Ks. Isakowicz-Zaleski: Zapomniane Powstanie Lwowskie 1918-1919

Ojciec Isakowicz-Zaleski podkreślił, że chodzi mu tylko o prawdę, dlatego nie może milczeć na temat faktu, że nie ma w Polsce oficjalnych obchodów 100 rocznicy Powstania Lwowskiego, a przecież stopień bohaterstwa uczniów i studentów określanych mianem Orląt Lwowskich należał do największych przykładów heroizmu i poświęcenia dla Ojczyzny w całej ponad tysiącletniej historii Polski

0

Niewielu było i jest w Rzeczypospolitej tak mądrych i odważnych głosicieli prawdy o Kresach jak polski Ormianin ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Napisał szereg książek na temat Małopolski Wschodniej, Wołynia i całej dawnej Galicji m.in.: „NIE ZAPOMNIJ O KRESACH”- (Małe Wydawnictwo Kraków 2011r). Jest zapraszany i podróżuje po Polsce ze swoimi poruszającymi serca wykładami.

Jedno z takich spotkań zorganizował z tym dzielnym księdzem Patriotyczny Ruch Wolnościowy w 2019 roku w Czechowicach-Dziedzicach, a inicjatorem był młody patriota Dariusz Piechaczek.

W 2019 roku przypada 100 rocznica zwycięstwa Powstania Lwowskiego, które trwało nieprzerwanie od 1 listopada 1918 aż do połowy 1919 roku, kiedy to z odsieczą przybyło do Lwowa regularne Wojsko Polskie. Ksiądz Isakowicz-Zalewski wyraził swoje zaskoczenie faktem, że w Polsce nie ma oficjalnych obchodów tego powstania, a przecież to tam zwyciężali słabo uzbrojeni uczniowie i studenci, określeni potem legendarnymi ORLĘTAMI LWOWSKIMI.

Duchowny przedstawił następnie rys historyczny całego Powstania Lwowskiego.

Jeszcze podczas trwania I Wojny Światowej w dniu 1.11.1918 roku regularne oddziały ukraińskich Strzelców Siczowych wspomagane przez lokalnych bojówkarzy zajęły znaczną część urzędów we Lwowie i ogłosiły powstanie tzw. Zachodnio-ukraińskiej Republiki Ludowej. Polska nie ogłosiła wtedy jeszcze niepodległości, jednak niemal natychmiast do walki wkroczyły słabo uzbrojone dzieciaki ze szkoły im. Henryka Sienkiewicza, których wspomógł batalion kadrowy Wojska Polskiego pod dowództwem kpt. Zdzisława Trześniowskiego. W tej samej, zachodniej części Lwowa do walki włączyli się studenci z Domu Akademickiego przy ul. Issakowicza, wspomagani garstką żołnierzy POW. Został powołany lokalny Lwowski Komitet Ochrony Dobra i Porządku. Nastąpił okres kilkunastodniowych walk ulicznych, określonych przez historię jako obrona Lwowa. Siły były zaiste nierówne, bo z jednej strony gimnazjaliści, licealiści i studenci wspomagani garstką polskich żołnierzy, a po drugiej stronie regularna, dobrze uzbrojona armia ukraińska. Najmłodszy obrońca Lwowa miał zaledwie 9 lat, a 13-letni Antoś Patrykiewicz był najmłodszym w całej historii Rzeczpospolitej kawalerem orderu Virtuti Militari.

Takie POLSKIE ORLĘTA masowo ginąc od kul i bagnetów karabinowych, potrafiły stawić skutecznie czoła bezwzględnym oddziałom armii Ukraińskiej Republiki Ludowej. 11 listopada 1918 roku Polacy z tej części Kresów nie mogli jeszcze świętować odrodzenia Rzeczpospolitej, gdyż pomoc dla Lwowa wyruszyła z Przemyśla dopiero 19 listopada i wreszcie 22.11.1918 roku Wojsko Polskie dowodzone przez Tadeusza Rozwadowskiego wyparło żołnierzy ukraińskich ze Lwowa.

Trwało jednak cały czas okrążenie tego miasta przez siły ZURL. Już w grudniu 1918r Naczelna Komenda Ukraińska przystąpiła do kontrofensywy w celu zajęcia Lwowa i wyparcia wojsk polskich za San. Zapobiegł temu gen. Rozwadowski wydając rozkaz oddziałom mjr. Józefa Sopotnickiego uderzenia na tyły wojsk ukraińskich, oblegających ten historyczny gród. Manewr się powiódł i Lwów pozostał polski, jednak nadal oblężony. Już w styczniu 1919 roku doszło do kolejnego, ukraińskiego ataku na Lwów. Po jego fiasku nastąpiła tzw. operacja wołczuchowska, polegająca na odcięciu połączeń między Lwowem a Przemyślem, w konsekwencji czego w okresie od 15.lutego 1919r do 19. marca 1919r sytuacja obrońców stolicy dawnej Galicji stała się jeszcze bardziej tragiczna. Tymczasem znajdujące się pod Przemyślem oddziały regularnego Wojska Polskiego zostały wsparte przez ochotników Błękitnej Armii przybyłej z Francji. Po zażartych walkach dopiero w maju 1919r, w wyniku ofensywy armii gen. Józefa Hallera udało się ostatecznie przerwać blokadę Lwowa. Zatem walka o Lwów zakończyła się pełnym zwycięstwem Polski dopiero w maju 1919 roku.

Ks. Isakowicz-Zaleski i Rajmund Pollak ( fot. Piotr Miścisz)

Ojciec Isakowicz-Zaleski podkreślił, że chodzi mu tylko o prawdę, dlatego nie może milczeć na temat faktu, że nie ma w Polsce oficjalnych obchodów 100 rocznicy Powstania Lwowskiego, a przecież stopień bohaterstwa uczniów i studentów określanych mianem Orląt Lwowskich należał do największych przykładów heroizmu i poświęcenia dla Ojczyzny w całej ponad tysiącletniej historii Polski.

Prelegent przypomniał również, że w Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie do dziś spoczywa ciało jednego ze Lwowskich Orląt!

Dla mnie osobiście ksiądz Isakowicz-Zaleski jest uosobieniem szlachetności i odwagi cywilnej. Nie znam drugiego takiego rzecznika prawdy o Kresach jak ten dzielny kapłan.
Warto czytać książki tego wielkiego duchem i sercem księdza.

Rajmund Pollak