O Wielkim Kryzysie i o tym, jak władze II RP traktowały Kościół katolicki

W wyśnionej, upragnionej, wytęsknionej Polsce, dla której tyleśmy się poświęcali i cierpieli, my Xięża katoliccy i polscy jesteśmy traktowani podejrzliwie i niechętnie, jesteśmy odsuwani od wpływu na ludność, gdzie można

0
Foto. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Wracamy do wspomnień ks. Walerego Pogorzelskiego „43 lata w kapłaństwie”, wydane w 1935 roku nakładem własnym autora w Sieradzu. Ksiądz Pogorzelski rozpoczął swoją posługę kapłańską w końcu XIX wieku, a jego droga życiowa wiodła go przez różne parafie w trzech zaborach, aż do niepodległej Polski, do Sieradza, gdzie w latach 20. tych został proboszczem.

Dużo jest w książce opisów dotyczących problemów życia religijnego pod zaborami, koegzystencji Kościoła i władzy, relacji między zaborcami i osobami duchownymi, ale także codziennych spraw dotyczących zwykłych ludzi, życia parafialnego, zła i dobra siedzącego w człowieku. Jest też – mimo wielu dziejowych zawieruch – dużo humoru, sporo opisów codziennego życia księdza np. na wiejskiej parafii, relacji z hierarchią i z wiernymi… Tak naprawdę – kopalnia wiedzy i polskiej historii. I to napisana żywo, z polotem, tak, że trudno się od książki oderwać…

Dziś publikujemy wspomnienia ks. Pogorzelskiego o Wielkim Kryzysie, a także relacjach polskiego państwa sanacyjnego z Kościołem. W każdym razie – słodko nie było… W tekście zachowujemy pisownię oryginalną.

Inny fragment wspomnień ks. Pogorzelskiego – Złoto, inflacja, donosiciele – o czym warto wiedzieć w czasach kryzysów…

* * *

„(…) Kryzys powojenny i bezrobocie – dotknęły wszystkie kraje świata, dotknęły też i Polskę. Ustało wychodźctwo zarobkowe do Niemiec, Francyi, Belgii, Ameryki etc. i tam jest kryzys i nie przyjmuje obcych przybyszów. A wychodźctwo dawało Polsce corocznie wielomilionowe korzyści i dawało pracę nadmiarowi naszej ludności. W kraju wiele fabryk, kopalń, zakładów zbankrutowało. Liczba bezrobotnych po miastach i wioskach przewyższyła miljon ludzi. Przybyły wielotysięczne rzesze bezrobotnej inteligencyi miejskiej. Tłumy ludu bez pracy, bez zarobków! Całe rzesze głodnych włóczą się po kraju za jałmużną, odzieżą, chlebem. Rząd daje miastom zasiłki, wszędzie odbywają się zbiórki zboża, kartofli etc. Biskupi w dyecezyach wzywają do tworzenia „Caritasu” czyli stałego miłosierdzia chrześcijańskiego i wszelkich świadczeń dobroczynnych. Wspólne te usiłowania dają dużo, ale tylko w pewnej części zadośćczynią wielkiej potrzebie. W Sieradzu z tutejszego Towarz. Dobroczynności i Akcji Katol. Czterokrotnie zorganizowałem zbiórki i pod hasłem „Caritasu”, najbiedniejsi otrzymali spore zasiłki. – Na tle braków i głodu wyrasta niezadowolenie i zawiść klasowa – podkład komunizmu i niewiary. Ludność wiejska niezadowolona, i z braku zarobków, i z niskich cen na ziemiopłody, chętnie słucha agitatorów, którzy za wszystko winią rząd, księży, panów, urzędników. Tworzą się po wsiach chłopskie, komunizujące, radykalne organizacje „Wyzwolenie”, „Wici” etc. Niechętne rządowi, Kościołowi i Religii. Niewiara i żydostwo rozrzuca wiele pism bezbożnych, napadających na duchowieństwo i moralność chrześcijańską.

