Cyfrowa waluta oznacza niewolę
Cyfrowa waluta oznacza niewolę (foto. pixabay.com)

Austriacka szkoła ekonomii, z uwagi na logiczno-dedukcyjny charakter formułowanych przez siebie teorii oraz przyczynowo-realistyczny charakter odnoszenia tychże teorii do gospodarczej rzeczywistości, jest jedyną tradycją ekonomiczną świadomie aspirującą do odkrycia ponadczasowych, a więc uniwersalnie stosowalnych prawd rządzących ową rzeczywistością. Nie powinno zatem zaskakiwać, że jej dorobek znajduje oczywiste zastosowanie w ocenie najbardziej aktualnych czy też nowomodnych zjawisk społeczno-gospodarczych.

I tak na przykład, w świetle swojej refleksji na temat logicznej esencji solidnego środka wymiany, ASE wysyła wyjątkowo silne sygnały alarmowe w odniesieniu do niesławnej idei CBDC (cyfrowej waluty banku centralnego), wskazując, że jest to nic innego, jak pieniądz dekretowy na sterydach, umożliwiający bezprecedensowo szeroko zakrojoną redystrybucję siły nabywczej w kierunku grup specjalnego interesu oraz błyskawiczną monetyzację długu publicznego. Stworzenie globalnej platformy obsługi CBDC byłoby z kolei istotnym krokiem na drodze do eliminacji konkurencji walutowej, która, jak sugerują „austriacy”, jest najlepszym z niedoskonałych buforów antyinflacyjnych w świecie pozbawionym rynkowego pieniądza.

Podobnie, w świetle swoich rozważań nad kluczową rolą rachunku ekonomicznego w procesie racjonalnej alokacji zasobów, przedstawiciele ASE dostrzegają oczywiste zagrożenie w natarczywie stręczonych „standardach ESG”(ang. Environmental, Social and Governance), które, paradując w kostiumie „dobrych praktyk rynkowych”, są w istocie czynnikiem zaburzającym kalkulację biznesową arbitralnymi, ideologicznie nacechowanymi obostrzeniami nakładanymi na działalność gospodarczą przez globalny, oligarchiczny kompleks biurokratyczno-korporacyjny.

Z kolei tzw. dochód bezwarunkowy w swych najrozmaitszych koncepcyjnych odmianach to, jak wykazują „austriacy”, najpełniejsza i najbardziej rozzuchwalona forma bastiatowskiej „wielkiej fikcji, w ramach której każdy próbuje żyć kosztem wszystkich pozostałych”, czyli ostateczna postać zuniwersalizowanego pasożytnictwa. To zaś, biorąc pod uwagę namysł ASE nad logiką ludzkiego działania i wyrastającą zeń strukturą motywacji, musi skutkować błyskawiczną konsumpcją kapitału, a tym samym katapultowaniem gospodarki co najmniej do poziomu przedindustrialnego.

Nie trzeba dodawać, że wobec powyższych uwag zjawiskiem w najwyższym stopniu przypieczętowującym los światowej gospodarki byłoby połączenie wszystkich wzmiankowanych wymysłów, a więc „dochód bezwarunkowy” wypłacany w „cyfrowej walucie banku centralnego” wyłącznie tym, którzy spełniają „standardy ESG”. I nawet jeśli podobne zjawisko wydaje się o wiele zbyt wielopiętrowo niedorzeczne, aby mogło kiedykolwiek zaistnieć, warto potraktować je jako hipotetyczny antyideał, przeciw któremu należy wzmagać wszelkie siły oporu – konceptualne i praktyczne, biznesowe i trzeciosektorowe oraz indywidualne i zbiorowe. Na każdej z tych płaszczyzn trudno zaś o bardziej rzetelnego intelektualnego przewodnika, niż ekonomiczny dorobek szkoły austriackiej.

Jakub Bożydar Wiśniewski