzeczne z Katolicką Nauką Społeczną. System podatkowy nie opiera się na sprawiedliwości tylko na teorii „zdolności podatkowej”. W skrócie sprowadza się on do zasady „masz więcej – łożysz więcej”. Pojawia się jednak pytanie o funkcje państwa. Bo jeśli uznać za uzasadnione i sprawiedliwe, że mający więcej płaci więcej na policję chroniącą jego większy majątek to już przeznaczenie owego „więcej” na redystrybucję za pomocą opodatkowania progresywnego jest kradzieżą. A poziom kradzieży rzędu 50% jest już zwykłym wywłaszczeniem rozłożonym w czasie. Bolszewicy zabierali własność od razu. Współczesne państwa, w tym rządzący Polską zabierają ją w miesięcznych ratach. W efekcie systemy podatkowe przypominają bardziej kradzież niż opodatkowanie i nie jest przypadkiem, że znakomita większość podatków to podatki tzw „ukryte” w cenach (VAT, akcyza), dochodzące nawet do 90% całkowitej ceny produktu. Do tego dochodzą tzw. „składki ubezpieczeniowe” będące gigantycznym oszustwem ze strony państwa. Oszustwem, gdyż żadnego gromadzonego kapitału nie ma! Nikt nie płaci ze swojej pensji składek na własną emeryturę. Wszystko jest na bieżąco, z deficytem, rozdawane na siedziby ZUS i OFE i na aktualne potrzeby. Sam mechanizm OFE, mających być remedium na ZUS, jest – zdaniem prelegenta – złodziejskim majstersztykiem. OFE otrzymują za pośrednictwem ZUS pieniądze podatników. Przeznaczają je głównie na zakup obligacji państwowych. Państwo uzyskane pieniądze wydaje – niczego nie odkłada. Kiedy przyjdzie czas wypłat emerytur z OFE, te zwrócą się do państwa by odkupiło obligacje. Skąd państwo weźmie pieniądze na ich wykup? Z podatków zabranych dzieciom rodziców, którym ma wypłacić emerytury. W ten sposób dwa razy nasze rodziny zapłacą za to samo. Gdyby zrobił tak prywatny sprzedawca zostałby okrzyknięty bezczelnym złodziejem. Co prawda gdy OFE wrzucają pieniądze na giełdę, to akcje idą w górę, ale kiedyś OFE pieniądze zacznie równie masowo wyciągać, by wypłacać emerytury.
Trudno w tym stanie rzeczy dziwić się, że obywatele traktują państwo jak złodzieja. W dobie terroryzmu jest to szczególnie niebezpieczne, jako że głównym zadaniem państwa jest zapewnienie bezpieczeństwa. Trudno ufać instytucji, którą uważamy za złodziejską. Innym aspektem panującego systemu jest fakt, że toleruje on stan, w którym wielkie sieci handlowe płacą np. 700 zł podatku przez cały rok. Zdaniem dr Gwiazdowskiego nie jest to przypadek, przy czym o ile na listach płac w OFE łatwiej znaleźć polityków, o tyle listy płac wielkich sieci handlowych są zapewne mniej jawne.
Prelegent pytany o podatek katastralny stwierdził, że w planowanej formie powinien on być raczej nazwany katastrofalnym z uwagi na właściwości wywłaszczające. Najważniejszy będzie w tym wszystkim przetarg na oprogramowanie do jego wprowadzenia oraz rzesze chętnych do wyceniania nieruchomości, którzy brać będą łapówki za zaniżanie oficjalnej wartości nieruchomości.
Podobieństwo i różnice
Na zakończenie pierwszego dnia wystąpił pisarz, dziennikarz i wydawca, pan Jan M. Fijor i Paweł Szałamacha z Instytutu Sobieskiego. Pierwszy przedstawił „Nowoczesne metody konfiskaty własności”. Stwierdził on, że powiększanie obszaru wolności i obniżka podatków powodowały wzrost zamożności krajów, które tego dokonały. Drugi z prelegentów w wykładzie „Gdy prawo legalizuje konfiskatę przez państwo. Jakie wartości mogą usprawiedliwiać konfiskatę.” zwracał uwagę, że przegląd systemów gospodarczych państw świata pokazuje wyraźnie powiązanie między dużym udziałem rządu w konsumpcji PKB i wysokim bezrobociem i spadającym rozwojem gospodarczym. Jednakże, wg prelegenta, istnieją wartości usprawiedliwiające konfiskatę. Wśród celów na jakie konfiskata byłaby usprawiedliwiona pan Szałamacha wymienił m.in. jadłodajnie dla ubogich. Niemal wszyscy uczestnicy konferencji przyjęli ze zdumieniem łamiącą zasadę pomocniczości propozycję przymusowego zaboru mienia przez struktury państwowe na cel, którym mogłyby bez trudu zająć się osoby prywatne, czy organizacje niosące pomoc innym.