Tarcia, niechęci, rozdźwięki… Stosunek Rządu do Kościoła, Konkordat Polski z Rzymem na ogół uregulował podstawowo wiele zagadnień. Officyalnie istnieje stosunek poprawny i wielkie obchody państwowe, narodowe religijne, zawsze odbywają tak z udziałem przedstawicieli Rządu jak i Episkopatu – z Bogiem. Poza temi jednak uprzejmościami i „Wersalem” wysokich sfer, „niżej”, w praktyce odczuwa się inne nastroje. Czy wszystkie te objawy niechęci i podejrzeń można przypisywać jedynie złej woli niższych funkcyonariuszów, czy można przyjąć, że niższe instancye działają tu zawsze na własną rękę? Niewątpliwie bywa i tak niejednokrotnie. Ale czy ci „niżsi” nie są z góry „oryentowani” lub, czy nie są pewni bezkarności? Czy to w ogóle nie wygląda na pewien stały system? A więc!…

W wyśnionej, upragnionej, wytęsknionej Polsce, dla której tyleśmy się poświęcali i cierpieli, my Xięża katoliccy i polscy jesteśmy traktowani podejrzliwie i niechętnie, jesteśmy odsuwani od wpływu na ludność, gdzie można. Władze nierade widzieć księży w Radach i w ogóle w gospodarce gminnej, a często i szkolnej; różne sposoby stosuje się, by księży do wybrania w zarządach nie dopuścić. Za ruskich czasów wszyscy księża byli „niebłagonadiożni” – (nieprawomyślni, podejrzani, źle usposobieni); „donosami” na księży różne marne figury i urzędniczyny ruskie wyjednywały sobie nagrody i awanse. Mamy sporo dowodów, że w jakiejś mierze i obecnie coś z tego systemu poczerpnięto. Księża są „inwigilowani” i są w „kartotekach” i są obiektami stałych raportów do wyższych instancyj. Nawet osoby zostające w dobrych stosunkach z księżmi plebanią, biorący udział żywszy w pracy i w akcji katolickiej moralnej czy dobroczynnej już mają niedobrą opinię. Urzędnicy państwowi często lękają się złożyć wizytę księdzu, czy bywać, by się nie narazić na podejrzenia. To bardzo bolesne a niczem nieusprawiedliwione, a jakże szkodliwe utrącanie zbawczego wpływu Kościoła i dla samego Państwa wobec szerzenia się radykalizmu i komunizmu. – W szkołach ilość godzin Religii coraz mocniej jest redukowana, księża katecheci często spotykają się z trudnościami, stowarzyszenia nauczycielskie lewicowe na swoich zebraniach jawnie podnoszą o usunięcie Religii ze szkół etc. To znowu pisma katolickie (nie dość bałwochwalcze) są zabronione dla szkół, a także „Katol. Stow. Młodzieży” i „Akcya Katolicka”, tak gorąco zalecana przez Piusa XI są w stałem podejrzeniu i „krzywo” widziane. – Istnieje sporo dzienników i pism jawnie wrogich Kościołowi i jego zasadom a nawet bezbożniczych i te są finansowane, popierane, zalecane lub tolerowane przez władze przeróżne. Ostatnio Episkopat Polski zbiorowo publicznie musiał listem pasterskim musiał napiętnować „Związek Pracy Obywatelskiej Kobiet” i „Legion Młodych” za ich występy i programy; oba te towarzystwa cieszą się protekcyą władz. – Wszystkie te i inne obyawy niechętne wierze i Kościołowi, wpływy massoneryi, która wśród sfer wyższych ma swoich zwolenników, to wpływy bolszewji i bezbożnictwa gorliwie przez emissaryuszy Sowieckich szerzone, wpływy żydostwa wciąż wrogiego Kościołowi, które zagrożone w Niemczech przez Hitlera, a i w innych krajach świata przez ruchy narodowe usiłują wszędzie mącić przez swoją prasę, by uwagę od siebie odwrócić. Boć wreszcie i w Polsce antysemityzm mocno żydostwu zagraża, więc tem silniej przeciw ruchowi narodowemu i katolickiemu występują”.

PSz