Polska jednak nie wejdzie do strefy euro w 2012 roku – wynika z wypowiedzi wiceministra finansów Ludwika Koteckiego w Senacie podczas dzisiejszej debaty na temat nowelizacji ustawy budżetowej.  W sierpniu rząd ma opublikować ramy strategiczne „narodowego planu wprowadzenia euro w Polsce”. Może niech rząd zrobi „plan rządowy”, a naród zostawi w spokoju. Zwłaszcza jak ten nowy plan mają robić ci sami specjaliści, którzy robili poprzedni. Co prawda stara prawda ludowa powiada, że „człowiek się uczy na błędach”, ale niektórzy niczego się jeszcze nie nauczyli. Inne porzekadło mówi,  ze najlepiej jest się uczyć na błędach, ale cudzych. Więc może niech rząd sobie poczyta troszeczkę o rozwoju gospodarczym Włoch w latach 80-tych XX wieku i skutkach wprowadzenia euro. Bardzo ciekawa dyskusja się tam na ten temat odbyła. Jeszcze inni mówią, że człowiek nie powinien się uczyć na błędach, tylko na uniwersytetach. Ale ci, to chyba nie wiedzą jak wygląda nauka ekonomii na większości współczesnych uniwersytetów. Tak samo jak w krajqach realnego socjalizmu wyglądała nauka marksizmu. Z tą różnicą, że Marksa zastąpił Keynes. Ale niech ktoś spróbuje powiedzieć, że „rynki finansowe” nie są centrum wszechświata skończy niczym Giordano Bruno, który to samo, za Kopernikiem, powtarzał o ziemi – zostanie spalony na stosie naukowego potępienia. Porównania dzisiejszych „podażowców” z Kopernikiem dokonał Jude Wanninski, gdyż twierdzenie, że to podaż towarów i usług kształtuje oblicze gospodarki jest dla „popytowców” tak samo obrazoburcze, jak dla geocentryków było twierdzenie, że ziemia obraca się wokół słońca.
Więc może ci wszyscy, którzy mylili się tak bardzo, co do możliwości i POTRZEBY wprowadzenia euro w Polsce w roku 2012, nie powinni pisać planu kręcenia się słońca wokół ziemi. W szczególności, gdyby miał to być plan „narodowy”.
Robert Gwiazdowski
Źródło: http://www.blog.gwiazdowski.pl

1 KOMENTARZ

Comments are closed.