Każdy z nas ma swoje ulubione książki. Niektóre z nich czytaliśmy jeszcze w dzieciństwie i z perspektywy minionego czasu możemy powiedzieć, że w pewnym stopniu nas ukształtowały. W moim przypadku były to „Trylogia” Sienkiewicza i dumasowska trylogia o przygodach dzielnych muszkieterów, Atosa, Portosa, Aramisa i d`Artagnana.



Od czasu do czasu mam zwyczaj powracać do tych lektur: zanurzać się w barwną epokę, delektować językiem, który został już w dużej mierze wyparty przez prostacki bełkot, zwany nie wiadomo dlaczego „współczesną polszczyzną”.
Biorąc do ręki nowe wydanie (2008) „Wicehrabiego de Bragelonne” miałem nadzieję tego właśnie doświadczyć. Ku memu wielkiemu zdumieniu stwierdziłem jednak, że nie poznaję książki, którą znam niemalże na pamięć. Na szczęście mam w domu stare wydanie, więc natychmiast przystąpiłem do porównywania.
Okazało się, że w nowym wydaniu znikły całe rozdziały, inne zostały niemiłosiernie okrojone, a język przekładu daleki jest od cudownej polszczyzny pani Marii Traczewskiej z wydania z r. 1959. Ciekawe, że w tym nowym wydaniu nie ma nazwiska tłumacza, a warto by je poznać.
Warto również byłoby dowiedzieć się, komu na przykład nie podobało się słowo „BÓG”, które znikło z dialogu pomiędzy d`Artagnanem, a jego dawnym służącym, Planchetem (Wiórkiem)
W starym wydaniu mamy: „Ach, mój Boże – wykrzyknął…”
W nowym zaś: „O!…krzyknął”.
„Zawołałeś: „Ach, mój Boże !” (stare wydanie)
„Powiedziałeś: „O !” (nowe)
„Wyparowało” też ostatnie zdanie ostatniego tomu powieści. W starym wydaniu czytamy: „Z czterech dzielnych ludzi, których dzieje opowiedzieliśmy, pozostało już tylko jedno ciało: dusze zabrał Bóg”. Szczegółowy wykaz cięć i opuszczeń wymagałby żmudnej pracy porównawczej, której sobie oszczędzę, poprzestając na tym, co już napisałem. Ponieważ wydawca nie zaznaczył, że jest to tekst okrojony, młody czytelnik, który nie miał okazji zapoznania się ze starszym wydaniem, sądzi, że ma do czynienia z pełnym tekstem powieści Aleksandra Dumasa, a to z uczciwością raczej niewiele ma wspólnego, zwłaszcza że Dumas nie wytoczy procesu tym, którzy kastrują jego tekst, opatrując go jego nazwiskiem.
Nie bardzo chce mi się wierzyć, by wydawca polski zaryzykował okrojenie powieści bez zgody właściciela praw autorskich, chyba że te wygasły a on uznał, że może robić, co chce. Być może tłumaczenia dokonano z jakiegoś współczesnego, okrojonego wydania francuskiego. Nie wiem. Miałem już w ręku nowe amerykańskie okrojone wydanie „Toma Sawyera”, więc wszystko jest możliwe. Pozostaje mi tylko powiadomić o tym fakcie miłośników prozy Aleksandra Dumasa.
Czyżby ktoś gdzieś wcielał w życie zasady nowomowy, ustalane w orwellowskim Ministerstwie Prawdy? Przypomnijmy jedną z nich: „Podjęto prace nad przekładami utworów różnych pisarzy […] po ich zakończeniu zamierzano zniszczyć dzieła oryginalne, jak również wszystko, co pozostało z literatury dawniejszej” (G. Orwell, Rok 1984 , MUZA, Warszawa 2006,s.254). Póki więc jeszcze stare wydania możemy znaleźć a antykwariatach, kupujmy je i porównujmy z wydaniami nowymi. Ja w każdym razie zamierzam uczynić to z innymi powieściami wydawanymi w tej serii.
Jan Przybył

1 KOMENTARZ

  1. Ostatnie zdanie tej trylogii to najsmutniejsze a zarazem najpiekniejsze zakonczenie jakie czytalam.

Comments are closed.