DZIEŃ DRUGI
Prelekcje drugiego dnia rozpoczęło się od wystąpienia p. Mateusza Machaja, fundatora Instytutu Ludwiga von Misesa w Polsce, który przedstawił konsekwencje wypływające z założenia, że prawo własności jest prawem naturalnym. Następnie ekspert Sejmowy, mec. Jan Stefanowicz w niezwykle ciekawym wykładzie o „Teorii prawa własności” pokazał istniejące w polskim prawie sprzeczności dotyczące ochrony własności i równości sektorów. Ukazał też obszar, o który toczą się prawdziwe bitwy przy przejmowaniu władzy. Okazuje się bowiem, że poza budżetem poza kontrolą przechodzą w Polsce miliony złotych. Dość powiedzieć, że kilkaset jednoosobowych spółek skarbu państwa, firmy państwowe, czy „gospodarstwa pomocnicze” czyli zakamuflowane firmy znajdujące się przy ministerstwach, stanowią żerowisko polityków, przy którym poselskie diety wyglądają rzeczywiście jak skromne diety. Rozmiar tego żerowiska uzasadnia brak ogólnopolskiej dyskusji na ten temat i milczenie wszystkich mediów i klienteli wszelkich organizacji, sterczącej u rządowych klamek. Jako podsumowanie rozmiarów tej gangreny posłużyć może fakt, że „rzutem na taśmę” poprzedni parlament pozwolił urzędnikom na jednoosobowe przedłużanie tajemnicy służbowej i państwowej w sprawach finansowych firm państwowych z 5 do 20 lat.
Odzwyczajanie od własności
Kołchozy to wielki problem, zwłaszcza we wschodniej Ukrainie, ponieważ tam, w przeciwieństwie do zachodniej części, nie zachowała się tradycja prywatnego posiadania i ludzie nie są przyzwyczajeni żeby coś mieć. Takie słowa wypowiedział na początku lat 90-tych ambasador Ukrainy w Polsce na pytanie, co zrobią z kołchozami. Przytoczył te słowa pan Stanisław Michalkiewicz występujący z prelekcją „Substytuty własności”. Po PRL takim substytutem własności jest choćby tzw. użytkowanie wieczyste, forma nieznana na świecie, czy spółdzielcze prawo do lokalu, które jest prawem zbywalnym. Co ciekawe, rozporządza się prawem, a nie rzeczą. Wszystko to stanowiło przesłanki do odzwyczajania ludzi od posiadania własności, efektem zaś jest złe traktowanie własności w ogóle. Z prawa własności bowiem wypływa możliwość czerpania zysków. Ale zyski można czerpać także z przywileju. Jeśli władza publiczna może rozdzielać przywileje, to pojawia się korzyść z dostępu do władzy. Najbardziej rozpowszechnionym w ostatnim czasie terminem jest lobbing będący ładną nazwą korumpowania polityków. Najbardziej znanym lobbystą jest w Polsce ostatnio Marek D. Można by powiedzieć, ikona lobbingu. Innym rodzajem przywileju jest cło zaporowe, mające utrzymać status quo. Kolejną formą czerpania zysków z władzy są koncesje. Liczba obszarów które objęły one w ostatnich 15 latach zwiększyła się o około 1000 %… Wszystko to wskazuje na konsekwencje wypływające z przyjęcia obecnej formuły funkcjonowania państwa.
Libertariańskie odcienie i ekonomia chrześcijańska.
Całą gamę odcieni ruchów wolnościowych na świecie w aspekcie ich relacji z chrześcijaństwem przedstawił wiceprezes Fundacji Niepodległości dr Tomasz Teluk, natomiast na zakończenie konferencji, swój drugi wykład zatytułowany „Czy istnieje ekonomia chrześcijańska?” zaprezentował Stanisław Michalkiewicz. Podkreślił on, że ekonomia zajmuje się opisywaniem powiązań występujących przy produkcji i podziale dóbr. Te powiązania można podzielić na incydentalne i występujące zawsze. I choć rozwiązania wolnorynkowe mają swoje wady wynikające najczęściej z ułomności ludzkiej natury, to, pamiętając o przypowieści o pszenicy i kąkolu, warto wystrzegać się zbytniego perfekcjonizmu, jakim zdaje się być teoria trzeciej drogi prowadząca ku zniewoleniu. Tym bardziej, że system redystrybucji narusza zakaz kradzieży i zakaz pożądania rzeczy bliźniego swego.
Główna zasada zdrowej gospodarki
Nawet jeśli wszystkie tematy tego spotkania uleciałyby nam z głów, warto zapamiętać dwa zdania prezesa fundacji PAFERE pana Jana M. Małka: „Przykazanie NIE KRADNIJ! w najszerszym znaczeniu, to najważniejszy imperatyw gospodarczy. Stosowanie się do niego zarówno przez rządy, jak i przez ogół obywateli jest podstawowym warunkiem optymalnego rozwoju gospodarczego i dobrobytu”.
Wojciech Popiela
foto. Paweł Toboła-Pertkiewicz
(14 listopada 2005)